IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Równina Hanami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Równina Hanami   Pią Wrz 30, 2016 7:10 pm


H a n a m i
Nazwa wzięta od rytuału podziwiania kwiatów. Równina w dolinie, usłana dywanem z bladoróżowych kwiatów, gęsta od różowych koronami drzew o wiotkich, ciemnych pniach. Jedna z cudowniejszych okolic, dobra do popasu, zaspokojenia pragnienia. Hanami. Dom kwiatów. Stara tradycja. Spójrz na różowe płatki, przeżyj chwilę refleksji, pojmij głębię odradzenia się świata, zawartą w tych pięciu bladych płatkach. Hanami... Zaśpiewaj. Zaśpiewaj, bo tu poczujesz tylko czyste szczęście.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwynbleidd
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 17/10/2016
Location : Jedną nogą w grobie

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Wto Paź 18, 2016 5:30 pm

Biegł spokojnie, niemajestatycznym, krzywym tempem, dysząc nieco. Płatki różowych kwiatów spadały, smagały go po nosie. Długa grzywa powiewała za nim jak chorągiew, ciągnęła mu szyję do tyłu. Przeszłość. Gwynbleidd nigdy się jej nie oddawał. Nigdy nad nią nie rozmyślał. Była nudna, była dawno temu. Nie będzie do niej wracał, o nie, nie teraz, gdy wszystko mogło się zdarzyć, a sytuacja w krainie powoli robiła napięta. Tak czuł. Taką miał nadzieję, na odrobinę rozrywki. Wbijał czerwone ślepia w krajobraz, mordował spojrzeniem śpiewające, kolorowe ptaszki. Przyroda. Nudziła go. Nudzili go inni. Zatrzymał się na chwilę, musiał trochę odetchnąć. Nie, nie zmęczył się jakoś strasznie, nie zziajał, nie zipał, nie wykończył swoich mięśni, nie zakwasił ich mlekiem. Dał się przez chwilę głaskać wiatrowi o mdląco słodkiej woni. I czekał. Na co? Nie wiedział. Może miał wrażenie, że kogoś spotka. Może się tu z kimś umówił, w sumie, nie pamiętał. Czekał, gwizdał pod nosem. Kwiaty wiśni sennie kołysały się w rytm melodii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Wto Paź 18, 2016 5:53 pm

Nie można było powiedzieć, że szła w pośpiechu. Jeśli była z kimś umówiona, to zdecydowanie nie przejmowała się faktem, że przemija c z a s, jaki przeznaczono śmiertelnikowi z jakim to dane było się jej tym razem spotkać. Czy Bogowie kiedykolwiek martwili się losem tych, którym przecież nie tak wiele pozostało, by umarli? Śmierć czyniła ich tak n i e i s t o t n y m i...
I tak wszyscy umrzemy.
Śmiertelnicy, Upadłe Anioły, Niebiańscy Słudzy... A także Bogowie. Niby nieśmiertelni, ale jednak... W końcu nadejdzie Koniec, Koniec Świata, nieprawdaż? A istoty nadprzyrodzone także należały do Ś w i a t a.
Każdego czeka śmierć.
Pewnego dnia wszyscy stąd znikniemy, wszelaki zwierz i flora, nawet jednokomórkowce w ich niedostrzegalnej dla końskiego oka postaci. Nawet Śakti, energia.

Nawet ona. Ona, która tym razem postanowiła posłuchać głosu rozsądku, a zarazem namówić do tego innych... Oczywiście, póki to ona pozostawała tym rozsądkiem.

~Daksayani~

Z lekkim półuśmiechem błądzącym po pysku klaczy pozwoliła sobie zadrzeć wysoko głowę i musnąć wargami kwiaty uczepione drzew niczym młode małpy swej matki. Zmrużyła nieco oczy, gdy różowe płatki korony spadły na nią, obsypując grzywę i sierść klaczy, po czym odwróciła się powoli, dopiero teraz uznając, że spojrzy na tego, z którym przybyła się tu spotkać.
- Witaj, Gwynbleiddzie - rzekła spokojnym tonem, obserwując ogiera spod nieco przymrużonych oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwynbleidd
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 17/10/2016
Location : Jedną nogą w grobie

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Sro Paź 19, 2016 4:54 pm

Powiódł wzrokiem, szukał jej. Czuł, że nadchodzi, chociaż wyraźnie się jej nie spieszyło.
- Ave - powiedział, przyglądając się jej. - Kālarātri... tyle czasu minęło, dotąd nie sądziłem, że jeszcze żyjesz, niunia. - Ostatnie słowo... parodia. Nie lubił jej i wątpił, by ona przepadała za jego towarzystwem. Jednak coś było na rzeczy, stare, brudne sprawki, których ani ona ani on nie zamierzali ukrywać przed sobą nawzajem. - Chyba jesteśmy na łasce wspólnego wroga - stwierdził teoretycznie niezobowiązująco, aczkolwiek zamierzenia miał inne. Chciał ten temat poruszyć, oj chciał. Był ciekaw wielkich planów, które z pewnością samoistnie płodziły się w głowach bohaterów, rozmnażały przez podział jak te felerne bakteriozy czy inne takie. Podobno nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Z iloma to osobnikami nie znalazłby za grosz wspólnego języka, nie mając jednego i tego samego irytującego ciała na celowniku. A gdy ciało oddzieliło się od kości, oblało krwią, padło na kamienie, przyjazne dusze parowały szybciej niż woda toaletowa. A on... a on znowu staczał się na dno, jako ten zły, ten chamski, ten dbający tylko o siebie. Bo dbał tylko o siebie. Bo sądził, że w obliczu zagrożenia jedynym wyjściem jest być szybszym od tłumu, lepszym od tłumu. Tłum jest głupi, w nim zginiesz. Jeżeli potrafisz być ponad niego, być może przeżyjesz, chociaż nie jest to wcale pewne. Masz jednak szansę. Gwynbleidd nigdy nie chciał zostać jednym z lemingów skaczących w przepaść, jeden za drugim, bez żadnych wniosków i konkluzji. Może to był właściwy sposób na życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Sro Paź 19, 2016 5:29 pm

Stary, dobry, biały glut przemknęło jej przez myśl, gdy tak sobie ze spokojem obserwowała siwego. Co miała począć? Uznać, że należy zrobić dobrą minę do złej gry i pozostawić go samemu sobie? A może jednak postarać się nieco, jeśli chodziło o kwestię dogadania się z ogierem?
Ehh, nie.
- Nie rób tego, Daksayani, to poniżej twojej godności rzekła Durga w jej głowie.
- Yani, powinnaś pomóc mu wkroczyć na w ł a ś c i w ą ścieżkę! Każdy ma prawo, by błądzić - tak brzmiała opinia Parwati.
- Zniszcz go. Niech dławi się swoją krwią.

Opinia Kali była tą najbardziej radykalną, ostatnią, ale też i ta najbardziej spodobała się klaczy. Oczywiście, uznała, że postara nie nasycać tkwiącej w niej morderczej klaczej cząstki i pozwolić odpocząć wytwórni spisków w jej głowie ( platynowa płyta już wkrótce! Na pewno każdy chciałby ją kupić, nie przegapcie takiej okazji ).
Aczkolwiek plany nie zawsze są prawdziwe i nawet sama Śakti nie mogła przewidzieć, w którą stronę popędzi jej osobowość.
- Ja także nie spodziewałabym się, że taki kucyś będzie wlókł swoje wyliniałe cielsko tak spory czas... Widać jednak, los lubi niespodzianki - spojrzała wymownie na ogiera. Bękarcie.
Udała, że zastanawia się nad odpowiedzią na ostatnie ze zdań wypowiedzianych przez ogiera. Wiedziała, kogo miał na myśli.. Ale czy sensowne byłoby tak po prostu dawać mu odpowiedź na tacy bądź pokazywać, że w ogóle interesują ją jego słowa?
- Doprawdy - spytała, jednakże zdanie zabrzmiało niczym twierdzące, jakby przepełnione sarkazmem. - Kim zatem jest ten tajemniczy nemezis?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwynbleidd
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 17/10/2016
Location : Jedną nogą w grobie

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Sro Paź 19, 2016 6:18 pm

// Czemu bękarcie? Przecież to nie jest żaden bękart, a przynajmniej ona nic o tym nie wie ;p

Przyglądał jej się krytycznie. W oczętach klaczy coś muliło, jej rozum zdawał się być rozstrojony. Gwynbleidd mógł tylko uśmiechać się posępnie, bo jeśli to z takimi ludźmi będzie musiał się bratać, to może lepiej już dać za wygraną i przyjąć na siebie jarzmo tych tam, Rakhairu. On nie snuł swojego życia na wielorakich wątkach, to by go cholernie zmęczyło. Ekspresja, patos. Skończone gówno, jednym słowem - nie. Instynkt samozachowawczy. O tak.
A jednak, a jednak w czerwonych oczach albinosa coś iskrzyło, coś, czego należy się bać, ale też coś, czego nikt nigdy nie bierze na poważnie. O tak, nazywano go Białym Wilczurem, przewodził watasze. Żywy i prawdziwy, nie krył uczuć, nie robił z siebie dziwaka.
- Wciąż rozmawiasz z własnym odbiciem? - zapytał, powoli przeżuwając słowa niczym ciastka o konsystencji gumy samochodowej. - To cię zmęczy, niunia. Zdziwaczejesz jeszcze bardziej. Świat to nie ognista góra lejącego patosu - mówił. Dużo mówił. Niespodzianki są darem od losu. Inaczej wszystko byłoby już odkryte.
- Khaajab - rzucił nagle, bez ostrzeżenia, obdarzając ją mrocznym, lodowatym spojrzeniem pełnym niesmaku. - Wydaje mi się, że o czymś zapomniałaś.
Wirujące płatki wiśni zwalniają.
Co Biały Wilk robi wśród nich?
Czas zatrzymuje się.
Bo czas nie istnieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Sro Paź 19, 2016 6:58 pm

Uśmiechnęła się z przekąsem, zachowując jasny umysł i ostre, przejrzyste spojrzenie, które to spokojnie skierowała już wcześniej na jasnego. Jeśli miał się z nią sprzeczać, odejdzie. Nie taki był cel ich rozmowy i tamten wiedział o tym właśnie równie dobrze, co ona.
- Świat jest więcej, niż tym, co widzisz wokół siebie, kucyku - powiedziała spokojnie, pozwalając wiatrowi owiewać ją nieco, otaczać łagodną wonią wiśniowych drzew. - Odbicie... Mogłabym powiedzieć to samo o tobie. Jak to było? Biały wilk? - uśmiech, wcześniej przyprawiony nutą sarkazmu, obecnie całkowicie zniknął z jej pyska, niczym wspomnienie. - Gdzie twoja wataha, cukiereczku?

D U R G A
Omiotła go wzrokiem, stwierdzając, że nie ma tu jednak nic interesującego. Nie zmienił się, już po kilku sekundach, po jednej nucie pierwszego słowa wypowiedzianego przez ogiera podczas tego spotkania mogła to stwierdzić bez jakichkolwiek wątpliwości.
- Mogę sobie przypomnieć, o ile będziesz... współpracować - powiedziała bez większej uprzejmości słyszalnej w głosie. - Samotnie nie osiągniesz nic, Gwyn, bez względu na to, ile wilków czai się w twej głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwynbleidd
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 17/10/2016
Location : Jedną nogą w grobie

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Sro Paź 19, 2016 8:46 pm

Nie dał się sprowokować, ani gładkie słowa, ani obraźliwe nazwy nie były w stanie go ruszyć... nie. Jej było kilka, on był jeden. Jednego ciała i jednej duszy się trzymał, tej najprostszej. Tej, której trzyma się każdy, cokolwiek by sobie nie wmawiał. Można uważać, że jest się indywiduum, jedynym w swoim rodzaju. A przecież, kiedy przyjdzie co do czego, jesteśmy tylko kupami mięsa. Niczym więcej.
- Spłonęła - powiedział z nieobecnym wzrokiem, błądząc oczyma po sylwetce klaczy. - Coś o tym wiesz, inaczej nie przychodziłabyś tu. Możemy się wyrwać ogniowi. Rakhairowi. - Z namysłem zbłądził wzrokiem, dotknął nim drzew.

- Nie moja głowa jest pełna głosów, świrusko - powiedział wyjątkowo cicho i uśmiechnął się do niej blado. Nie odpowiedział na śmieszne zaczepki. Co mogła wiedzieć o wilkach? Ostatnie słowo było niemal pieszczotliwe. Nie lubił jej - to fakt. Ale miała w sobie ten ogień, ten specjalny ogień, i poza tym całym jej zatraceniem we własnym świecie mogła zdziałać spora. Gdyby tylko nie zmieniała etykiet jak skarpetek. Ciekaw jestem twojej wspólnoty nawróconych dusz. Nie masz jej. Jesteśmy identycznie samotni.
Nie zmienił się, nie. Na co liczyła? Na innowację? Na magiczne nawrócenie? Nie istnieje coś takiego. Gwynbleidd jest niereformowalny, dba tylko o siebie. Tak pozostanie, chyba, że wilcza szkapa trafi na kogoś, kto zmieni go ogniem swojej duszy. Gwyn jednak wiedział już, że nie będzie to Kalaratri.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kālarātri
Szaman
avatar

Posts : 59
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Pią Paź 21, 2016 7:50 pm

Zaśmiała się cicho, kończąc ten głos cichym, melodyjnym pomrukiem. Och, oczywiście. Niech uważa, że sam może zmienić świat. Jeśli tak twierdził, nie był warty czegokolwiek, przynajmniej dla niej, aczkolwiek w tym wypadku myślała raczej o s p r a w i e. Ich wspólnej, Upadłego Stada.

Nie głosy, lecz wcielenia.
Bękarcie.

- Powiedział ktoś, kto uważa się za wilka - mruknęła cicho, jednakże na tyle głośno, by dotarło to do jego uszu. O, tak. Tego jednego mogła być akurat absolutnie pewna.

Coś o tym wiesz, inaczej nie przychodziłabyś tu... Westchnęła w duchu. Głupiec. Może nie przesiąknęła jeszcze zapachem Rakhairu, ale należała do stada. I tak miała zamiar opuścić byłą grupę, do której długo z resztą nie należała, chociaż nie zwierzała się nikomu na ten temat, zachowanie także jej nie zdradziło. Wyrwać się Ogniowi... Uważniej przyjrzała się ogierowi. Może warto byłoby wziąć udział w buncie i nabrać znaczenia w krainie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwynbleidd
Rekrut
avatar

Posts : 9
Join date : 17/10/2016
Location : Jedną nogą w grobie

PisanieTemat: Re: Równina Hanami   Pią Paź 21, 2016 10:56 pm

Sam? Sam, sam, sam. Oczywiście, że można zmienić świat samemu. Co ona o tym wie? Tylko go obraża, a jej słowa są puste, nic za nimi nie stoi, z niczym ich nie wiąże.

Marnujesz mój czas.
Kurwo.

- Wilka... - zmrużył ślepia, otaksował ją bez pardonu spojrzeniem czerwonych tęczówek. - Jesteś głupia lub próżna, zaiste, jeśli samą siebie nazywasz wieloma niewiele znaczącymi imionami, a mnie ujmujesz praw do jednego. Prawdziwego -powiedział zjadliwie, nadal tchnąć spokojem. Zabawna jesteś. Ale nie chodzi o takie głupoty, nie chodzi o to, żeby wymieniać niskich lotów uszczypliwosci. Wiedziała o tym, a jednak wolała się bawić jak dziecko w piaskownicy.
- Jeśli to wszystko, co chciałeś powiedzieć, zejdx mi z oczu - powiedział, szkliste oczy odbiły się czerwoną łuną. - Są rzeczy ważniejsze niż ty i ja. Tracimy czas.
Gwynbleidd patrzył jej prosto w oczy. Zaśmiej się jeszcze raz, niech ujrzę pogardę w twoich oczach. Będę wiedział, że to nie to.
Czekał spokojnie, wiatr poruszał jego grzywą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Równina Hanami   

Powrót do góry Go down
 
Równina Hanami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Sakura :: Sakura :: Dolina Kwitnących Wiśni-
Skocz do: