IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Serce lasu   Sob Paź 22, 2016 12:08 pm


S e r c e     l a s u

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Nie Paź 30, 2016 5:00 pm

Padał śnieg.
Yenna nie widywała śniegu tak często, jakby chciała. Ciepłota Rakhairu czasami sprawiała, że kapłanka chciała rzucić wszystko i uciec, tak na jej drażliwą psychikę działał skwar.
Ta lodowa puszcza, to było wybawienie.
Poruszała się miękko, jak kocica, ostrząca swoje pazury i unosząca wargi, by odsłonić kiełki. Śnieg, bielący się jak kość, zalśnił ostro w słonecznym blasku, odbił się ogromną połacią.
Yenchantress zmrużyła oczy, ten widok przypominał jej Venger, dolinę, w której kiedyś spotkała swojego Anioła. Jego miodowe loczki, tak urocze, zbyt urocze na ogiera, do niego jednak pasujące jak ulał. I oczy, oczy koloru piwa, głębokie, złociste, jak miód. Potrafiła w nich zatonąć, oj tak. A złoto i fiolet, oj, pasowały do siebie..
Szła dalej, patrzyła na promienie słońca sączące się spomiędzy liści drzew. Nie przejmowała się swoim losem. Widać sam diabeł zagnał ją w to miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oh Sehun
Uzdrowiciel
avatar

Posts : 33
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Nie Paź 30, 2016 6:40 pm

Hmm, Posoka? Wieczne zimno? Lodowate serca? Kto z tych "śmiałków", był prawdziwie lodowaty? Nikt. Prawdziwy lód.. Zamienia się w kamień.
W wieczny kamień. Lód topnieje, lód się kruszy... Lód jest zamrożoną wodą, a woda jest dobra. Woda jest dobra. Woda jest dobra i potrzebna do życia. Lodowaci, Oni topnieją, parują... Są słabi, ale to właśnie ich czeka. Lód jest powierzchowny i zimny.. Lecz ciepło go rozmraża.
Kamienne serce, jest czymś, co mnie zgubiło...
Słońce pięknie świeciło, o tak. Promienie odbijały się w gęstym śniegu jasnym światłem, które raziło po oczach, jednak w przyjemny sposób.. Kruki krakały, krakały swą pieśń, której nikt nie rozumie... Dlatego były takie niezwykłe.
Sceneria niczym z Krainy Lodu... Choć gdy klacz przeszła już jakiś kawałek drogi.. Zobaczyła widniejące na białym puchu ślady... A także krople krwi, ciągnące się za nimi. Prowadziły przez las, i ciągnęły się... Do samego Serca Lasu. Podążysz za śladem krwi, dziecinko?


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Nie Paź 30, 2016 9:15 pm

Nadstawiła uszu, niepotrzebnie. Ostry zapach krwi, krwi pachnącej metalem. Zmrużyła ślepia, puste, zimne, fiołkowe. Lód... nie wierzyła w bajki. Nawet te opowiadane do snu. Nikt nie potrafi zamrozić swojego serca, nikt nie sczernieje ani nie przyodzieje się skostniałą bielą z u p e ł n ie i n i e o d w o ł a l n i e. Maski, maski. Nie umiecie ich przybierać, nie wy, śmiertelni. Nie my. Maski to magia, doskonała, mroczna, potężna i wyniszczająca. Płatki śniegu osiadły Yennie na rzęsach, grzywie. Zapuściła się aż tutaj, ale dlaczego? To zew. Zew. Boska siła. Może ktoś ma dla niej zadanie. A może ktoś szykuje jej śmierć.
Ślady, pomyślała. Przyjrzała się im, chciała ustalić - drapieżnik spragniony krwi i gardeł czy roślinożerca, czy może hydra, poczwara z piekła rodem. Bogowie, prowadźcie. Szła za krwią. Zawsze tak robiła. A może i nie zawsze, ale dzisiaj, teraz. Dlaczego? Ponieważ, ponieważ tak się jej zachciało. Zachciało jej się igrać ze śmiercią, z siłami. Oto akt, w którym...
Szła jak ogar, z nosem przy ziemi, chociaż ciężko zgubić krwistoczerwony ślad na śniegu. Dziecko biegło za przynętą, drażniącą nozdrza tym specjalnym rodzajem wypaczonej słodyczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oh Sehun
Uzdrowiciel
avatar

Posts : 33
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Nie Paź 30, 2016 10:06 pm

Czy świat należał do odważnych? Czy warto słuchać takich zdań, brać je na poważnie? Wynoś się z mojej głowy. Dlaczego ryzykujemy? Nie umiemy panować nad emocjami. Emocje i uczucia- to nasi prawdziwi wrogowie- zaciskają pętlę wokół szyi, skutecznie. Niczym się nie różnimy.. Wszyscy jesteśmy w sieci uczuć- a wielcy są Ci, którzy je opanują.
Błąd.
Przez korony drzew padało jasne światło, a kruki i gawrony, leciały w stronę północy, jakby również śledziły ślady szkarłatnej krwi.. I ślady kopyt. Było ich wiele, jakby przeszło tędy co najmniej kilka osobników.
Dźwięki ucichły, nastała głucha pustka. Słychać było tylko skrzypienie śniegu, stawianie kroków Yenchan. Szła tędy sama, był to zwykły las, który w dniu dzisiejszym nie był normalny.. Atmosfera była inna niż zwykle... Kruki wiedziały. Kruki wiedzą wiele.
Serce Lasu, a w centrum uschnięte drzewo. Gałęzie były suche, błagały o dar, o zaspokojenie pragnienia. Mimo to nie gubiło liści- wisiały, całkowicie zdrowe, soczyste.. Wypompowywały konar z ostatnich soków. Brały wszystko dla siebie.
Kiedy Yenchan podeszła do drzewa... Pękło. Korę przeszył niszczycielski szczęk, a po chwili było już złamane wpół- przewróciło się na szczęście niegroźne dla klaczy..
Obraz nagle pociemniał. Oczy klaczy zaczęły szukać światła, kontury nagle stały się zamazane, lecz usłyszała jakiś głos- nie mogła go rozpoznać, a już po chwili usłyszała powolne, głośne kroki i zmęczony oddech..

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Pon Paź 31, 2016 11:34 am

Szła dalej, nic nie udało jej się ustalić. Niebo było białe jak gałki oczu, tylko kula słońca lekko przyrumieniona, może żółtsza niż ono. Emocje. Tak, czuła je. Codziennie jakieś inne kierowały nią, codziennie to w innym stopniu. Dziś... czy dziś przybrała maskę? Tak, w rozmowie z Oh Sehunem, kiedyś tam. Niewykorzystana maska istoty rozdartej między światami przykleiła się, kazała się ze sobą obnosić jak z dekoracją. Nie, Yenna nie panowała nad swoimi uczuciami. Nie spotkała jeszcze istoty, która mogła się czymś takim pochwalić. Ale to nie było też tak, że to uczucia panowały nad nią. Nikt tu nie był górą, głupi wyścig prowadzony w zaciszu własnej głowy nie miał końca, nie mógł zostać wypełniony. Nikt go nie wygra. Bo ten wyścig jest tylko metaforą. A metafory, czyż są czym innym, niż gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu?
Drzewo pęka, soki wylewają się, kora chrupie, gałęzie jęczą i cierpią. Co się dzieje? Fiołkowe oczy są pełne strachu, lśniącego, lejącego. Światy, światy, w jednej krainie jest tyle światów. Co ją opętało, dlaczego drzewo umiera pod jej spojrzeniem? Yenchantress chciała dotknąć upadłego drzewa chrapami, ale świat zrobił się ciemny, więc zamyka oczy, bo wydaje jej się, że zaraz spłoną, a ona spłonie razem z nimi.
Kroki.
Kim jesteś, co chcesz mi zrobić?, chce zapytać, ale słowa więzną jej w gardle. Drży. Wsłuchała się w przyspieszony oddech, zacisnęła zęby. Zamyka emocje w szklanej kuli, otwiera oczy, rozżarzone jak dwie fioletowe latarnie.
Może to ono spyta, kim jestem. A może to ono już to wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oh Sehun
Uzdrowiciel
avatar

Posts : 33
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Pon Paź 31, 2016 12:56 pm

Las stał się ciemny, zmienił się zupełnie, było tak jasno.. I pięknie, bezpiecznie. Lecz gdy drzewo pękło, słońce jakby nie miało dostępu do tego miejsca, Serca Lasu. Yenchan nie znalazła się tu bez powodu, to była odpowiednia chwila, odpowiednie miejsce... Co się działo?
Kroki były już wyraźne, a między drzewami błyskał cień.. I kolejny. I kolejny. Z trzech różnych stron, dobiegały kroki, ciężkie oddechy.. Wszystko zamilkło, ze strachu.
Cień stał się rzeczywistością- z gęstego lasu, wyszedł koń, szedł niczym umarły. Kroczył powoli, dumnie, a po jego policzkach, skapywała szkarłatna krew. Język mówił.
Z naprzeciwka wyszedł kolejny. Był jasny, niegdyś zapewne siwy, lecz zaniedbanie sprawiło, że wyglądał, jakby wyszedł spod ziemi. Żebra wbijały mu się w boki, miednica i kości, wszystko było widoczne. Mnóstwo blizn naznaczyło jego ciało, a najwięcej pysk- krwawił.
Oko widzi.
Ukazał się kolejny koń. Chudy, jak dwa poprzednie, zaniedbany i słaby... Wyglądały jak żywe trupy.  Ten krwawił najobficiej i zostawał po nim czerwony ślad.
Ręka wykonuje.
Cała trójka stanęła przy złamanym drzewie, ustawili się przed Yenchan. Dopiero teraz, można było zauważyć, jak potwornie wyglądają.
Służymy.
Pierwszy koń, Język, nie miał oczu, lecz krwawe doły, sączące się krwią i ropą. Oko miał oczy, jedno białe, bez źrenic, a drugie z wąską źrenicą, lecz nieruchome, zawieszone do dołu.. Oko nie miał języka, zamiast tego, mnóstwo blizn i posokę cieknąca z gęby. Ręka nie mia ani oczu, ani języka..
- To drzewo.- przemówił język. - Było uwięzioną duszą. Nosiło klątwę- pękniesz, rozlewając swoje życie, kiedy ujrzysz wstrętną zdradę.- dokończył, jego głos był niski, jakby dobiegał z niebios.
- Ty, kapłanko, dopuściłaś się straszliwego grzechu, na oczach Bogów. Żyjesz w kłamstwie, karmisz się nim.- mówił dalej, a oko patrzyło na Yenchan, jakby chciało w niej wywiercić dziurę. - Jak zamierzasz pokutować za swoje czyny?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Pon Paź 31, 2016 1:48 pm

Serce Lasu. Słońce pompuje krew do wszystkich zakamarków. Jego światło ożywia, daje nadzieję i poczucie bezpieczeństwa. Szmery rzeczek, soczyste listki. Znikają, wszystkie znikają, zostawiają ją samą i ciemną, w samotni i ciemności.
Trzy sylwetki. Końskie. Makabryczne.
Ręka. Z bożej łaski Język. Oko. To brzmiało znajomo. Gdzieś to już kiedyś słyszała.
Nie przestraszyła się potworności, jeszcze nie.
Bała się jednak tego, co boskie, więc schyliła głowę maszkarom.
Zdrada.
Zdrada.
Zdrada.
Słuchaj uważnie, bo to dotyczy ciebie. Pochodzicie od bogów czy od ciemności?
A może to bogowie są ciemnością.
Ustawili się przed nią, jak strażnicy, może jak kaci, ale wszyscy patrzyli na nią. To znaczy, ci, którzy mogli. Chociaż pewnie ci, którzy nie mogli, też patrzyli, jakoś wypaczenie, ale co kto miał w swej mocy, tym patrzył. Yenchantress odezwała się dopiero, zapytana.
- Nie wierzę, by moja wina dała się zmazać - powiedziała cicho. Jej głos nie był mocny, drżał, bo d z i s i a j musiało tak być. - Ale żyję, by służyć bogom, więc będę to robić. A gdy to nie wystarczy, poświęcę samą siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Oh Sehun
Uzdrowiciel
avatar

Posts : 33
Join date : 28/09/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Wto Lis 01, 2016 9:27 am

Nieruchome postacie niczym posągi, wlepione w sylwetkę Yenny, stały, krwawiły, oddychały. Jedno było pewne- były czymś więcej, niż tylko fantastycznymi stworzeniami- jednością były tylko we trójkę, gdyż każdy z nich, miał inne zadanie.
Język mówił, Oko patrzył, a Ręka robił. Ale jak to się stało?
Czyny straszliwe ciążyły mą duszę. Lecz z żalem pokutuje... Wiecznie.
Siwy Oko poruszył ślipiem, okropnym, tajemniczym. Tym, którym mógł- drugie bezwładnio wisiało, pozbawione siły i powiązań w mięśniach. Jego oczyma widzieli Bogowie- był po to, by służyć.
- Więc czemu bezcześcisz imię kapłanów, dokonując obrzydliwych grzechów?- warknął Język, a jego krwawe oczodoły, zdawały się wiercić dziurę.
Lecz i on był grzesznikiem.. Okropnym, gorszym niż Ty. Popełnił czyy straszliwe, nie do przyjęcia. Gdy zrozumiał, co zrobił, zostało mu tylko jedno- pokutować.
- Więc słuchaj woli Bogów, gdyż od dziś, Oko nie odejdzie od Ciebie na krok. Bacz, by nie popełnić żadnego błędu.- rzekł do niej, niskim głosem, jakby z niebios.
-Albowiem Bogowie postanowili dać Ci szansę- uznali Cię za kogoś wartościowego.- mówił dalej, a Ręka potrząsnęła głową.
- Wiedz, że jesteś tu z ich woli. Twoja pokuta...Się rozpoczęła.- mówił, aż skończył. Skinęli głową kapłance, a potem, wolnym krokiem, odeszli kilka kroków.. I zniknęli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Serce lasu   Wto Lis 01, 2016 12:14 pm

Oddychała płytko, pierś jej falowała, gorąco zalewało umysł, nie potrafiła się skupić. Kim byli, kim, albo co ważniejsze - komu służyli? Uniosła głowę, oczy koloru fiołków stwardniały, zamarzły, znieruchomiały...
Oko Oka było lodowate, Yenna patrzyła w nie z dziwacznym rodzajem zachwytu i przerażenia. Sługa boski. Komu służą? Nie miała odwagi, by zapytać, nie dzisiaj.
Nie odpowiedziała, coś niepokojącego zalało jej umysł. Grzechy, grzechy. Kapłani czuli je przez skórę, a od tej trójcy promieniowały. Może nawet mocniej niż od niej.
Bo moje ciało tego potrzebuje, a jeżeli go nie nasycę, umrę - obrzydliwa myśl prześlizgnęła się jak cień po zakamarkach jej bolącej głowy.
Nie potrafię... inaczej.
Głupio, głupio, znowu głupio zabrakło jej odwagi, by się odezwać. Czy to naprawdę ściśnięte niepokojami serce?
- Przyjmuję z pokorą wolę moich panów - wyszeptała i znowu zniżyła głowę, pokorna, jakby nie posiadała kręgosłupa, jakby żyła tylko po to, by służyć. Zawsze... dzisiaj. - Chcę tej pokuty. Zrobię cokolwiek.
Gdy zniknęli, nagle poczuła zimno. Zabrakło jej tych upiornych, fantastycznych maszkar. Patrzyła jeszcze za nimi, niewiedząca, błądziła wzrokiem. Czekała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Serce lasu   

Powrót do góry Go down
 
Serce lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Posoka :: Posoka :: Północna Tundra-
Skocz do: