IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Baobab

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Shaenavis
Admin


Posts : 55
Join date : 25/09/2016

PisanieTemat: Stary Baobab   Czw Wrz 29, 2016 12:27 am

Przechodząc przez nieskończone równiny, jedna rzecz rzuca się w oczy- stary, olbrzymi baobab, posiadający kilkaset lat..
Był świadkiem wojen, bitw, kłótni, pogodzeń.. Stoi od niepamiętnych czasów, do tej pory przetrwał i nie zapowiada się na jego klęskę.
Jego średnica jest tak duża, że spokojnie mógłby we wnętrzu zmieścić się koń- konary są grube, rozgałęzione i mocne.
Jest to jedno z tych miejsc, w którym konie lubią się spotykać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shaenavis.forumpolish.com
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 6:15 pm

Vitalia przyszła nad miejsce zwane starym baobabem. Był dzień, wiał leciutki wiatr, świeciło słońce i nic nie wskazywało na to, że coś zakłóci ten spokój. Szła sobie równym tempem w kierunku wielkiego drzewa, przyglądając się jego strukturze. W sumie to jest idealne miejsce, by powspominać. Niewątpliwie Vitalia miała co przywracać do rzeczywistości w swojej wyobraźni. Liście lekko szeleściły, a już krótsza niż poprzednio grzywa, zatańczyła w miejscu. Wydawałoby się, że życie może być takie cudowne. W oddalonych o jakieś sto metrów krzakach coś się poruszyło. Vitalia, która dotychczas skubała lekko przyschniętą trawę, gwałtownie podniosła głowę. Mięśnie poruszyły się, a klacz wyrównała przodem do źródła hałasu. Postawiła lewą przednią nogę najbliżej do krzaków i wyciągnęła szyję. Coś znowu zaszurało. Siwka postawiła jeszcze kilka ostrożnych kroków, aż drgnęła na skutek tego, że z krzaków wyleciał sporych rozmiarów lis. Był płomienno-rudy z białym "krawatem". Rzucił się pod klacz, łapiąc za jej nogę swoimi ostrymi jak brzytwa zębami. Manewry dosyć łatwe do przewidzenia.Jako, iż przednia prawa noga była zraniona, klacz kopała przeciwnika tylnymi nogami, kopiąc go pod brzuchem. Natomiast jak próbował uciekać do przodu i szarpać jej nogę, był w zasięgu jej zębów. Gdy oberwał przynajmniej raz kopnięciem tylnej nogi, klaczy udało się wyciągnąć go za kark zębami. Lis zapiszczał zdziwiony, lecz jego "żądza krwi" ponownie go opanowała. Wstał, pobiegł do niej i zanim zdążyła go "zdjąć", rzucił się w kierunku jej szyi, zostawiając po krótkiej szamotaninie na pamiątkę strużkę krwi z dołu szyi, a klacz odrzuciła go na góra pół metra. Ruszył znów w kierunku klaczy, nie znając się chyba na zwyczajach broniących się koni, bo w kierunku jej zadu. To była chyba najbardziej dogodna sytuacja. Klacz nie musiała się zamachnąć, by cofnąć i połamać napastnika. Podeszła bliżej i kopnęła jeszcze lisa, próbującego wstać. Może powinnam powiedzieć przetrwać? No cóż, takie jest życie - Vit prędko stanęła na czaszce lisa, który po paru sekundach przestał się ruszać. Takie delikatne podsumowanie - lipicanka miała leciutko (ironia chwilowa) poranioną nogę, poranioną lekko szyję (rzeczywistość). I trofeum w postaci skóry lisa. W tej właśnie chwili zdarła, może nie tak szybko jak mi się wydaje to futro.
- W końcu coś pożytecznego z Ciebie będzie. - mruknęła cicho do siebie, powoli się oddalając. Spojrzała jeszcze raz na to cudowne drzewo i ruszyła w dalszą drogę.

EDIT: Lecz ją coś jeszcze tu przywiodło. Kto wie co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 7:56 pm

Kłusował, chude nogi biły o ziemię. Niosły go jak na skrzydłach. Leciał, szkliście błękitne oczy iskrzyły.
Kłusował... bez żadnej smyczy. Już nigdy.
Zastrzygł uchem, uniósł wyżej głowę. Nozdrza rozszerzyły się nieco, wdychając zapach krwi, mroźny, o słodkiej woni. Serce bije, rozsadza piersi. Chce wyskoczyć gardłem, dławi.
- Witaj - powiedział niemelodyjnie, krzywiąc głowę. Czarna, prosta grzywa rozsypała się na jego kłębie. Zimne oczy lustrowały.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 8:11 pm

To coś co poczuła, gdy została był widocznie On... Nie wiedziała jakim cudem zaufała swojej intuicji, mniejsza z tym. Pewne było to, że na pewno na leżał do jej stada. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby tak się okazało. Vit jednak wierzyła swojemu nosowi. Ten On był ogierem, czarny niczym noc, zupełne przeciwieństwo jej.
- Witaj - odpowiedziała, patrząc na strzygące uszy. Sama nieświadomie poruszyła uchem w kierunku jej ofiary, może powiedzieć niedoszłego jej zabójcy. Dokładniej mówić - lisa. Próbowała ukryć swoją słabość, czyli zranioną nogę. Ale czy po to konie są stadem, by tylko się bać, ukrywać słabości - tylko żeby Cię nie "zjedli". I czy to tak ma wyglądać rozmowa?
- Jestem Vitalia, a Ty? - spytała się czując zupełną niewiedzę o tym o czym mogliby porozmawiać. Czuła się niezręcznie z takimi otwartymi ranami, po takim lisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 8:49 pm

Wodził wzrokiem po sylwetce klaczy, obserwował, zastanawiał się. Zbudowana doskonale, wyważona tak, by ciało, wzmocnione mięśniami, stało się wcieleniem sprawności... Dar od Natury.
- Salem, biała Zmoro - błysnął zębami w wilczym uśmiechu. - Ładna zdobycz - stwierdził, węsząc w powietrzu lisią krew. Starała się zasłonić nogę przed jego wzrokiem. Ach, niemądrze, ruch tylko przykuł jego uwagę. - Nie kryj się, nie przeraża mnie widok krwi, zaiste - powiedział, obdarzając ją rozbawionym spojrzeniem. Wiedział, że nie o to jej chodziło, ale on był istotą gmatwania. Kochał wszystko komplikować. Zwłaszcza swoje głupie życie.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 9:16 pm

Gdy ogier przyglądał się Vitalii badawczo ta na niego spojrzała. Sam był dobrze zbudowany, tkwiło w nim "to coś", co dodawało mu przystojności. Podobała jej się ta egzotyczność, był piękny. Majestatyczny, może tak go nazwać? Może lepiej dumny? Skupiła się, by nie wyrwać czegoś z swojej głowy, co mogłoby go urazić.
- Miło mi Cię poznać. I dziękuję, przyznam, że dawno nie walczyłam... Muszę wejść od nowa w formę. - uśmiechnęła się delikatnie, oczywiście na swój sposób - bardziej koński.
- Ahh... Czemu musiał to zauważyć? - zapytała siebie w myślach i wyciągnęła nogę z ukrycia, powstrzymując się przed tym, by czegoś nie powiedzieć z bólu, gdy oparła się o tą kończynę. Starała się mu nie powiedzieć, jak to boli.
- Z tego co widzę, rzeczywiście tak jest... - mruknęła, by tylko czegoś mu nie wygarnąć.
- Vit, spokojnie, może nie o to mu chodziło... - nawet nie wiedziała co chciała sobie powiedzieć w ten sposób. Ochłonęła w myślach.
- Od dawna tu jesteś? Kogoś tu jeszcze poznałeś? - spytała, nie mogąc się powstrzymać, by zacząć dokładniej obejrzeć Salema. Starała się ukradkiem patrzeć na niego, zapamiętując jak najwięcej szczegółów. Był interesującym okazem Smile.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 9:36 pm

Zakręcił młyńca ogonem, stał swobodnie, oparty mocniej o jedną z nóg. Nie krępował się, nie przeszło mu przez myśli, że zranionej siwce może być potrzebna pomoc. Mawia się, że Posoce brakuje uczuć. Salemowi brakowało. Smycz. Smycz. Smycz. Salem był wytresowany, by nie odczuwać.
- Będziesz miała wiele okazji, by rozprostować kości - stwierdził, przesuwając językiem po dziąsłach. - W krainie nie brakuje plugastwa do wytępiania... walcz i zwyciężaj. - Przesunął ciężar ciała na drugą nogę. Sam miał kilka zadziorów na skórze po wilczych pazurach, ale na karej sierści słabiej to widać.
- Oczywiście, bo tak powiedziałem. Po co miałbym ci kłamać? - zapytał, z rozdrażnieniem strzelając z ogona po zadzie. Krew... Krew była ważna. Była ich domeną. Mroczną domeną, krążącą nad ich głowami niby kruk, zwiastun moru i zagłady, reputacją wyprzedzającą ich czyny. Wkrótce będzie o nich głośno, oj głośno.
- Jesteś tą pierwszą - powiedział bez ogródek, przyglądając jej się nieprzeniknionym spojrzeniem stygnących, chłodnych oczu. Nie służyło do roztapiania. Oziębiało, zbrylało w kostki lodu. Tak było zawsze. Wizgnął przez nos, rozgrzewając nieco chrapy.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Wrz 30, 2016 9:57 pm

// Kolejny post napiszę jutro z rana ok. 10.00. Na dziś idę spać, bo w sumie jestem wycieńczona... Dobranoc Smile

Widząc totalne rozluźnienie ogiera, postanowiła się też jakoś odprężyć. Dotąd napięta skóra powoli zaczęła być luźniejsza. Przyglądając się dokładniej Salemowi sama zauważyła, że i on z czymś walczył. Z zainteresowaniem podniosła brew (gdyby ją w ogóle miała xD). Ciągle ją intrygował, nie wiedziała o co w tym chodziło, ale wciąż myślała nad nim - próbowała go rozgryźć.
- W to nie wątpię, gdy zobaczyłam co potrafi trochę większy lis. - wskazała na zwłoki leżące nieopodal.
- Nie wydaje mi się, że mówiłam, że kłamiesz. - powiedziała to w dosadny sposób, z mrożącym krew w żyłach przenikliwym wzrokiem jasno błękitnych oczu. Teraz ból się dla niej nie liczył, w sumie była dosyć popędliwa jak na jej stado. Ale przecież się zmieniła, tylko w złości pojawiało się do końca, będące w sercu "ja".
- Co za dosadna szczerość... - skomentowała sobie w głowie, ale z drugiej strony, nie robił jej jakiegoś zbędnego wypracowania - w sumie - praktyczne. Kiwnęła ze zrozumieniem głową. Czuła jego wzrok na sobie, a jej rozdrażnienie dawało się w jej wnętrzu we znaki. Miała ochotę parę rzeczy mu wygarnąć, ale wciąż się zastanawiała czemu przez cały czas się powstrzymuje.
Ciężko było z nim gadać. Już nie wiedziała o co pytać, była bezradna...
Skąd przybyłeś? - może tu coś opowie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 8:44 am

Wdychał zapach, słodki zapach białej klaczy. Istoty mroku zawsze ciągnęło do jasnych. Jego też, nieodmiennie. Zbliżył się, chrapą musnął jej kłąb, zalotnie, na swój sposób wyraził zainteresowanie. Potem cofnął się niespiesznie, nie bacząc, jaką reakcję wywołał w białej. Przekrzywił głowę w lewo, potem w prawo, dmuchnął przez nos. Nie rozgryziesz mnie. Nie próbuj nawet, mówiły jego ślepia, ubawione.
- Wilków też nie brakuje - powiedział jakby od niechcenia, wodząc wzrokiem gdzieś po linii horyzontu. Słońce było żółte, mocne. To nie Posoka. - Zwłaszcza u nas. W Posoce. Ich wycie niesie się echem wśród gór.
Zwiastują zimę.
- Spróbowałabyś tylko - mruknął, uśmiechając się półgębkiem, błyskając kłami, niebezpiecznie. Czarna grzywa omotała uszy, szarpnięta wiatrem.
- Z Piekła - odparł, wciąż uśmiechnięty, co dało trochę makabryczne wrażenie. - Z doliny zwanej Piekło - sprostował, dając uśmiechowi wygasnąć. Przekrzywił głowę, patrzył z zaciekawieniem.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 9:06 am

Vitalia patrzyła jak kary ogier coraz lepiej się bawi. Eh. Te życie. Gdy musnął ją chrapami zadrżała i odpowiedziała tym samym. Coś ciągnęło ją do niego... Ale co? Nie miała zielonego pojęcia. Jej wzrok rozładowywał się ze złości, znów zapanowała nad nią rozwaga. Parsknęła i zrobiła krok do przodu, gdy On się cofał. Zatrzymał się, a ona spojrzała na niego jeszcze raz, w tym przypadku już z bliska. Intrygował ją.
- Może jednak spróbuję? - odpowiedziały jej błękitne oczy. Próbowała zrozumieć co ona najlepszego wyrabia, ale jej rozsądek teraz odszedł na dalszy plan.
- Wilki, powiadasz? Może i ja bym coś niedługo napotkała takiego... - powiedziała refleksyjnie. Skinęła głową.
- W sumie czemu miałabym Ci nie wierzyć? - spytała. Patrzyła jak jego piękna grzywa odprawiała dzikie harce po jego głowie. Odpowiedź na temat skąd pochodzi zupełnie ją zaskoczyła. Piekła? A może to diabeł we własnej osobie? Jego dalsze wytłumaczenie ją już uspokoiło. Nie dała po sobie poznać w jakim szoku była.
- To w sumie chyba nie miałeś lepszej przeszłości niż ja. - stwierdziła i wyciągnęła szyję w jego kierunku trącając jego szyję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 9:28 am

Więc spróbuj.
Dotknął ją chrapami, badawczo. Rozpoznawał nowe terytorium. Podgryzł ją w kłąb, pokazał jej, że może tu dominować. Przesunął pyskiem po jej grzbiecie i znowu wyprostował szyję. Jego oczy miotały elektryzujące, niebieskie iskry.
Spróbuj, choć to bezcelowe...
Jej oczy miały taki sam kolor jak jego. Prawie. Zarzucił łbem, otworzył szerzej chrapy.
Spróbuj.
- Życzę ci tego - powiedział nisko, nosowo. - Jeśli lubisz zbierać trofea. Wilcza skóra... idealna. - Przesunął tylną nogę, oparł ją na czubku kopyta, by trochę odciążyć prawą połowę ciała. Po raz pierwszy prześlizgnął się wzrokiem po wielkim drzewie. Rozłożyste konary kołysały się, szumiały liśćmi, szemrały.
- To, co było... nie powinno mieć wpływu na nasze życie - powiedział spokojnie. - Jesteśmy wolni. Rządźmy się własnymi zasadami. Już zawsze. - Bladobłękitne oczy iskrzyły, elektryzowały.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 9:55 am

Oczy Vit próbowały go rozgryźć, ale nie było to takie łatwe. Badawczo patrzyła na karosza i prychnęła.
- Wiesz co? Spróbuję... - zdawały się mówić jej oczy. Jej wzrok biegł na jego głowę, oczy. Były bez widocznych uczuć, ale teraz pytanie czy szczelnie zamykał się przed nią, czy został z tego "wyczyszczony". Jej wzrok dalej go lustrował, był taki lodowaty niczym najzimniejsze jezioro Posoki. Chciał jej pokazać, że to on tu dominuje. Tupnęła tylną nogą w ziemię, ale dalej się nie ruszyła. Patrzyła wciąż na niego. W jego oczach pojawiło się teraz zupełnie coś innego jak tylko chłód... Iskry? Może jej się wydawało? Nie sprzeciwiła się dotykowi Salema.
- W sumie zbieram to tak sobie dla przyjemności, choć przyznam, że dużo tego targam po jakimś czasie. - odpowiedziała, spoglądając na swoją nogę. Jeszcze trochę bolała, ale został po tym tylko strup, a na szyi kolejna blizna do kolekcji. Dalej na niego spoglądała.
- Nie wydaje mi się, że tak bez powodu "grasz" brak uczuć. - mówił jej wzrok. To była szybka decyzja, dosłownie ostatniej chwili.
- Nie powinno... Ale jak jest na prawdę? - zapytała i spojrzała czy ukryje swoją reakcję, zignoruje czy może odpowie jej zgodnie z prawdą. Niczego nie mogła się spodziewać. Widziała dalej te elektryzujące oczy. Był zły? Wściekły? Może zupełnie co innego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 11:01 am

Tupnęła. Salem nie zaprzestał leniwego przejeżdżania po jej grzbiecie chrapami, bawił się. Dmuchnął ciepłym powietrzem z nozdrzy, naprężył mięśnie szyi. Musnął chrapami wrażliwe okolice jej zadu.
- Miałaś kiedyś... kochanka? - zapytał bezpośrednio, zwijając język w rulonik i strzygąc uszami. Jedno wyprostował, by łapało jej słowa. Grzywa opadła na jedną stronę, chrapy wciąż łaskotały jej skórę. Strzelił z ogona jak z bicza, czuł, jak rośnie w nim fascynacja siwą.
- Chlubna kolekcja... - stwierdził. Nigdy nie zbierał trofeów. Sam zapach, zapach krwi, którym nasiąkła jego skóra, był dla niego ważny. A szybko znikał. Dlatego było ważne, by co jakiś czas posilać się posoką.
Słońce przędło krwistoczerwone promienie, rozświetlało ich grzywy. Oczy nabierały fiołkowego odcienia błękitu.
Usłyszał jej kolejne słowa...
Zaśmiał się, cicho, szorstko, krótko. Domyślna jest.
- Ma - odpowiedział jej. - Jakie upiory cię prześladują, Vita? Dogoniłyby moje? - zapytał z błyskiem w źrenicy. Ani zły, ani wściekły. Nawet nie udawał emocji. Czuł tylko... płynny ogień. Płynny ogień w lodowatych żyłach, wypełniający go, sprawiający, że Salem kwitł jak ognisty ptak. Łuna słońca smagnęła siwym błękitem czarną, kruczą sierść.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 11:29 am

Vitalia zadrżała i trąciła go chrapami. Hmmm... Ogólnie bardzo go polubiła, ale zastanawiała się czy wyjdzie z tego coś więcej niż tylko przyjaciel. Jest możliwość, że coś do niego czuje. Zaczęła ocierać delikatnie swoje chrapy o jego łopatkę. Ciągnęły już ją emocje. To one teraz tu panowały.
- Z miłości nigdy nie. - mruknęła i potrząsnęła głową w celu odgarnięcia sobie grzywy z oczu. Siwa poruszyła delikatnie swoim ogonem, patrząc na Salema (jaki tu skrót imienia stworzyć? Very Happy). Vitalia lubiła zapach krwi, co prawda nie własnej, przecież lepiej jej ofiary, nie? Zachód słońca, jakie to piękne. Co dziwniejsze, sierść karosza przybrała błękitnawy połysk.
- Nonono... - pomyślała klacz, wpatrując się w niebieski błysk sierści. Trąciła go chrapami.
- Jest taka możliwość, że nawet przegoniłyby. - tu pojawił się tajemniczy błysk w oku. Błękitne ślepia zbladły, stały się jeszcze bielsze. Z fascynacją patrzyła na Niego. Czuła bicie swojego serca, wydawało się, że próbuje się rwać w jego kierunku. Podniosła wyżej głowę i zastrzygła uszami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 11:55 am

Przyjaźń. Salem nigdy do niej nie dążył. Zostały mu jednak stare zasady, reguły, według których żył. Marzył o potomku. O kimś, kto będzie miał w sobie jego geny, jego krew. To Piekło na ziemi. Walka o przetrwanie.
- A z konieczności? - spytał sucho, głos wibrował mu przyjemnie. Zaczął flegmatycznie, z pieszczotą podgryzać jej kłąb, potem przeniósł pysk na włosie, szyję. - Dla dobra stada?
Smagnął się jeszcze raz ogonem po zadzie, muskając jej białą sierść. Jest wojowniczką. Jest silna. Mogliby wychować potomka. Czy to nazbyt śmiałe? Z pewnością. Ale to była jedyna rzecz, której bał się Salem. Strach wpojony mu podczas tresury, podczas życia w Piekle. Nie wolno ci odejść, dopóki twój syn nie poniesie twoich genów. Nie wolno. Wtedy będziesz niczym...
Cichy śmiech, jakby martwy.
- Więc lepiej je polub - powiedział. - I zrób z nich swoich towarzyszy.
Bo nigdy ich nie wyprzedzisz.
Fascynacja rosła, wypełniona po brzegi niebieskim ogniem. Patrzył na nią zachłannie. Jeszcze raz uszczypnął wargami jej skórę, tuż przy zadzie.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 12:18 pm

Vitalia chyba wiedziała do czego zmierza. Trąciła go jeszcze raz.
- Z konieczności... To jeśli jeszcze żyją po wojnie, po powodzi, po mnie to Ramsses i Missandei. O ile żyją. - odparła z frustracją, nie lubiła o tym mówić. Kiedyś chciała usunąć swoją historię, stała i nie wiedziała co robić. Jej dzieci w większości wychowały się same, głównie przez powódź, i ich zaborczych ojców. O ile w ogóle żyją. - spojrzała na niego, pewnie nie rozumiał o co jej tak dokładniej chodzi.
- Missandei stała się już dorosłą klaczą, gdy była powódź, ale prawdopodobnie utonęła ze swoim bratem. Ja jakoś dałam radę się wyratować, co w sumie chyba mnie uwolniło od bycia na tej wyspie. - opowiedziała pokrótce chłodnym tonem.
- Towarzyszy? Ciekawe rozwiązanie. - zaśmiała się ponuro, wiedząc, że nienawidzi ich gorzej niż kogokolwiek - nawet Fortissimusa, który w sumie spowodował większość tego piekła. Vit zakochała się w tym błękitnym połysku, a podszczypnięcie dało jej podświadomie znak, by podnieść wysoko ogon.
Czuła coś do niego, docierało do niej. Ah... Ale pytanie czy on cokolwiek czuje do Vit. Tego sama nie wiedziała. Coś w umyśle się szamotało, chcąc mu powiedzieć, co takiego dzieje się z nią w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 12:38 pm

Miała w sobie miłość? Do niego? Śmieszne.
On nie kochał. On pożądał, pragnął. Próbował obudzić w sobie subtelne uczucia.
- Więc możesz zacząć nowe życie, tutaj - Shaenavis. Zegar tyka, a czas stoi w miejscu. Magia zabija. Magia kaleczy. Magia ratuje. Magia... klnie rzeczywistość... - Ułóż je jeszcze raz. Inaczej...
Zadarła ogon, więc obszedł ją od tyłu. Wyraźny znak. Stał przez chwilę, oparł głowę na jej zadzie.
Nie czuł słodkiego zapachu, na który tak liczył.
- Nie jestem gotowy - skłamał, jego oczy świdrowały ją od tyłu. - I nie sądzę, abyś ty była. - Pieszczotliwie przejechał pyskiem po jej kłębie, ganaszach. Znowu stał do niej przodem. Patrzył jej w oczy.
- Towarzyszy - potwierdził, blade oczy gasły powoli. - Będą najlepszymi.
Wiatr poruszał jej grzywą. Salem patrzył na śnieżystą kurtynę z zagadkowym wyrazem pyska.
- Chcę cię dobrze zapamiętać... - powiedział, chrapy rozszerzały się i zwężały, zastanawiał się.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 6:01 pm

-Tu nowe życie, które prędzej czy później zostanie zburzone, a ja będę znów szukać siebie jak wiatru w polu... - odparła pesymistycznie - Czyli tak jak zwykle - non stop inaczej. Nie mogłabym od tak zostać medykiem, tak jak w dzieciństwie marzyłam lub duchownym. Moim zajęciem jest walka, bez niej nie mogę żyć. Zostawia niewiele śladów. - tu wskazała na swoją zagojoną nogę. Czuła się zawiedziona, czyli w sumie chodziło mu o źrebaki. Okłamał ją. Zadrżała, ale spojrzała na niego lodowym wzrokiem. Jej oczy stały się całkowicie białe, blade wręcz. Patrzyła na niego, wręcz w środku poczuła się urażona. I kto by pomyślał, że sam władca ją okłamie. Parsknęła i odwróciła wzrok, taki zimny.
- Moimi najlepszymi towarzyszami raczej się nie staną. Gdyby miało tak być, byłabym chodzącym demonem, dawno bym już nie żyła. Byłabym duchem. - mruknęła. Niepokoiło ją to, że tak się na nią patrzy, próbował ją zapamiętać. Vit ruszyła cały skład mięśni i pokierowała się w stronę drzewa, dumnie stawiając ogon. Czuła jednocześnie pragnienie jego, ale w środku była zraniona dusza, zachowywała się jakby dopiero dowiedziała się jak się nazywa. Uraza, to jest bardziej trafne. Zerknęła na niego kątem oka i weszła do środka baobabu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 6:25 pm

Nie okłamał jej. Czuł fascynację, pożądanie, ale miłość? Nie. Jak ona śmie mówić o demonach, o tym, że jej potrafiłyby prześcignąć jego, jeśli nie potrafi pojąć, jak bardzo został zniszczony? Czuł rozpaczliwe, palące, pierwotne pragnienie. Zadarł wysoko głowę, na chłód spojrzenia odpowiedział tylko łagodną aprobatą. Odsunął się, pozwalając wiatrowi owinąć całunem przestrzeń między nimi.
Niech tak zostanie, jeśli wolisz.
- Wybacz - głupie, puste słowo, nie znaczące zupełnie nic. - W końcu się przyzwyczaisz, jak każdy. Bo musisz. Nie możesz szukać siebie w nieskończoność, Vita... To cię zamęczy.
To pokaże, że jesteś słaba.
A jesteś silna. Prawda?

Uraza. Uraza. Uraza. Smutne.
- Mogłaś na mnie poczekać - szepnął miękko, uśmiechnął się ponuro. - Dałbym radę.
Cofnął chrapy, nie patrzył już na nią, patrzył na słońce. Czerwieniło się coraz mocniej. Niedługo... niedługo zniknie. Zapadnie noc. A on zniknie razem ze słońcem.
- Jest w tym trochę racji - stwierdził zimno, wracając do niej spojrzeniem. Odprowadził wzrokiem białą sylwetkę, znikającą we wnętrzu baobabu. Chłód nocy odpowiadał mu bardziej, ale posunął się te kilka kroków. Zajrzał.
- Uraziłem cię? Nie chciałem - rzekł miękko, z prostotą. Czerwień oświetliła jego oczy, lekki uśmiech.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 01, 2016 8:51 pm

Skoro Vita nie może tego pojąć to może niech jej to wytłumaczy? Patrzyła na niego z wnętrza drzewa.
Nie musisz przepraszać... To ja coś tu kombinuję, Ty nie wiesz o co mi chodzi... Myślisz, że mnie to wszystko męczy? - tu wyszła z tego baobabu, pałało od niej pewnego rodzaju gorącym chłodem. Biło wręcz od niej.
- W sumie przepraszam, władco. To niedopuszczalne z mojej strony. Nie będę Ci odkrywać niepotrzebnych kawałków historii. To wszystko jest niedowytrzymania... W sumie trudno... - userka widzi znaczek władca... Powiedziała Vit , przypominając sobie, że to władca ich stada. A on się jeszcze uśmiechnął. To wszystko zwariowało. Klacz spojrzała na niego z poczuciem winy...
Przepraszam... - zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 9:11 am

Zmarszczył lekko brew, patrzył w pierwsze gwiazdy, które ozdobiły niebo. Kiedyś potrafił odczytać z nich mapę, znaleźć drogę. Teraz świeciły nad jego głową obce, nieznane mu płonące kule, których odczytać nie umiał. Tylko bezkres nocy był taki sam. Zawsze, zawsze.
- Nie przepraszajmy się nawzajem, to głupie - stwierdził i przysunął się do niej, przyjaźniejszym gestem tknął łopatką. - Czasami już sam nie wiem, co robię. To trudne.
Spojrzał na nią. Zdawała się być dość rozumną bestią, ale on nie miał w zwyczaju jakkolwiek się odkrywać.
Pamiętaj; większości nie obchodzi twoja historia. Pozostali cieszą się z twojego nieszczęścia.
- Umiem słuchać - powiedział spokojnie, uderzając ogonem po udach. - I umiem milczeć. Możesz mi powiedzieć, co zechcesz. Nie mam zbyt wiele emocji, więc nie będę cię oceniał. - Uśmiechnął się lekko. Nie przepraszaj, mówiły jego oczy. Trochę co prawda odczuwał. Urazy nie.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 10:21 am

Z Vitalii nie uciekł jeszcze pewien chłód. Tak prosto wybacza. Ciekawe. Siwa spoglądała w niebo razem z Nim. W blasku gwiazd jej blizny zaczęły pałać na czerwono, były jeszcze bardziej widoczne, szczególnie ta blizna nad łopatką prawą - zdawało by się, że wydobywa się z niej ogień. Zastanawiała się nad całokształtem jej życia, napotkanych koni. Wszystko było jedynie ciężką udręką, ale jednocześnie stworzyły ją. Gdyby nie te doświadczenia byłaby pusta, nie potrafiłaby się obronić. Byłaby źrebakiem w postaci dorosłej. Bezradność, niewiedza o wszystkim.
- Tak, głupie - może nie powtarzajmy już tego? - zaproponowała... Przepraszanie... Vit ogólnie przepraszała z reguły dlatego, że kary miał najwyższą rangę w ich stadzie. Żeby pomyśleć, że kiedyś ona też miała.
- U mnie często wszystko kłóci się ze sobą w głowie. To jest zarówno dziwne, jak i trudne. - odpowiedziała i trąciła go chrapami. Może to będzie jedyna osoba, która ją zrozumie? Jest taka możliwość.
- Mam na sobie czyjąś krew, nawet wielu takich się znajdzie. Zabijałam, bo tak mi kazano. Zabito na moich oczach siostrę i rodziców. Od wtedy zaczęłam być nieprzewidywalna. Przysięgłam sobie, że zabiję zabójcę mojej rodziny. Chodziło tylko o zemstę, ale to już zostało... Jestem niebezpieczna, szczególnie, gdy wpadnę w formę. Nie mogłabym zostać kimś innym niż wojownikiem. - opowiedziała część - Tylko na tyle pozwala mi moje "ja". - dokończyła. W końcu komuś to wyrzuciła.
- Byłam też kiedyś władczynią, ale wtedy byłam lekkomyślna, za młoda na tą rangę. - wiedziała o tym aż za dobrze. Uśmiechnęła się lekko i znów spojrzała na niebo, gdzie pojawił się księżyc w pełni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 10:54 am

Wybaczać, wybaczać... A co, miałby gonić się w kółko, żreć ogon własnej nienawiści, otaczać się skorupą? Dobre sobie. Gwizdnął przez nos, przez chwilę błądził myślami w okolicach starego życia. Z Piekła nie pamiętał wiele poza tresurą. A potem? Potem życie nabierało barw, stopniowo, powoli, oddawało mu wykradzione skarby. Emocje, czucie w kończynach. A miłość? Wybaczanie? Czy wybaczył tamtym z Piekła? Chcieli dla niego dobrze. Chcąc dla niego dobrze, zepsuli go, zbyt zagmerali w delikatnym mechanizmie końskiego ciała, w tej dobrze naoliwionej, dobrze chodzącej maszynie. Chcieli, by był niezniszczalny. Ale bycie niezniszczalnym trzeba opłacić. Słono.
- Spróbuję - powiedział z błyskiem w oku, wszakże wciąż coś ciągnęło go ku siwej, fascynacja, szalejące serce. Ale sam fakt, że potrafił się powstrzymać, coś już oznaczał. Był spokojny, zrelaksowany, nieuwiązany. Cienka nić została przerwana. Nie odpowiedział na trącenie chrapami, ale w kącikach warg wciąż igrał mu uśmieszek.
- Krew i strata to nieodłączny element naszego życia, Vita. Jesteśmy wojownikami. Nie będziemy spać spokojnie - stwierdził, wodząc oczyma po księżycu. On był inny niż ona. Nie wchodził w otwarte konflikty, wolał rozwiązywać konflikty na wyższym szczeblu. Wojsko, berserk, rzeź. To wszystko zależy od polityki. Lecz gdy sprawy wymkną się spod kontroli... Dlatego ważni byli zarówno tacy jak ona, jak i tacy jak on. - Śmierć będzie podążać za nami. Może nie doścignie nas. Ale doścignie tych, którzy pójdą za nami, albo tych, których zostawimy w tyle. - Zmarszczył chrapy, wygiął szyję, jakby chcąc lepiej przyjrzeć się gwiazdom. - O, jedna spadła - stwierdził, bez żadnego związku z tematem. Władza. Gdy przyjdzie co do czego, trzeba będzie się wykazać.
- Tron ciężko jest pozostawić - stwierdził. - W tak wspaniałym stadzie jak Posoka... Dupa do niego przymarza. Dlatego najbardziej na świecie pragnę potomka, syna. By mógł objąć władzę, by to wszystko przejął po mnie. - Oczy mu błyszczały, ale stopniowo gasły, bo to odległa perspektywa. Ogier po chwili namysłu rozciągnął się na trawie, ułożył szczupłe ciało wśród skąpanych nocą źdźbeł. Więcej gwiazd już nie spadło, tylko jedna. Niebieskie ślepia błądziły po niebie.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 11:40 am

// Tak się rozpisałeś... Nwm co odpisać xD

To wszystko takie trudne. Wszystko. Idąc przez życie czasem dobrze jest powspominać swoją przeszłość. Pocieszyć się w gorszych chwilach tym, że skoro kiedyś było lepiej to i lepiej kiedyś będzie. Vitalia w sumie nie miała do czego, co było przyjemne wracać. Jej przeszłość była bólem i doświadczeniami, bez żadnej radości. Ciekawiła ją historia Salema, choć trochę wątpiła czy ten będzie chciał w ogóle jej to opowiedzieć. Nie należał do tych najbardziej gadatliwych. Ten uśmieszek trochę ją irytował, ale nie dawała po sobie tego poznać.
- Wiem, że tak jest, lecz to wszystko mnie stworzyło. Kiedyś mnie to jeszcze bolało. Teraz wiem, że to moja historia, czy tego chcę czy nie. - odpowiedziała. Zastanawiała się jak bardzo się różnią.
- A Ty opowiedziałbyś mi coś o sobie? - siwa wiedziała, że to śmiała prośba. Jednak chciała wiedzieć. Spadająca gwiazda. Piękny widok. Jak na komendę poderwała głowę. Niesamowite. Jak ona musi się czuć lecąc ze świadomością, że się rozbije (tok rozumowania Vit Smile )? To jest jak z życiem. I tak wiesz, że kiedyś się skończy. Żyje się po to, by zdobywać doświadczenia. Trudno, że jedne są okrutne i reszta też.
- Syna? A co jeśli los sprawi Ci przeciwność i da córki? Jedną postawisz na tronie, by żądziła jak ogier? - to wszystko ją intrygowało. Salem ułożył się na ziemi. Czy to tak jej wypada ułożyć się obok niego? Podwinęła tylne nogi pod siebie, przednie prosto wskazywały północ. W końcu ułożyła się na boku, pół metra od Niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 12:04 pm

// Oks, będzie krócej ;d

Miał dobre doświadczenia. Życie nie może być tylko złą passą, pasmem klęsk i koszmarów. Teraz cieszył oczy widokiem nieba. Wtedy tak samo. Wtedy służyło mu jako mapa, księżyc jako światło. Pomagały mu. Nigdy nie był jedynie gnębiony przez los. Miał swoje kochanki, miał swoje życie. A Dolina Szybkiego Dorastania po prostu pozwoliła mu prędzej wejść w dorosłość, posmakować ziemi. Świata. Pielęgnował te doświadczenia, ale z nikim się nimi nie dzielił.
- Jest twoja - zgodził się. - To, co było, było. Teraz od ciebie zależy, czym będzie kolejny rozdział. - Widząc jej irytację, wywrócił łagodnie oczami i przywołał łagodniejszy wyraz pyska. Chociaż wyraz pyska jakoś sporo to u niego nie znaczył.
- Skoro chcesz. - Zmrużył jedno ślepie. - Czytałaś kiedyś w gwiazdach? Mapę? W Piekle to robiłem. - A jadłaś kiedyś surowe mięso, padlinę, nie wiedząc nawet, czy ta padlina nie była kiedyś twoim przyjacielem? Rodzicem? To też robiłem. - Piekło to... diabelnie niebezpieczna dolina. Żyliśmy oderwani od zewnętrznego świata, tam każdy walczył o życie. Nawet nie o życie, o przetrwanie gatunku. Wierzyliśmy, że jeśli damy się zabić, wyginiemy - parsknął. Nie dodał więcej, nie sądził, by potrzebowała więcej.
- Zależy - stwierdził sennie. - Jeżeli będzie silna jak ogier, postawię. - Opuścił łeb na pęciny, patrzył na Vitalię kątem oka.


_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!




Ostatnio zmieniony przez Salem dnia Nie Paź 02, 2016 8:02 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Baobab   

Powrót do góry Go down
 
Stary Baobab
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» UFO - 22.06.2011
» UFO - 28.06.2011
» UFO - 17-18.11.2012 weekend

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wolne Terytoria :: Zachodnie Równiny-
Skocz do: