IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sad Eldárwen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Syanna
Księżniczka
avatar

Posts : 12
Join date : 26/09/2016

PisanieTemat: Sad Eldárwen   Czw Wrz 29, 2016 4:37 pm

Eldárwen jest to Stary, kilkuset letni zaniedbany już sad. Nie wiadomo, kto wcześniej uprawiał to miejsce. Drzewa rodzą bardzo dużo soczystych owocow, jabłka, gruszki, śliwki. Wygląda pięknie, jest tu cicho i spokojnie, każdy może tu odpocząć. Obok znajduje się też mała rzeka, która nawadnia sad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirabelle
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pią Wrz 30, 2016 5:20 pm

Przybiegła tutaj galopem. Dopiero przybyła w to miejsce, ale wiedziała, że spotka ją tu coś niesamowitego. Stanęła i się rozejrzała. Sad mimo, że był stary przynajmniej klaczy tak się zdawało to miał wiele uroku. Rozejrzała się znowu i kopnęła jabłoń. Jabłko spadło jej na głowę, a ona co? Zaśmiała się. Podeszła do wody i napiła się była trochę spragniona, ale cóż miała tu szanse zaspokoić głód. Zastanawiało ją czy coś na nią spadnie szczęście czy nawet nie szczęście no nie wiadomo. Położyła się pod gruszą i podniosła uszy aby jej nic nie wystraszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baek Ah
Książę
avatar

Posts : 62
Join date : 29/09/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pią Wrz 30, 2016 5:51 pm

Jesień dawała się we znaki- kolorowe liście otaczały wszystko wkoło, chłodny wiaterek poruszał gałęziami a soczyste owoce zwisały z drzew.
Zza zarośli, niepewnym krokiem wynurzyło się zwierzątko- niezbyt duże, choć wciąż nie maleńkie- był to śnieżnobiały lis polarny.
W czarnych oczkach błysnęło światło, rozszerzył ślepia i wytężył słuch. Obawiał się, więc sprawdzał, czy teren był wolny..
Jak się okazało, nie był tu sam. Obejrzał obcą istotę, wielkiego konia, a po chwili cofnął się kilka kroków, znacznie bliżej krzaków.
Mirabell może spróbować go złapać, lub się z nim zaprzyjaźnić- może spróbować skusić go jedzeniem, bądź innym sposobem.. Lisek może uciec bądź pozostać.

_________________

~YOU CAN CALL ME MONSTER~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirabelle
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pią Wrz 30, 2016 8:07 pm

Nagle usłyszała cichutkie kroki słuch miała wyśmienity, więc jej dźwięk nie mógł uciec. Odwróciła się w stronę dźwięku i zobaczyła lisa kiedy ten się wycofał ona patrzyła na niego z pełnym serdeczności uśmiechem. Patrzyła na zwierzątko jedząc gruszkę, która spadła pod jej pysk. W jej wzroku widać było, że próbuje z zyskać jego zaufanie, a może przyjaźń.

Post musi miec co najmniej 5 linijek tekstu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baek Ah
Książę
avatar

Posts : 62
Join date : 29/09/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Nie Paź 02, 2016 12:44 pm

Lis był sam, z kimś nieznajomym, nie potrafił odczytać zamiarów Mirabelle, bo w gruncie rzeczy konie i lisy mają różną mowę ciała, mimikę... Na pewno nie był na tyle ciekawski, by wyczuwać z wzroku klaczy zamiary, zamiast tego, z podkulonym ogonem wycofał się w krzaki.
Niespokojnie oddychał, nie będąc pewien, co ma zrobić. Ucieczka z krzaków byłaby ryzykowna, a on coraz bardziej czuł się osaczony przez drapieżnika.
Od reakcji i postępowania Mirabelle, będzie zależeć działanie lisa~

_________________

~YOU CAN CALL ME MONSTER~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Wto Paź 11, 2016 3:02 pm

Przez ostatnie tygodnie ogierowi bardzo pasowały spacery, zwłaszcza te na niepodległych nikomu terytoriach. Mógł bez większych problemów zwiedzać otaczający go świat, a był ogromny. Widział już lodowate kresy, aż po ciepłe pola pszenic. Stwierdził, że raczej nie przepada za zimnem, które wręcz paraliżuje. Kierował się w jakąś stronę na pewno, ale w jaką sam do końca nie wiedział. Szedł bez towarzystwa, a nawet liczył na to, że znowu uda mu się kogoś poznać. Poruszał się swobodnie, nic nie krępowało jego kroków. Jednak w pewnym momencie lekko czubkiem kopyta zadarł o sporego chwasta, a może nawet zgromadzenie dzikich kwiatów. Zareagował szybko, odskakując lekko, acz dynamicznie w bok. Uniósł białą nogę, a potem sięgnął swymi zębami po zawadzające ploncze. Odrzucił je na bok. Potrzepał łbem na boki i ruszył w sad, poniekąd w nim znikając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Wto Paź 11, 2016 3:58 pm

Łowczyni musiała przyznać, że dwutygodniowa już podróż strasznie ją wyczerpała. I również, że nie jadała zbyć dobrze, brnęła wciąż przed siebie, nie zwracając uwagi na swoje potrzeby. Nie było to najlepsze dla jej organizmu i doskonale o tym wiedziała, ale było coś, co chciała zrobić. I chciała to zrobić jak najszybciej. Później będzie przejmowała się wszystkim innym. Jej kroki były powolne, nie czuła już własnych kończyn. Westchnęła ciężko. Będzie zmuszona zatrzymać się przynajmniej na kilka godzin. Może uda jej się coś zjeść. Jako że trochę już się zagłodziła przez swoją upartość, wiedziała, że nie będzie to duża ilość. Zatrzymała się i spojrzała w górę w poszukiwaniu owoców. Hmm, w takim razie wiedziała już, gdzie się zatrzyma. Jednak kiedy usłyszała za sobą jakieś odgłos, od razu się zniechęciła, nienawidziła towarzystwa. Normalnie zimne i pozbawione jakichkolwiek emocji oczy wyrażały teraz pełne skupienie, kiedy to odwróciła się w kierunku, z którego zaczęły dochodzić coraz wyraźniejsze dźwięki.
- Kto nadchodzi?! - krzyknęła pozbawiona strachu. W razie czego była przygotowana do walki. Jej mięśnie napięły się, oczekiwała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Wto Paź 11, 2016 4:35 pm

Bujna roślinność, która niezgrabnie porastała ten kawałek ziemi całkowicie pochłonęła sylwetkę, postać samego ogiera. Szedł ostrożnie by nie zranić swojego ciała licznymi kolcami, niebezpieczny ten sad. Wystarczyło bardzo dobrze się skupić, mieć szeroko otwarte oczy, a raczej nic złego się nie stanie. Dużo razy zdarzyło mu się otrzeć o wszelkie mniejsze drzewka, pozostawiając na nich swój zapach. Były to drzewa owocowe, także nic mu nie zrobiły. Pomyślał, że szkoda tak pięknego miejsca by było tak zapuszczone, ale widocznie tak miało być. Fioletowe kule wisiały na górze, wcale nie tak wysoko. Ogier zbliżył się do drzewa na, którym rosły śliwki. Szyja ogiera wysunęła się do góry jak szuflada, a język już miał otoczyć dojrzałą śliwkę, gdy nagle ktoś krzyknął. Admirał szybko obrócił głowę w stronę wrzasku, a sam owoc spadł koło ogiera. Zrobiło się bardzo nerwowo, a ogier został w bezruchu. Dokładnie to i on sam nie był pewien czy ten ktoś, a chyba głos klaczy to był wołał do niego. Nadstawił ucho, które lekko odpadło do tyłu.
- Spokojnie. Jestem tutaj sam i nic Ci nie zrobię. - odpowiedział - Z jego głosu biła łagodność, a wręcz przyjacielskie nastawienie. Nie chciał i nic złego jej nie zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Wto Paź 11, 2016 6:47 pm

Obserwowała ogiera uważnie, każdy jego ruch. Chociaż zapewniał, że nie miał złych zamiarów, to jednak ona pozostawała podejrzliwa. Nie jest jedną z tych, którzy na ślepo ufają pierwszej napotkanej na swojej drodze osobie.
- Powiedzmy, że ci wierzę... - powiedziała krótko, jej wzrok utkwiony w nieznajomym. - I tak nie szukam kłopotów.
Nie miałaby nawet siły wytrzymać w walce. Jej organizm był już osłabiony po podróży. Wiedziała, że przegrałaby jakąkolwiek walkę. Sięgnęła po owoc i zjadła go powoli. Trzeba było przyznać, że był niezwykle pyszny. Mogłaby nawet pojawiać się tutaj od czasu do czasu, kiedy będzie w okolicy. Będzie musiała jedynie nauczyć się drogi na pamięć, to zajmie jej dwie lub trzy podróże, by odkryć kilka dróg, znaleźć coś charakterystycznego, co pomogłoby jej, gdyby zapomniała ona kierunku.
- Skąd przybywasz? - skoro on stara się być "miły", to ona równie dobrze może z nim porozmawiać. W końcu jej to nie zabije. Miała przynajmniej taką nadzieję. Wciąż spoglądała na niego ze wzrokiem pełnym podejrzeń.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Wto Paź 11, 2016 7:10 pm

Dopiero teraz zobaczył klacz o bujnych włosach. Zdawała się być odbiciem lustrzanym ogiera, gdyby nie jeden szczegół. Najwidoczniej spotkał przedstawiciela tej samej rasy. Byli całkiem do siebie podobni, nawet bym powiedziała jak rodzeństwo. Jednak to tylko bezpodstawne porównanie. Admirał, gdy tylko mógł zobaczyć ją całą i jej oczy, pochylił w jej stronę swoje czoło. Nie zrobił nic innego, jak grzecznie, kulturalnie się przywitał.
- Ja też nie szukam kłopotów. Nawet jeśli byś ich szukała, to nic by Ci się nie stało. - odpowiedział - Miał na myśli to, że nawet gdyby coś chciała mu zrobić to by jej nie oddał. Nie bije klacz. W sumie to chciał by mu zaufała bo wroga w nim nie znajdzie. Nie ma się czego obawiać.
- Właściwie to przychodzę .. z innych wolnych terenów. Zwiedzam sobie na własne kopyto, nasze piękne okolice. Należę do stada Posoki. - wytłumaczył - Na jego oko to musiała być bardzo zmęczona, ale mógł się mylić.
- Przepraszam. Chciałbym prosić Cię, byś mi się przedstawiła.. jeśli to nie problem. To istotna uwaga. Chciałby wiedzieć z kim rozmawia.
- Pewnie to i nie moja sprawa, ale wyglądasz mi na wyczerpaną. - stwierdził - Bardzo chętnie jej pomoże, jeśli tego potrzebuje. Ona mogłaby leżeć, a on poczęstowałby ją pysznymi owocami. Nie umkło mu jej podejrzane spojrzenie. Admirał skromnie uśmiechnął się w jej stronę.
- Dawno nikt mnie tak nie lustrował. - wtrącił swą uwagę - Oczywiście to nic złego, nie poczuł się urażony.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sro Paź 12, 2016 9:48 am

Ku swojemu własnemu zaskoczeniu Eren poczuła jak jej mięśnie powoli zaczynają się rozluźniać. Czyżby poczuła się pewniej w otoczeniu nieznajomego? Nawet jeśli ją to zaskoczyło, to nie dała tego po sobie poznać, w ukrywaniu swoich emocji była mistrzynią. Odetchnęła głęboko.
- W porządku. - powiedziała to tak, jakby mu uwierzyła, chociaż nie było to prawdą. Robiła to bardziej dla świętego spokoju. Nie miała siły na to wszystko.
- Posoki? - w jej głosie słychać było zaskoczenie. - Należę do tego samego stada. Na imię mi Erenszkigal. W niektórych okolicach znana jestem jako Łowczyni. - Cóż, jeśli jest z jej stada, to nie wiedziałaby tego, przez większość swojego życia podróżowała. No i nie jest zbytnio towarzyska.
- Ahh, aż tak bardzo widać moje zmęczenie? - potrząsnęła wolno łbem. - Tygodnie, może i nawet miesiące wędrówki robią swoje. Sama już nie pamiętam ile wędruje. W końcu przestałam interesować się tym, ile dni już upłynęło. - Tak, w końcu zaczęła bardziej skupiać się na brnięciu do przodu. Szczerze powiedziawszy nie żałowała, chociaż jej stan znacznie się pogorszył. Nad tym trzeba będzie popracować. Zatrzyma się na moment. Odpocznie i pójdzie dalej. Obawiała się, że bez przerwy nie da już rady zajść dalej.
- Dam sobie radę. - zapewniła ogiera. Miała nadzieję, że przez to co powiedziała nie postanowi jej "pomóc". Nie było to coś, czego pragnęła, czy też potrzebowała. Odwróciła się powoli i zaczęła iść, jej mięśnie widocznie odmawiały jej posłuszeństwa. Westchnęła głośno, kiedy z trudem starała się dostać do rzeki, aby zaczerpnąć z niej trochę wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sro Paź 12, 2016 10:53 am

Proszę, proszę jak tak dalej pójdzie to uda mu się poznać całe stado. W każdym bądź razie był na dobrej drodze. Admirał patrzył na nią wyczekując jej imienia, jeśl zechce mu je przedstawić. Co jednak przyszło z następną chwilą.
-  Miło mi Cię poznać. Ja zaś nazywam się Admirał.   - odpowiedział - Jego mowa była spokojna i wyraźna. Od stania w miejscu, pod nim samym wyżłobiły się jego kopyta. Ogier nieco się przesunął, bo czuł jak zapada się pod ziemię.
- Rozważ moje skromne zdanie, byś jednak zrobiła sobie odpoczynek. Mimo, że umysł jest gotowy, to gorzej z twoimi kopytami. Tylko czekać, aż będziesz wiła się z bólu. Choć znał ją chwilę nie chciałby, aby stała jej się jakaś krzywda. A przecież w takim stanie jakim była, zapewne za jakiś niecały dzień padnie z wstrętnymi skurczami. Wtedy nie będzie już tak wesoło.
- Oj, chyba nigdy nie miałaś tak mocnych skurczów, że się o to nie martwisz. Albo... nie boisz się bólu. Na koniec zdania lekko zadarł kącik, uśmiechając się. Na uparte konie muszą być jakieś sposoby. Aczkolwiek wiedział,  że musi szanować jej zdanie, więc jeśli da radę to da. Podczas, gdy Eden zbliżała się do rzeki, ogier przyglądał się jej. Westchnął cicho, wraz z powiewem świeżego wiatru. Mimo, że nie poszedł za nią krok w krok, miał ją na oku. W razie gdyby jednak potrzebowała tej pomocy przed, którą się tak broniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sro Paź 12, 2016 5:31 pm

Admirał? Bardzo, uhh, ciekawe imię... Chyba..., nie miała pojęcia co powiedzieć. Nie była zbyt towarzyszką klaczą, nie widziała potrzeby rozmawiania z innymi, jej zadaniem było zabijanie, nie znajdowanie przyjaciół. Z tego głównie żyła. Praca ta od czasu do czasu mogła okazywać się nieźle opłacalna.
- Ciebie również miło poznać. - lekko, nizauważalnie podkreśliła słowo "miło". - Nie potrzebuję twojej pomocy, czy też rad, naprawdę. Dam sobie radę.
Nie miała rodziców. Została wychowana przez stado wilków. Musiała nauczyć się końskiego trybu życia sama, z obserwacji. Od lat już radziła sobie samodzielnie, nie potrzebowała nikogo, by cokolwiek osiągnąć. Gdyby tak nagle ktoś miał jej pomóc, byłoby to dla niej jak cios prosto w serce. - Ból? Huh? Przyzwyczaiłam się do niego, nie przeszka mi on.
Czuła na sobie jego wzrok, kiedy to oddalała się od niego powoli. Nie lubiła tego uczucia... Napiła się szybko i odwróciła w jego kierunku.
- Będziesz tam tak stał?! - krzyknęła. Machnęła łbem na znak, że może podejść bliżej i ułożyła się wygodnie przy brzegu.
Po co ty go tutaj zapraszasz? Na co ci on?, szeptała podświadomość. Miała w sumie trochę racji. Skoro nie lubi przebywać w otoczeniu innych koni, to dlaczego miałaby dopuścić do siebie jakiegoś ogierka, którego zna dosłownie od paru minut? Czyżby zmęczenie wpływało na nią bardziej, niż się tego spodziewała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Czw Paź 13, 2016 5:19 pm

Erenszkigal była dokładnym odzwierciedleniem tego, że jednak duży wpływ ma na nas otoczenie. Warunki w jakich żyła najwidoczniej nie pozwalały jej na strach, poddanie się. Musiała radzić sobie sama, to bardzo silna klacz. Zapewne wie więcej o życiu niż nie jeden, zapyziały filozof. Admirał zrozumiał, że chyba wolałaby umrzeć niż prosić o pomoc. Jednak każdy z nich ma prawo do decydowania o swoim losie, swoim życiu. Nic na siłę, mawiał kiedyś jego ojciec. Stał tak przez chwilę będąc pewnym, że już będzie się wycofywał z tego miejsca, ale... został mile zaskoczony. Uśmiechnął się tylko słysząc jej donośny głos, niczym spadający kamień. Podszedł do niej, a tymczasem również do brzegu. Stanął i spojrzał na nią.
- Imponujesz mi swoją samodzielnością. - powiedział - Mówił jak najbardziej szczerze, była naprawdę chodzącym, niezależnym wyjątkiem. Ogier w tym czasie lekko opadł na ziemię, również układając się wygodnie. Patrzył teraz na jej głowę, uszy, oczy, chrapy...
- Masz ochotę na śliwkę? - zaproponował -.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Czw Paź 13, 2016 9:41 pm

Prychnęła cicho, kiedy zobaczyła, że ten się uśmiecha. Nie rozumiała z czego mógł się tak ucieszyć? Może nie powinna była pozwalać mu się zbliżyć?
- Imponuję? - brzmiała tak, jakby próbowała przetestować brzmienie tego słowa, tak samo jak źrebaki, które dopiero co usłyszały słowo, którego jeszcze wcześniej nie słyszały. - Nie jestem samodzielna... Jestem co najwyżej uparta. Wolę brnąć do przodu, nie zważam na swoje własne zdrowie, ponieważ mam nadzieję na to, że to mnie tylko wzmocni, o ile mnie nie zabije. Jest równica pomiędzy samodzielnością, a głupotą.
Co mógłby o niej wiedzieć pierwszy napotkany ogier, który znał jej dopiero od kilku minut? Praktycznie nic.
- Ale to nie jest istotne. - wolała nie kontynuować tej dyskusji. Miała ochotę odsunąć się, kiedy ten położył się przy nim, jednak udało jej się pozostać w bezruchu.
- Śliwkę? Ehh, czemu nie? - nie miała nic do stracenia. I tak mało jadła, jedna śliwka jej nie pomoże, ani też nie zaszkodzi. Wolnymi krokami wróci do formy. Była tego pewna.
- Dobrze będzie coś przekąsić, a później, cóż... Mam zamiar kontynuować swoją wędrówkę, wrócić do siebie. - Eren nie chciała warnować zbyt wiele czasu. Wydawało jej się, że ominie ją trochę ofert, jeżeli będzie tak zwlekać. Dla niej liczył się każdy rubin.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Czw Paź 13, 2016 10:58 pm

Twarde, sztywnye uszy ogiera zaczęły pochłaniać jej słowa. Słuchał uważnie, chcąc doszukać się jakiejś niezgodności, czy też czegokolwiek innego. Gdy klacz powtórzyła słowo "Imponuje" Admirał przytaknął, kiwając głową. Właściwie to teraz przeanalizował jeszcze raz jej słowa. Twierdziła, że nie jest samodzielna acz uparta. Jednak w jego oczach jest samodzielna, samowystarczalna. Bo przecież samiuśka zwiedza świat, polega tylko na sobie. Musiała nauczyć się samodzielności, obrony przed drapieżnikami czy chociaż by znaleźć dobre schronienie. Nie każda klacz opuszcza rodzinne strony w imię wędrówek. Większość woli zostać przy cieple domowego ogniska, ładnie pachnieć i kusić. Może w pewnym momencie straciła kogoś dla kogo mogłaby żyć, dbać i troszczyć się. Z tego co słyszał nawet o swoje zdrowie się nie troszczy, co przyniesie dzień to będzie. Czy dzisiaj wilki wyrwą jej pół nogi, czy zostanie z całą. W imię przyszłości, tylko o co ona tak zabiega. Bardzo mocno się poświęca.
- Wiesz co? - zapytał -
- Mawiają, że wędrowcy tak naprawdę uciekają przed czymś. Przed otaczających ich światem, wspomnieniami, przeszłością. Nastała cisza. Choć ogier nie zadał wprost tego jak pytanie liczył, że mu coś opowie. Może ma jakiś problem, z którym sobie nie radzi. O dziwo jej los stał się dla niego czymś więcej.
- Jednak nie ma co gdybać, cieszymy się chwilą. Odskoczył gwałtownie od tematu, który jak rzeka - jest porywcza. Uśmiechnął się kolejny raz, a potem w paru szybkich krokach poszedł po śliwki. Zajęło mu to chwilę, a jaką radość dało. Szum liści, strzelających gałęzi, opadających śliwek, cichych "aua " - to stało się otoczeniem. Jednak wyszedł z tego cało, tak samo jak pyszne śliwki. Wrócił do niej i położył je obok. Sam znowu legnął.
- Smacznego. Powinny być bez robaków. - zażartował - Patrzył na nią znów, jakby widział w niej kogoś, kogo on.. Nie ważne.
- Ah wracasz "do siebie" więc jesteś normalnym wędrowcą. Więc i pewnie ktoś na ciebie czeka. Zdaje się, że przed niczym ani nikim nie ucieka. To dobrze.
- Mam nadzieję, że nie masz mi nic za złe. Jeśli nie chcesz o czymś rozmawiać, nie ma sprawy. Jego wzrok był raz na śliwce, a raz na jej chrapach. Był ciekaw czy jej posmakują.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pią Paź 14, 2016 11:49 pm

Problem była taki, że ona nie była takim wędrowcą, za jakiego uważał ją Admirał. Ależ skąd! Była zabójczynią na wynajęcie i wędrowała po krainie w poszukiwaniu kolejnych zleceń. Jednak tego nie mogła zdradzić. Jej reputacja i tak nie miała się zbyt dobrze. Chociaż każdy, który jej nienawidzi tak naprawdę nie zna jej prawdziwej tożsamości i miała nadzieję, że tak też pozostanie. Lubiła być jednocześnie niezuważalna i przerażająca. Nie trzeba w końcu wiedzieć jak ktoś wygląda, by się go bać.
- Tyle, że ja nie jestem wędrowcą i przed niczym, ani nikim nie uciekam. - ukrywała fakt, że nieco się zirytowała. Starała się zachować spokój. - Można powiedzieć, że... Cóż... Moja praca tego wymaga... Nie wędruję po to, żeby odkrywać, dla samego zainteresowania. Jednak wolałabym o tym nie mówić.
Miała nadzieję na to, że Admirał uszanuję to, że nie chciała za dużo o sobie opowiadać. Nie powinna...
- Ale dziękuję za... Umm... Te słowa... - nie była pewna, co dokładnie powinna była teraz powiedzieć.
Odetchnęła z ulgą, cieszyła się, że temat był skończony. Patrzyła jak oddala się, by przynieść jej coś do jedzenia. Trochę ją to zaskoczyło. Nie sądziła, by ktoś rzeczywiście starał się być w stosunku do niej miły. Czy to dlatego pozwoliła mu zostać przy sobie? Być może...
Otrząsnęła się z myśli, kiedy ten podszedł do niej ze śliwkami. Powąchała je i zjadła jedną.
- Dziękuję... - wyszeptała cichutko.
Ktoś na nią czeka? Spojrzała mu prosto w oczy.
- Ja nie mam rodziny... Nikt na mnie nie czeka. Nie mam nawet przyjaciół. - wstała powoli. - Nie mam ci nic za złe...
Przyszedł czas na to, żeby się stąd ulotnić. W trybie natychmiastowym.
- Życzę miłej podróży. Ja mam jeszcze spory dystans do pokonania. - jej głos pozbawiony emocji. Odwróciła się powoli i równie wolno zaczęła się oddalać. Czy ogier ją zatrzyma? Po co? Nie było powodu, dla którego miałby to zrobić. Niedługo o sobie zapomną, tak samo o ich rozmowie.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sob Paź 15, 2016 2:39 pm

Zabójczyni? Nawet przez ciche myśli mu to nie przeszło. Chyba był głupcem, który wierzył, że już nikt się tym nie zajmuje. Potępia zło, nienawiść. Wiedział jak bardzo niebezpieczna jest zgoda na zabijanie. A Ci którzy wykonują zbrodnię, mają jeszcze większą pewność siebie. Z czasem mordy traktują jak zwykle zbieranie kwiatów, czy czegokolwiek. Rutyna, rutyna.. Właściwie dobrze, że nie wie kim ona jest.
- Myślę, że są smaczne. Bynajmniej na takie wyglądają. - skomentował - Suszone śliwki byłyby dobrymi witamina na zimę. Trzeba będzie kiedyś o tym pomyśleć. Dobrze widział, że zjadła tylko jedną. Nie będzie zmuszał jej by zjadła więcej, ale dużo traci. Tyle cennych dobrych darów ziemi.
- O.... tak mi przykro. - zareagował - Zaczął wstawać równo z nią. To przykre, że nikogo nie ma. Zrobiło się dosyć dziwnie, a raczej nawet smutno. Szczerze jej współczuł, ale chyba nie mógł jej pomóc. Chociaż...
- Ale... jak to już idziesz. Nawet dobrze nie wypoczełaś. Ogier stał bezradnie, a wiatr szumiał w jego uszach.
- Niedługo zrobi się ciemna noc. Powiedział jakby chciał ją uświadomić, że zrobi się bardzo niebezpiecznie. A przecież ma okazję przespać noc, spokojnie gdy on będzie ich pilnował. Wtedy z rana poczuje się jak nowo narodzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Nie Paź 16, 2016 8:20 pm

Rzuciła kątem oka na śliwki, które dla niej przyniósł. Ta, którą wzięła rzeczywiście była smaczna. Przynajmniej teraz wiedziała, gdzie się zatrzymać, kiedy będzie potrzebowała miejsce na spoczynek. Jednak to jednak będzie prawdopodobnie za rok. Nie planowała opuszczać terenów swojego stada przez najbliższy czas.
- Nie, niech nie będzie ci przykro. - powiedziała spokojnie. Nie widziała powodu, dla którego miałoby mu być przykro. Potrząsnęła łbem.
- Muszę ruszać. - jej głos był stanowczy. Nie mogła pozwolić na to, aby udało mu się ją zatrzymać! I tak za długo już przebywała w jego towarzystwie i czuła się... Dziwnie w jego pobliżu. Jakby nie była sobą. Przerażało ją to. - Nie obawiaj się, nie potrzebuję zbyt wiele wypoczynku.
Musiała, po prostu musiała stanąć na swoim. Wtedy na pewno przestanie się tak czuć. Zrobiła kilka kroków, kiedy ten znowu się odezwał. Czy on nie mógł po prostu siedzieć cicho i dać jej odejść?! Mimo to stanęła na chwilę, by go wysługać. Noc? Odwróciła się w jego kierunku.
- I co proponujesz w związku z tym? - spytała starając się ukryć swoje zirytowanie. - Dlaczego tak bardzo się starasz? Nie musisz się o mnie martwić... Dałam sobie radę sama przez te 3 lata mojego życia bez nikogo, kto by się mną przejmował. Dam sobie radę przez kolejne 3.
Nadszedł czas na to, by się rozejść, każdy w swoją stronę. Czemu ten ogier musiał to utrudniać? Była pewna, że ma kogoś, kim należałoby się przejmować. Ona na to nie zasługiwała, ani też tego nie chciała.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pon Paź 17, 2016 10:13 pm

Stał tam jak posąg, którego nic i nikt nie przesunie. Jedynie oczy ogiera poruszały się z każdym ruchem klaczy. Choć inne pewnie zostałyby tutaj z nim i czuły się bezpieczne, niż szły by w ciemną noc bóg wie gdzie... ona nie bała się niczego, chyba. Upewniła go w stu procentach, że sobie poradzi. Więc co on może, jego słowo przeciwko jej. Kłótnia z panienką, to nic dobrego. Wiadomo, że mają zawsze rację i koniec kropka. Biały westchnął pod swym nosem.
- Zbyt wiele? Nie twierdzę by odbijać się cały dzień, leniuchować. Aczkolwiek na długie wędrówki dobre są, czasem przespane całe noce. Ale jesteś dorosła, nie będę trzymał cię na siłę. Co innego gdybyś była moją córką. - zażartował - Uśmiechnął się po swojej wypowiedzi. Sam rozejrzał się dookoła czy w tym miejscu, nic podejrzanego się nie dzieje. W końcu jest tutaj dużo zarośli, słaba widoczność i dosyć ciężko uciekać, gdy trzeba przebijać się na wylot przez żywopłoty. Oj chyba i sam pójdzie w bezpieczniejsze miejsce do snu, skoro miałby zostać sam..
- Proponuję byśmy zanocowali może tutaj, albo kawałek dalej. Po nocy lubią kręcić się wygłodniałe wilki, niedźwiedzie. Tylko łowy po nocach im zostały. Jeśli jednak... jest nas dwoje, bardziej się boją. A my zapewniamy sobie nawzajem bezpieczeństwo. Obrócił głowę na krzak po lewej stronie, który zaszeleścił. Spokojnie to tylko wiatr kołysze suche liście, które utrwalają nasze umysły do stanu gotowości. Spięte mięśnie gotowe na wszystko.
- O każde życie na ziemi się staram. Nie chciałbym znaleźć twego ciała gdzieś w rowie i żyć z myślą, że mogłem temu zaradzić. Dobrze wiem i Ty pewnie też, jak noce bywają groźne. Nie jestem jasnowidzem i nie przewidze czy coś faktycznie się stanie, nim oskarżysz mnie o to, że niepotrzebne cię zatrzymałem. Staram się doceniać swoje życie jak i innych. Chciałem po prostu zaoferować trochę spokoju dla ciebie, byś odpoczęła. Jesteśmy przecież z tego samego stada, wypadałoby się wspierać. - westchnął - Sam nie wiedział jak jej wytłumaczyć, że chciał ją ochronić chociaż przez jedną noc. Była sama, a może i też samotną. Chciał dotrzymać jej towarzystwa.
- Zatem życzę Ci udanych kolejnych trzech, byś była cała i zdrowa. I czasem pomyśl, że był taki jeden co od trzech lat jako pierwszy zmartwił się tobą. Dziękuję.
Biały pysk ogiera stał się chłodny, bez uczuć. Stał przez chwilę, a potem uchylił jej czoła. W atmosferze słychać było jego mocny trzask ogonem, o lewy bok brzucha. Wolno zaczął się obracać mając ją ciągle na oku. Obrócił się i zrobił parę kroków do przodu, a potem nagle się zatrzymał. Słychać było głośne westchnienie.
- To jak będzie? - zapytał - A jego ciało pozostało w bezruchu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sro Paź 19, 2016 11:32 pm

Eren nie zwykła sypiać w nocy. Noc to idealna pora na wykonywania brudnych prac, których się podejmowała. Chociaż szczerze mówiąc te brudne były okropne, później trzeba było po sobie posprzątać, czego ona nie lubiła.
- Ale nie jestem twoją córką... I naprawdę, i tak nie sypiam w nocy. Nawet odpowiada mi noc, mrok może okazać się twoim największym sprzymierzeńcem, jeśli tylko nauczysz się go zrozumieć. - nie oczekiwała, że zacznie się tym interesować. Kiedy była mała często spędzała noce sama, w dodatku w samym sercu lasu. Była pewna tego, że jest w stanie sobie poradzić. Gdy on i cała reszta koni kładła się spać ona i jej nagłębiej ukryte instrynkty budziły się dopiero w pełni do życia. Wilki? Niedźwiedzie?
- Zostałam wychowana przez wilki... Moi rodzice zostali zamordowani. Moja matka zdołała urodzić mnie zanim sama padła martwa... Przygarnęło mnie stado wilków. Jestem przekonana, że znam je wystarczająco dobrze, by w razie czego sobie z nimi poradzić. - wiedziała, że się odsłoniła, ale chyba nie miała innego wyjścia, niż to zrobić. Nie chciała robić z siebie jakieś poszkodowanej, nie została wychowana przez swoich biologicznych rodziców, nie znała ich, więc nie miała powodu, aby się zasmucać. Za to w jej sercu narodziła się miłość do wilków. Znała ich zalety, znała ich słabości i rozumiała je bez użycia słów. No i była tak samo dzika. - Jeśli chodzi o niedźwiedzie, to akurat w tej okolicy nie stanowią one żadnego problemu.
Przewróciła oczami. Wiedziała, że chciał, jak to się mówi, dobrze, jednak naprawdę było to zbędne.
Szczerze powiedziawszy to nie chciała mieć wspólnego z nikim z ich stada, o ile nie ma takiej potrzeby. Była ona bowiem odwieczną samotniczką i taką chce też pozostać. Nie ciągnęło jej jakoś do poznawania, opieki i obrony. Owszem, będzie broniła w razie czego terenów swojego stada, ale mając na myśli tylko i wyłącznie swoje własne interesy. Mogła przynajmniej udawać, że ją to obchodzi.
Jako pierwszy? Zmartwił? Prychnęła.
- Skoro tak twierdzisz. - westchnęła cicho, kiedy to mówiła. - Niech ci będzie. Zostanę, ale tylko dlatego, że jesteś uparty jak osioł.
Podeszła powoli i położyła się tuż przy nim. Zapowiada się długa noc. Wdychała i wydychała powoli to chłodne powietrze, próbując się zrelaksować, pomimo obecności ogiera.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Sob Paź 22, 2016 3:09 pm

/sorry za post, ale padam/

Tak jak jej słuchał to mógł stwierdzić, że noc jej nie straszna. Ani wilki, lisy, niedźwiedzie... chyba żadnego stworzenia nie bała się za bardzo. Co się potem okazało, że została wychowana przez...wilki. Brzmiało to co najmniej jak bujda, jak wymyślona historyjka. Niebanalnie w każdym razie, dziwne, oj dziwne. Byleby nie okazało się, że lubi zajadać końskie mięso, to raczej będzie dobrze. Do tego zamordowani rodzice, makabrycznie. Ogier westchnął sam do końca z niedowierzaniem.
- Wilki... - powtórzył, cichutko pod nosem - Nadal słuchając jej odpowiedzi. Jak to możliwe, że psowate nie rozszarpały źrebaka. Odczuwał, że klacz chyba coś kręci. Był w szoku, dosłownie.
- Wybacz, nie wiem co powiedzieć. - skomentował - Nadal mu zależało by została z nim, ale kto wie. Może dzisiaj jednak skusi się na noc. Gdy tylko przewróciła oczami, ogier cicho się zaśmiał.
- Opowieści dziwnej treści. Uśmiechnął się. Tak łatwo nie odpuści, chociażby miał iść małymi kroczkami to dojdzie. Jakiś musi być sposób.
- Uparty? Wcale bo nie, ja jestem opiekuńczy. Jest, jest udało się. Dzisiejsza noc, gwiazdy, księżyc są ich. Choć oferował jej, że wyśpi się i odpocznie liczył, że jednak o czymś z nim porozmawia. Gdy już leżała obok, ogier zerknął na nią.
- Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Odniósł się do tego, że jednak została i leży przy nim.
- Jak osioł... - powtórzył - Uśmiechnął się pod nosem.




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Nie Paź 23, 2016 7:10 pm

Wiedziała, że ten jej nie uwierzył. Jednak czy się tym przejmowała? Ależ skąd! W najmniejszym stopniu ją to nie obchodziło. Nie ma bladego pojęcia o jej przeszłości.
- Tak, wilki. - powtórzyła zdecydowanie. Na pewno miał teraz różne myśli, nabijał się, to było zrozumiałe. - Konie, które posiadają kochających rodziców w wielu przypadkach nie mają pojęcia nawet, jak bardzo szczęśliwi powinni z tego być. Zamiast tego chcą więcej, buntują się. Może i nie miałam rodziców, może i musiałam nauczyć się wszystkiego końskiego samodzielnie, obserwując inne konie z ukrycia, ale otrzymałam od swojej rodziny ogromną ilość opieki i czułości, pomogli mi przetrwać. Może i dla ciebie to brzmi jak zmyślona opowieść, myśl sobie co chcesz, jednak wiedz, że wsparcie można znaleźć tam, gdzie najmniej się go spodziewasz. Ci, którzy są dla ciebie kompletnie odmienni w rzeczywistości nie różnią się od nas zbyt wiele.
Nie prosiła, ani też nie oczekiwała tego, że uwierzy w to, że została uratowana i wychowana przez wilki, ale miała nadzieję, że wyciągnie z tego jakąkolwiek lekcję na przyszłość.
- Po prostu bądź cicho... Chciałeś, abym odpoczęła. - prychnęła na niego tak, jakby to zrobił źrebak na swojego rodzica, kiedy ten rozkazał robić mu coś, co jemu niezbyt się podoba. Nie było tutaj tak chłodno, jak na terenach stadnych. Jej czarne jak nocy oczy wpatrywały się teraz na niego intensywnie. Obawiała się pozostania w jego obecności. Przy okazji nie wyglądał na takiego silnego. Czy rzeczywiście byłby w stanie ich chronić w razie ataku? Chociaż była pewna, że w razie czego będzie w stanie walczyć. Martwiła się jedynie o swoją wytrzymałość, już teraz nadużytą i wyczerpaną do resztek.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admirał
Wojownik
avatar

Posts : 46
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Pon Paź 24, 2016 10:10 pm

Całkiem możliwe, że ogier poczuł się w jej obecności jak w obecności dobrej koleżanki. Nie czuł przed nią skrępowania, wręcz chciałby ją onieśmielić. Lecz gdzieś schowała swoją kobiecość, delikatność i naiwność. Była ciężkim orzechem do zgryzienia, na którym niejeden złamał zęby. Jednak wciąż go czymś ujmowała, sam nie wiedział co to do końca było. Patrzył na nią tak z ukrycia, by jej nie denerwować. Po chwili jednak sypnęła całkiem mocnym, dosadnyn monologiem.
- Przepraszam. - odpowiedział - Głowa ogiera rozglądała się teraz po okolicy, celowo omijając jej widok. Lico ogiera nic nie pokazywało, stało się jak kamień. Cicho zarżał, jakby chciał zniwelować chrypkę zanim coś powie.
- Dobranoc. Westchnął nadal obserwując okolicę. Zrozumiał, że chyba ciężko będzie mu z nią rozmawiać, ale nadal nie jest mu obojętna. Póki co wolał posiedzieć w ciszy i dać jej odpocząć. Co jakiś czas zerkał w niebo, a to na gwiazdę, księżyc... A potem znowu na okolicę, która była spokojna. Jedynie sowa co jakiś czas dawała o sobie znak. A czy Eren zasnęła? Liczył, że tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   Nie Paź 30, 2016 10:38 pm

Przepraszam? Huh, przynajmniej coś dobrego. Może i nawet da jej trochę spokoju i przestanie tyle gadać. Podobała jej się ta myśl.
Kiedy już tak leżała w spokoju, czekając aż w końcu odpłynie w krainę snów. Zajęło jej to jakieś pięć długich minut przepełnionych rozmyślaniami. Dlatego nienawidziła zasypiania. Zawsze się o czymś myślało i nie było co robić, jak tylko czekać, aż w ich towarzystwie pogalopuje się do Krainy Snów.
Obrazy zaczęły tworzyć się w jej umyśle, te z jej przeszłości. Jej oddech był nierówny, ciało drgało niespokojnie. Była sama w lesie. Pamiętała, że było tam strasznie zimno. Jej oczy rozglądały się szybko po okolicy. Była malutka, a oni... Oni byli więksi, silniejsi, szybsi. Szła powoli w kierunku światła. Tam czekał na nią...
- AH! - krzyknęła głośno, budząc się. Znowu to samo...

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sad Eldárwen   

Powrót do góry Go down
 
Sad Eldárwen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wolne Terytoria :: Zachodnie Równiny-
Skocz do: