IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Samotne drzewo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prometeusz
Doradca
avatar

Posts : 12
Join date : 12/10/2016

PisanieTemat: Samotne drzewo   Pią Paź 21, 2016 10:28 am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 5:43 pm

Słońce zniżało się już nad linią horyzontu. W ukośnych, śladowo ciepłych promieniach skąpana kłusowała ona - bohaterka wieczoru, gniada klacz. Rozkoszowała się wiatrem muskającym ciało i rozwijającym grzywę jak sztandar.
Z raźnym rżeniem wyhamowała pod samotnym drzewem i z ciekawości nadgryzła szorstką korę.


5 linijek co najmniej Sah!!!!!
~Salem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:02 pm

Szła, godnie przebierając nóżkami, rozglądając się wokół z apatią. Druga istota w jej wnętrzu zdecydowanie przesadzała, niemal ją wyparła. Sákatim parła naprzód z bólem w sercu, niechętnie, nie jak uroczy, ciekawy świata źrebak, którym przecież była. Zobaczyła na horyzoncie klacz, gniadą, ciemnowłosą. Przystanęła, wiatr poruszył krótkimi pasmami ciemnej grzywy.
- ...bry - powiedziała niepewnie, kryjąc twarz za puklami. - ...aczego jesz to drewo? - zapytała niewyraźnie, patrząc na nią z bladością w oczach. Po chwili podeszła i też ugryzła, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:10 pm

Skarogniada klacz obserwowała wędrujące źrebię można powiedzieć, że z ukrycia. W cieniu drzewa maskowałaby się nieźle, gdyby tylko zechciała pozostać nieruchomo i cicho. Nie myślała jednak o sobie, tylko o młodziutkiej klaczce. Zwykle źrebaki aż kipią życiem, lecz ta tutaj...
Sahara zarżała współczująco, całkiem jak westchnienie. Wyszła pół kroku naprzeciw nakrapianej klaczce.
- Witaj. - odpowiedziała na przywitanie. Zastrzygła uchem, zastanowiła się nad odpowiedzią.
- Z ciekawości. Wiesz, żeby sprawdzić jak smakuje. A jak, sama wiesz. - uśmiechnęła się po końskiemu. - Trawa lepsza, na mój gust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:24 pm

Nie spieszyła się zbytnio, przybywając pod drzewo. W zasadzie było tak dlatego, że nie miała celu, przybywając tutaj, a i z resztą nie uważała pośpiechu za sensowny. To tak jak wtedy, gdy spotkała Gwyna, Szczenię z Lasu. Nie sądziła, że ten jest godny, by ta musiała w jakikolwiek sposób zakłócić swój wewnętrzny spokój...
A z resztą, wewnętrzne Ja Kalaratri mówiło jej, że nie warto niszczyć harmonii dla jakiejś tam mizernej osóbki, śmiertelnika, który zginie, nie odradzając się w nikim tak, jak w przyszłości zrobi to ona.

Poza tym, i tak była pewna, że Gwyn umrze w niedalekiej przyszłości. Bądź już nie żyje.

Właściwie to nie miała pojęcia, skąd wzięło się to przekonanie, pozostawała jednak wierząca w to, że właśnie tak jest. To przeczucie, które w sumie można by było nazwać także i n t u i c j ą nie opuszczało jej od kilku godzin. Ale nie, nie czuła z tego powodu wyrzutów sumienia czy też przygnębienia. O nie! W jej sercu gościła czysta, zmącona nieco rozumem radość, chociaż i w pewnym sensie żal. Żal, że nie zdążyła skosztować jego krwi. Kali, w przeciwieństwie do innych żyjących w Śakti wcieleń, uwielbiała jej smak!

W końcu jednak przestała rozmyślać, gdyż jej wzrok spoczął na klaczy pachnącej obcym stadem i siwym źrebaku. Mruknęła coś cicho pod nosem, jakby jakąś frazę z sobie tylko znanego języka. Zachowanie cierpliwości będzie wymagało zdecydowanie interwencji Daksayani, chociaż może i dobrotliwość Parwati by się przydała - byleby bez przesady!
- Witajcie - rzekła czystym, acz dość chłodnym głosem, zwracając się do obecnej tu dwójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:33 pm

Starsza klacz obróciła smukłą głowę na szlachetnej szyi, chrapy zadrgały gdy wietrzyła zapach nowo przybyłej. Coś w ustawieniu uszu 'kulinarnej eksperymentatorki' mogło zasugerować drobny niepokój, nim odpowiedziała:
- A witaj, nieznajoma. Wieczór to widać pora spotkań, pora przejścia.
Gniada klacz budziła odczucie grozy, przeczucie nieszczęścia, coś trupiego. Sahara przesunęła się nieznacznie, jakby stając pomiędzy tą która ją niepokoiła a nakrapianym źrebięciem.
- Ciekawe. Czy spotyka się w okolicy jakieś ogiery? - zagadnęła, szukając tematu, a narzuciło się jej, że elementu męskiego w tej krainie brak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:41 pm

Młodziutka klacz spojrzała z uwagą na tę starszą. Aedion wyczuł jej politowanie, zmroził ciało Sakatim swoją niechęcią, jedną, jedyną emocją, jaką dane mu było czuć..
Odejdź.
Spłoszyła się, spojrzała na niego z przerażeniem. Ty odejdź!, chciała krzyknąć. Nie wyszło, nie odszedł. Wręcz czepił się jej jeszcze zuchwalej. Nie mógł inaczej.
- Czy ono cierpi? - zapytała nagle, z zaciekawieniem, z błyskiem w chłodnych, lśniących oczkach. Podniecenie... nie chciała, żeby coś je gasiło, ale tak się stało, zgasiła je nadchodząca klacz.
- ..bry - powitała ją identycznie, nie spuszczając głowy. W przeciwności do Sahary, nie odczuwała żadnego niepokoju w stosunku do nieznajomej. Żywiła w sobie tylko lód, zimne odczucia, które zaszczepiał jej on. Aedion. Bo i ona miała swoje głosy w głowie. Ale inne.
- Sukasz patrnera? - zainteresowała się, patrzyła znowu na Saharę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:50 pm

Nie zdążyła odpowiedzieć na płoche, naiwne (w jej odczuciu) pytanie dziecka o przeżycia drzewa. Lecz czystą radość sprawiło widzieć ożywienie w tych jasnych oczach, widzieć że iskra klaczki nie zagasła.
Stąd szkoda, że coś zaburzyło ów jasny przebłysk. Stąd protekcja, jaką trzylatka chciała rozwinąć nad dwumiesięczną jak ciepłe skrzydło troskliwego ptaka.
Odwróciła głowę do młodszej, zapytana, zdziwiona.
- Oj, nie mam tak dalekosiężnych planów! Ale to dziwne, widzisz, żeby tak młoda osoba jak Ty tyle wiedziała o damsko-męskich relacjach. - pogrzebała kopytem w trawie. - Dziś chętnie bym się ścigała. W gonitwie. A ogiery na ogół szybkie są, to dobrzy zawodnicy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 6:58 pm

Prędzej kogoś, kto by ją porządnie prze... ucięła dość prędko agresywną wypowiedź Kali, by spokojnie spoglądać na gniadą. Nieco się uśmiechała w duchu na myśl, że tamta może się bać jej osoby - bo na to właśnie się zanosiło, z tego, co widziała. W końcu z jakiego innego powodu próbowałaby w taki właśnie sposób "chronić" źrebaka?
Ahh, nieszczęsna śmiertelniczka. Przed Śakti nikt nie mógł się uwolnić. Samo urodzenie się Sahary skazało ją na pewne powiązanie z Kalaratri, w końcu Śakti było żeńską energią, pierwiastkiem.
A i Kalka wchłaniała takie jak one, acz bardziej wyjątkowe, bowiem każde kolejne wcielenie zawierało coraz więcej i więcej żyć i umysłów, wszystkich zebranych w głowie kolejnego wcielenia Bogini. Kalaratri była jedną z nich... W duchu podziwiała jednak Śakti, w końcu ta była pierwsza. Nie znała głosów, nie miała podpowiedzi... Chociaż w czasach źrebięcych oprócz dobrych rad, które pozwoliły szybko dojrzeć i dorosnąć, sprawiało to i kłopoty - czasem trudno było odróżnić Głosy od otoczenia.
- Czyżbyś się bała? - spytała powoli, rozmyślnie.
Przekręciła nieco głowę na bok, pozwalając warkoczykowi z jej grzywy, temu, za którym ciągnęły się jej nieco faliste pasma, zakończonemu koralikiem koloru krwi przesunąć po jej ganaszach.
- O, tak, tuż po przybyciu do krainy nie każdy chce pokonywać długie dystanse. Niektórym szybki, niezobowiązujący bieg jak najbardziej wystarcza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 7:14 pm

Głosy w głowie potrafią być utrapieniem i mogą okazać się błogosławieństwem. Gdyby tylko wiedziała, że wszystkie trzy klacze słyszą czasami nie przez uszy... pewnie uśmiałaby się jak koń. Szkoda tylko, że szepty towarzyszek to głosy złych duchów. Upiorów sączących krew.
Parsknęła skonfundowana nagłą bliskością łba upiornej klaczy. Skoro jednak uprzednio padło prowokacyjne pytanie, nie cofnęła się. Boby potwierdziła.
- Strach ma wielkie oczy. Konie mają wielkie oczy. Poskładaj to sobie. - odpowiedziała wymijająco. Kierowana impulsem chwyciła w zęby warkoczyk i zaczęła żuć.
Zastrzygła uchem. Nie najlepiej jej wychodziło łapanie kontekstów...
- Skąd masz ten koralik? - zapytała niewyraźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Czw Paź 27, 2016 8:52 pm

Wysunęła się zza Sahary, bo nic nie rozumiała.
- Nie bądź gupia. Kazdy wie, że jest ogiel i jest klacz, i on ją, no... I kazda tego chce, kazda! Bo nie mieć źrebaka to wstyd i odrzu... odrzucenie - ostatnie słowa Belsari poskładała z niemałym wysiłkiem. - Bo wtedy się nie liczysz.
Patrzyła z napięciem na obydwie klacze. Była istotką bardzo emocjonalną, ale Aedion, istna tłumica płomieni, dotknął zmrożonymi palcami jej umysłu, ostudził. Przypatrz się im. Przypatrz się, co dzieje się pomiędzy nimi. Wyciągnij wnioski z obserwacji.
Zawsze mówił jej to samo.
- Tak, ona boi się ciebie - powiedziała młodziutka klacz, patrząc z chłodem na Kalaratri. - Nie ozumie cię. Jesteś dla niej... dziwna. - Niewłaściwe słowa, ale mała nie znała takich, jak "upiorna". A to lepiej pasowałoby do światopoglądu gniadej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pią Paź 28, 2016 2:43 pm

Gniada klacz trąciła źróbkę chrapami w poufałym geście.
- Młoda jesteś. Za młoda na krycie. - stwierdziła miękko. - A i ogier musi się liczyć, inaczej klaczy znaczenia nie przyda. - zarżała z dydaktyczną nutą. Jeszcze tylko tego brakowało, by siwa młódka oddawała się każdemu. Ze spłoszonego dziecka niedobra matka.
Wywiązała się ta kłopotliwie po-końskiemu-poufała chwila dzielona z Szamanką. Gniada poczuła żal do młodej klaczki, że ją tak bez obsłonek wydała. Cóż. Nie żeby to było takie ważne... W końcu to dziecko.
Zryła kopytem bruzdę w trawie.
- Nie sądzę, żebym miała powód się bać. - wytchnęła, spoglądając w duże oko dorosłej klaczy. Okna duszy, tak? Sahara nie rozumiała o co w tym chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pią Paź 28, 2016 4:46 pm

- Pzeciez ja nie mówie o sobie, tylko o tobie! O tobie mówie. To ty chcesz ogiela. - Młoda zastrzygła uchem z zaskoczeniem, gdy tamta trąciła ją nosem, i pufnęła. - Ale ja ci mówie, ze klacz nie potrzebuje ogiela, zeby być szczelśiwą! - Małe, migdałowate ślepia tchnęły przekonaniem. Pewnością racji. Lodem argumentów.
- Nie masz, ale... ale się boisz, bo nie rozumiesz. Nie rozumiesz o biegu na dugie dystanse. - Sakatim przebrała kopytkami po podłożu, zmarszczyła pyszczek. Aedion ją pochwali, to pewne! Może nawet pozwoli jej podejmować własne decyzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Sob Paź 29, 2016 10:28 am

Uśmiechnęła się z przekąsem, wyraz ten jednak szybko zniknął z jej pyska, zastąpiony zimną, nieprzeniknioną maską. Klacz jedynie wyśmiewała w duchu obcą, która raczyła stawić jej czoło - bo w końcu nie miała szans, by to uczynić. Nie miała szans, by wygrać jakąkolwiek słowną przepychankę z tak dużą liczbą Wcielonych, nie miała szans, by cokolwiek wskórać w nawet zwyczajnej rozmowie. Bo, mimo, że Kalaratri miała zaledwie cztery lata, to jednak jej doświadczenie, spowodowane ogromem wiedzy jej poprzedniczek, było ogromne.
- Kłamstwo również ma wielkie oczy, moja droga - rzekła powoli, zupełnie, jakby ważyła wszystkie słowa na swoim języku. - Podobnie jak i twoje.
I krowie rzęsy.
- Koralik to nie twoja sprawa - rzekła jedynie, przepełniona spokojem, chociaż nie było w tych słowach można usłyszeć przyjaznego nastawienia, po czym odwróciła się, idąc w stronę lasu. Zupełnie, jakby usłyszała coś, czego nie usłyszeli inni.
Szamanka wskoczyła wnet w grupę krzewów, wywlekając z niej dużego basiora - widocznie pośród tarnin otrzymał od niej kopniaka czy dwa. Dziwny musiał być widok klaczy, która niosła w zębach dużego wilka, ale i ona była niemała, a trzymała go jedynie za długie kłaki za jego karku, nie zaś za skórę.
Upuściła go na ziemię, pozwalając mu odbiec ku klaczom. Niech sobie biegnie, pomyślała, po chwili ruszając za nim. Nie zatrzymała się nawet, ale przebiegła po nim, tratując go w pewnym sensie. Po chwili zawróciła, by stanąć dęba i, pozwalając swej grzywie rozwiać się na lekkim wietrze, uderzyć wilka, łamiąc mu kilka żeber. Zwierzak nadal żył, chwyciła go więc za kłaki na jego szyi i odwlekła pod osłonę tamtych krzaczków, z których wcześniej wyskoczył. Wilk był słaby i obolały, jednakże wciąż się miotał. Ujęła więc spory kamień o ostrych krawędziach - a takowych było w tych okolicach sporo, po czym przecięła nim klatkę piersiową wzdłuż mostka, pozwalając żebrom opaść na różne strony. Powoli i ostrożnie wycięła zwierzowi serce, pozwalając mu nagle umrzeć - nic już nie pompowało jego krwi, która wylewała się z jego ciała, brocząc jasne podłoże.
Nic nie daje takiej siły, niż serce ofiary pokonanej w walce przypomniała sobie starą lekcję.
Nie zamykając nawet oczu, połknęła serce wilka, zanim którakolwiek z klaczy pozwoliła sobie podejść i zauważyć, co właściwie się dzieje, po czym zaczęła wycinać kości zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Nie Paź 30, 2016 4:45 pm

Oczy młodej klaczy powędrowały ku tej czteroletniej, która odpieprzała coś dziwnego z wyciągniętym z lasu wilczkiem. Zamrugała, niezdecydowana. Może ją też pożre ten klaczowaty, sadystyczny rekin, jeśli podejdzie. Wariatka, zwykła oszołomka, bez kija nie podchodź. Albo omiń. Tak wygodniej.
- Robisz piknik? - zapytała tonem zimnym jak lód, a chociaż pytanie było małostkowe i głupie, nie brzmiało zabawnie. - Zafsze zjadasz tych, któlych ubijesz?
Sekcja zwłok. Belsari woli wiwisekcje. Dają mniej mgliste wyobrażenie o organizmach.
Podeszła do klaczy i jej trupa, wolno, lecz pewnie i spokojnie. Obwąchała wilczka, ścianę ciepłej krwi, pokruszone kosteczki. Sypały się na trawę niczym biały proszek, tak, właśnie ten.
Belsari parsknęła cicho, zbliżyła pysk do truchła i wyciągnęła, nie bez wysiłku, czerwone mięso. Przypadek trawił na wątrobę. Odgryzła kęs i przeżuła, a jeśli Kala jakoś nieprzewidywalnie zareagowała, odskoczyła.
- Ciekafa byłam, jak smakuje trup - wyjaśniła i uszczknęła jeszcze trochę wątroby. Wolała chyba to niż korę drzewa.- Żywy też jest taki ohydny? - zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Nie Paź 30, 2016 5:44 pm

Uśmiechnęła się do młodej, by po chwili skinąć jej - nieco z roztargnieniem - swą przepiękną głową. Już teraz było widać, jak bardzo urodziwa będzie klaczynka za te dwa lata, które, na oko Kalaratri, pozostały jej do pełnoletności. Z resztą, jak jakikolwiek achałek mógłby nie być wspaniały? Klacze tej rasy słynęły swej urody, ogiery miały pełno męskich cech, którymi imponowały klaczom.
I jak tu nie cieszyć się, że natura nie obdarzyła cię pochodzeniem belgijskim, krępym, ciężkim, masywnym? O ile u ogierów można to było przeboleć, w końcu cechy te dawały im siłę fizyczną i przewagę nad przeciwnikami, to u klaczy wyglądało to jak nieśmieszny całkiem żart od Stworzycieli.
- Nie, tylko, jeśli są wystarczająco świeży - rzekła spokojnym, typowym dla siebie głosem. - Niegdyś wierzono, że serca łączą się z duszą danego stworzenia, a zjadając je, można zyskać porozumienie z ich Istotami w Zaświatach. Nie wiem, ile jest w tym prawdy - rzekła Szamanka - aczkolwiek to wielowiekowa tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Jakby to mogło coś zmienić.
Lepsze to, niż jakby, pragnąc zemsty, gdyż nie trafił do Utopii, lecz do Krainy Upadłych, zapragnął cię zniszczyć, a ty nie miałabyś tego świadomości mruknęła jej Kali. Szczęśliwa, syta. W końcu poczuła przecież swą ukochaną krew. Jesteś młoda, zbyt młoda, by mieć pojęcie o tym, jak działa wszechświat.
Wszak ją samą umysł gonił, by zjadła serce swej poprzedniczki. A ona sama zmuszona była do zjedzenia serca poprzedniej Wcielonej... i tak w kółko. Wielopokoleniowa tradycja, o, tak. To pewne.
- Teraz smakuje jak żywy - rzekła do niej bez większego rozemocjonowania. - Aczkolwiek za dzień lub dwa zacznie gnić, wtedy zaś nie radzę ci go próbować...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sahara
Duchowny
avatar

Posts : 16
Join date : 27/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Nie Paź 30, 2016 9:41 pm

Zaśmiała się rżąco, gdy młódka tłumaczyła oględnie jak to jest z ogierami i klaczami. Ktoś tu odwracał kota ogonem.
- Obytaś. Ale jeszcze wiele powinnaś się nauczyć, niektóre sprawy staną się bardziej jasne gdy dorośniesz. - pouczyła swobodnie. Trudno było nie patrzeć na klaczkę oczami mentorki. - Całe życie przed tobą. Dlatego wybieraj mądrze.
Szarpnęła łbem i jakby zmarszczyła czoło na słowa Kal.
- Ii tam. Ma krótkie nogi, każdy to wie. - nie mogła się zgodzić dość rozdrażniona. A potem zdarzyło się coś dziwnego.
Sahara patrzyła na całe zdarzenie z lekkim oszołomieniem. Jaasne. Podobno kiedyś chomik lisa zagryzł. Podobno... Wyszeptała cichą modlitwę do bogów opiekuńczych Sakury. Sądziła, że zwodzą ją zmysły...
- To chore. Jeść drapieżniki. - zawyrokowała zbliżając się truchtem. Trąciła kopytem truchło. Choć wątroba była akurat zdrowa, bo witaminki. - Naprawdę, dziwny kraj jeśli to powszechne zwyczaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 10:24 am

Patrzyła, zafascynowana, na 'upiorną' Kalaratri, zastanawiając się mimochodem, kim ona jest. Lekko zmarszczyła chrapy i połknęła resztę wątroby. Poczuła się zadowolona, energia i witaminy zaczęły wypełniać jej żyły. Tak, to zdecydowanie lepsze niż kora głupich drzew.
- Życie nie ma znaczenia - powiedziała, sycząc, patrząc na gniadą chłodno. - Bo na końcu każdej drogi, cokolwiek bym nie wybrała, czerni się tylko moje truchło. - I odwróciła się, bo jej głupia, napuszona duma nie pozwoliła jej wysłuchiwać tych, którzy uważali się za mądrzejszych, mniejsza, czy słusznie.
Jesteś za młoda, za młoda, za młoda, zamłodazamłodazamłodazamłodazamłodazamłodazamłodazamłoda - Czy oni zerwali taśmę? Dlaczego w każdym oku odbija się to samo, czy oni wszyscy są identyczni?
Czy nikt... nie dostrzega nic... poza końcem własnego nosa?
- Po co to polozumienie? - zapytała, wyszukując w trupie jakąś ruchliwą kosteczkę i bawiąc się nią jak kociak. - Czrepiesz z nich... siłe? - Oczka spojrzały uważniej na Kalaratri, Śakatim wciąż miała problemy z tymi co trudniejszymi słowami, Aediona to irytowało, więc co chwila płonęła wstydem i chciała, żeby było lepiej. Ale przecież była zamłodazamłodazamłodazamłodazamłodazamłoda, zamłodazamłodazamłoda żeby chociaż mówić składnie, zamłodazamłodazamłoda żeby ktoś ją dostrzegł.
A kiedyś to wszystko się zmieni, wasze mury runą, wasze wierzenia, wasze instynkty uschną na wiór, rozpyli je wiatr, poniesie za sobą..
- To nie jest chore. Psecież darpiezniki jedzą nas - nie zrozumiała Belsari, teraz patrząc koso na Saharę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 11:47 am

Uśmiechnęła się pod nosem, by skinąć klaczy głową. Jeśli chciałaby zostać uzdrowicielką bądź duchowną, to było to idealne rozwiązanie dla niej, tak przynajmniej wydawało się Kalaratri. Miała wystarczająco otwarty umysł i pomimo młodego wieku już dało się wyczuć w niej mądrość... Ale czy ktoś tak nieletni mógł, sam z siebie, wypowiadać się z taką logiką?
Ona słyszy głosy - pomyślała Kalaratri, słysząc słowa wszystkich Wcielonych. Słyszy głosy.
Uznała jednak, że nie będzie poruszać tego tematu przy nieznajomej z innego stada. Oczywiście, mogłaby - jednakże nie chciała przysparzać siwej kłopotów, które i tak pewnie z powodu jej "odmienności" zostaną jej przysporzone w - dalekiej bądź nie - przyszłości.
- Widzisz, gniada nieznajoma, ta tutaj jest od ciebie młodsza ciałem... - powiedziała, spokojna jak zawsze - ale za to niezwykle dojrzała duszą.
Ze miękkiego podgardla wilka wycięła kilka płatów skóry, by, po oskrobaniu jej z mięsa wprawnymi ( kopytami? ) rękoma utworzyć z niego sakwy, po czym zaczęła rozcierać na proch kości mostka zabitego zwierzęcia.
- Nie, młoda damo - zaprzeczyła. - Czerpię z nich wiedzę... Poza tym, jeśli duch któregoś z nich chciałby zemścić się z zaświatów, lepiej byłoby o tym wiedzieć.
Proszek, jaki pozostał z kości, wsypała do jednej sakwy, następnie ucięła wilkowi uszy, które w przyszłości mogą się jej przydać - nie wiedziała do czego, ale miała przeczucie, że tak właśnie będzie. Wprawnym ruchem pozbawiła wilka ogona, uznając, że później wyprawi go, tak dla ozdoby czy też spełnienia własnych zachcianek.
- Wiele rzeczy nie rozumiesz, młódko - rzekła, zwracając się do gniadej. To dziwne, siwą traktowała, jakby ta była dojrzała, a Saharę - której imienia nie znała i nie czuła potrzeby, by je poznać - określała niczym to ona, nie źrebica z jej stada, była źrebakiem.
- Choroba jest chorobą, dla tego, kto na niej traci, a nie tego, kto korzysta - odparowała. - Aczkolwiek nie oczekuję, że zrozumiesz... Nie każdy umysł jest w stanie objąć więcej niż geoidę materialnego świata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 12:02 pm

Ścieżka życiowa? Ah Belsari nie miała pomysłów na swoje życie. Jedyne, czego chciała, a może to On zaszczepił jej tę myśl, to wiedzieć. Wszystko od podszewki.
Młodsza ciałem. O, to jej się spodobało. To było coś nowego.
Dusza? Czym jest dusza, Aedionie?, pytała, chociaż on nie był najwłaściwszą osobą na tego typu pytania. Jej dusza go więziła.
Dusza to woda, która wypełnia naczynie, odpowiedział jej. Poczuła się bardzo zmęczona i mała. Odpowiadał jej na to pytanie już wiele razy, za każdym razem to samo. Ale ona nie takiej odpowiedzi się spodziewała, nie takiej, nie! Twoje naczynie jest puste, dlaczego więc żyjesz?, tego pytanie nie chciała zadać, ale samo uwolniło się z jej myśli. On je czytał. Nie żyję.
Nie żyje... jego naczynie... pożywia się moją wodą...
- Wiedzę - powtórzyła, srebrzyste oczka rozbłysły z zainteresowaniem. - Jak tego dokonują? Jak się mszczą duchy? - Szamanka była dla jabłkowitej kopalnią informacji. Tych mesmerycznych, nie całkiem cielesnych, a całkowicie duchowych. Pozaziemskich. Wydawałoby się, odległych. Niedotyczących źrebaka. - Czy jakiś... kiedyś... zemścił się... na tobie? - zadała jeszcze jedno pytanie. Miała ich milion. Nie przeszło jej przez myśl, że ostatnie mogło być niewłaściwe.
Geoida. Powiało grozą. Ciekawe, czy jej rodzice wiedzieliby, czym jest geoida. Gdzieś tam, głęboko, źrebica chciałaby, żeby szamanka wytłumaczyła jej to słowo. Ale może to głupie, tak pytać?
Szamanka kroiła zwłoki i obierała je z narządów jak jabłko.
- A oczy dają widzenie? - zapytała trochę bezsensownie, miała nadzieję, że starsza klacz zrozumie, o co jej chodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 1:14 pm

Mornie utúlië


Szamanka przymknęła nieco oczy, mamrocząc coś pod nosem w nieznanym języku, dosypując jeszcze trochę sproszkowanych kości do woreczka kolistym ruchem kończyny, pozbywając się wszelakich myśli, milknąc. Nie lubiła mieć widowni, jednakże, o dziwo, towarzystwo siwej jej nie przeszkadzało, lubiła je wręcz, chociaż z pewnością trudno byłoby się jej do tego przyznać. W tym momencie nie dzieliła się nawet na jakąkolwiek z Wcielonych. Kali była nasycona krwią ofiary, Parwati mogła łagodnie rozmawiać z księżniczką zaś Daksayani i Durga odpowiadać na kąśliwe ofiary gniadej. Nirvana na ziemi, można by było powiedzieć, i nie należy się przy tej wypowiedzi spodziewać Curta Cobaina który radośnie przybiegnie pod to samotne drzewko.

Mornie alantië


Słysząc pytanie klaczy, pełna wewnętrznego spokoju otworzyła swe oczy, z łagodnym półuśmiechem widocznym na pysku, zupełnie, jakby dopiero co nie kroiła trupa. Młoda miała w sobie coś, czego Szamanka nie potrafiła jednoznacznie określić, wiedziała jednak, że towarzystwo klaczy jest dla niej przyjemne, a i rozmowa z kimś dość pojętnym była miłą odmianą w porównaniu z konwersacjami z ciemnotą tego świata.
- Wysysają z ciebie siły, wyczerpują duszę, udają przyjazne, by w końcu doprowadzić cię do obłędu - rzekła do źrebicy. - Zżerają cię od środka, sprawiając, że w końcu niszczysz się sama -
Zdjęła z wilka skórę, ją także pozbawiając śladów mięsa, odkładając na bok. Zaczęła wycinać podłużne, cienkie płaty mięsa i je także zapakowała do jednej z sakiew, które związała ze sobą i ułożyła obok siebie.
- Owszem, jeśli patrzeć dostatecznie uważnie - rzekła tajemniczo. - Ale nie wolno zapominać o całej reszcie. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Belsari
Księżniczka
avatar

Posts : 32
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 1:39 pm

Łagodny grymas na twarzy klaczy sprawił, że jabłkowita coś zauważyła. Szamanka była... bardzo ładną klaczą. Może ciężko było to dojrzeć, kiedy widziało się ją szatkującą ścierwo, jednak Śakatim była tego całkiem pewna.
- Mówisz z wielkim przenokaniem - oznajmiła, nie uśmiechała się, ale jej oczy tchnęły rozpalającą emocją. - Dosiadczyłaś juz tego? - Albo widziałaś. Albo sama kogoś opętałaś. Jedna z tych opcji musiała być właściwa. Inaczej szamanka nie mogłaby tak pewnie obnosić się ze swoją wiedzą.
Rzuciła okiem na to, co zostało z wilka... krwawy strzęp mięsa, praktycznie bez kości i wewnętrznych narządów, oblany żółcią, cuchnący obrzydliwie.
Zbliżyła się i, bardzo delikatnie, by nie uszkodzić zębami miękkiej tkanki, wyciągnęła jedną gałkę oczną wilka i ułożyła na trawie, przypatrując się uważnie nerwowym wykończeniom, które musiała zerwać. Popchnęła lekko kopytem. Gałka oczna sprężyście poturlała się po źdźbłach trawy. Patrzyła uważnie.
- Chciałabym tak umieć... ale pewnie jestem za młoda. Zaczekam - powiedziała pewnie; nie tknęła gałki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   Pon Paź 31, 2016 2:01 pm

Mimo, że zdawała sobie sprawę z obecności gniadej klaczy, to jednak kompletnie ignorowała ją, zupełnie, jakby jej tu nie było. Nie była ważna, odeszła w niepamięć, liczyła się młoda dusza, młoda zdolna dusza.
Młoda zdolna dusza, młodazdolnadusza, młozdosza, młdsza... tysiące zachwyconych myśli kłębiły się w głowie Szamanki, gdy ta, ukontentowana, odkrawała kolejne cienkie pasy mięsa i układała je równolegle do siebie, nie zwracając uwagi na krew, która plamiła jej sierść.
- Stare dzieje - odrzekła wymijająco do klaczy, przypominając sobie, jak to było dawniej, gdy jej wiek był taki sam jak wiek młodej siwki.
- Nie zjem tego - rzekła, opierając się głosom. - Jest obrzydliwe i... pełne krwi..
- Jedz, Kalaratri, zjedz serce pokonanego wroga, nic nie daje większej siły i władzy niż serce pokonanego wroga...
- Nie zjem - powtórzyła, pewna siebie.

Teraz wiedziała, jak wielki był to błąd, pozwolić opanować się zabitemu tygrysowi. Wzbudził w niej taką rządzę krwi, co z resztą popierała Kali, ciesząc się ze smaku posoki na języku klaczy, a także reszta Wcielonych, uznając, że to oznaczać będzie, że ta przemoże się w końcu i spróbuje mięsa...
- Aczkolwiek jeśli umysł jest dostatecznie silny, i tak sobie z tym poradzi.
Nadal pamięta, do ilu mordów zmusił ją tygrys, ile padliny się wtedy najadła, jak często w jej gardło wlewała się krew. Dopiero, gdy niemal zmusił ją do oddania się jakiemuś ogierowi, zdołała się mu oprzeć i, na wszelki wypadek, odnalazła wszystkie poprzednie ofiary, by zjeść serca tych, u których nie zostały one zjedzone. Od tego razu nigdy nie popełniła tego błędu, opanowanie przez starego, przebiegłego tygrysa, chociaż nie panowało więcej niż kilka dni, to jednak przysporzyło jej wielu kłopotów.
- Wiek ciała nie ma znaczenia, jeśli umysł jest dostatecznie dojrzały - rzekła do źrebicy, uważnie ją obserwując. - Jeśli masz otwarty umysł, ciało nie stoi na przeszkodzie zdobycia wiedzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotne drzewo   

Powrót do góry Go down
 
Samotne drzewo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» przyzwoity zysk w miesiąc .....
» UFO - 27.08.2012

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wolne Terytoria :: Zachodnie Równiny-
Skocz do: