IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pałacowe Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shaenavis
Admin


Posts : 55
Join date : 25/09/2016

PisanieTemat: Pałacowe Ogrody   Sob Paź 22, 2016 12:46 pm


P A Ł A C O W E  O G R O D Y
Za pałacem, rozciągają się pałacowe ogrody. Ścieżki prowadzą do posągów, fontann z wizerunkami bogów uznawanych w Rakhairze. W centralnej części, swój ołtarz ma Erandos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://shaenavis.forumpolish.com
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Sob Paź 22, 2016 12:59 pm


A dzisiaj? Tak? Kogo udajemy dzisiaj?
Wspaniałą kobietę, ostoję mężczyzny. Ciepłą i inteligentną. Taką, przy której każdy chciałby się znaleźć, lecz wewnątrz mroczną, skrywającą niebezpieczny sekret.
To najprawdziwsza prawda.
Zaczynaj.


// Kilka dni po grzeszkach z Admirałem, jeszcze nic po niej nie widać :p

Weszła do pałacowych ogrodów powoli, niosąc na czubku głowy, z wyczuciem, czarę ciepłej jeszcze krwi, utoczonej z leśnego zwierzęcia. Chciała złożyć ofiarę swojej bogini, Aankhen. W jej umyśle kłębiły się przerażające myśli, to, co zrobiła swojemu mężowi napawało ją przerażeniem. Ale czasu nie można już cofnąć. Można tylko błagać o łaskę bogów.
Za centralną częścią i ołtarzem Erandosa, kapłanka ujrzała kolejny, mniejszy i skromniejszy, ale o wiele bardziej ukwiecony. Róże pachniały słodko, kusiły nozdrza.
Postawiła czarę i uklękła na przednich nogach, odmówiła szeptem modlitwę do bogini i kadzidłem poświęciła ofiarę.
Wszystkowidząca, prowadź moim losem. Nie daj mi zginąć, zaplątać się we własnej sieci.
Na koniec przelała krew do przejrzystego strumienia, wymyła puchar i westchnęła cicho. Czekała na Ah Iskaandhara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Iskaandhar
Władca
avatar

Posts : 35
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Sob Paź 22, 2016 1:18 pm

Rozległ się dźwięk stukotu kopyt o kamienną posadzkę. To szedł król. Władca Rakhairu, ten, który całkiem nie tak dawno, zniszczył doszczętnie stado Khajaab. A sumienie miał czyste, czyste jak dusza niemowlęcia. O Bogowie, miejcie go w opiece.
Brązowe oczy lustrowały każdy posąg, fontannę, kamień. Te ogrody były stare, bardzo stare, lecz nadal zachwycające. Czuł obecność Bóstw, a nieruchome, skamieniałe oblicza, zdawały się wodzić ślepiami po jego sylwetce.
Lecz nadto wszystko, interesująca była osoba, którą zobaczył przed sobą. Była żywsza, o karej maści, fiołkowych oczach. Yenchan.- powtórzył jej imię w myślach, a potem dostojnym, królewskim krokiem, podszedł do niej.
- Dlaczego modlisz się akurat do Aankhen?- zapytał ją, swoim niskim głosem. Był ciekawy odpowiedzi Yenny.. Dlaczego Ona? Ogier.. Nie był zbyt pobożny. Nie bał się bogów. Czy kiedyś za to zapłaci?
- Nieważne.- powiedział po chwili, oglądając się dookoła. - Zastanawiam się, co zrobić z Valarrem.. Nie mam na niego pomysłu.- westchnął i podszedł do posągu Bogini. Przypominała mu Yenchan, nie wiedział czemu. Ona gdzieś w środku skrywa w sobie takie oblicze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Sob Paź 22, 2016 8:09 pm

Uniosła głowę, zmrużyła fiołkowe oczy i natychmiast rozszerzyła je z radości na jego widok. Pięknej maści achałtekin kroczył, stukając majestatycznie kopytami. Patrzył na nią.
- Mój Panie - podeszła do niego z lekkim, filuternym uśmiechem i skłoniła się. Zimne, fiołkowe oczy na chwilę tchnęły ciepłem. Przesunęła lekko chrapami po jego boku. Poczuła się winna, ale zamaskowała to uczucie.
- Ma bystre oczy - powiedziała z uśmiechem, patrząc na niego. - Jeżeli ktoś może wskazać dobrą ścieżkę, to właśnie ona.
Czy rzeczywiście o to chodziło?
Nie pytaj, Ah Iskaandharze, co zabiłam, żeby napoić Aankhen krwią.
- Niepokorne z niego dziecko - powiedziała chłodno, niby obojętnie. - Dorósł i z pewnością sam chce władać swoim życiem. - Głos nie drgnął jej nawet. Być może powinien. Żadna gra nie jest doskonała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Iskaandhar
Władca
avatar

Posts : 35
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Nie Paź 23, 2016 3:25 pm

Klacz przesunęła chrapami po jego boku. Czy mógł to nazwać oznaką czułości? Nie sądził. Obojętnie, ile Yenchan zrobiła by dla niego, wiedział, że jeśli tylko byłoby coś nie na jej rękę, bez ogródek by go zdradziła i skazała na śmierć. Król nie mógł kochać... To słabość. A On nie mógł mieć słabości. Musiał być niezależny, gotowy na wszystko, dla dobra stada.
Ale była jedna osoba, którą kochał. Tak naprawdę.. Vasharia...- była królową, najważniejszą w jego życiu. Lecz nic nie jest na zawsze nasze. Odebrano mu ją. A on musiał to przetrwać.
- Jego obowiązkiem jest wykonywanie rozkazów króla.- powiedział, niskim tonem, takim władczym. Miał wrażenie, że tylko w tych oto ogrodach, z rodziną, mógł zachowywać się normalnie.. Ale to tak bardzo weszło mu w krew.
- Nie mam czasu na pilnowanie syna, podczas gdy pozostałe stada tylko czekają na okazję do walki.- powiedział, tym razem łagodniej. Przeszedł kilka kroków, spojrzał na wysokie drzewo. -Trzeba jak najszybciej jednego z książąt ożenić z księżniczką Posoki.- rzekł do Yenchan. Czy ją to interesowało? Zapewne nie, ale była jedyną osobą, z którą mógł porozmawiać.. Tak normalnie. - Pilnuj moich potomków.- powiedział do niej, z tonem, który brzmiał jak prośba, nie rozkaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Nie Paź 23, 2016 6:06 pm

Widziała, że nie da rady przekonać go do siebie zupełnie. Uśmiechnęła się tylko smutno, ze zrozumieniem. Mogła domyślić się toku jego rozumowania i w pełni się z nim zgadzała. Miłość jest słabością, miłość wyniszcza potęgę. Miłość wali mosty, niszczy najtwardsze konstrukcje. Nagina zasady jak metalowe łyżeczki. Yenna westchnęła cierpiętniczo i na chwilę spojrzała na źródełko, leżące gdzieś w centralnej części pięknych ogrodów. Szmer wody uspokajał ją. Trochę.
Patrzyła na Iskanhaara, nieufnego, chłodnego. Nie chciała, by tak wyglądała ich relacja. Zbliżyła się i zaczęła masować mu kark chrapami, mocno, wprawnie.
- Zastąpię cię w tym z przyjemnością, mój panie - powiedziała melodyjnie, nie przerywając. Wiedziała, że taka prośba zaraz padnie, więc zdecydowała się ją wyprzedzić. - Tak. To zacieśni nasze stosunki. - Nie odzywała się więcej. Ufała, że jej partner sam znajdzie najlepszego kandydata.
- Poznałam już niektórych z nich - dodała gładkim głosem. - Ah Sinbala zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. To silna klacz, zasługuje na odpowiedniego mężczyznę. Masz już co do niej plany? - zapytała niezobowiązująco, bo chociaż była bardzo pazerna na te informacje, nie okazywała tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Iskaandhar
Władca
avatar

Posts : 35
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Nie Paź 23, 2016 7:43 pm

O czym myślisz, Yenchan?- zapytał w myślach sam siebie, spoglądając na klacz. Miała piękny kolor oczy, fiołkowy, jak kwitnący bez. Była dla niego kimś niezwykłym- jakby wzięła się z kosmosu. Niegdyś niewolnica, teraz partnerka króla... Uczynił ją wielką damą, wiedział, że musi jej się odwdzięczyć.. Bo co by było, gdyby nie "zdrajczyni"? Innych skazała na śmierć, a resztę uratowała od niej. Nie ma rzeczy dobrych i złych- wszystko jest czarno-białe, złe i dobre. Pomagasz jednym, utrudniasz drugim.. Nasz umysł jest zbyt głupi na oddzielenie tych dwóch rzeczy- nie da się być dobrą osobą. Wszyscy są czarno-biali. Wszyscy są podobni.
Skinął jej głową. Wyglądała na taką, która potrafi zająć się wychowaniem bardzo ważnych potomków króla.
-Ah Devraj.- powiedział, patrząc na posągi. - Niech to będzie on.. Jest młody, tak jak tamta z Posoki.- dodał, postanawiając, że jeden z bliźniąt już znajdzie partnerkę.
Yenchan miała aksamitne, zręczne chrapy. Wiedziała jak sprawić przyjemność partnerowi. Odwrócił się do niej i spojrzał, ciepło, z wdzięcznością. On nie często się uśmiechał. Dzięki niej, nie zapomniał, jak to się robi.
Vasharia.- powtórzył w myślach. Niektóre rany nigdy nie zostaną wyleczone.. Niektóre nadal krwawią, a strumień szkarłatnej cieczy zalewa wnętrze ogiera.
- Zrobiła wrażenie?- uniósł lekko brwi, szczerze mówiąc, nie miał pojęcia, jaka jest teraz Ah Sinbala. Zapamiętał ją jako uroczą klaczynkę, która ślicznie się uśmiechała. Jak zmieniła ją Sakura? - Oczywiście. W jej wieku powinna już znaleźć partnera.. Ale nie wiem, kto byłby dla niej najlepszy.- odrzekł do klaczy. - Jest całkowicie gotowa na posiadanie potomstwa..- stwierdził. - W Sakurze prawdopodobnie nie ma żadnych szlachciców czy książąt.. Ale gdyby ją stamtąd wydostać, mogę ją zaoferować jakimś wyższym osobowościom z Posoki.- kontynuował swoje rozmyślenia na temat córy. -Jeśli jest młoda, ładna i zdrowa, to może i sam władca się zdecyduje.- dodał.
Odwrócił głowę do Yenchan, dotykając swoim nosem jej chrap. -Jestem ciekawy, jaki będzie nasz źrebak..- uśmiechnął się blado, a oczy błyszczały. -Czy będzie miał fiołkowe oczy, jak ty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Nie Paź 23, 2016 8:15 pm

Patrzyła na niego, jej oczy igrały, odbijały światło jak szlachetne kamienie. Jakby ich myśli podążały jednym torem, również przypomniała sobie czasy.. Khajaabu. Jak dotykała pieszczotliwie ganaszy Iskaandhara, młodego władcy, jak zadurzyła się bez pamięci. Chciała dla niego jak najlepiej. W imię miłości, miłości, która wszystko może zniszczyć, zaprzedała mu własne stado. Bratnie dusze. Własną duszę. Nie wiedziała, czy to wszystko docenił. Miała nadzieję, że tak. Problem jednak nie tkwił w aż tak odległej przeszłości. Problem tkwił w przyszłości. W brzuchu Yenchan, w którym kwitł nowy źrebak. Przecież wszystko byłoby bardzo pięknie, gdyby nie fakt, że.. że nie był to źrebak Ah Iskaandhara. Yenchan biła się z myślami, ale nie dała żadnej się ujawnić. To zły moment.
- Dobry wybór - pochwaliła kapłanka. - Chociaż i dla reszty będzie trzeba znaleźć przeznaczenie, nieważne, jak są niepokorni. Obawiam się, iż potomstwo Posoki jest zbyt nieliczne. Może los uśmiechnie się niedługo do ich władcy. - Yenchan zadumała się, nie przestając masować jego barków i grzbietu. Jesteś spięty, Iskandaarze. Brzemię władzy czuć w każdym pojedynczym kręgu kręgosłupa. Chciała dla niego szczęścia, naprawdę. Po tym, co już zrobiła, długo czyściła sumienie. Nie chciałaby tego zaprzepaścić.
- Jest silna duchem, i anielska powłoką. Jej rola na arenie międzystadnej.. zmieniła ją - powiedziała.
Mieliby piękne dzieci, małostkowa myśl przedarła się przez jej głowę, Yenna pozwoliła na to. Lubiła znajdywać u siebie takie słodkie myśli. Czyniły ją normalniejszą.
- Ciężko o lepszą partię dla klaczy - dodała. Lubiła Sinbalę. Z pewnością zastanawiałaby się nad tym, czego raczej chciałaby biała klacz, ale nawet nad jej sympatię ceniła dobro stada i koneksje, jakie, częściowo pod jej wpływem, mógłby zawrzeć jej partner swoim potomstwem. Z drugiej strony, czy Sinbala chciałaby spędzić życie wśród mrozów i lodowców z jakimś dzikim, nieochędożonym bojarem? - Myślę, że i on z ochotą przystałby na taką propozycję, inaczej byłby głupcem.
- Liczyłabym na czarne - odparła z uśmiechem. - Wolę spoglądać na twoje, mój panie, niż moje odbicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Iskaandhar
Władca
avatar

Posts : 35
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Pon Paź 24, 2016 9:07 pm

Czy powinien czuć się źle? Czy powinien mieć na sumieniu to, że nie podarował prawdziwej miłości Yennie? Czasem o tym myślał. Myślał tyle, że bolała go od tego głowa.. Na władcy spoczywało wiele obowiązków, olbrzymia odpowiedzialność, wiele wyrzeczeń... Czyje barki są na tyle silne, że nigdy, choć raz, nie ugiął się pod nimi?
- Może ma jakiś problem.- uśmiechnął się, jakby chciał wstrzymać śmiech. Mu dzieci na szczęście nie brakowało, a one właśnie są najważniejsze. Brakowało mu innych rzeczy, które być może młody władca Posoki, posiadał.
Widział w partnerce mądrą klacz, doświadczoną, znającą swoją wartość. Szanował ją. Była jedną z tych ważniejszych w jego życiu.. Mało powiedziane. Drugą, najważniejszą. Nie było to jej winą, że nie zapełniła pustki po Vasharii. Być może kiedyś... Kiedyś.
- Jestem rad, że tak dobrze mówisz o młodej księżniczce.- uśmiechnął się do klaczy. Zapewne się lubił, ona i jej macocha. Czemu miałaby nie lubić Yenchan? Była wyjątkowa.
Chrapami odsunął jej grzywkę za ucho. - Ja mam odwrotnie.- pocałował ją w czoło. - Niech więc Bogowie zadecydują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Pon Paź 24, 2016 10:00 pm

Pewnym krokiem, dostojnym, jak na księcia przystało, ogier wparadował do ogrodów przy pałacu. Czuć było stąd zapach innych koni. To chyba ojciec. Valarr nie stęsnikł się za nim zbytnio. Nie przepadła za ojcem i jego wszystkimi miłościami i ambicjami. To nie była jego bajka.
Wędrując tak, między alejkami, odnalazł w końcu rozmawiającą parę koni. Rozpoznał w nich ojca i jakąś bliżej nieznaną mu klacz. To pewnie jego nową ukochana. Oby tylko więcej rodzeństwa mi nie doszło. Mógł by być problem z objęciem tronu po ojcu. Zatrzymał się w stosownej odległości i parsknął uprzejmie, na znak, że idzie. Dalej nie zważając już na reakcję, podszedł bliżej i schylił głowę  przed ojcem, na znak szacunku. Pozwolił, by grzywką zasłoniła mu oczy. Po chwili zwrócił się w stronę klaczy i obdarzył ją gentelmeńskim uśmiechem, w ramach przywitania.
Witaj ojca. Kimże jest twoja urocza towarzyszka? Nie miałem jeszcze sposobności jej poznać.
Wyprostował się i dorównując ojcu wzrostem przestąpił z nogi na nogę. Miał nadzieję, że czegoś się dowie i nie otrzyma kazania od władcy, o tematyce jego zachowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Wto Paź 25, 2016 5:31 pm

Miłość. A czy Yenchan jej brakowało? Cóż, patrząc na jej obecne poczynania, można śmiało stwierdzić, iż owszem. Szukanie prawdziwej miłości, którą nie obdarzył jej władca, wśród jego podwładnych wojowników może o tym świadczyć. Nie było tak, że Yenchan nie wstydziła się swojego uczynku. Zdrada pozostaje zdradą, a karą za zdradę nieodwołalnie jest śmierć. Ale dla kapłanki zdrada z miłości była czymś.. ahh.. innym.
- Cóż, nie może liczyć na naszą pomoc - stwierdziła kpiąco, po czym dodała spokojniejszym tonem: - Z pewnością jest gotowa na małżeństwo, jednak zmieniłoby ono całe jej życie. Namyśl się porządnie, Iskaandarze, zanim uwięzisz ją wśród lodowej zamieci. - Mówiła gładko, ale wiedziała, czym może grozić całkowite nieliczenie się z wolą księżniczki. Nie chciała, żeby anielska Sinbala wszczęła jakąś rebelię.
Uśmiechnęła się lekko, nieznacznie, dość blado, co miało być odpowiedzą na uprzejme przywitanie ogiera.
- Ach, Valarr - powitała go z manierami, mrużąc lekko fiołkowe oczy. Rozpoznała ogiera; miała już sporą dawkę informacji o nim. - To miłe, wreszcie cię ujrzeć. Sporo słyszałam o tobie z ust twojego ojca.. i rodzeństwa - dodała. Nie było to może do końca prawdą. Kapłanka często podążała własnymi ścieżkami jak kot, a to, że jej ścieżki nieraz plątały się i krzyżowały ze ścieżkami potomków władcy, nie zawsze było dziełem czystego przypadku. Żeby powiedzieć prościej, Yennie zdarzało się śledzić z uwagą ich poczynania. Bo rodzina królewska nie jest jedynie wspólnotą kochających się koni. Ma ogromne znaczenie polityczne, każdy drobny błąd zsyła boską karę na wszystkich domowników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ah Iskaandhar
Władca
avatar

Posts : 35
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Sro Paź 26, 2016 12:23 pm

Zmrużył oczy w skupieniu.. Nie pamiętał białej jak śmietana córki, nie wiedział, jaka jest teraz, aczkolwiek ona byłaby ostatnią osobą, jaka byłaby zdolna do wzniesienia rebelii.. Zawsze wiedziała, że wolę króla, każdy ma obowiązek wykonać.. Więc?
W Sakurze z pewnością nie nauczyli jej tego buntu w sercu. Oni się dopasowywali, byli posłuszni, nie chcieli ukazywać własnych uczuć. W tamtym świecie każdy wykonywał tylko i wyłącznie własną rolę.. Dlatego byli zgrani i nie musieli mieć oczu wokół głowy, żeby w ogóle przeżyć.
- Miała wrócić do tropików. Zdaje sobie sprawę, że ją tym zawiodę.- stwierdził Władca nabierając poważnego, ponurego wyrazu twarzy. Niestety... Musiał wybrać dobro rodziny.
Usłyszał kroki, a po chwili ujawnił mu się przed oczyma Valarr, jego syn. Zmierzył go od góry do dołu, nie będąc zadowolonym z jego zachowania.
- Nie wiem, gdzie ty się podziewałeś w ciągu tego czasu, ale szanowna Yenchan jest moją partnerką już od długiego czasu.- zgromił go wzrokiem. - Źle się kłaniasz. Za nisko, za rzadko, Valarr'ze.- dał mu do zrozumienia.
Przeszedł kilka kroków, obchodząc syna. -Jesteś dorosły, postaraj się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yenchan
Duchowny


Posts : 42
Join date : 01/10/2016

PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   Sro Lis 02, 2016 6:42 pm

// To dajmy Valarrowi z/t

Spojrzała z uwagą na swojego małżonka. Owszem, kryła przed nim wiele rzeczy, ale może to nie było jednostronne. On z pewnością miał swoje sekrety. A mówią, że doskonałe małżeństwo nie może mieć sekretów.
Nie byli doskonałym małżeństwem, oj nie.
Ale może to nie było potrzebne.
- Zrozumie - powiedziała nieco leniwie, mrużąc świetliste ślepia. Musi zrozumieć. Rozejrzała się po ogrodach, z natchnionym wyrazem pyska.
Zaśmiała się perliście, lekko, kobieco, gdy Ah Iskaandhar zrugał Valarra.
- Ma młodą krew, wiele trzeba mu wybaczyć. Tę młodość... niezdrowo tłamsić - powiedziała i spojrzała na achał-tekina z miłością, zastanawiając się nad losem księcia. Buntowniczy? Może. Okres przejściowy trzeba sprawdzić. Jej słowa miały drugie dno, oj tak. Jeżeli posiada się szerszenia w gnieździe, lepiej od razu to zobaczyć, a nie zakrywać czym się da, a na końcu mieć nieprzyjemne niespodzianki. Takie jak zdrada.
Zdrada.
Zdrada.
Zdrada.
Słuchaj uważnie, bo to dotyczy ciebie.
Fiołkowe oczy zalśniły bólem, ale nie okazała go.
Spojrzała na fontannę, z zamyśleniem umoczyła w niej wargi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pałacowe Ogrody   

Powrót do góry Go down
 
Pałacowe Ogrody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rakhair :: Rakhair :: Pałac Vashanthi-
Skocz do: