IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Północny Gaj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shaenavis
Admin


Posts : 55
Join date : 25/09/2016

PisanieTemat: Północny Gaj   Czw Wrz 29, 2016 12:31 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shaenavis.forumpolish.com
Mirabelle
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pią Wrz 30, 2016 4:45 pm

Jak to wieczór, jeden piękniejszy od drugiego, księżyc już ozdabiał niebo. Stawiała kopyta równo, jedno za drugim, krok za krokiem. Przez korony drzew przenikało światło w jednym miejscu, gdzie trawa była najbardziej zielona.
Weszła na polankę, rozglądając się, czy jest sama. Na razie nikogo nie znała, ale przydałoby się to naprawić... kiedyś. Schyliła się, by skubnąć kępkę trawy. Była soczysta i bardzo smaczna. Chwilę pasła się, myśląc o przyszłości. Całe życie w samotności, zdaniu na siebie i życiu na odpowiedzialność losu stworzyły w niej gruby mur przed miłością. Może ktoś go zburzy, ale na to przyjdzie czas. Po co się martwić co będzie kiedyś, jak lepiej korzystać z okazji bycia w tym miejscu. Możliwe, że nigdy już tu nie przyjdzie. Wszystko jest możliwe. O piórach nigdy nie opowie, co możliwe jest. I to bardzo. Podniosła łeb i rozejrzała się. Już miał awrócić do jedzenia, gdy zastrzygła uszami słysząc szelest. Zignorowała to, lecz była cały czas czujna. Przeszła kilka metrów przez polanę, gdy zaraz obok niej usłyszała ponowny szelest. Zrobiła krok w tył, a za szerokim drzewem znikła ruda kita.
- Chodź, chodź - wyszeptała patrząc na pień. Tak, to był lis, teraz czuła i jego zapach. Miał ochotę na walkę? Mirabelle nie ma nic przeciwko. Położyła uszy po sobie, gdy na dodatek rudy wyskoczył i ugryzł ją w kostkę. Stanęła dęba, ledwo zrzucając go z siebie. Gdy lis znów podbiegł kopnęła go od tyłu, tylko jemu udało się uniknąć ciocu. Zdołała jedynie nadepnąć mu na ogon, a ten rozwśceczony użarł ją w to kopyto. Po chwili, gdy wyrwała mu z kity pare kłaków, odskoczył na kilka metrów. Stali na przeciwko siebie, wpatrzeni w każdy swój ruch. Srobiła gwałtowny krok w przód, by zprowokować przeciwnika. On od razu pobiegł w jej stronę, a gdy się zchyliła, uczepił się jej kłębu. Przewróciła się na plecy i przygniatała przez chwilę drapieżnika. On wysunął się spod niej. Wstała szybko, a gdy już był przy jej kostce zdążyła złapać go za futro i rzucić o drzewo. Upadł na ziemię, nie mogąc się podnieść. Wybacz kochany, ale taki jesteś, więc ja też taka będę. - Pomyślała, zbliżając się do ofiary. Jego ruch, który miał na myśli wbicie zębów w jej kopyto nie był trafiony. Brakowało, a wybił by sobie zęby. Na szczęście Mira zdążyła już położyć go spać. Nie będę opisywać jak ta poradziła sobie z zabraniem jego futra, oszczędzę słów. Zachowała je dla siebie. Jej kopyto krwawiło, a ta krew nie wyglądała normalnie na czarnej sierści arabki. Za nie długo się opatrzy, a na razie odejdzie. Ne patrzyła na ofiarę, która w sumie teraz już leżała w krzakach. Odeszła z gracją, dumnie unosząc ogon jak to mają do siebie konie z jej rasy.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pią Wrz 30, 2016 6:53 pm

Niepewności kwitną szkarłatem, chwytając w rozłożyste płatki jak najwięcej prawdy. A gdy słońce zachodzi, nie wiedzą, co mają ze sobą począć i umierają, bo są tylko kwiatami w ogrodzie, myślami w głowie i ludźmi na świecie i przemijają jak wszystko. Spróbuj się kłócić.
Salem patrzył na światło poranka próbując skojarzyć, co do cholery powinien zrobić. Kary ogier poczuł się tak znikomy, tak nieważny i nieciekawy. Los zarechotał. Naigrywał się z niego bezczelnie, bo był Losem, a nie kwiatem w ogródku. Zabawne. Niby wszystko przemija. No dobrze, ale co ze śmiercią, Losem, przeznaczeniem? Czasem? Może nie istnieją? Dobra odpowiedź. Nie ma czegoś takiego jak czas. Czas służy, lecz nie istnieje. Przeznaczenie? Wszechświat nie jest aż tak leniwy. Los? A czym niby jest los? Człowiek go wymyślił, człowiek więc niech się nie mądrzy. A śmierć? Trudna sprawa. Pozwól, że Salem to przemyśli w jakieś słoneczne popołudnie.
Czarny, mroczny, ponury, z rozwianą, krótką grzywą. Słońce spalało błękitem lśniącą sierść. Grało na refleksach. Iskrzyło w oczach.
Wąskich, zaciśniętych w szparki, niebieskich, groźnych, pełnych pogardy, wygłodniałych.
Wilczych.
Zimna posoka zalała jego ciało. Chłód dosięgnął mięśni, rozgrzał je, rozgrzał płomieniem stworzonym z lodu. Ogier szarpnął głową, dosięgnął kopytami piersi wilka, wyprężonej w skoku, cuchnącej piżmem. Ciemne, szczupłe kończyny zatonęły w gęstwie, odrzuciły, przydeptały. Wilk nie był w pełni sprawny, Salem czuł to podskórnie. Zakręcił się, wystrzelił z tylnych nóg, zrobił zwód, unik. Paszcza najeżona kolczastymi zębiskami musnęła ucho. Czubek ucha. O cale. Kolejny wyskok, zębata parada. Smak sierści wilka, jego krew. Smak zębów wilka. Na pęcinie.
Achałtekin wspiął się na tylne nogi, wyrywając się śmiertelnemu uściskowi. Lodowate spojrzenie omotało drapieżcę, skrzyżowało klingę z jego ostrzem. Hipnoza.
Parada, wyskok. Lewa, lewa noga trzyma się ziemi. Trzy dla ziemi, jedna dla ciebie. Jedna dla wilka. Pomiędzy żebra. Ostrze kopyta cięło sierść, skórę, dotknęło kości przez grubą kurtynę futra.
Wycie, wycie bólu. On cierpiał, chociaż ogier nie był na tyle silny, by zadać mu prawdziwy ból. Zmiażdżyć żebra.
Kość trzasnęła jak łamana, sucha gałąź. Wilka ktoś już uszkodził. Dawno temu. Gnaty nie zrosły się porządnie, były krzywe, słabe. Psowaty był nakręconą zabawką, wysłaną w pościg za pożywieniem. Goniącą własne życie. Zabitą przez własne życie.
Salem poczuł się do niego podobny. Dlatego postanowił go dobić.
Gałąź, giętka. Chwycił ją w zęby, założył na wilcze gardło jak pętlę.
- Twoja smycz - powiedział chrapliwie. Przytrzymał.
Życie zawarło się w obłoku pary. Jednym.
Salem odszedł niezadowolony, zamyślony.

[z/t]

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Paź 09, 2016 8:09 pm

Co on tu właściwie robił? Nic konkretnego. Czy to ważne? Może miał ochotę popaść się trochę? W końcu w zawirowaniach losu i rozgrywki mało kto pamięta tu jeszcze o konieczności pakowania w swój organizm kolejnych dawek zamarzłej trawy. Miła okolica, niespotykane zjawisko w tundrze. Zatrzymał się w pobliżu małego źródełka. Schylił się i skubnął wargami kępkę trawy. Nie smakowała jak mrożony szpinak, to dobry znak.

Posilał się leniwie, od czasu do czasu strzygąc uszami i przemieszczając się o kilka kroków. Chrapy wynajdywały coraz to kolejne źdźbła. Kątem oka dostrzegł ruch. Słyszał opinie, że to miejsce wyjątkowo obfituje w zwierzynę, również tą krwiożerczą i głodną. Momentalnie spiął się, w ułamek sekundy przestawiając tryby w mózgu. Dwa żarzące się węgielki skryte w zaroślach wierciły dziurę w jego karku złym spojrzeniem. Prawdopodobnie powinien uciec. Właśnie teraz i jak najszybciej. Czyż nie tak zachowałby się każdy normalny parzystokopytny na jego miejscu? Ta bardzo odkrywcza myśl przyszła zbyt późno.

Atak nastąpił błyskawicznie. O ile chwilę temu Sorze zdawało się, że jak zwykle wyjdzie cało z opresji, w tej chwili zdawało mu się, że ktoś oderwał mu od boku ogromniasty płat mięsa. Zarżał dziko i cienko. W okolicach jego zadu mignął skrawek czarno-brązowego futra. Poderwał się w górę jak oparzony i tylko dzięki tej szalonej desperacji uniknął rozszarpania tętnicy szyjnej. Ostre jak noże i sporych gabarytów pazury zsunęły się po jego boku żłobiąc w nim rozległe szramy. Może nie były zbyt głębokie, ale bolały jak trzy cholery. Ogier wierzgnął energicznie starając się pozbyć uczepionego grzbietu drapieżnika. W tym skoku było coś mocno desperackiego. Na tyle, że włochate stworzenie rozmiarów małego miśka przeleciało nad nim i wylądowało na twardej ziemi kilka metrów dalej. Rosomak pozbierał się błyskawicznie i sycząc wściekle posuwał się po łuku, odcinając karemu drogę ucieczki. Chwilę później już rzucił się na niego, rozwartą paszczą celując w jego przednie nogi. Sora stanął dęba, mając nadzieję, że przy odrobinie farta zmiażdży czaszkę łasicowatemu, jednak tamten okazał się szybszy. Żelazne szczęki zacisnęły się bezlitośnie, przerabiając nadwyrężone ścięgno w krwawy ochłap.

Ból zalał umysł ogiera z początku paraliżując wszystkie tkanki. Sora czuł niemal jak adrenalina wpływa do jego żył i mobilizuje wszystkie komórki jego ciała. Tak właśnie włączał się instynkt przetrwania. Jedyny system, który zawsze działał u niego perfekcyjnie i bez zaburzeń.

Silny kopniak wymierzony w łeb rosomaka zamroczył go na chwilę. Ten darowany przez los ułamek czasu wykorzystał Sora strzepując zwierza ze swej łydki (konie pewnie nie mają łydek, ale kij z tym). Zacisnął zęby starając się ignorować ból, który wywołał ty nagłym ruchem, prawdopodobnie sam pozbawiając się fragmentu tkanki. Przerzucił ciężar ciała na nowo odzyskane przody i wykonał szybki zwrot. Jednoczesny zamach tylnymi kończynami. Nie sprawdzał czy trafił. Kiedy żaden kolejny atak nie nastąpił, puścił się cwałem ku wyjściu z dolinki.

z/t

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Sinbala
Księżniczka
avatar

Posts : 62
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Wto Paź 11, 2016 11:25 pm

Nie było wiatru, lecz czuła zimny powiew na skórze, kiedy rozpędziła się do niebywałej prędkości. Dysząc, śliniąc się, tonęła w śnieżnych zaspach, lecz wiedziała, że nie może dać za wygraną- stawką było życie, więc czy miała wybór? Musiała wytrzymać.
Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewała, było to, że akurat dziś, nad leśną rzeką, spotka rosłego niedźwiedzia. Ucieczka była jedyną rzeczą, jaka jest pozostała... Nie miała żadnych szans.
I w taki a nie inny sposób dotarła do mrożących krew w żyłach, śnieżnych terenów. Było zbyt późno, by zmieniać kierunek i unikać Posoki- nie dało się, ale smukła sylwetka i zwinność dawały jej przewagę, przez co po długim błąkaniu się po zakamarkach lasu, uniknęła starcia z drapieżnikiem.
Przyhamowała- nie słyszała za sobą ciężkiego oddechu spragnionego krwi zwierza. Z jej boków kapał pot, turkusem barwione oczy zaczerwieniły się- nogi się trzęsły, a grawitacja przyciągała wycieńczone ciało coraz silniej...
Rozległo się uderzenie. Spadła, niczym anioł z nieba.

_________________
AH SINBALA


|| Gdy zajdzie słońce, usiądź i obserwuj spadające liście. ||
|
                              ~~~~~    |    GŁOS                              
__________________|__________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Paź 12, 2016 7:02 pm

Powoli, niespiesznie zwiedzałem tereny stada. Nie musiałem się spieszyć - liczyłem, że zostanę tutaj dłużej, może nawet do końca życia. Istotniejsze więc było, by dokładniej poznać wszystkie zakamarki, niż to, by to zrobić szybko. W końcu dokładna znajomość mogła się w przyszłości wiele razy przydać: czy to do szukania trawy, czy do ucieczki przed drapieżnikami, czy też do ewentualnej walki, obrony terenów przed agresją innego stada. I tak zwiedzając, badając tereny dotarłem do jakiegoś gaju. I pewnie poszedłbym dalej... gdybym kątem oka nie zauważył białej sylwetki. Momentalnie skierowałem się w stronę i już po chwili dostrzegłem... klacz. Dość wysoką, należącą ewidentnie do innego stada i... i całkiem niezłą.
- Hej. - rzuciłem z daleka, by jej nie spłoszyć, po czym powoli kierowałem się w jej stronę.
- Jestem Burseg. - przedstawiłem się - A Ciebie... co tutaj sprowadza? - spytałem, uważnie jej się przypatrując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Sinbala
Księżniczka
avatar

Posts : 62
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Paź 12, 2016 8:39 pm

Skóra powoli zaczęła odczuwać zimno, włosie się lekko nastroszyło, a uszy poruszyły się niespokojnie. Od tego, aż Sinbala straciła przytomność, minęło na pewno kilkanaście już minut... Jej tętno się wyrównało, mózg został dostatecznie dotleniony, a więc powoli się ocknęła...
Otworzyła oczy barwy turkusu, nie zupełnie jeszcze kontaktując.. A przez zmrużone powieki dostrzegła jakąś sylwetkę...
- Niedźwiedź?- zapytała na głos samą siebie, lecz po chwili zerwała się na równe nogi, wytężając wzrok w wielkim zaskoczeniu. Zrobiła kilka nerwowych kroków do tyłu i z przerażeniem popatrzyła na nieznajomego araba.
-B-Burseg..?- wymamrotała, nie wiedząc, co począć. - Ja... Ja zabłądziłam, wcale nie miało mnie tu być... Wybacz najmocniej za kłopot...- zaczęła z bladym uśmiechem, powoli odwracając się, by jak najszybciej zniknąć. - To ja już będę leciała!

_________________
AH SINBALA


|| Gdy zajdzie słońce, usiądź i obserwuj spadające liście. ||
|
                              ~~~~~    |    GŁOS                              
__________________|__________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Paź 12, 2016 10:16 pm

Podchodziłem powoli do nieznajomej klaczy, krzycząc do niej z daleka, by jej przypadkiem nie spłoszyć. Późna pora i panujący w gaju półmrok spowodowały, że dopiero po dłuższej chwili zauważyłem, że ta jest w bardzo złym stanie. Z daleka byłem pewien, że odpoczywa lub śpi, a ona... a ona się chyba słaniała na nogach.
- Niedźwiedź? - zdziwiłem się. Normalnie to zacząłbym się rozglądać na boki... ale przecież nie wyczułem jego zapachu, nigdzie go nie dojrzałem a ona nie sprawiała wrażenia przerażonej. Raczej jeszcze coś jej się śniło. A może po prostu majaczyła? Zerwała się na równe nogi... ale jej ruchy były jakieś takie zrywkowe, nerwowe, jakby ledwo się utrzymywała na kopytach.
- Zabłądziłaś? - zdziwiłem się - Nie, to żadnej kłopot. - szybko sprostowałem, zastanawiając się, co zrobić. Gdy zaczęła się powoli odwracać... to postanowiłem jej nie pozwolić odejść. Była co prawda znacznie większa ale równocześnie bardzo słaba. Dlatego też szybkim ruchem narzuciłem jej pętlę na szyję.
- O nie, nigdzie nie idziesz! - krzyknąłem na nią i pociągnięciem za sznur próbowałem ją zatrzymać.
- Kim jesteś, co tutaj robisz? - spytałem twardszym tonem, zastanawiając się, co z nią zrobić. Naruszyła moje tereny... czyli może szpieg. A nawet jeśli nie... to była klaczą. Ładną i atrakcyjną. I warto było skorzystać z okazji, którą mi dał Bóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Sinbala
Księżniczka
avatar

Posts : 62
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Paź 12, 2016 10:48 pm

Klacz z pewnością nie odzyska zbyt szybko sił, a nawet jeśli, nie należała do tych upartych feministek, które potrafią walczyć i konkurować z ogierami.. Po prostu fizycznie nie miała szans- była damą, która lubiła nucić piosenki, a nie ćwiczyć kopniaki.
Obudziła się więc, a nad nią zamiast niedźwiedzia stał zupełnie obcy ogier- jak się przedstawił Burseg. Zerwała się na nogi i od razu zaczęła się cofać, uprzejmie próbując uciec.. Ale jednak się nie dało.
Wbiła się kopytami w ziemię, a na jej szyi poczuła uciążliwy sznur. Nerwowo poruszyła oczami. Czyli po dobroci nie ucieknę...- uświadomiła sobie i spojrzała na oprawcę.
-Hej! Jak ty traktujesz damę?- stuliła uszy na Bursega z niezadowoleniem. - Nie nauczono cię kultury? Przecież nic Ci nie zrobiłam! Nie.. Nie musisz się na mnie rzucać jak zwierz!- oskarżyła arabskiego ogiera i pociągnęła lekko za liny. Nie zerwę ich...
- Już Ci mówiłam.. Zabłądziłam. Chciałabym wrócić na tereny Sakury..- powiedziała i podeszła bliżej Bursega, próbując wyłudzić od niego litość bezbronną postawą i miną. - Proszę, bądź tak miły i pozwól mi odejść..- spuściła głowę.

_________________
AH SINBALA


|| Gdy zajdzie słońce, usiądź i obserwuj spadające liście. ||
|
                              ~~~~~    |    GŁOS                              
__________________|__________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Czw Paź 13, 2016 11:40 am

Cieszyło mnie, że klacz ewidentnie jest osłabiona. Gdyby była w pełni sił, to miałbym z nią spore problemy, bo mimo, że nie wyglądała na przesadnie umięśniona, to była znacznie ode mnie większa i chociażby z tego powodu należała zapewne do silnych. Widziałem, że próbuje się wycofać i mi zwiać, ale zarzuceniem sznura na jej szyję uniemożliwiłem jej go.
- Damę? Damę to można spotkać na balu. Chciałaś chyba użyć słowa "intruz" lub "nieproszony gość"? - prychnąłem rozbawiony, bo spore mniemanie klaczy o sobie mnie wprawiło w dobry nastrój.
- Rzuciłem się na Ciebie jak zwierze? Jeszcze nie... ale kto wie. - stwierdziłem, uśmiechając się szeroko. Oczywiście nie na tyle, by puścić sznur, trzymany w pysku. Czułem, że ona go naciąga, upewniając się, czy ją dobrze trzymam... ale oczywiście trzymałem.
- Na tereny Sakury? A czemu miałbym Ci pozwolić. Podobasz mi się. - oznajmiłem jej. Jej słowa, postawa, prośby... w jakimś stopniu mi się podobały i nawet chciałem się do nich przychylić... ale co bym z tego miał? A tak to miałem całkiem ładną klacz.
- Przykro mi ale... ale nie. Pójdziesz ze mną. - oznajmiłem jej i szarpnięciem za sznur próbowałem ją zmusić, aby się do mnie przybliżyła.
- Nie bądź taka smutna - spędzimy przyjemnie czas. - obiecałem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Sinbala
Księżniczka
avatar

Posts : 62
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Czw Paź 13, 2016 12:07 pm

Wątpliwe było to, że siwy arab wypuści klacz, ale kto pyta nie błądzi... Warto było spróbować, a może w końcu dał by się namówić? Przecież mógłby sobie porwać kogoś innego.. A takie urocze stworzenie jak księżniczka Rakhairu mógłby po prostu zostawić w świętym spokoju.
-Phi.- prychnęła, odchylając z niezadowoleniem głowę do tyłu. Jak mógł podważyć jej autorytet?! Bezczelne arabisko! Tupnęła kopytem w ziemię i cofnęła się ponownie, nie chcąc dać za wygraną.
- Bo nic Ci nie zrobiłam! Znajdź sobie inną ofiarę! Chciałabym spokojnie stąd odejść, wtedy więcej mnie nie zobaczysz i nie będziesz musiał się męczyć z intruzami..- odpowiedziała z lekkim zdenerwowaniem i grymasem na pysku. Jak go przekonać?
- A jeśli nie chce pójść z Tobą? Czemu chcesz mnie tam zaciągać na siłę?-oznajmiła, przybierając rozczarowany wyraz twarzy. Na jego słowa o wspólnie spędzonym czasie, aż przeszły jej ciarki.. Co taki psychopata może mi zrobić?
Cofnęła się kilka kroków w tył, naciągając liny. Nie była w dobrym stanie.. I tak szybko nie odzyska pełni sił, zwłaszcza jeśli będzie musiała siłować się z nieznośnym ogierem.
- Ten raz zrób wyjątek i mnie wypuść... Proszę..- nalegała, posyłając mu słodki, bezbronny uśmiech, który nie jednego potrafił zbić z tropu.

_________________
AH SINBALA


|| Gdy zajdzie słońce, usiądź i obserwuj spadające liście. ||
|
                              ~~~~~    |    GŁOS                              
__________________|__________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Czw Paź 13, 2016 1:45 pm

Zastanawiało mnie, co klacz sobie myśli, prosząc mnie o wolność. Musiałbym chyba woleć ogiery, aby wypuścić taką ładną klaczkę. A takie rzeczy, jak zainteresowanie ogierami, były obrzydlistwem w oczach Boga. Który oczywiście nie miał nic przeciwko temu, aby jego wierny sługa pobawił się kobyłą, która sam dorwał. A nawet pokrycie czy ewentualne źrebaki... nie, nie były grzechem. W końcu Bóg lubi źrebaki i sam mówi, że należy się rozmnażać.

Uśmiechnąłem się słysząc jej prychnięcie i widząc tupnięcie kopytem o ziemię. Jak każdy arab lubiłem temperamentne klacze. Takie były ciekawsze niż nudne, które godzą się na wszystko.
- Nic nie zrobiłaś? Naruszyłaś mój teren. - przypomniałem jej - I... i czemu ofiarę? Tylko rozmawiamy, a ty już się określasz tym słowem? Chyba trochę przesadzasz. - dodałem z wyrzutem, chociaż dalej się uśmiechałem. Bardz mnie bawiła ta cała sytuacja.
- A może... a może ja chce się pomęczyć z intruzami. Czy nie po to Bóg nam zsyła próby, aby testować naszą wiarę i czynić nas mocniejszymi? - spytałem retorycznie.
- Czy chcesz ze mną pójść czy nie... nie ma znaczenia. Mogłaś nie naruszać naszych terenów. Teraz to nie ma już co narzekać. - odpowiedziałem jej - Wiec tak. Jak będzie trzeba to zaciągnę Cię siłą. - zapewniłem ją mając nadzieję, że ta zrezygnuje z uporu i zgodzi się grzecznie za mną pójść. Przytrzymałem linę i szarpnąłem za nią, gdy klacz ją naciągnęła.
- Nie, nie. Bardzo mi przykro. - powiedziałem tonem wyraźnie wskazującym na to, że nie jest to prawdą - A teraz... koniec gadania. Idziemy za mną. - oznajmiłem jej i siłą zacząłem ją ciągnąć w stronę... właśnie jeszcze nie do końca byłem pewien gdzie dokładnie.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Sinbala
Księżniczka
avatar

Posts : 62
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Czw Paź 13, 2016 3:12 pm

On już nie odpuści..- zdała sobie sprawę, słysząc jego słowa. Dalsze naleganie byłoby chyba na marne, bo z tego, co widziała, Burseg tylko na to czekał, aby dorwać jakąś klacz.. A z intruzów za pewno bardzo się cieszył. Czyli wpadłam jak śliwka w kompot..
Ale jedno było ważne- na szczęście arab nie wiedział, kim w istocie Sinbala jest.. Gdyby tylko się dowiedział, że jest zakładniczką w Sakurze, córką władcy Rakhairu... To mogłoby nawet wywołać wojnę.
- Mam wrażenie, że z Bogami nie masz niczego wspólnego.- odgryzła się, obojętnym tonem, wcale nie miała ochoty grać teraz aniołka. Nie była wredna, ale Burseg nie przypadł jej zbytnio do gustu.. No w końcu wbrew jej woli, chce zaciągnąć ją do lochów! Okropny ogier!
- Widzę, że Cię nie przekonam.. Szkoda!- warknęła tylko, a potem nie próbując za bardzo siłować się z ogierem, niechętnie poszła za nim- tak czy siak by mu nie uciekła, większa szansa na to jest w lochach.

z/t

_________________
AH SINBALA


|| Gdy zajdzie słońce, usiądź i obserwuj spadające liście. ||
|
                              ~~~~~    |    GŁOS                              
__________________|__________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baek Ah
Książę
avatar

Posts : 62
Join date : 29/09/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lis 06, 2016 10:16 am

Baek Ah spokojnym kłusem, niby w ramach odświeżenia się i rozruszania mięśni, przemierzał jakieś obce tereny. Podniósł wysoko chrapy, by rozkoszować się nieskazitelnie czystym powietrzem, które napełniając jego płuca, dodawało mu niesamowitej ilości energii.
Przeszedł do płynnego, majestatycznego galopu, unosząc wysoko swe kończyny. Wyglądał jak prawdziwy Książę, nikt by nie zaprzeczył- achałtekińska, gorąca krew wrzała w nim jak gejzer.
Po krótkiej przebieżce, przyhamował, i oddychając głęboko, rozglądał się na boki. Było zimno, lecz dzięki rozgrzaniu mięśni, ani trochę mu to nie przeszkadzało.

_________________

~YOU CAN CALL ME MONSTER~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lis 06, 2016 10:23 am

Wolnym stępem przemierzałem tereny swojego stada, szukając potencjalnych wrogów, którzy mogliby ośmielić się naruszyć terenu mojego stada, ale póki co wszędzie była cisza i spokój. Nie zauważyłem dotąd niczego dziwnego ani podejrzanego. Nagle usłyszałem tętent kopyt. Zdziwiło mnie to. Ktoś kogoś gonił lub przed kimś uciekał? Ale ewidentnie było słychać, że galopuje tylko jeden koń... no i to nie był paniczny cwał, więc prędzej ktoś robił to dla zabawy - bez konkretnego celu. Uśmiechnąłem się. To dobrze - należy w wolnym czasie trenować. Byłem ciekawy, który to koń z Posoki tak trenuję. Zatrzymałem się czekając - jako ze dźwięk się zbliżał... ale ten w pewnej chwili umilkł. Czyżby odpoczynek? Wiec dla odmiany ja ruszyłem kłusem w stronę, skąd wcześniej dobiegał tętent. I zdziwiłem się, gdy zobaczyłem ogiera, który... który do nas nie należał. Szybko się jednak otrząsnąłem z zaskoczenia i rzuciłem się w jego stronę, próbując zarzucić mu na szyję trzy liny.
- Kim jesteś? I co tu robisz? - spytałem krótko, przyglądając mu się uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baek Ah
Książę
avatar

Posts : 62
Join date : 29/09/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lis 06, 2016 10:32 am

Podczas tego krótkiego treningu, w połowie dla przyjemności, a utrzymaniu organizmu w kondycji, Książę usłyszał dźwięk biegnących kopyt, oczywiście nie swoich. Przystanął na chwilę, wyszukując oczyma potencjalnego wroga, bądź też nie.. Ale skoro był na terenach Posoki, to chyba powinien uciec jak najszybciej? Mimo świadomości, nie zrobił tego, nie da się ukryć, że postąpił źle.
Zauważył wrogi wzrok araba, który spostrzegł, że Baek Ah nie jest tutejszy- teraz i tak już nie ucieknie, więc musiał stawić mu czoło.
Nim jednak zdążył coś powiedzieć, arab się nie piórkował i momentalnie zarzucił na jego szyję liny.. Baek szarpnął się do tyłu, ale wróg był silniejszy od niego.
- Puść, jeśli Ci życie miłe!- warknął. - Jestem księciem Rakhairu, ty nic nie warta glisto!- wydarł się z pogardą.

_________________

~YOU CAN CALL ME MONSTER~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar

Posts : 91
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lis 06, 2016 10:43 am

Zarzuciłem liny na szuję nieznanego ogiera i ledwo je utrzymałem, gdy ten szarpnął się do tyłu. Był ode mnie z pięć centymetrów wyższy, ale jeszcze dość młody, jak zdążyłem się domyślić po jego wyglądzie.
- Puścić? A niby czemu mam Cię puścić? Przecież Cię schwytałem. - parsknąłem - I dobrze Ci radzę... nie groź mi! - dodałem, lodowatym tonem. Uśmiechnąłem się, słysząc jego przedstawienie się i wyzwiska.
- Oj, czyżby mi się książę trafił? Przepraszam w takim razie bardzo. Już najjaśniejszego pana puszczam. - zaśmiałem się z niego.
- "Wobec Boga wszystkie konie są równe" - stwierdziłem, gdy ten się zbytnio wywyższał.
- A teraz za mną! Idziemy! Porozmawiamy sobie! - obiecałem mu i próbowałem go ciągnąć w stronę... chyba moja jaskinia była odpowiedniejszym miejscem.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baek Ah
Książę
avatar

Posts : 62
Join date : 29/09/2016

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lis 06, 2016 11:30 am

Zmierzył go morderczym wzrokiem, nie mogąc opanować się w swej złości. Jak ten śmieć śmiał? Jak śmiał mu odmówić, jemu KSIĘCIU?! Czy życie mu miłe? Powinien za to cierpieć największe, najstraszniejsze tortury!
- J... J-a-k... JAK ŚMIESZ?!- był tak sfrustrowany a zarazem zaskoczony, że aż odebrało mu mowę- po prostu jak ktoś mógł go tak potraktować? To po prostu... nie do opisania.
- Jak możesz z tego drwić w takiej sytuacji?!- krzyknął oburzony, wyłupiając ślepia. - mam gdzieś twojego Boga! Bogiem jestem ja!- kontynuował darcie się na ogiera, ale zdało to się na marne.
Został niestety zaciągnięty do nie wiadomo jakiego miejsca...

z.t

_________________

~YOU CAN CALL ME MONSTER~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Północny Gaj   

Powrót do góry Go down
 
Północny Gaj
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Posoka :: Posoka :: Północna Tundra-
Skocz do: