IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Alabastrowe skały

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Alabastrowe skały   Pią Wrz 30, 2016 7:30 pm


O k r u c h   a l a b a s t r u
Jarzące się kościaną bielą skały, okryte lodowymi czapami. Znajduje się tutaj sporo źródeł, również tych z gorącą wodą, zaś spod ziemi tryskają gejzery. Całe miejsce może przypominać parową łaźnię. Znad alabastrowych skał niezmiennie unoszą się smugi białej pary, nieraz mgławiącej okoliczne tereny grubą warstwą 'mleka'.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 10:59 am

Zjawa krok za krokiem zgłębiała się w nieznajome tereny. Nieznajome? Kiedy patrzyła na pokryte śniegiem skały miała wrażenie, jakby już gdzieś je widziała. A może faktycznie tutaj była, tylko kilka lat wcześniej i dlatego nie potrafi przypomnieć sobie teraz żadnych szczegółów? Tak... To dobre wytłumaczenie.
Cały widok miał swój urok. Kroczyła dzielnie przed siebie wydeptaną ścieżką, na szczęście nie wyczuwając obecności innego konia. Nie widziała żadnego swojego pobratymca od wielu, wielu miesięcy i zdecydowanie tego nie żałowała. Stroniła od towarzystwa innych, uważając, że rozmowa z samym sobą jest o wiele bardziej interesująca. Rozszerzyła nieznacznie chrapy, kiedy jej ciało zostało pogłaskane przez kłęby ciepłej pary wydobywającej się z jednego z źródeł. Wzięła głęboki wdech, do swoich płuc wpompowując potrzebny do życia tlen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 11:16 am

Salem. Biegł wyciągniętym kłusem, stawiał kopyta na kruchym lodzie, wciągał do nozdrzy gorące powietrze. Wytresowany. Zmiażdżył okruch lodu. Prawda jest okruchem lodu. Zmiażdżył prawdę.
Raptem uniósł głowę; proste jak struna pasma grafitowej grzywy sypnęły się obficie na kłąb ogiera. Ciało poniechało wysiłku. Stanął, jak posąg z żeliwa, jak skała.
Patrzył.
Zjawa.
Patrzył...
- Witaj, Gen'ei - powiedział mechanicznie, niebieskie ślepia napotkały ostrze kobaltowych. Ostre brzytwy szczęknęły, naelektryzowały powietrze żywym błękitem. Walka spojrzeń mogła trwać, ale była pusta, głupia. Nie rozumiał jej. Był wytresowany. Ale poznał jej imię, prawdziwe. Była zjawą. Poczuł coś, uszczypnięcie emocji. Pragnął tej zjawy. Prawdziwie...

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 11:26 am

Chrapy klaczy nachyliły się ku spokojnej tafli wody. Całe jej ciało było rozluźnione do granic możliwości. Nic nie było w stanie zaburzyć idealnej równowagi, którą układała w sobie od wielu miesięcy. Zacierała myśli na temat tego, co robiła. Szkarłatne pasma ciągnęły się za nią niczym jedwabiste wstęgi. Nie pozwalały zapomnieć, łopocząc przy każdym podmuchu wiatru. Ponownie patrzyła na to, czego nie da się cofnąć. Jednakże wyrzuty sumienia nie nadeszły, ponieważ dawno pozbyła się tego drobiazgowego kłopotu. Nie wiedziała, co zrobić, jeśli popełni się błąd.
Drgnęła. Nie spodziewała się, że spotka tutaj kogokolwiek.
Uniosła gwałtownie łeb, z niewielką dozą złości spoglądając na ogiera. Był... Gorączkowo szukała określenia, które byłoby trafne. Z każdą sekundą gmatwała się coraz bardziej. I naprawdę przestawało jej się to podobać.
- Witaj - odparła subtelnym, na pierwszy rzut oka miłym głosem. A może faktycznie taki był? To musiał stwierdzić on sam. Zastygła w bezruchu, dostrzegając, że odcień ich tęczówek jest praktycznie taki sam. Głupie zrządzenie losu.
Lub... nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 11:38 am

On nie był rozluźniony. Ciało płonęło niebieskim płomieniem. Chciał, pragnął. Przeznaczenie. Właśnie poczułeś żywą obecność przeznaczenia. Podszedł do niej. Powietrze aż trzeszczało od wyładowań, które miały miejsce tylko w jego głowie. A może była burza. Nie wiedział, nie potrzebował wiedzieć, po patrzył na zjawę. I coś czuł.
- Kim jesteś, Gen'ei? Dlaczego mam wrażenie, że już się spotkaliśmy?
Tak było...
Cierpiał. Gdy na nią patrzył, coś grało miękkimi palcami na jego duszy jak na pieprzonej harfie.
Musiał trącić ją chrapami.
Musiał sprawdzić, czy na pewno jest materialna.
- Jesteś prawdziwa, Gen'ei... - stwierdził, mało odkrywczo. Uśmiechnął się, szczerząc wilcze kły. To miejsce było lodowate, ale było też gorące. Para skraplała się na grzbiecie karosza, krople zamarzały, stawały się kryształami, kryształami lodu. Parzyły go zimnem, ale nie zwrócił na nie uwagi.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 11:47 am

Nie była pewna, czy to wszystko jest możliwe. Nie oddychała. Nie była w stanie. Każdy odruch ogiera wydawał się być dla niej dziwny. Na tyle, że nie ruszyła się z swojego miejsca, gdy ten postanowił zdecydowanie skrócić dzielącą ich odległość. Różne myśli myśli gorączkowo przebiegały galopem przez jej świadomość, nie dając chwili wytchnienia. Na to będzie czas potem. Z rosnącym napięciem obserwowała go uważnie, ponieważ mogło się to skończyć różnie.
- Nie zapomniałabym nigdy kogoś takiego jak ty - mruknęła cicho, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Naprawdę mógł sądzić, że kiedykolwiek wcześniej się widzieli? Ale słowa Nyks... były prawdą. Cholerną prawdą.
Jeśli faktycznie trącił ją swoimi chrapami, w pierwszym odruchu zmarszczyła swój miękki nos. Uważała jego działania za zbyt śmiałe, a mimo to postanowiła się od niego nie odsunąć. Jakiejś części zjawy właśnie coś takiego się podobało, a druga krzyczała, żeby uciekała.
- Jestem prawdziwa. Sądziłeś, że jestem tylko wytworem twojej wyobraźni? - zapytała nieco żartobliwym tonem, wracając wzrokiem do jego kobaltowych tęczówek. Tak bardzo podobne do tych, które posiadała ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 12:07 pm

Odcinał się ostro na tle białych skał. Chmury sypały alabastrem, płatki śniegu wirowały, zamarzały, topniały. Równocześnie. Rytmicznie. Rytm natury, cykl. Magiczne miejsce.
- Nie wierzę - szeptał, cień padł na jego oczy. - Wszyscy jesteśmy twarzami w tłumie. Pamięć myli... musi się mylić. - Uniósł łeb gwałtowniej, pozwolił sobie zatonąć w jej zapachu. Pachniała bzem i agrestem, bzem i agrestem. A może wcale nie. Może tak mu się zdawało, może chciał, żeby tak mu się zdawało, bo to słodkie omamy, mary, zjawy... Zapach bzu i agrestu. Słodki.
Jego pierś unosiła się i opadała, szczupłe mięśnie paliły. Zadurzył się w zjawie. Zadurzył się całkowicie, wpadł w pułapkę, z której już się nie wydostanie. Sidła, kobiece sidła. Może nawet nie chciała ich zarzucać. To dzieje się samo. Salem nie chciał porzucać tych sideł. Pragnął jej.
- Szczerze? Tak - powiedział, oczy koloru bladego błękitu zadrżały światłami i zmrużyły się. Musnął ją przelotnie chrapami, nogi chciały się pod nim ugiąć. - Jesteś zjawą... czyż nie?
Pytanie zawisło w powietrzu. Chciało zamarznąć, przybrać stałą formę. Ale topniało, topniało...
Salem topniał.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 12:22 pm

Na całym tle mogła naprawdę uchodzić za zjawę. Wielu bało jej się tylko wyłącznie ze względu na umaszczenie i opowieści, które snuła niegrzecznym do uszka. Zazwyczaj nie mieli oni prawa się obudzić. Te oczy widziały więcej niż przeciętna istota była w stanie udźwignąć. A miała za sobą dopiero osiem wiosen. Wiosen pełnych krwi, bólu, rozczarowania.
- Pamięć nigdy się nie myli, nieznajomy - wyszeptała, strzygąc uszami w jego kierunku. Westchnęła głucho. Był taki młody i na swój sposób niewinny. Gdyby wiedział, co takiego robiła... Odszedłby od niej w przeciągu sekundy. Nie zdążyłaby mrugnąć powieką, a ogiera już by tu nie była. Znów mogłaby bez większych kłopotów pójść naprzód. Zapomnieć o tym, że kiedykolwiek postawiła kopyta na tej ziemi. Z zaintrygowaniem obserwowała drgające nozdrza swojego towarzysza. Mogła go tak nazwać, prawda? Zdawał się zanurzać w jej zapachu niczym głupiec w toni oceanu.
- To zależy... Jeśli chcesz, mogę być dla Ciebie zjawą. O ile taka opcja bardziej Ci odpowiada - wyszeptała, na pozór tymi słowami dając mu do zrozumienia, że wyłącznie bawi się tym, czym właśnie mogła. Przymknęła leniwie powieki, na chwilę odcinając go od spojrzenia kobaltowych ślepi. Nawet nie drgnęła, kiedy musnął ją swoim miękkim nosem. W zamian postanowiła skubnąć go delikatnie w okolicach karku, przez co musiała postawić dwa lub jeden krok naprzód, jednocześnie nieco ocierając się o niego swoim ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 12:31 pm

Westchnął gardłowo, spojrzał na nią. Była od niego starsza, dużo, dużo... wyglądem. Shaenavis. Kraina, w której zegar tyka, a czas nie płynie. Spędził tu więcej czasu. Ile? A ile spędził w Piekle? Nie wiedział. Wątpił, by kiedykolwiek się dowiedział. Wschód i zachód może się zdarzyć kilka razy dziennie. Czy jednak będzie to dzień, czy kilka? A księżyc? Jego światło... Czas nie grał tu roli. Mogła myśleć, że wie za dużo. Wiedziała zbyt mało. Tak było.
- Salem - sprostował. Miasto krwi, magii i płonących stosów. Oczy, zmęczone, iskrzące, złe. Pierwotne instynkty. Przetrwanie. Piekło. Geny... Srebrne nici. Poród. Poród w pośpiechu, ciemnej, zimnej norze. Krew, krew. Veehal. Ucieczka. Ucieczka...
Toń oceanu. Och, on kochał ocean. Widział, jak pieniste fale jedzą, wyżerają, odmywają. Rzucają ciałem jak szmacianą lalką. Jeżą się od potworów i grozy. Ciemne, ciemne jak noc. Noc jest przy nich niczym.
Nie myl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni wody.
Nie potrafił.
- Chcę, Gen'ei. Inaczej... kim byś była? - spytał.
Czar prysł. Zamknięte ślepia, kobalt świecący pod powiekami. Wyrwał się jej, ale wciąż jej pragnął. Jak sokół, jak drapieżny ptak. Krążył na nią i bał się zaatakować. Rozprostował skrzydła, krzyczał. I nic. Nie zaatakuje morza...

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 12:53 pm

Wiek nie zawsze świadczy o tym, co ze sobą przedstawiamy. Możemy być młodzi, ale doświadczeni przez życie. Możemy byś starzy, ale z świadomością nie lepszą niż takie, która posiada nowo narodzone źrebię. Spoglądając na karego wiedziała, jaką opcję może wybrać. Chyba. Rozkołysanie w  jej duszy było spowodowane jego obecnością i nie wiedziała, jak ma na to zaradzić.
- Nyks - wyszeptała cicho, wprost do ucha ogiera. Jej imię nie nosiło ze sobą nadziei ani obietnic. Było jedyną niespodzianką, jaką mogła podarować komukolwiek. Potem nie pozostawało nic. Nie była kimś godnym do powierzania tajemnic. Ciało zdawało się być pustą skorupą czekającą cierpliwie na wypełnienie. Salem. Kilkakrotnie zasmakowała tego imienia w swoich myślach, czując, jak łagodne wydaje brzmienie. Przynajmniej w świadomości klaczy, której jednak wierzą wyłącznie głupcy i niedowiarkowie.
- Inaczej byłabym nikim, Salemie. Kiedy jestem zjawą... jestem sobą - powiedziała, znów obdarowując go spojrzeniem swoich kobaltowych tęczówek. Coś w głębi Nyks zadrgało. Czekała, aż ujawni się w pełni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 2:34 pm

Pragnienie było słodkie, doskonałe. Nie znał jej, ale czuł okruch przeznaczenia. Czuł coś więcej. Magnetyczne, jakby tygrysie oczy ciągnęły go ku niej.
- Mogę sprawić, że będziesz prawdziwa, pozostając sobą - powiedział nietypowym dla siebie, łagodnym tonem. Był czarny, czarny jak noc, a ona biała, biała jak rozświetlona dniem mgła. Pasowali do siebie tak idealnie... czy ona tego nie rozumiała?
Pusta skorupa.
Była... pustą skorupą.
On również nią był.
- Być może nawet dla pustych skorup przewidziane jest szczęście - powiedział, góry odbiły echem jego głośne słowa. Czarny ogon zamiótł po zadzie, poderwał kryształy lodu wkręcone i wczepione we włosie. Biały puch zawirował, zatańczył na wietrze. Niedługo zapadnie zmrok. Tylko księżyc rozświetli bryły lodu, rozpali oczy białym, mglistym światłem. - Ale... czy Zjawy chcą szczęścia? - Śnieg. Tylko śnieg odpowiedział mu na to pytanie.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 3:02 pm

Płatki róży koloru lodowego błękitu zaczęły powoli zaczęły otwierać się na cały świat. Wychylały się nieśmiało, niejako bojąc się, że promienie porannego słońca mogą je zranić. Wszystko zdawało się być aż nazbyt prawdziwe. Każdy ruch był ryzykiem.
- Niewielu przed tobą próbowało - pokręciła pyskiem ze zrezygnowaniem, siląc się na pobłażliwy uśmiech. - Dlaczego akurat tobie ma się udać?
Nie uwierzyła mu, o czym wyraźnie świadczył wzrok, który prześlizgiwał się po jego sylwetce. Kare, wyprężone ciało ukrywające dobrze rozwinięte mięśnie. Gdyby się wysilała, bez problemu mogłaby usłyszeć serce, które tak odważnie pompowało serc. Zastrzygła uszami na boki, próbując rozproszyć swoje myśli na tyle, aby te nie wracały ciągle do Salema. Wzięła głęboki wdech, nie rozumiejąc swojej irracjonalnej świadomości. Kolejne słowa ogiera obiły się w niej echem, ponieważ zadał pytanie, na które swego czasu nie miałaby odwagi odpowiedzieć. Wieczór igrał w oczach klaczy, tworząc w nich migotliwe iskierki.
- One zawsze tego pragną - szepnęła, przymykając powieki. To bolało. - Tylko nie zawsze jest im dane tego doświadczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 3:25 pm

Parsknął. Nie z rozdrażnienia.
- Bo tak. Bo jestem taki sam jak oni, ale... pragnę tego - powiedział cichym, nosowym głosem, jego poważne, niebieskie oczy wlepiły się w jej źrenice. - Chcę... cię. - Zbliżył ku niej chrapy. Naprawdę jej chciał. Jeśli teraz mu odmówi, odejdzie i nie będzie jej się naprzykrzał. Ale chciał jej. Bardzo, bardzo.
Zbliżył się i jeszcze raz trącił ją chrapami. Zgódź się. Zgódź. Musisz się zgodzić, zjawo. Jesteś moim przeznaczeniem.
- Jeśli naprawdę tak jest... - Znowu spojrzał na nią. W oczach lśniła stal, chłodna, błękitna stal. - Powinny szukać. Szczęście rzadko kiedy przychodzi do kogoś samo.
Aczkolwiek się to zdarza.
Zdarza...
Stal lśniła.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 4:10 pm

Niepokojąca myśl przemknęła przez myśl łeb klaczy, aczkolwiek ta szybko jej się pozbyła. Nie mogła dopuścić do tego, aby jeszcze coś tak nieistotnego mogło ją rozproszyć. Zastrzygła uszami w niemej odpowiedzi na słowa, które powoli wchodziły na teren duszy.
- Salemie... Nie wiesz, na co się porywasz - powiedziała łamliwym głosem, nie potrafiąc spojrzeć mu prosto w oczy. A jednak ją do tego zmusił. Odkrył coś, czego zawsze się bała. Nie chciała nikogo zmuszać do odczuwania ciągłego cierpienia. Zadrżała, kiedy w tak cierpliwym geście trącił ją chrapami. Koniec końców odpowiedziała mu tym samym, skubiąc go delikatnie po szyi.
- Nigdy nie miałam potrzeby, żeby go szukać - mruknęła, opierając cały swój ciężar na jednej z przednich nóg. Nie odpowiedziała mu jednoznacznie, przez co pewnie tylko u niego straci. Bała się chociażby drgnąć, ponieważ każdy gest mógł zdradzić niepewność, którą czuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 5:32 pm

Słowa... bez przerwy ich używał. Musiał jakoś wyrazić myśli. Słowa są głupie, słowa są puste. Ale co zrobilibyśmy bez słów?
- Daj mi się przekonać. Daj mi popełnić kolejne błędy. Moje - powiedział jej, dotykając jeszcze raz jej miękkiej skóry. Wdychał zapach, zapach zimna, zapach lodu, zapach słodyczy. - Muszę... popełniać błędy - wymruczał, otarł się bokiem o jej bok, podgryzł grzbiet. Sprawdził, na ile może sobie pozwolić. Dotąd nie obcował ze zjawami. - Potrzebuję tego jak zasrana ryba wody - powiedział. Jego źrenice były szerokie. Krew gotowała żyły jasnobłękitnym płomieniem, najgorętszym.
- Może warto - stwierdził bez przekonania, jak zawsze, gdy mówił o szczęściu. Czym ono tak naprawdę jest? Czy kiedyś je odczuł...? Nigdy się nad tym nie zastanawiał. Nie lubił błazeńskich refleksji.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 5:42 pm

Nie wiedziała, czemu jeszcze stąd nie odeszła. Czemu cierpliwie przy nim stoi, nawet nie próbując się wyrwać spod ciężaru spojrzenia tych błękitnych oczu. Jego zachowanie podchodziło pod bezczelne, aczkolwiek nie miała nic przeciwko temu. Zwykle starała się nie okazywać zbyt wielu emocji i tym razem nie miało to ulec zmianie. Wzięła głęboki wdech, umiejętnie ukrywając drżenie, które poczuła zaraz po tym, kiedy znów ją dotknął.
- Każdy z nas je robi. Skąd wiesz, że wiążąc się ze mną... Nie robisz przypadkiem czegoś, czego będziesz potem żałował? - wyszeptała mu wprost do ucha, czując, jak jej własne serce rwie się w jego kierunku. Cicho! Dlaczego ono nigdy nie słucha głosu rozsądku? Dlaczego zawsze musi skazywać ją na wieczne cierpienie? Przewróciła oczami, nie mogąc uwierzyć w to, że jest w stanie pozwolić sobie na tak dużo. Obiła ogonem po zadzie, parskając rozbawiona.
- Musiałabym spróbować - westchnęła krótko, po czym bez większego zastanowienia złączyła ich miękkie chrapy w subtelnym pocałunku. Co ona wyrabiała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 6:34 pm

- Ponieważ... - zaczął. Nie wiedział, jak skończyć. Słowa same cisnęły się na usta. - Już kiedyś cię spotkałem. - Kryła emocje, umiejętnie, wprawnie. On nie chciał. Zbyt rzadko czuł je na skórze, zbyt rzadko miał choćby odwagę ich doświadczać. A chciał tego. Chciał.
Skarbie, jesteś idealna.
Mudźhe tumse pyar hai, Rehesia.
Jestem istotą wyrozumiałą, więc pozwolę ci raczyć się moim towarzystwem.
Ciastko. Czekoladowe ciastko.
Czerń i biel...

- Spróbuj. Powiesz mi, jak to jest - powiedział, odwzajemniając pieszczotę. Trzymał w ryzach niebieski ogień. Pocałunek był lepki, łagodny, delikatny. Lekko przejechał chrapami wzdłuż jej szyi, dmuchając w skórę ciepłym powietrzem z chrap. Chciał, żeby temu nie było końca. Żeby to się działo... już zawsze...

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Sob Paź 01, 2016 7:36 pm

- Salemie. Kiedy mielibyśmy się wcześniej spotkać? To nie jest możliwe - powiedziała nieco żartobliwym tonem, ponieważ nie była pewna co do słuszności jego słów. Żadne z wspomnień, które wertowała cierpliwie w głowie nie dotyczyły karego ogiera. Owszem, spotykała się z wieloma osobnikami tej maści na swojej drodze, aczkolwiek żaden z nich nie był tak charakterystyczny.
- Zastanowię się nad tym - zaśmiała się szczerze, jednakże dalszą część czasu zaprzątnął Nyks pocałunek. Delikatny, subtelny. Jego chrapy wydawały się być muśnięciem skrzydła ptaka na jej gładkiej skórze, która dotąd nie doświadczała tak górnolotnych pieszczot. Mruknęła z coś z zawodem, kiedy przestał. Chciała... więcej. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 9:03 am

Uśmiechnął się półgębkiem w odpowiedzi na jej żartobliwy ton. Zjawa była mu miłą.
- Nie wszystko musi takie być, by się dziać - powiedział cicho, spoglądając na nią z namysłem. - Na tym polega... jak to się nazywało? Wiara?
Ja wierzę.
Od kiedy on w cokolwiek wierzył? Może już na to czas.
Pyskiem przejechał aż do jej kłębu i dmuchnął chrapami w miękką, jasną grzywę, rozsypując pukle po jej szyi. Delikatna pieszczota płynęła leniwie, słodka, musująca. Dotknął łopatek, żeber, wrażliwej słabizny. Dalej nie.
- Masz czas - powiedział, zmrużył oczy, wśród zmroku rozbrzmiał jego cichy śmiech. - Pomyśl dobrze... - Dwuznaczne komentarze. Jego specjalność.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 11:54 am

- Najczęściej wiara jest płonna. Zanim się obejrzysz, już może jej nie być - powiedziała cicho, odwracając swój łeb w kierunku zachodzącego słońca. Ostatnie promienie słonecznego globu delikatnie głaskały jej ciało, tym samym próbując ją przygotować na nocne porywy zimnego wiatru, jakie w tej okolicy były normalnością. Wczoraj z samego rana prawie zamarzła, a jedynym powodem, dla którego tak się nie stało, był fakt, że na czas snu schroniła się w jakiejś ciemnej grocie. Jeszcze wtedy nie przypuszczała, jakie niespodzianki szykuje jej los.
Tak zatopiona w swoich własnych rozmyślaniach praktycznie nie dostrzegła pieszczoty z strony ogiera. Zdawała sobie sprawę z swojego położenia, aczkolwiek nawet nie pomyślała o proteście względem tego, co właśnie robił. Nadal jednak obserwowała każdy jego ruch uważnie, mając gdzieś z tyłu swojej świadomości niepokojące podszepty.
- Może spotkaliśmy się w naszych poprzednich wcieleniach i tylko ty to pamiętasz? - zaśmiała się w odpowiedzi na jego pytanie, mrużąc przyjemnie ślepia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 12:13 pm

- Nie zawsze, Gen'ei. W ciebie też trzeba wierzyć - powiedział. Trzeba wierzyć w duchy. Zjawy. Bo one istnieją. Istnieją. Noc nastąpiła nagle, ani się obejrzał. Czerwień promieni zniknęła, księżyc oświetlił cienie swoją bladą tarczą. Gwiazdy zapłonęły. Obserwowały ich, mrużąc promienie ognia. Szeptały między sobą. O Zjawie i śmiertelniku, który mieszkał w Piekle. Robiły zakłady. Chichotały. Świetnie się bawiły.
Jego chrapy napotkały nasadę ogona, całkowicie przypadkowo. Uszczypnął ją, pytająco. Chciał. Ale chciał, żeby ona chciała. Inaczej nie miało to celu. Inaczej byliby po prostu Zjawą i śmiertelnikiem z Piekła, którzy chędożyli się na śnieżnej dróżce, a potem zniknęli i nigdy się nie odnaleźli. A nie o to chodzi w bajkach, które opowiada się na dobranoc. "Zjawa i śmiertelnik z Piekła żyli już razem, na zawsze, długo i szczęśliwie", tak to powinno wyglądać. Tak strasznie chciał, żeby to tak wyglądało. Ale... nie chodziło o niego. Chodziło o zjawę.
- Reinkarnacja. Trąci hinduizmem... Indiami... - mruknął, jakby sennie, z uśmiechem.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 12:57 pm

- To właśnie podobno brak wiary czyni nas widzialnymi - odparła powoli, jakby odpowiednio dozując ilość wahania w swoim głosie. Przez przypadek mogła zdradzić więcej niż powinna, a tego nigdy by nie chciała. Nie wiedziałaby, czy wtedy po prostu nie wróciłby na ścieżkę, którą tutaj przyszedł. Tak łatwo było złamać piękną wizję teraźniejszości.
Noc okazała się być bezchmurna. Gwiazdy mrugały do niej zachęcająco. Gdyby tylko chciały, zaprosiłyby Nyks do swojego grona. Przecież poniekąd jej imię wywodziło się od mroków na czarnym nieboskłonie. Była ich srebrną odpowiedniczką. Przewodniczką, która wyznaczała nowy szlak. Może jest to głupie spostrzeżenie, ale każda z nich wydawała się być żywo zainteresowana sytuacją, która rozgrywała się na ziemi.
Drgnęła nieznacznie, kiedy to ogier dotarł aż do samej nasady ogona. Starała się być spokojna, opanowana, ale przy nim chciało się każdą zasadę kodeksu, którą do tej pory się kierowała. Dla rozładowania swoich własnych emocji trzepnęła go zaczepnie włosiem po pysku, nie przejmując się, że być może nakręci go na siebie jeszcze bardziej.
- Ponoć pojęcie zjawy w każdej kulturze nie jest szczególnie dobrym znakiem - mrugnęła do niego porozumiewawczo, uśmiechając się pobłażliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 1:26 pm

- Ciekawe. Oczy widzą przecież tylko to, czego się spodziewają, Gen'ei - powiedział, po raz enty smakując, sprawdzając na języku jej przydomek. Chłodna noc wśród siwych kłębów pary, gorąca woda. To było przepiękne, racja, ale on nie doceniał piękna. Gwiazdy odbijały się w jej oczach, wdychały, absorbowały ich blask bardzo zachłannie. Czuł prawdziwy dotyk przeznaczenia, czuł, że szczęście jest na wyciągnięcie kopyta. Że jego szczęściem będzie Zjawa. Pragnął jej, prawdziwie jej pragnął. Utonął we własnej, palącej potrzebie. Czy to mogło być przeznaczeniem? Kto wie. Kto wie...
- To dość... encyklopedyczne traktowanie życia - stwierdził, niechętnie odsuwając pysk od nasady jej ogona; jednak, gdy dostał ogonem po policzku, w oku zapłonęła mu niebieska iskra i kontynuował wędrówkę chrapami, podgryzł nasadę jej ogona, znalazł się naprawdę blisko jej zadu. - Ja, Gen'ei, ja pochodzę z Piekła. To też nie jest dobry omen. - Patrzył na nią przeciągle, z pasją.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nyks
Rekrut


Posts : 19
Join date : 30/09/2016

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 1:48 pm

- To może dlatego mnie widzisz? - zapytała, obijając gęstym włosiem po tylnych nogach. Parsknęła przeciągle, z zaintrygowaniem obserwując wydobywające się z chrap kłęby powietrza. Za chwilę to niezwykłe zjawisko zniknęło, zastąpione przez kolejne. Czuła się... inaczej. Jakaś nieznana siła zakradała się powoli wgłąb jej całego ciała, jako swój ślad zostawiając poczucie nieznajomego ciepła. Rozchodziło się ono praktycznie wszędzie, potęgowane palącym spojrzeniem Salema. Mruknęła coś cicho, niezrozumiale, kiedy zatopiła się w blasku jego kobaltowych tęczówek. Widziała w nich odbicie tafli srebrnego globu. A przez to poniekąd samej siebie.
- Czyli pod tym względem dobraliśmy się trafnie - powiedziała z iskierką tańczącą w ślepiach, biorąc głęboki wdech. Rozluźniła się na tyle, aby móc dopuścić niektóre rzeczy do głębi swojej świadomości. Spojrzała na karego z uśmiechem drgającym na chrapach, w ramach kolejnej zaczepki trzepiąc go niecierpliwie ogonem po pysku, w swoich swobodnych ruchach dając mu nieme przyzwolenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   Nie Paź 02, 2016 2:01 pm

- Jeśli tak jest naprawdę, wiara to wspaniały dar - powiedział zaczepnie, łaknąc jej wzroku. Nie tylko wzroku. Chciał jej, chciał tylko jej. Tym razem nawet nie myślał o źrebakach. Gdy zobaczył przyzwolenie, myślał o niej, tylko o niej. A Piekło zniknęło, gdzieś daleko. Gdzie więc się znajdowali? W Czyśćcu? W Raju? - Nie znikaj. Proszę.
A może to po prostu Ziemia, Ziemia i jej cudy. Czas na ósmy cud, cud stworzenia.
Jego marzenie. Teraz ona była jego marzeniem.
Rehesia...
- Oj, tak, Nyks - powiedział, praktycznie nie kontrolując swojego ciała. Po raz pierwszy użył jej imienia. Czuł miłość, ale taką prawdziwą, to było niezwykle rzadkie uczucie. Zaszedł ją od tyłu, cicho, miękko, jak zjawa, nie jak śmiertelnik. Naskoczył na nią, obudził w sobie płomień o barwie błękitu i fioletu, gorący, żywy jak ślepia tygrysa. Czuł słodki, słodki zapach jej rui. Objął ją przodami i zaczął wykonywać delikatne, łagodne ruchy, z każdą chwilą coraz bardziej śmiałe, dał upust swojemu pragnieniu. Wszedł w nią na całą długość, zaczął balansować w rytmie ich obojga. Świsnął przez zęby z przyjemności.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alabastrowe skały   

Powrót do góry Go down
 
Alabastrowe skały
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Posoka :: Posoka :: Przełęcz Lodowców-
Skocz do: