IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polana Claro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Syanna
Księżniczka
avatar

Posts : 12
Join date : 26/09/2016

PisanieTemat: Polana Claro    Czw Wrz 29, 2016 4:02 pm

Nie wielka polana między drzewami, która na pierwszy rzut oka wydaje się cicha. Słychać przygłuszone śpiewy ptaków, a na skraju, koło klonów jest powalony pień, który dzielnie wytrzymuje pory roku jak i zabawy źrebaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 7:26 pm

Wciąż poznawałem nowe miejsce, zapoznawałem się z terenami stada... no i dalej nienawidziłem obszarów, jakie zajmowaliśmy. Bo jak lubić miejsce, które jest takie gorące i wilgotne? Trzeba było mieć chyba coś ze łbem, aby wybrać na siedzibę teren tak bardzo szkodliwy dla grzywy. Przecież ta matowiała od takiego gorącego powietrza, kręciła się i plątała. A ja musiałem bardzo dużo czasu spędzać na jej pielęgnacji. Istny koszmar! Ale były tez zalety tego miejsca - np. bujna trawa, która była po prostu przepyszna! Wybrałem się akurat na jedną z polan, gdzie już po chwili zacząłem zachłannie jeść smaczną trawę. Metodycznie, kępka za kępką, znikała w moim pysku, trafiając do brzucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 7:34 pm

Szedł wolnym krokiem, jakby od niechcenia, nie zatrzymując się ani nie wykonując żadnego innego ruchu niż potrząśnięcie łbem. Nie interesowały go te tereny, brakowało mu raczej rozmowy. Chciał spotkać jakąś żywą duszę. Jego pragnienia się spełniły, bo ujrzał pasącego się fryza. Cóż, nie pachniał jego stadem, ale lepszy rydz niż nic. W tym wypadku fryz. Podszedł do niego, rzucając mu pytające spojrzenie. Zatrzymał się jednak, w bezpiecznej odległości. Na wypadek, gdyby ten napotkany tutaj miał złe zamiary. Skubnął parę razy trawkę, nie spuszczając jednak ogiera z oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 7:40 pm

Spokojnie jadłem sobie smaczną trawę... gdy nagle kątem oka dojrzałem jakiś ruch. Dobrze, że my konie mieliśmy tak skonstruowaną głowę, że wcinając kolejne kępy, dalej się obserwowało spory teren... toteż niełatwo było nas zaskoczyć. Momentalnie podniosłem łeb i spiąłem mięśnie przygotowując się do ucieczki... ale szybko się uspokoiłem. To nie był drapieżnik, tylko inny koń. Odetchnąłem z ulga, wpatrując się w niego. Ale ulga stopniowo przechodziła w złość.
- Chciałeś mnie przestraszyć? - spytałem oskarżycielskim tonem, zerkając na niego z wyrzutem. Bo skrada się, nic nie powie, nie przedstawi się... no i jest biały. Jak duch. Każdy wie, że duchy są białe. I każdy wie, że duchy straszą. Jak on.
- Kim jesteś i czego tutaj szukasz? - spytałem, powoli się domyślając, że napotkany prawdopodobnie nie był z mojego stada. Bo go nie znałem. A takiego dziwnego białego nakrapianego, to bym na pewno zapamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 7:47 pm

Ogier widocznie się nie spodziewał nikogo innego, a Mezaliansa upewniły jego słowa.
- Skądże. - wyznał zgodnie z prawdą. Przekrzywił głowę i popatrzył na fryza z ukosa. Nie miał już ochoty się paść.
- Jestem Bond. James Bong. - powiedział, po czym zachichotał. Zapewne brzmiało to jak dusząca się hiena, ale co tam.
Pogrzebał kopytem w ziemi, z pobłażliwym uśmiechem patrząc na ogiera.
- Jestem Mezalians. A ty zwiesz się...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 8:01 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Miałem mu uwierzyć, że nie próbował mnie przestraszyć? Jasne! Aż taki naiwny nie byłem. Dobrze wiedziałem, ze drań mnie teraz oszukiwał. Kpił sobie ze mnie. Aż się zatrząsłem z oburzenia.
- Tak, tak. Wierzę Ci. - prychnąłem ironicznym tonem jasno wskazującym, że nie jest to prawdą.
- Bond? - zdziwiłem się, mrużąc oczy. Bo chyba... chyba gdzieś to imię słyszałem. A może imieniem był James, a Bond to tylko nazwisko. Osłupiały wpatrzyłem się w ogiera, który nagle zaczął się chichotać. Położyłem uszy po sobie. No, teraz to przesadził.
- To Bond czy... Mezians? - spytałem, mrużąc oczy. On sobie ze mnie od początku żartował! Kpił! Dowcipkował! A ja nie mogłem tolerować takiego zachowania!
- Espilce! - prychnąłem w odpowiedzi.
- O co Ci chodzi? Czego tutaj szukasz? Skąd się w ogóle wziąłeś? - dopytywałem podniesionym tonem, krok za krokiem zbliżając się w jego stronę, zmniejszając powoli dzielącą nas odległość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 8:49 pm

- Humorek ci dziś nie dopisuje, co? - prychnął w odpowiedzi, kręcąc ze zrezygnowaniem pyskiem. Jemu, w przeciwieństwie do fryza, było dzisiaj do śmiechu.
- Bierz co chcesz, nawet deszcz... - zanucił pod nosem, kołysząc zamaszyście pyskiem na lewo i prawo.
Zachichotał ponownie, widząc zdziwienie i zdezorientowanie ogiera. Owszem, bawiło go to, i to bardzo.
- Żaden Mezians idioto. M-E-Z-A-L-I-A-N-S. - przeliterował, jak do małego dziecka. Być może, uważał nawet Espilce za takowe, jednak nie przyznał tego. Może z obawy przed ogierem - był silnejszy, a może z nieznanych nam okoliczności. Tak czy inaczej, uśmiechał się głupkowato do ogiera.
- Skąd się wziąłem? No wiesz, to jest tak, że jest ogier i klacz, i oni bardzo się kochają, i wtedy... - tłumaczył Espilce'owi, dalej durnowato się szczerząc. Zdecydowanie dzisiaj mu szajba odbiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 9:01 pm

Humorek? Dalej ironizował, złośliwy duch jeden? Ja mu dam humorek!
- Nie, nie, humorek świetnie. - skłamałem, czego się było łatwo domyśleć po tonie, intonacji, spojrzeniu i położonych uszach. On mnie z każdym słowem bardziej irytował! Coraz mocniej miałem go dość! Nie rozumiałem jego słów... coś tam nucił, co za bardzo nie miało sensu, bo przecież nie można brać deszczu. Czyli dalej się go trzymały żarty... i mimo wielu gróźb nie zaprzestał kpienia sobie ze mnie! Bezczelny!
- Idioto? Jak śmiesz tak się do mnie zwracać! I to na moim terenie! - wydarłem się na niego. Bo chyba to ja byłem u siebie? A on był jakimś bezczelnym przybłędą, którego tutaj nie powinno być! Jego dalsze głupawe gadanie, kpienie sobie ze mnie i śmiech... w końcu przelały czarę goryczy. Zbliżałem się do niego od pewnego czasu, a skoro ten się nie cofnął... to rzuciłem się w jego stronę, jednocześnie chwytając jakąś linę, którą starałem się tamtemu zarzucić na szyje.
- Przesadziłeś! Miarka się przebrała! Teraz sobie porozmawiamy! - zapowiedziałem mu, szarpnięciem próbując go przybliżyć do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 9:47 pm

Definitywnie Espilce był już nieźle wkurzony, ale Mezalians nie zwracał na to szczególnej uwagi.
- Rozluźnij się trochę sztywniaku! Na żartach się nie znasz? - powiedział obrażonym tonem. Długo jednak nie wytrzymał, ponieważ wybuchł niepohamowanym śmiechem. Zaczął podskakiwać w miejscu z nogi na nogę, machając ogonem i kołysząc głową. Wyglądał jak pięciolatek, któremu udało się namówić rodzica na kupno loda.
Parsknął, słysząc lamentowanie fryza. Ewidentnie jednak przesadził z żarcikami, ponieważ ogier zarzucił na niego linę (?). Nie zwrócił na nią jakiejś szczególnej uwagi, tylko dalej się wygłupiał.
Zaczął udawać, że Espilce'a tu nie ma, po czym ruszył w przeciwną stronę niż lochy, czasem poruszając tylko głową, ponieważ lina wbijała mu się w klatkę piersiową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 9:56 pm

Położyłem uszy po sobie. Oczekiwałem raczej jakichś przeprosin, jakiegoś skomlenia o litość... a nie dalszego obrażania mnie!
- Żart?! Ja Ci zaraz zrobię żart! - parsknąłem oburzony... po czym aż zaniemówiłem, słysząc jego śmiech. On specjalnie mnie wkurzał? Chyba tak, bo ewidentnie dążył do wyprowadzenia mnie z równowagi. I mu wyszło idealnie, bo naprawdę byłem mocno wkurzony! Jego zachowanie było kompletnie infantylne, bezsensowne a może nawet autodestrukcyjne - bo poważnie narażał się nim mnie. Gdy zarzucenie liny nie zrobiło na nim większego wrażenia, to szarpnąłem za nią, próbując go poddusić.
- Spokój! - parsknąłem na niego, próbując pociągnięciem za linę zmusić go do zwrócenia na mnie uwagi i do podejścia do mnie.
- Spokój! - powtórzyłem - Pójdziesz za mną! - zapowiedziałem mu i szarpnięciem za sznur próbowałem go pociągnąć w stronę lochów... ale czy ten zdecydował się za mną pójść?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:15 pm

Dalej szedł na przód, jednakże było to takie trochę jak płynięcie pod prąd. Nie przestawał jednak, ciągnąc zapewne ogiera za sobą, choć pewności nie miał, czy w ogóle się ruszył z miejsca. Z boku mogło to trochę przypominać taniec, w dodatku Mezalians poruszał głową w górę i w dół. Bryknął radośnie parę razy, mając na celu to, by Espilce trzymał odległość, oraz żeby się ruszył. Po pewnym czasie znudziło mu się ta czynność, więc przystanął, zrobił szybki obrót, po czym zaczął biec prosto na fryza. Chciał wiedzieć, jak na to zareaguje; czy się odsunie, ryzykując zerwaniem liny, czy też pozwoli Mezaliansowi wpaść na siebie i (o zgrozo!) zgnieść grzywę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:25 pm

Szarpnąłem ogiera za liny, próbując go przyciągnąć do siebie, ale ten drań ewidentnie nie wyglądał na chętnego do współpracy. Zacząłem się z nim siłować licząc na to, że podduszanie liną odbierze mu siły i chęci do dalszej walki i zmusi go do kapitulacji... no ale na razie coś się na to niestety nie zapowiadało. Gdy ten nagle szarpnął za sznur brykając, zostałem gwałtownie szarpnięty i niewiele brakowało, abym stracił linę. Na szczęście jakoś dałem radę ją utrzymać. Gdy ten nagle odwrócił się, to odetchnąłem z ulga będąc pewnym, że w końcu się poddał. Niestety, miliłem się. Drań ruszył galopem we mnie. Widząc to zareagowałem paniczną próbą odskoku... no ale byłem fryzem. Ciężki, wolnym, mało zwinnym. Lina nie była długa, więc odległość była mała, tamten był szybki... więc jeśli sam nie zwolnił, sam nie skręcił, to byłem bez szans. Nie byłem w stanie wystarczający szybko się odsunąć... chociaż dalej próbowałem przede wszystkim nie wypuścić liny z pyska. Nie chciałem stracić tego drania! Miałem mu parę rzeczy do powiedzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:37 pm

Espilce szarpał za linę. Mezalians szarpał za linę. Oboje szarpali. Oboje mało co nie skapitulowali.
Ciapkowaty ogier nie zwolnił ani nie skręcił, przez co wpadł na fryza, po nieudanej próbie skoku ponad nim. Padł na niego, po czym poturlali się po trawie, uderzając wkrótce w pień drzewa. Mezalians spróbował się uwolnić od liny, przy okazji depcząc nieco karusa. Nie miał jednak szans - lina poplątała oboje ogierów. To była tylko kwestia czasu, który z nich pierwszy się uwolni, a ogier nie miał ochoty być drugi. Zaczął walczyć z linami, a kiedy okazało się to nieskuteczne, spróbował wstać, jednak nie mógł tego zrobić, jeśli Espilce nie zacznie współpracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:45 pm

Próbowałem się odsunąć, jakoś odskoczyć... ale niestety nie bylem wystarczająco szybki. Widziałem, że nieznajomy próbował skoczyć, ale niestety za nisko. Wpadł we mnie a następnie obaj się przewróciliśmy. Kwiknąłem z bólu, gdy tamten mnie nadepnął. Widziałem, że łobuz próbuje się uwolnić... ale miałem nad nim jedną przewagę. Ja trzymałem swój koniec liny w zębach, mogłem go dowolnie puścić, chwycić za dowolny fragment sznura... a hultaj nie miał takiej możliwości - jego koniec był zaciśnięty na jego szyi co ja po chwili wykorzystałem, szarpnięciem bardziej zaciskając linę, starając się go poddusić. Liczyłem, że ten straci przytomność, podda się albo chociaż zaprzestanie walki. A ja wtedy będę w stanie się jakoś wyplątać i go przygnieść, uniemożliwiając mu powstanie. No i ciągle trzymałem sznur, jakby jednak jemu pierwszemu udało się wstać i jakby próbował mi zwiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:55 pm

Espilce zacisnął linę na szyi Mezaliansa, na co ten zaczął jeszcze silniej walczyć. Wreszcie, po długich mękach (czyt. Po pięciu minutach) udało mu się wstał. Zajął się sobą, i nie zwracał uwagi na to, czy fryz wstał, czy też dalej leży. Szczerze mówiąc, nieszczególnie go to interesowało. Starał się uspokoić oddech, po czym potrząsnął pyskiem, w celu rozluźnienia nieco pętli. Jeśli Espilce wstał, po czym zaczął go ciągnąć do lochów, Mezalians ruszył za nim lekko się ociągając. Jeśli nie - położył się na trawie i lekko ją podskubywał, zerkając na ogiera.

[z/t]?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Czw Paź 06, 2016 10:59 pm

W końcu udało mi się wstać. Wciąż trzymałem drania na linię, więc powoli ruszyłem w stronę lochu irytując się tym, że mój więzień się ociąga... no ale najważniejsze, że kierowaliśmy się tam, gdzie będziemy mogli znacznie spokojniej porozmawiać. Wygrałem! Miałem go!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Nie Paź 09, 2016 4:35 pm

Ponownie wróciłem na Polanę. Jakoś lubiłem wracać w raz odwiedzone miejsce - było to moim zdaniem lepsze i bezpieczniejsze niż zapuszczanie się na tereny, których się nigdy nie widziało. A polana... a polana była dobrym miejscem, wypełnionym smaczną trawą. Nie mogło więc dziwić, że udało się właśnie tam. A skoro już tutaj byłem... to co mogłem robić innego? Od razu zacząłem zajadać się smaczną trawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Nie Paź 09, 2016 5:05 pm

Vitalia przybyła kłusem na jakąś polankę. Tu leżała jakaś kłoda. Jezu, jak tu gorąco. Siwka w takich chwilach nienawidziła swojej zawsze zimowej sierści. Na jej terenach zawsze było zimno, zawsze była tam zima. I to taka ciągnąca się bez końca. Koszmar... Jak Rakhair mógł tu mieszkać? Nagle jej chrapy rozdął zapach konia z tego stada. Vit to umie wpędzać się w kłopoty. Fryzyjczyk, w dodatku mocno jej znany - nawet z Risum. Go nie da się zapomnieć. Taki czarny i bardziej fryzowaty Burseg czy Baszar. Nie zamierzała do niego wychodzić. Ukryła się poza polaną. Gdzieś pomiędzy drzewami z nadzieją, że jej nie odnajdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Nie Paź 09, 2016 5:13 pm

Jadłem smaczną trawę, nie zwracając większej uwagi na otoczenie... ale jednak... jednak w pewnej chwili usłyszałem jakiś dźwięk. Kopyt chyba? Jakby kłusa. Ale ten po chwili zamilkł więc szybko doszedłem do wniosku, że musiałem się przesłyszeć. I dlaczego miałbym się czym przejmować? Przecież byłem na swoim terenie. Wróciłem do jedzenia trawy, robiąc to jeszcze bardziej zajadle. Czułem, jak kolejne źdźbła wchodzą we mnie. A lubiłem jeść. Jednak gdy w pewnej chwili poczułem jakiś zapach... to wtedy doszedłem do wniosku, że rzeczywiście ktoś tutaj może być. Podniosłem głowę i rozejrzałem się na boki... ale nikogo nie dostrzegłem. Wyczuwałem jednak jakiś zapach, więc po chwili zacząłem chodzić dookoła polanki, wpatrując się w puszczę i czekając na jakiś sygnał, na jakiś ruch który zdradzi położenie tajemniczego, śledzącego mnie konia. Tylko... tylko kto to mógł być? Zapach pamiętałem, wyczuwałem... ale jakoś nie mogłem przypomnieć sobie, do kogo mógł należeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Nie Paź 09, 2016 8:00 pm

Vitalia czujnie patrzyła jak Espilce je tą przeklętą trawę. Sama od dawna nic nie jadła. Nie ruszając się z zajętego przed chwilą miejsca bezszelestnie rzuciła okiem na trawę. Sięgała jej koronek, lecz od strony polany trawa sięgała jej do końca łopatki. Schyliła się i nabrała do pyska pełno trawy. Zaspokoiła swój głód w ciągu kilku minut. Przez cały swój posiłek strzygła uszami. Klacz przeklinała swoją siwą sierść, teraz wydającą się świecić. Pod osłoną drzew panował półmrok. A ona tam wręcz świeciła. Czasem jej się to przydawało, ale teraz to było wręcz jak świecenie latarką w nocy. Wszystko było widać... Biało na czarnym. Siwa nie musiała się jakoś specjalnie zastanawiać kim był fryz. To było zbyt oczywiste. Klacz nie poruszała się, mając nadzieję, że ten jej nie dostrzeże. Przeważnie rzuciłaby się do walki, ale teraz była rozsądniejsza... Czekała na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Nie Paź 09, 2016 8:12 pm

Przechadzałem się dookoła polany, czujnie zerkając w puszczę, szukając gdzie może być nieznajomy koń. No i na razie coś nie miałem szczęścia. Nigdzie nikogo nie mogłem dostrzec. W końcu udało mi się zawęzić obszar poszukiwań do rejonu, gdzie zapach był najmocniejszy. Skupiłem się więc na nim, pracując i oczami, i słuchem i węchem. I w końcu... w końcu coś dostrzegłem, a może zobaczyłem. Coś na pewno zwróciło moją uwagę. Skierowałem więc tam krok... i nagle dostrzegłem ją. Klacz, którą od dawna znałem. Bo jak mogłem zapomnieć konia, który był chyba drugim najsilniejszym w poprzedniej krainie, o ile dobrze pamiętałem. Tak, potężna, mocna kobyła, która kopytem była w stanie kruszyć kamień. A do tego... piękna. Musiałem ją mieć. Momentalnie rzuciłem się w jej stronę, narzucając linę na jej szyję.
- Mam Cię! - oznajmiłem jej, pociągając za sznur i próbując ją poddusić. Może powinienem być grzeczniejszy... ale nie mogłem ryzykować, że mi zwieje. Nie ona! Musiałem ją mieć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Pon Paź 10, 2016 3:02 pm

// Pozwolisz, że Vit się trochę pokręci, poszarpie i powalczy... W końcu to w jej stylu :p

Vitalia nerwowo się przekręciła. Nienawidziła go, po jaką cholerę tu przyszła?! Czasami miała ochotę go zabić. Przewróciła oczami i już wiedziała, że nie będzie w stanie zwiać z tej polany. W sumie walka może jej przyciutkę pomoże. Może będzie w końcu na tyle rozumny, że ją puści. W końcu. Ale znając go będzie chciał sobie zrobić z niej niewolniczkę lub jakąś ukochaną. Ona i niewolniczka. Dobre sobie. Trzasnęła ogonem. Esp mimo takiej samej siły co zawsze, miał bardziej wyostrzone zmysły tropicielskie. W sumie ofiara skoro może to nie pakuje się w nieprzyjemne kłopoty. Tylko problem jest taki, że to właśnie jest nieprzyjemny kłopot. Przyjemne kłopoty to walka gdzie liczy się siła, przeważnie bez żadnych łańcuchów - lub jak kto woli - broni typu miecz. W sumie kiedyś może sobie załatwi taki. Ale teraz to teraźniejszość. Nie miała większej przewagi, tak kilkakrotnie. Jeszcze nie. Już ją zauważył... Ma się tą prawie świecącą sierść, więc... W sumie to było do przewidzenia. Poczuła liny na szyi. Szarpnęła to najpierw do swojego tyłu, a potem oczekując, że ogier poleci w kierunku, w którym szarpnęła. Jeśli tak się stało, klacz natychmiast włączyła opcję: speed i uderzyła w szybkim galopie w niego barkiem. Lekko to zabolało. Była przy lewym boku ogiera. Jej przednie nogi uniosły się, a tylne nogi wyrzuciły ją w powietrze. Jeśli ogier nie zdążył zrobić uniku, to klacz uderzyła sporą siłą w jego słabiznę. Co będzie dalej? Klacz dziko zarżała i spojrzała w jego kierunku.
- Nie na długo - rzuciła, przestępując z nogi na nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Pon Paź 10, 2016 6:32 pm

// Ok, ale nie za długo, bo jak jej jeszcze trochę statystyki podskoczą, to Espilce sobie nigdy z nią nie da rady Razz

W końcu dostrzegłem klacz, która czaiła się w krzakach. To trochę niepodobne do niej było - zwykle to ona przejawiała bardziej agresywne zachowania... no i często szukała kłopotów, w sumie tak jak i tym razem. W końcu gdyby należała do tego samego stada co ja, to bym o tym wiedział. A skoro pierwszy raz ją teraz zobaczyłem i skoro się czaiła, to łatwo było się domyślić, że los znowu nas rzucił do różnych stad. Świetnie. Wreszcie mogłem ją dorwać, spętać i wykorzystać. Nie powiem, że nie byłem z tego faktu bardzo szczęśliwy... bo byłem. Tęskniłem za nią. Od dawna. Dlatego momentalnie rzuciłem się do ataku, zarzucając jej liny na szyję. To, że się szarpnęła do tyłu mnie nie zaskoczyło. To, że jej się nie udało zerwać sznurów już bardziej. Oj, czyżby osłabła? Przecież kiedyś była ode mnie dużo, dużo mocniejsza. Może długa wędrówka między krainami spowodowała, że nie zdążyła jeszcze odbudować mięśni? Być może tak... a to znaczyło, że teraz mam z nią szansę! I muszę to wykorzystać! Chociaż i tak silna była, bo jak pociągnęła za sznur, to ja poleciałem do przodu... na co w odpowiedzi ona zaatakowała. Uderzyła we mnie tak mocno, że aż się zatoczyłem i prawie że upadłem. Jakimś cudem dałem radę jednak utrzymać się na nogach i nie wypuścić liny z pyska. Ale przez tą lekką utratę równowagi zbyt późno zareagowałem na jej kolejny atak i kwiknąłem głośno z bólu, czując potężne uderzenie.
- Ale dalej Cię mam - odpowiedziałem - Czyżbyś osłabła? Ostatnio byłaś silniejsza. - zauważyłem złośliwie. Oczywiście nawet ze słabszą nie miałem szans w uczciwej walce. I nie zamierzałem walczyć uczciwie - miałem w końcu jakieś sznury. I dlatego rzuciłem się na nią z linami, próbując w nią wpaść, byśmy zetknęli się ciałami... a wtedy nagle obniżyłem pysk, w którym trzymałem sznur, i próbowałem jej szybko związać przednie nogi. A jeśli mi się udało, to naparłem na nią, próbując ją powalić na ziemię i przygnieść. Musiałem ją szybko unieruchomić, zanim ta zdąży mnie poranić i połamać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Pon Paź 10, 2016 7:35 pm

- Poradzę sobie, kiedyś... - mruknęła, stając zaciekle dęba. Zanim zdążył do niej podbiec opuściła kopyta. Prychnęła znów zarzucając głową. Ataki się udały. Ale to, że osłabła - było prawdą. Niestety, okrutną dla klaczy. W ułamkach sekundy rozglądała się za czymś co mogłoby jej pomóc. Nagle ją olśniło... Ale czy będzie potrafiła się tym obsługiwać? Broń była dosyć ciężka. Wymagała choć trochę siły. U jej boku wisiał pas na miecz z lisiej skóry. I w środku była oczywiście broń. Nie bez powodu zawsze chciała być wojowniczką. Tylko po to, by móc zapanować nad takimi stukniętymi końmi. Musi walczyć. Dopadła prędko swojej broni, rozcinając połowę lin.
- W najbliższym roku będziesz błagać mnie o przebaczenie, żebym Cię nie zabiła. - warknęła. Szybko uwinęła się i zarysowała aż do krwi, długą pręgę na zadzie. Nie spodobało jej się to, że biegnie w jej stronę. Zachwiała się lekko, gdy w nią uderzył. Dał radę jej na jedną nogę zahaczyć. Nagle poczuła tą siłę. Ugryzła go, agresywnie kopnęła. I to miało moc. Rozwinęła skrzydła wojownictwa. Pod wpływem nagłego szarpnięcia, pękło kilka lin. Jedna została.
- Powróciłam... - zaśmiała się, patrząc na niego mrożącym krew w żyłach wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Polana Claro    Pon Paź 10, 2016 8:54 pm

Uśmiechnąłem się złośliwie do swojej starej znajomej. Poradzi sobie? Na razie nie było widać. W końcu miałem ją na linie... i nie zamierzałem dać jej uciec. Jednak... jednak nie spodziewałem się jednego. Że klacz wyciągnie nagle miecz. Ale... ale jak to? Skąd ona go wzięła? Tego się po niej nie spodziewałem! Nim zdążyłem zareagować, ona rozcięła liny.
- Przestań! Nie rusz! To moje ulubione liny! - wydarłem się na nią, dopadając ją w tempie galopującego fryza (czyli takim, że TVN zdążyłby tutaj wstawić reklamę). Rzuciłem się na nią i jakoś zawiązałem linę na jej jednej przedniej nodze, ale coś z drugą miałem problem. Kwiknąłem z bólu, gdy mnie ugryzła. Próbowałem walnąć ją przednim kopytem, by wykopać jej miecz jak najdalej od nas. Musiałem go jej odebrać, by nie była w stanie przecinać kolejnych sznurów. Zadrżałem słysząc jej słowa, jej śmiech, widząc jej spojrzenie. Nie podobały mi się. Przerażały mnie. Skupiłem się na jej przednich nogach dalej próbując je razem związać. A jeśli mi się udało, to próbowałem ją powalić na ziemię i przygnieść. Jeśli wszystko mi wyszło, to miecz powinien być daleko od nas... a ja mogłem spróbować jej jeszcze obwiązać liną pysk, by nie mogła mnie gryźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana Claro    

Powrót do góry Go down
 
Polana Claro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rakhair :: Rakhair :: Tropiki Saury-
Skocz do: