IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Baobab

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 7:23 pm

Vitalia ułożyła swoją głowę na trawie. Prychnęła i podrapała się głową o rośliny, na których leżała. Klęska... Co kilka wersów jej historii występowała klęska. Często. Za często. Poleżała jeszcze trochę. Olśnienie. Nagle olśniło ją  - wstała prędko. Wytrzepała się z zieleni. Źdźbła latały koło białej sierści. Przeszłość. Zła przeszłość. Musiała się z nią pogodzić. Nie ważne jaka była. Liczy się tylko przyszłość. Siwa wpatrywała się w leżącego ogiera, zbłądzonym wzrokiem.
- Będzie kolejny rozdział, bez wątpienia. Teraz wiem co zrobić. Dziękuję... - planami Vit było się stać niesamowitą wojowniczką, chce być postrachem dla obcych stad. Wygórowane plany, ale są.
- Mapa na niebie? Nauczysz mnie? - zaciekawiła się klacz - Mogłeś z tego "Piekła" uciec? Czy chciałeś tam zostać? Może Cię zmuszali? Wiedzieliście tam, że są inne krainy? - siwka wyrzuciła dużą ilość pytań. Ciekawiło ją wszystko, chciała wszystko wiedzieć.
- A jeśli dojdzie do tego, że będziesz miał dwóch synów, to będziesz kazał im walczyć? - lipicanka w głowie tworzyła dużo różnych scenariuszy. Miała głowę tylko po to, by planować... Uczyć się i walczyć.


EDIT: Wkrótce Vit odeszła po odejściu Salema

z/t


Ostatnio zmieniony przez Vitalia dnia Pon Paź 03, 2016 3:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 02, 2016 7:44 pm

Zmarszczył chrapy z niezadowoleniem, gdy otrzepująca się klacz posłała ziemiste plamki w jego stronę. drobinki posypały się po krótkiej, karej sierści. Wypuścił nosem kłąb powietrza, podniósł głowę. Klacz normalnie jakby zmartwychwstała, a jej natchniona mina sprawiła, że ogier aż zaklął.
- Ależ proszę - mruknął, mimo wszystko jednak uśmiechając się w duchu. - Moim zdaniem zawsze wiedziałaś. - Ułożył głowę z powrotem, nie mając ochoty się podnosić. Noc wciąż była magiczna, wciąż napawał się jej nieskończonością i pięknem.
- Kiepski ze mnie nauczyciel - wymigał się, śmiejąc cicho. - Może kiedyś.
Pytała o Piekło. Ogier nie mógł powstrzymać zaskoczenia, które wpełzło mu na twarz. Nikt nigdy nie pytał go o Piekło, uważano to za drażliwy temat i dawano mu spokój. Ale z jakiejś przyczyny, to rozpruwanie żyletą zakrzepłych ran sprawiło mu przyjemność. Rozparł się wygodniej i zastanowił chwilę.
- Mogłem. Ale sama rozumiesz, gdy nie zna się życia poza własnym skrawkiem, tym, co uznaje się za cały świat, ciężko jest to porzucić. Ciężko jest ruszyć w mrok, na nieznane tereny. Nie wiedzieliśmy, czy cokolwiek poza naszą doliną istnieje. Na tym polegała trudność koni z Piekła. Chociaż cierpiały, nie chciały odejść. Bały się - dodał ze wzgardą, węsząc w powietrzu, tak sobie, by poczuć noc. Wciąż się boją. Z pewnością wciąż tam są. - Prawo pierworództwa - stwierdził z niezachwianą pewnością. - Zresztą, ciężko to ocenić. Wciąż nie mam synów - oznajmił, patrząc na nią przeciągle. Mogła doszukiwać się w tym spojrzeniu wyrzutu, ale wyrzutu nie było.

Edit; (bo z tygodniu mnie prawie nie będzie, a fabka ciągnęła się ładnie długo ^^) Wstał niespiesznie. Popatrzył na Vitalię.
- Noc niedługo się skończy, muszę zażyć nieco snu. Do zobaczenia, Vita. Obyśmy się jeszcze spotkali - powiedział, popatrzył na nią jeszcze chwilę i poszedł.

[z/t]

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 06, 2016 9:05 pm

Stukot, stukot, stukot.
Hrabina stąpała dostojnie, ze stukotem. Kolorowa jak nieszczęście grzywa furkotała na wietrze, strzelała jak pęk miękkich sznurów. Nie spojrzała nawet na wielki baobab, minęła go niespiesznie. Obnażone gałęzie nachyliły się ku niej, zaszemrały liśćmi, zaśpiewały cicho, nieśmiało. Witały ją.
Hrabina zdmuchnęła grzywkę i zechciała sięgnąć po miecz.
Miecza nie było.
Był tylko bok, koński bok, usiany żebrami, wyściełany skórą, poplamiony brązem, beżem i czernią jak inkaustem. Czasy świetności przeminęły, wyschły, porwał je wiatr. Czas na przyszłość, czas na kolejną dawkę życia. Kolejną porcję, wtłoczoną do żył jakby strzykawką, podle, bez pardonu. Srokata przystanęła, uniosła ładnie wyprofilowaną głowę. Patrzyła na słońce, jakby widziała je pierwszy raz w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 06, 2016 9:19 pm

Ogier dzisiejszego dnia był bardzo znudzony i ciut zmęczony. Choć tak właściwie nie miał sie czym zmęczyć. Nie posiadał ani rodziny, ani partnerki. Życie nie wymagało od niego jakiegoś obowiązku, również nie musiał o nikogo się martwić czy też zadbać. Także chyba najbardziej męcząca była towarzysząca mu samotność - jego tymczasowa miłość. Fatalne zauroczenie. Niespiesznie szedł w stronę ogromnego drzewa, zwanego baobabem. Już z niewielkiej odległości widać było, jak stary to pień. Imponujące, że nadal tu stoi tak po prostu. Mimo ogromu tego baobabu jakaś istota wyróżniała się w tle. Admirał zatrzymał się na sekundę by przyjrzeć się sprawie. Powieki ogiera zamrugały, jakby chciały poprawić swój wzrok. Rzadko kiedy udało mu się spotkać kogoś równie kolorowe go, a raczej prawdziwego Pinto. W tym wypadku to była ona, pani Pinto. Ogier cicho parsknął, jakby chciał wywołać u niej obrót głowy. Jeśli się obróciła bądź też nie, przemówił.
- Witam panią. - powiedział całkiem naturalnie w stronę klaczy -.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 06, 2016 9:32 pm

Strzepnęła jednym uchem, zaciekawiona, bo usłyszała wyraźnie tętent kolejnych kopyt. W odpowiedzi na parsknięcie faktycznie odwróciła głowę.
- Achh, witaj, witaj, białowłosy - odpowiedziała, przyglądając mu się uważnie, ale uprzejmie. Orzechowe oczy zmierzyły go uważnie, uśmiechnęły się. Posoka, szeptał rozum. Szeptał zbyt cicho, by go posłuchała. Ale miała się na baczności, bo musiała.- Przybyłeś popodziwiać drzewo? - Zatknęła kopyto na samiutkim czubku i uderzyła jakiś kamyk. Poturlał się kilka sążni dalej i znieruchomiał. Orzechowe oczy wpatrywały się w niego, jakby próbowały rozwiązać jakąś zagadkę. Hrabina z przyjemnością ustawiła głowę tak, by powiewy wiatru spychały ciemne pukle w tył.
- Jestem Enchantress - przedstawiła się, mrużąc łagodnie oczy w wąskie szparki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 06, 2016 9:57 pm

Autentycznie czekając na odpowiedź, elegancko poprawił swą sylwetke. Nie napuszył się jak stary kaczor, a raczej chciał wyglądać jak prawdziwy gentleman. Głowę miał prosto w stronę rozmówczyni, szanując jej osobę. Dopiero teraz mógł podziwiać jej piękno, była jedyna w swoin rodzaju. Umaszczanie dodawało jej zadziornego pazura, oraz masę seksapilu. Jednak TEN ogier potrafił panować nad swoim ... zdrowym rozsądkiem. Dowcipnie można powiedzieć, go nazwała.
- Jeszcze nikt mnie tak nie nazwał. Pozwolił sobie na skromną uwagę, aczkolwiek w jego głosie nie bylo wcale pretensji. To tylko jego nic nie warta uwaga.
- Jasne, chciałem również nieco się odprężyć. Odpowiedział na zadane przez nią pytanie, które było jak najbardziej na miejscu. Coś, a raczej kamyk w tym samym momencie niezgrabnie przeleciało po ziemi. Admirał odprowadził wzrokiem drobny kamyk do momentu, aż nie ustał. Czy to coś miało znaczyć?
- Miło mi. Odezwał się do niej, a w tym momencie wiatr chciał jej pleść warkocze - piękne ujęcie.
- Moje imię to Admirał. Już jakby chciał się do niej uśmiechnąć, ale stanowczo zrezygnował.
- Czy będę mógł chwilę tutaj zostać? Grzecznie wporst zapytał, nie chciał by przez niego była zdenerwowana, czy w jakimś negatywnych emocjach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Paź 07, 2016 4:41 pm

Biały ogier naprawdę zachowywał się jak dżentelmen. Enchantress aż otworzyła szerzej oczy, chłonęła go wzrokiem. Przypadek jeden na milion.
- Dlaczego cię to dziwi? - zdziwiła się, blady uśmiech rozkwitł na jej twarzy. - Przecież jesteś białowłosy. - Klacz potrząsnęła czupryną, zaszeleściła pasmami w rytm szmerów listowia.
- Admirał... - Hrabina, śmiejąc się w duchu, posmakowała tego słowa na języku. - Ładnie... Dlaczego? - zapytała, przyglądając mu się nieco uważniej, tym razem dostrzegając tę specjalną charakterystyczność, która występowała u koni. Ludzie nazywali ją rasą, ale Enchantress tego nie uznawała. W końcu to ludzkie wymysły. Tej charakterystyczności nie można było jednak do końca wykreślić, bo ona występowała, co prawda głównie z powodu ludzkiej ingerencji, ale jednak występowała. W ludzkich kategoriach Admirał był andaluzyjczykiem. Hrabina, chcąc nie chcąc, pamiętała co poniektóre rasy
- Oczywiście, w końcu to nie moje drzewo - odparła z lekkim uśmiechem, przekrzywiając głowę i spoglądając mu z zainteresowaniem w oczy. - Możesz przy nim zostać, ile tylko chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 08, 2016 10:48 pm

W prawdzie mówiąc ogier był bardzo dobrze wychowany, za co w głównej mierze może podziękować swojemu ojcu - chwała mu za to. Nigdy nie przeprowadził, a nawet nie pomyślał o wulgarnej rozmowie, w obecności klaczy. Wiedział, że trzeba je traktować w dobry sposób - nawet te największe żmije w okolicy. Admirał lekko zakołysał się do przodu podchodząc nieco bliżej, aczkolwiek nie za blisko. Strumienie wiatru odbijały się od ich bujnych grzyw, zadzierając je do góry. Odsłaniały ich rysy, a nawet łagodziły.
- Droga Enchantress, dziwię się gdyż pierwszy raz słyszę taki wzrot do mnie. Który był... bardzo miły. - odpowiedział do niej, mówił cicho i mile dla ucha -.
W pewnym momencie nie udało mu się zapanować nad kichnięciem - apsik -.
- Przepraszam, ale chyba mnie przewiało. Pozwolił sobie wtrącić do rozmowy. Po tych słowach jego łagodne spojrzenie znowu utkwiło na jej. Powtórzyła na głos jego imię, a ogier westchnął cicho - nadal patrzył wprost w jej duszę. Kolejne pytanie było bardzo ciekawe, nawet dla samego ogiera. Tak naprawdę sam nie wiedział czemu tak, a nie inaczej.
- Z miłą chęcią powiedziałbym Ci tyle wspaniałych faktów, ale sam niewiele wiem o swoim imieniu. Ogier naprawdę czuł, że zaczyna... marznąć. Jednak starał się nie dać tego po sobie poznać.
- Lepiej zawsze zapytać dyskretnie czy jest się chcianym gościem, czy nie. Wtrącił delikatnie swoją uwagę. Może to dziwne, ale był ciekaw jakby wyglądała w warkoczach. Wiatr chyba nasuwał mu takie myśli.
- Zapewne zostanę tutaj na jeden dzień, a właściwie noc. Chodzenie bez celu w środku nocy, nie wydaje się być mądry posunięciem. - na jego bladym licu pojawił się krótki, ale bardzo szczery uśmiech -.
- Właściwie to sie cieszę, że Ciebie tutaj zastałem. Będzie przynajmniej do kogo otworzyć pyska no chyba, że będę zanudzał to śmiało możesz mnie uciszyć. - barwa głosu była tymrazem weselsza, a nawet samej wypowiedzi towarzyszył drobny, nieregularny uśmiech -.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 09, 2016 9:21 am

Enchantress była zafascynowana. Miała do czynienia w życiu z wieloma ogierami, we wcześniejszych latach życia jednak nikt nie uznawał jej ani za uprzejmą ani za litościwą. I sama też mało kogo tak widziała. Oddawała się wojaczce, towarzystwu ogierów, które widziały w niej tylko płeć słabą. Kto wie, może to faktycznie prawda. Może przeznaczeniem klaczy jest piękna aparycja ozdoby, a ogierów walka, prezencja siły, tabun kochanek. Może. Dawna hrabina w to nie wierzyła, ale teraz zmieniła się. Siła zanika, skromna uroda pozostaje - póki co. Odwróciła głowę, widząc, że Admirał podchodzi do niej, i z przyzwalającym uśmiechem również postąpiła o krok. Zmierzchało się. Zmierzch niesie ze sobą chłód.
Droga Enchantress... Klacz przez chwilę musiała oswoić się z tym zdaniem. Droga...
- Naprawdę? Cóż, nie znałam wtedy twojego imienia. Jakoś musiałam sobie poradzić - powiedziała z iskierką w oku, potrząsając lekko głową. Ma miły głos, pomyślała. Zdziwiła się tym, co pomyślała. Postawiła lekko uszy, gdy ogier kichnął. Powinna powiedzieć na zdrowie? A może nie?
- Nic dziwnego, chłodna dziś noc - powiedziała niezobowiązująco, trochę zmniejszając dystans pomiędzy nimi. Słońce, dotąd czerwieniące się na resztkach horyzontu, schowało się, niebo było ciemne i powoli rozświetlane gwiazdami. Enchantress patrzyła na nie rozszerzonymi oczami, cieszyła się ich widokiem. - Szkoda - stwierdziła lekko, zgodnie z prawdą, wyciągając przednie kopyta, bo nieruchoma pozycja zaczynała jej przeszkadzać.
- Nie, Admirale - powiedziała ze śmiechem. - Chętnie z tobą porozmawiam. Należysz do stada Posoki... prawda? - zapytała, a w jej głosie naprawdę czułe ucho mogłoby wyłowić nutkę... żalu? Znowu spojrzała na niebo, zagryzła lekko wargi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pon Paź 10, 2016 10:16 pm

Dzisiejszego dnia, gdyby tylko miał taką moc to i jego myśli przemówiłyby do niej. Nie każdy ogier na świecie pragnie by plądrować świat i zabierać innym co im się należy. Może tak właśnie było z sercami niewiast w tej krainie? Czy one naprawdę poddały się woli samczej? Faktycznie były słabsze, a to nie oznaczało, że każdy lepszy mógł pozbawiać je godności. Pora zobaczyć coś więcej niż tylko wewnętrzny narząd i zaspokojenie potrzeb. Żyjemy na tym świecie razem, wypadałoby szanować się nawzajem. My, panowie powinniśmy dbać o swoje panie, zapewniać im wszystko co najlepsze i SZANOWAĆ ich zdanie. Lecz świat jest jeszcze pełen brudu, grzechu.
Admirał cały czas, gdy z nią rozmawiał patrzył jej w oczy. Przez przypadek, a może nie, udało mu się dostrzec jak i jej oczy napełnione są iskierkami. Zdaje się, że mamy takie oczy gdy mamy na coś ochotę. Być może on sam był w głębokim błędzie. Lecz oczy mogą być wypełnione tęsknota, utratą ciepła...
- Oby tylko kolejna noc była cieplejsza. Bo marnie skończę. Poczuł jak przestrzeń przed nim zostaje jeszcze bardziej wypełniona, czy w takiej odległości starczy powietrza dla ich obojgu? Choć i sam ogier pewnie dodał by parę kroków, tip-topów. Jednak pozostał w swym wgnieceniu w ziemi. Uśmiechnął się jak tylko stanęła bliżej. Czyli jednak chyba zdobył jej zaufanie.
Ogierowi nie umknęło to w jaki sposób patrzyła w niebo. Czułe spojrzenie zostawiła w gwiazdach.
- Zdaje się, że pragniesz jednej z gwiazd. - wyszeptał - Ale jakby bardziej sam do siebie.
Rozmowa nagle przeszła na temat polityk stad. Choć sam miał gdzieś kto z jakiego pochodzi, dla niego liczy się osobowość, charakter. Czy ktoś jest dobry, czy zły. To są istotne fakty, a nie kilka literek przed czy za imieniem. No, ale skoro chciała o tym rozmawiać, pora wyrzucić swoją kartę na stół.
- Choć sam nie wiem w jaki sposób się tego dowiedziałaś, to masz jak najbardziej rację. Pamiętaj proszę, że to nic nie znaczy. To tylko przynależność do grupy. - wytłumaczył klaczy - Jego głos był spokojny, ale mówił bardziej jak dyplomata. To przecież poważna rozmowa.
Oczy ogiera zobaczyły jak drobne, świeże wargi klaczy zostały przygryzione przez zęby.
- Nie radzę. - powiedział z uśmiechem na białym pysku -
- Poleci ci krew, jeśli będziesz je tak kąsać. Oczywiście miał na myśli jej narząd, a może przyrząd na pyszczku. Poniekąd nie chciał z nią rozmawiać o stadach. Bał się, że ich poglądy będą tak różne, że w ogóle się nie dogadają. A przecież mogą rozmawiać o czymś innym, co zapewne nie da im szybko zasnąć. Nozdrza samca niczym filtr wodny, złapały dwa duże oddechy i wolne wydechy. Ubierając to w proste słowa ogier nie zrobił nic innego, jak westchnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Wto Paź 11, 2016 5:52 pm

Przesunęła kopytem po ziemi, strzepnęła ogonem. Może chciała, może nie. Sama nie była pewna, ale decyzję musiała podjąć, szybko. Nie będzie czekała miesiąc. To za dużo. Za dużo...
- Może znajdzie się na to jakieś... rozwiązanie, Admirale - powiedziała kusząco, przysuwając się i gładząc jego szyję chrapami. A co, raz się żyje, a noc jest długa i chłodna. Może zbyt chłodna. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że.. że on mógłby nie chcieć.
- Nie, nie chcę żadnej z nich. Chcę... czegoś zupełnie innego - powiedziała i przez długą, dziwną chwilę patrzyła na ogiera z Posoki, jasnego, uprzejmego, niesamowicie... odmiennego.
- Po zapachu, mój drogi. Po zapachu... każde ze stad ma swoją niepowtarzalną woń, inaczej jak byśmy się rozpoznawali? Wszyscy jesteśmy inni - stwierdziła. A przynajmniej staramy się być. Staramy z całego serca.
- Och, już nic nie można zrobić przy tobie - rzuciła, jakby się na coś skarżyła, ale to było tylko żartobliwe. Spojrzała na siwego. Gwiazdy jaśniały coraz mocniej, cięły nocne niebo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Wto Paź 11, 2016 6:23 pm

Stał obok niej jak zaczarowany, to chyba coś więcej niż tylko dobre wrażenie. Odczuwał głęboką potrzebę by poznać ją bliżej, by być blisko niej wtedy kiedy będzie tego potrzebowała. Chciał cieszyć się szczęściem u jej boku. Marzył o tym by uśmiechała się na jego widok i żegnając rzucała mu się na szyję. On sam cieszy się jej widokiem, pragnie jej uczuć. Admirał, biały ogier zakochał się w Enchantress. Miłość jego jest jak rzadko spotykany kwiat na suchej pustyni. Swoje uczucia ulokował w tej tutaj, pięknej dojrzałej damie. Nie chciał już nikogo więcej, tylko jej. Tak bardzo zaczął pragnąć jej bliskości, ciepłej piersi. Zapomniał o wszystkich innych klaczach na tej ziemi, gdy stał z nią. Ruchy En były tak miłe dla oka, że ogier nie mógł się napatrzeć. Nawet dobrze nie zdążył usłyszeć co mówiła do niego ta egzotyczna pięknoś, gdy dotarła tak blisko ogiera. Jej delikatne wargi rozchyliły się i zaczepił na białej szyji Admirała. Serce zaczęło mocniej dudnić, a sama szyja zadrzała. Pragnę Cię. Nawet nie wiesz jak. Oczy momentalnie powiększyły swe źrenice. Obrócił wolno głowę w jej stronę, by spojrzeć jej w oczy. Był blisko tak blisko, że jego policzek opierał się o jej.
- Tsii.... - wyszeptał czule - Głos Admirała był przejrzysty jak najczystsza rzeka na świecie. Chciał jej, tylko jej ciepła...
- Jesteś mi najdroższą na świecie, przepraszam... - znowu wyszeptał -
Przymknął oczy, jakby chciał zachować ten moment na wieki. Nikomu nie odda jej uczuć, nikomu..
- Mów do mnie kochana, mów... Jego białe lico przysunęło się do jej kłębu, by zacząć pieszczotliwy masaż. Robił to delikatnie i niezwykle namiętnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sro Paź 12, 2016 5:00 pm

Spoiler:
 

Spoiler:
 

Syciła nim oczy. Z radością, z lubością, jej serce parzyło, piekło wewnętrzne części klatki piersiowej. Czuła, tak wiele czuła, tyle myśli przelatywało jej przez głowę. Enchantress nie potrafiła się powstrzymać, nie potrafiła trzymać jadaczki przy sobie, wyciągnęła ją chciwie w kierunku siwego, dotknęła jego szyi, policzków, chrap, pocałowała ogniście. Ale chciała więcej. Więcej jego ślepi, więcej gibkich mięśni pod skórą. Więcej Admirała. Rzadko objawiały się w niej dzikie uczucia. Rzadko... ale dzisiejsza noc była chłodna.
- Jesteś... - zaczęła i urwała, jej pierś falowała, jej przydługa ciemna grzywa oplątała nogi ogiera. Podgryzła go w chrapy, ledwie trzymając kontrolę nad tym, co robi. A może wcale nie chciała tej kontroli mieć. Może właśnie tak to było. - ... najlepszy - szeptała jakby w gorączce.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 13, 2016 5:05 pm

teree:
 

Noc i para koni, która namiętnie siebie pragnie. Mimo tego, że noc była bardzo zimna to nie przeszkodziło by rozpalić w nich żar. Admirał naprawdę się w niej zakochał był pewien, że zostaną parą do końca życia. Dałby się kroić tępym nożem, ranić swe ciało by trwała przy nim na wieki. Chciałby czuła się bezpieczna, że już nigdy nie zazna bólu, smutku... Samotność ogiera, której tak długo doświadczył objawiała się niezwykłą czułością. Był pewien, że Ench zrozumie jak dla niego jest ważna. Tego jak potrzebuje jej do swojego szczęścia. Zakochane oczy Admirała pochłaniały jej ciało, jak wir wciąga topielca. Zamknąłby ją w sercu i nikomu nie oddał. Jesteś moja, moja na wieki. W tym momencie klacz zaczęła miłosny rytułał, chłonąc ogiera, jego ciało. Jej pocałunki mogłyby trwać bez końca, bez umiaru. Oddawał się jej niczym bezbronne źrebie, które zgubiło swoją matkę.
- Kim.. kim jestem... - szepnął, a w jego głosie słychać było granice podniecenia - Przystawił swój blady polik do jej poliku. Policzki ogiera bardzo mocno pulsowały, niemalże parzyły.
- Powiedz mi... - szepnął - Klacz zapewne poczuła ciepły oddech ogiera, na swym uchu.
Choć zęby Ench zostały na jego wargach, było to mocne doznanie. Nie zabolało go to wcale, wręcz przeciwnie dało mu przyjemność. Otworzyła kolejne bramy do doznań.
- Powiedz .. powiedz mi... - mówił - Ocierał swą głową o jej, cmokał i lekko podgryzał jej szyje, przytulał jej ciało, a potem odsuwał się by patrzeć jej w oczy.
- Jeszcze raz.. kim jestem.. - dyszał - Zaczął obchodzić jej ciało, zapamiętując każdy element z, którego jest zbudowane. Chrapami musnął, otarł się o jej krągły, pożądany zad. Admirał stał na jej tyle, był już blisko, był tak blisko.
- Kocham cie. Nigdy tak jak dziś nie był pewien tego co mówi. Zadłużył się w niej po kres.
Przednie kopyta odbiły się od ziemi by opaść na jej bokach, tylnie zaś w tym samym czasie doskoczył do intymności.
- Pragnę tylko ciebie.. - ujadał w podnieceniu - Gdy wdarł się do jej środka, poczuł miły dreszcz na ciele. Nie wiedział czy to nie jej pierwszy raz, był czuły i delikatny. Choć pewnie po jej rekcji dowie się, czy to jemu zawdzięcza utratę dziewictwa. Bywało, że klacze płakały, trząsły się z bólu. Były po prostu przerażone. Gdyby jednak jego ukochana zaczęła płakać, przestałby.
-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 13, 2016 5:20 pm

Enchantress straciła rozum, wolną wolę, wszystkie dary, z jakimi się urodziła. Teraz tylko biegła, pędziła prosto w stronę gorącej łuny, która wydobywała się z Admirała.
- Jesteś... - szepnęła, podgryzając go w chrapę, pieszczotliwie, ale z rozkoszą. Ciepło jego ciała wsysało ją, ciągnęło, czuła, jak bardzo on jej pragnie, i wiedziała, jak bardzo ona pragnie jego. Jego ciała, jego słów, jego myśli, jego samego. - Jesteś moim... - urwała. - Daj mi to... chcę... - szept stawał się coraz bardziej ochrypły, gorączka zmieniła się w malignę, słowa kleiły język do podniebienia, pobudzane zmysły płonęły. Z jej warg wydarł się głośny jęk, gdy poczuła to, o czym marzyła. Chwila rozpusty. Anielskie miecze gorejące niczym płomień z paszcz tysiąca białych smoków. Poczuła muśnięcie o swój zad, trzepnęła go miękkim ogonem, by go zaczepić, by go zachęcić. Bo chciała. Obydwoje tego chcieli. Dała mu się, uniosła ogon, by było wygodniej. Rozszerzone, mokre ślepia rozszerzyły się, gorąc ciała niemal parował na chłodzie. Coś się dzieje. Krew parzyła skórę, roztapiała klacz. Buzujące ciało przyprawiało ją o dreszcze przyjemności, o ekstazę, gdy go poczuła, nie wiedziała, czy krzyczeć czy się śmiać. Czuła ból, ale ból w rodzaju tych, których nie chce się przerywać. Pragnęła tego bólu, pragnęła nim żyć. Jęknęła jeszcze raz, przeszywająco, ogniście. Byli sami, świadkami ich miłości były jedynie gwiazdy, rozszczepione po nocnym niebie jak iskry na płonącym całunie, a w całunie spoczywało jej ciało. Gotowe, gorące, eksplodujące przyjemnością i cierpieniem. - Chcę... - to było ledwie słyszalne, wzrok Enchantress rozmazywał się po krajobrazie. Świat nie był już ważny, spadające gwiazdy stracił blask i moc. Nic nie było ważne, nic. Poza nim.
- Ja też cię kocham, Admirale. - Zacisnęła zęby, by nie krzyknąć z rozkoszy, gdy wyjątkowo mocno poczuła ich więź. - Będę. Już zawsze.. - Nie kłamała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 13, 2016 11:42 pm

Trzymał się jej tak kurczowo, tak mocno.. była tylko jego. Choć i on sam stracił zdrowy rozsądek, cieszył się z tego. Łączyła go z nią jakaś niezrozumiała więź, może zwana samotnością. Utworzyła się tak szybko, że nie był pewien czy to nie wymarzony sen. Bał się, że zaraz się obudzi i to wszystko stanie się wspomnieniem, wspomnieniem ze snu. A w tym śnie byli oni sami, nadzy na tle nieba. Choć ich jęki, krzyki mogły słyszeć tylko ptaki, oraz mrówki głęboko pod ziemią - nie martwił się tym, nie wstydził. Ench odsunęła na bok swój rzep ogonowy, by dać mu idealny dostęp. Nie zmarnował tej chwili. Biodra ogiera kołysały się niczym łódka, która jest wypychana przez falę. Musiał utrzymywać równowagę. Admirał zaczął ciężko oddychać, jakby zbliżał się koniec. Koniec szampańskich doznań. Klacz mogła słyszeć jak klaska jej ciało, gdy samiec przysuwa się i odsuwa. Chciał słyszeć jak pod nim piszczy, wyje, jęczy. Nie musiała kryć się z odgłosami.
- Śmiało, skarbie... chcę cię słyszeć... Wdarł się w nią mocniej jakby chciał usłyszeć jej niekontrolowane wzdechy. Sam nie krył swoich głośnych "ahh" i "ohhh". Ta noc jest niezwykła, pozostanie na zawsze w jego pamięci. Na zawsze Ench, długo wyczekiwania miłość.
- Oddaje ci moje serce, na zawsze. Tak bardzo cię kocham. - mówił - Głos był rozczulony, wzruszony. Jego oczy zaszkliły się, a po policzku poleciała łza, która spadła na jej plecy. Szybko jednak zniknęła na gorącym ciele.
- Moja bogini.. Byli blisko, blisko eksplozji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Paź 14, 2016 3:30 pm

Zadarła wysoko głowę i jęknęła głośno, rozdzierająco, do gwiazd. Jej ciało pulsowało jak aktywne brylanty, gorzało ogniem, płonęło krwią, kwitło jak pachnące chabry. To była noc, noc pełna wrażeń. Noc odrodzenia, mocnych uczuć, miłości, cierpienia. Ekstazy. Chwila, którą starała się zaszczepić w pamięci. Wiedziała, że z nikim nie przeżyje tego samego, co z Admirałem, białym Admirałem, który rozpalił ją, przyprawił o gorączkę. Bolało. Bolało w ten wspaniały sposób, rozpraszający myśli, podjudzający zmysły, uwalniający falę emocji. Nie potrafiła jasno myśleć, jęczała głośno, nie wiedząc, gdzie jest góra a gdzie dół, gdzie powinna patrzeć. Cofnęła się, aby jeszcze bardziej wzmocnić doznania, zaczęła wykonywać delikatne ruchy w rytm jego pulsującego ciała, zatonęła w fali ognia, zapachu, potu, rozkoszy. Przez jej myśl nie przeszło słowo koniec. Przeszło słowo płonę. Jaśniej niż gwiazdy. Słowo wyrwało się z jej warg, zmieniło w głośne, nieartykułowane westchnienie, umknęło w noc obłoczku pary.
Płonę. Ogień jest wieczny.
Płonę. Ona nie chce, by to się skończyło.
Wieczna noc, jedna noc.
- Bierz je, chcę byś je brał - powiedziała, wypuściła powietrze, zarżała i jęknęła jeszcze głośniej, gdy fala hormonów przeszła przez jej grzbiet elektryzującymi wyładowaniami. Jej serce. Jej serce biegło, galopowało, wyciągało ramiona, oplatało Admirała mackami, ciągnęło go ku sobie. Chcę, tak rozpaczliwie chcę. Jego. To wszystko nie może się skończyć.
Ale słońce kiedyś wstanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sob Paź 15, 2016 2:20 pm

Obydwoje tak naprawdę bardzo tego potrzebowali, chcieli poczuć się kochanymi. Nadzieja zrodziła się na nowo w ogierze, nadzieja na normalną, zdrową rodzinę. Admirał, Enchantress i zapewne spora gromadka dzieci w całkiem niedalekiej przyszłości. Choć całkiem możliwe, że dzisiejszej nocy klacz zakwitnie na nowo. Odrodzi się by trwać przy nim. Admirał bardzo by chciał, aby pierwszy narodził się syn. By mógł z nim chodzić po krainie i uczyć męstwa. Choć i nie pogardzi córką. Potrafiłby również przekazać jej cenne rzeczy, rzeczy potrzebne do życia. Jego myśli przerywały jęki ukochanej, która daleko gdzieś odpłynęła. On zaś przywracał ją do żywych, a sam był gdzieś w kosmosie. W pewnej chwili gałki oczne ogiera zaczęły drgać, spojrzenie stało się białe, jak u upiora. Głowa zadarła się do góry, jak wyrzucona strzała z łuku. Przednie kończyny wolno rozluźniały swój żelazny uścisk. Zostawił w niej swoją część, bardzo istotną. Zakończył wszystko tak jak należało. Czas pokaże, czy coś zaowocuje. Obsunął się z jej kręgosłupa, który dzielnie utrzymywał ogiera.
- Dziękuję... - wyszeptał - Przeszedł z prawej strony jej ciała, by stanąć naprzeciwko niej. Otarł o nią swoją głową.
- Dzielna moja ukochana, Ench... Podarował jej pełen miłości pocałunek w czoło. Spojrzał w jej oczy, a na pysku zaczął rysować się zadowolony uśmiech. Oczy miał tak szczere, jakby same mówiły o miłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 16, 2016 5:13 pm

Enchantress westchnęła głośno, bardzo głośno. Atmosfera pałacu była o niebo, o niebo nudniejsza od tego, czym uraczył ją biały ogier.
- To ja ci dziękuję, Admirale. Zapamiętam tę noc, na długo - obiecała, czując, jak zsuwa się z jej grzbietu. Do jej głowy uderzyła chłodna myśl, że nie powinna była ponieść się emocjom. Z drugiej strony, nikt przecież nie zauważy, prawda? Pocieszała się takimi myślami. Z pewnością nie nastąpiło zapłodnienie, nie wyda na świat bękarta. W końcu pilnowała swojej rui. Zakończyła się... tej nocy.
Jestem bezpieczna, myślała. A głowa jej pełna była złych przeczuć.
Nie okazała krztyny słabości, zwróciła pysk w stronę Admirała, uśmiechnęła się perfekcyjnie, zakryła błyszczącą bielą swoje wątpliwości.
Odwzajemniła pocałunek, z pasją, z zadowoleniem, dumna z siebie i z niego. Nie wiedział, kim była, nie mógł wiedzieć.
- Północ już, muszę odejść - rzekła z uśmiechem na wargach, zakochując się w jego oczach. - Do rychłego zobaczenia, najdroższy. - Musnęła go przelotnie wargami w policzek, ogonem oplotła na chwilę jego pęcinę i powoli, kołysząc biodrami, odeszła w mrok.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Nie Paź 16, 2016 5:59 pm

Stał obok niej chroniąc ją przed chłodnym wiatrem, a zarazem tulił ją do swej piersi. Uśmiechał się nawet wtedy, gdy nie patrzyła. A gdy spojrzała to uśmiechał się jeszcze mocniej. Taki był szczęśliwy, taki był... W momencie, gdy chciał ją zaprosić na trawę by oglądali gwiazdy, ona musiała iść. Na jego pysku pojawiło się rozczarowanie, nie chciał puszczać swojej ukochanej, nie teraz. Przygryzł swoją wargę, a potem jego oczy zatopiły się na Ench.
- Dobrze wiesz, że oddałbym wszystko byś została. Ale skoro musisz iść... Zostań proszę. Nawet nie wiedział jak ważną osobą jest Ench, że jest królową. Za ten romans mogli go nawet zabić, ale on nic nie wiedział. Pozatym to nic by nie zmieniło, gdyż on ją kocha. Nie zniesienie myśli, kiedy to ktoś inny ją dotyka. Lecz sam jeszcze nie wie, że Ench nie jest tylko jego.
- Kocham cię. Będę czekał, nawet całe wieki. Oddał się jej pożegnaniu, intymnym pożegnaniu. Odkąd jej sylwetka zanikła w czerni, myślał gdzie poszła. Gdzie było jej tak śpieszno. To nie dawało mu spokoju. Bał się o jej bezpieczeństwo, jego głowa pulsowała w czarnych scenariuszach. W dosyć kiepskim nastroju poszedł w drugą stronę...
[ZT]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zakuro
Wojownik
avatar

Posts : 19
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sro Paź 19, 2016 8:05 am

Przechadzała się po tych terenach by lepiej poznać okolice poza stadnymi. Pojawiła się w tej krainie całkiem nie dawno. Wszystko było dla niej całkowicie nowe, wszystko ją ciekawiło. Rozglądała się t o tu, to tam. Jedyną rzeczą, która rzuciła jej się w oczy to ogromne drzewo rosnące naprzeciwko. Zaciekawiona podeszła bliżej.
Łał-pomyślała klacz. Nigdy nie widziała takiego monstrum. Drzewo wyglądało na dość stare. Z pewnością było o wiele starsze od niej. Zaczęła przechadzać się dookoła niego podziwiając jego wielkość. Nagle zauważyła wyżłobione w konarach wejście. Postanowiła do niego zajrzeć. Od środka robiło wrażenie. Ciekawe ile koni może pomieścić?
Przynajmniej jest, gdzie się schronić w razie upałów.-pomyślała. Wyszła z ogromnego drzewa. Chciała pójść dalej, ale postanowiła tam pozostać chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sro Paź 19, 2016 6:24 pm

P A R W A T I

Przemierzała spokojnie wolne tereny, nie przejmując się wręcz panującą temperaturą. To, że było ciepło, to mało powiedziane, przynajmniej dla większości zwierza. Przyzwyczaiła się do ciepła w latach swej młodości i musiała przyznać, że uwielbiała zwidy, jakie nasyłał na konie gorąc, to, jak szybko się męczyły. Ona uwielbiała wysokie temperatury, pozostając więc na nie odporna... Cudownym było dla Bogini, że inni znoszą to o wiele gorzej, co dawało jej przewagę.

W oddali dostrzegła jasną klacz, przechadzającą się wokół baobabu. Czyżby sam Machiszasura pokrzyżował jej jasne ścieżki czystego umysłu, nie pomagając odnaleźć właściwej drogi, każąc chodzić wokół wielkiego drzewa, aż padnie z braku wody i z wycieńczenia?
Raz, w zamierzchłych czasach pokonała demona, jeszcze w p o p r z e d n i m, siedmioramiennym swym wcieleniu. Doskonale pamiętała sierść swojego tygrysa, Damona, ocierającą się lekko o jej nogi,gdy ruszała do boju na jego grzbiecie jako Durga, a także woń, jaką z daleka czuć było od napastnika, to, jak głośny był jego ryk, mający sprowokować ją do nieumyślnego działania. Wtedy Durga wygrała bitwę... Czy Parwati również by sobie z tym poradziła?

Przerwała swoje rozmyślania, widząc, jak siwka wkracza do wnętrza drzewa. Czyli jednak po prostu jest obłąkana sama z siebie, bądź chciała się przejść... Tylko po co marnować energię na pustyni?
- Witaj, nieznajoma! - zakrzyknęła do niej, przystając z gracją. Ton głosu miała dość przyjazny, spokojny, wokal kogoś, komu można spokojnie zaufać i powierzyć nawet największe swe sekrety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zakuro
Wojownik
avatar

Posts : 19
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Sro Paź 19, 2016 7:15 pm

Klacz spokojnie przystanęła aby rozejrzeć się po okolicy. Naprawdę była wszystkim zaciekawiona niczym żrebak. Może to brzmiało co najmniej dziwnie, ale cóż poradzić. Taka już po prostu była. Po mimo tego, że znajdowała się na terenach suchych, gdzie o wodę trudno, nie przeszkadzało jej to. Łaziła wszędzie nie zważając na warunki atmosferyczne.
-Chmm.. przydałoby się jakieś towarzystwo. Nie zaszkodziłoby spotkać inne konie, niekoniecznie ze stada. Oczywiście nie miała nic przeciwko samotnym tułaczkom, ale jak to mówią żadna przesada nie jest dobra. Tak więc Zakuro rozważając udanie się w inne miejsce nagle usłyszała czyiś głos. Od razu rozpoznała, że to głos należał do klaczy. Odwróciła się i zobaczyła ciemno-kasztanową personę. No proszę, przed chwilą pomyślała nad znalezieniem towarzystwa, a tu nagle bum, no i jest. Czyżby to ogromne drzewo było zaklęte i spełniało życzenia? No, raczej nie. Siwka raczej nie wieżyła w takie rzeczy, więc powiedzmy, że to zwykły zbieg okoliczności.
-Eee.. witaj.Przywitała się niezbyt pewnie. Miała tylko nadzieje, że jej lekka nieśmiałość nie zniechęci klaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Czw Paź 20, 2016 4:01 pm

Zniechęci? P a r w a t i, z natury życzliwa, niezwykle trudna była do odwiedzenia, jeśli chodzi o kontakt z końmi o dobrym sercu. Lubiła przebywać w ich towarzystwie, ku wyraźnym niezadowoleniu innych odsłon Śakti. Nie należało tego ukrywać, te także były ważne i przeważały nad miłą odsłoną bogini. Awers i rewers. Parwati i reszta... Reszta. Daksayani, Durga i w końcu Kalaratri, klacz, z którą niewielu mogłoby chcieć mieć do czynienia - nawet, jeśli takowi by się zdarzyli, zapewne nie byłoby wśród nich zdrowych psychicznie... Chociaż tylko wariaci są coś warci, jak mawiają.

Nie ma koni szalonych. Są tylko konie z wyobraźnią.

Machnęła ogonem, by zabić jakąś złośliwą muchę, która obijała się jej z furią o ucho. W jej oczach zalśnił wtedy niebezpieczny błysk, K A L I, trwał on jednak zaledwie ułamek sekundy i mógł okazać się jedynie efektem wyobraźni klaczy. Parwati chwilowo przejęła stery i nie zamierzała ich póki co oddawać, nie teraz, gdy mogła zyskać sojusznika dla Śakti, dla ogółu umysłu Bogini... A sprzymierzeńcy zawsze byli i będą potrzebni, nigdy nie wiadomo, kiedy życie będzie zależeć od łaski bądź niełaski jakiegoś konia.
- Jak cię zwą? - spytała spokojnie. Nic w jej tonie i postawie nie powinno spłoszyć bądź zawstydzić siwej - no, może oprócz jej urody. Skromności także, oczywiście!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zakuro
Wojownik
avatar

Posts : 19
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Stary Baobab   Pią Paź 21, 2016 12:18 pm

Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że w tym miejscu roi się od much. No tak, mogła się tego spodziewać. Chociaż lepsze to od drapieżników, które mogłyby klaczom zagrozić. Cóż, może z jednym  wilkiem czy rysiem by sobie poradziła. Nie była słaba, potrafiła się obronić. Gorzej, gdyby się zjawiła cała watacha, ale patrząc na warunki w tym miejscu raczej byłoby to niemożliwe. Przestała się interesować nieproszonymi gośćmi i ponownie spojrzała na klacz. Na pierszy rzut oka wyglądała na miłą osobę.
-Jestem Zakuro ze stada Sakura. A ty?-Odpowiedziała tym razem pewnie na pytanie klaczy. Miała tylko nadzieję, że nie zrobiła żle mówiąc z jakiego jest stada.
Miło poznać. Do tej pory nie rozmawiałam jeszcze z żadnym koniem. Strasznie nie lubiła  tej swojej nieśmiałości, ale zaczyna już nad nią panować. W poprzednim stadzie miała przez nią problemy. Była niemal płochliwa i uciekała przed każdym dorosłym koniem i rówieśnikiem. Jedynie zaufaniem darzyła tylko rodziców, których już nie pamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Baobab   

Powrót do góry Go down
 
Stary Baobab
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» UFO - 22.06.2011
» UFO - 28.06.2011
» UFO - 17-18.11.2012 weekend

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wolne Terytoria :: Zachodnie Równiny-
Skocz do: