IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kokoro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Kokoro   Pią Wrz 30, 2016 7:21 pm


K o k o r o
Rzeka płynie leniwie, równo. Nurt jest w tym miejscu prosty niemal jak drzewce strzały. Legenda głosi, że dno zostało wygładzone i wyprostowane przez elfy z plemienia Kwitnących Wiśni. Leży w samym sercu Sakury, pompuje odpływami wodę do wszystkich pomniejszych rzek.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Kokoro   Wto Paź 11, 2016 10:55 pm

Doskonale wiedział, że dawno już przekroczył granicę terenów swojego stad. Szczerze mówiąc, miał to głęboko gdzieś. Szedł, a może raczej utykał, wzdłuż brzegu rzeki. Rozerwana noga pulsowała tępym bólem. Zdawało by się, że po kilku godzinach zdąży się przyzwyczaić. A guzik, bolało jak jasna febra i za nic nie chciało przestać. Jego nerwy i zmysły zawsze były czułe, co przynosiło korzyści, ale również bywało uciążliwe. Jedyne, na co miał ochotę, to zalec w jakimś przybrzeżnym gąszczu i przeczekać najgorsze. Nie bardzo jednak wiedział jak zabrać się za owe zaleganie bez uszkadzania wszystkich poszatkowanych i poharowanych części ciała. Westchnął zrezygnowany. Schylił łeb i zanurzył pysk w letniej wodzie. Leniwy prąd łaskotał go w chrapy.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Kokoro   Sro Paź 12, 2016 12:35 pm

Klaczka rozglądała się z zaciekawaniem. Nieznane jej piękne tereny budziły w niej coś, co wydawało się dla niej dawno uśpione, ciekawość. Wydawało jej się, że mogła tutaj zaznać odrobiny spokoju, o którym istnieniu już dawno zapomniała.
Gdy zbliżała się powoli do rzeki zauważyła ciemną sylwetką w oddali. Przystanęła na chwilę i rozpoczęła rozmyślać, czy nie lepiej byłoby się wycofać. Westchnęła. Chętnie napisałaby się wody, a jeśli nie zbliży się do tajemniczego osobnika, ten raczej jej nie zauważy, bądź też, co co święcie liczyła, zignoruje jej obecność.
Tak więc cicho i bez pośpiechu zbliżyła się do rzeki, uważnie obserwując nieznajomego. Schyliła się, by zaczerpnąć trochę wody. Hmm, nie wiedziała z jakiego powodu, ale czuła, że to ktoś, kogo powinna znać. Zwykle jej mięśnie napinają się w pobliżu nieznajomych.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Kokoro   Sro Paź 12, 2016 7:35 pm

Zakończył czynność picia i w milczeniu obserwował jabłkowitą klacz, która przywędrowała nad rzekę zaledwie kilka metrów od miejsca, w którym sam się znajdował. Wyglądała jakby usilnie pragnęła stać się niewidzialna i umknąć jego uwadze. Tymczasem, zgodnie z zasadą paradoksu tego świata, jego uwagę przyciągnęła. Na tyle, że udało mu się zapomnieć o reszcie mniej przyjemnych spraw, jakie do tej pory go zaprzątały. Zastanawiał się czy dobrym pomysłem byłoby odezwanie się. Szybko doszedł do wniosku, że owszem. Fakt, że ktoś najwyraźniej nie pragnął rozmowy z jego osobą bardzo rzadko go powstrzymywał.
- Udawanie, że mnie nie ma nie sprawi że zniknę... - rzucił bardzo obojętnym tonem odsuwając się od brzegu - Niestety. Czasem sam nad tym ubolewam.
Zastrzygł uszami. Nie zamierzał udawać braku zainteresowania. Wyraz jego pyska mącił jedynie mały skurcz bólu, od czasu do czasu. Liczył, że klacz zdecyduje się podjąć temat.
- Nazywam się Sora.
Na dobry początek.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Kokoro   Sro Paź 12, 2016 9:49 pm

Wyraźnie usłyszała kroki. Wiedziała, że jej "cudowny" plan nie sprawdził się. Kopnęła sama siebie w myślach. Nie przerwała picia aż do czasu, kiedy usłyszała obojętny głos ogiera. Stanęła prosto i spojrzała w jego kierunku.
- Wolałam być cicho, aby nie przeszkadzać. - wyjaśniła, nie do końca zgodnie z prawdą. Po prostu chciała uniknąć konfrontacji, ale nie musiała opowiadać każdemu napotkanemu osobnikowi o swojej nienawiści do rozmów z innymi. Widziała grymasy na jego twarzy, więc bezwstydnie zaczęła obrzucać jego całe ciało wzrokiem w poszukiwaniu ran.
- Jestem Erenszkigal. - przedstawiła się, wciąż go obserwując, nie przejmując się tym, co by sobie o tym pomyślał. Rzeczywiście nie wyglądał najlepiej, widoczne rany, które na początku zignorowała. Zatrzymała się dopiero na jego przedniej lewej nodze. Wszystko wymagało przeczyszczenia, jeżeli jest tam jakiś brud i wda się infekcja, to naprawdę nie będzie to zbyt ciekawe. Lepiej nie ryzykować.
- Tsk... - wydała z siebie cichy dźwięk - Gdzieś ty się tak załatwił?
Tak naprawdę to nie musiała, ani też nie chciała tego wiedzieć. Nie było to jej problemem. Przysunęła się bliżej, aby lepiej się przyjrzeć.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Kokoro   Sob Paź 15, 2016 1:42 pm

Starał si by jego pysk nie wyrażał absolutnie żadnych emocji, ale nie był w stanie powstrzymać iskierek rozbawienia, tańczących zdradziecko na jego źrenicach.
- Bardo uprzejmie z twojej strony, ale obawiam się, że w moim przypadku to nieskuteczna strategia - parsknął.
Czymś jak najbardziej naturalnym dla niego przy pierwszym spotkaniu było dokładne obejrzenie klaczy, tym bardziej, że ona najwyraźniej nie miała problemu z bezwstydnym oglądaniem sobie jego. Co mógł o niej wiedzieć na podstawie tak ogólnego wrażenia? Niewiele więcej poza podstawowymi informacjami. Była chyba nieco wyższa od niego, siwa jabłkowita. Z pewnością należała do jego stada, jednak dopiero od niedawna. Nie kojarzył jej, a jej zapach nie nabrał jeszcze charakterystycznej intensywności. Właśnie zaczynała się jej ruja. Coś jeszcze? Nie znalazł praktycznie nic interesującego. Tradycyjnie, reszty zamierzał dowiedzieć się w czasie konwersacji. Nie zamierzał odpuścić jej tak łatwo przyjemnej pogawędki.
- Nie wyglądasz zbyt radośnie - zauważył, bez złośliwości - Do dlatego, że ci przeszkodziłem? Czy może dlatego, że ten kto powinien nie przeszkodził ci wcześniej?
Jest wiele powodów do smutku. Równie dobrze może być nim samotność jak i upierdliwe towarzystwo. Albo jedno i drugie naraz, to też jest możliwe.
Odruchowo obrzucił swoją nogę kontrolnym spojrzeniem. Zabawne, całkiem niedawno odbywał bardzo podobną pogawędkę.
- Rosomak - odparł krótko. Nie zamierzał rozwodzić się zbyt długo nad drapieżnikiem, bo niewiele wiedział na jego temat. Cały atak odbył się w czasie krótszym niż jedno mgnienie. Teraz, kiedy wspomnienia z tego zdarzenia powoli systematyzowały się od jego czaszką, zaczynało docierać do niego, że jest ich naprawdę niewiele - Bardzo niedobry rosomak - uzupełnił.
W sumie wcale nie miał nic do tamtego zwierzaka. Polował sobie, nie obchodziło go zupełnie na kogo. Dla niego liczył się posiłek, a Sora rozumiał to doskonale. Uważał jednak, że w obecnej sytuacji ma prawo do narzekania. Ponoć to przynosi ulgę.
Owszem, załatwił się, i to niezbyt pięknie. Ale było już lepiej, prawda? Z początku rany faktycznie przedstawiały sobą opłakany widok. Wszystko się zagoi, potrzeba tylko czasu. Nie przyjmował do wiadomości innego scenariusza. Sama myśl o udaniu się do medyka doprowadzała go do szału. Nigdy tego nie robił, teraz też nie zamierzał. Głupie? Owszem. Liczą się zasady. Ot, fanaberia

EDIT bo niestety ale minęły ponad dwa tygodnie :/

Klacz milczała. Nie sprawiała wrażenia gadatliwej i ani przez chwilę Sora tak o niej nie pomyślał. Nia miała ochoty na pogawędkę i od początku dawała to po sobie poznać. W normalnych okolicznościach ogier byłby oburzony, albo conajmniej zaskoczony tym całkowitym brakiem zainteresowania atencji. Cóż, szczerze mówiąc, rzadko mu się to zdarzało. Zwykle sytuacja wyglądała wręcz odwrotnie.W normalnych, jednak teraz nie do końca można było tak właśnie to nazwać. Kary miał kilka większych zmartwień niż jakaś obojętna klacz. Na przykład zakażenie i śmierć. Szybko zdecydował więc wycofać się skąd przyszedł i pozostawić klacz jej rozmyślaniom.

z/t

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kokoro   

Powrót do góry Go down
 
Kokoro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Sakura :: Sakura :: Dolina Kwitnących Wiśni-
Skocz do: