IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aquilis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Aquilis   Pią Wrz 30, 2016 7:46 pm



A q u i l i s
Szmer, lód. Kamienne spojrzenie ośnieżonych skał, ich nieustanne towarzystwo może męczyć. Rozpalony krwią język zanurzony w chłodnej wodzie, gasnące pragnienie. Aquilis to starszy brat, największe jezioro zimnych ziem Posoki, czasami nazywane właśnie z tego powodu Wielką Posoką. Od drugiego skupiska wody - Aquinante - dzieli je tylko wąski przesmyk i dwa strumyki, nazywane Drabiną.


_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Aquilis   Pią Wrz 30, 2016 9:38 pm

Vitalia przyszła nad wielkie jezioro, patrząc się w dal - w głąb lądu, pokrytego lodem. Stała właśnie zadem do wiatru, w miejscu gdzie rozpoczyna się przesmyk. Patrzyła się w głąb wody, próbując odgarnąć bez przerwy spadającą jej na oczy grzywę. I tak siwka się cieszyła, że ma już ją krótszą niż jeszcze przykładowo rok temu. Wyjęła z swojego ekwipunku futro lisie, umyła je z krwi w lodowatej wodzie i przemyła jeszcze piekące rany po walce. Zadrżała, gdy poczuła zimną wodę na swojej skórze. Prychnęła, schowała przemyte futro i spojrzała refleksyjnie w kierunku wejścia ścieżki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nonszlo
Rekrut
avatar

Posts : 44
Join date : 30/09/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Aquilis   Pon Paź 03, 2016 8:27 pm

I znowu- chłód, cholerny chłód. Nonszlo najwyraźniej miała wyjątkowe szczęście do pojawiania się w takich miejscach. Starała się ignorować nieprzyjemne warunki atmosferyczne i iść dalej, jak zwykle z resztą. Niczym golem, który stracił swojego pana. Oj, spodobało jej się nawet to porównanie, takie prawdziwe, teraz tylko to będzie zaprzątać jej myśli, o. Jednak chwilowe roztargnienie nie uniemożliwiło jej zobaczenie czegoś, a raczej kogoś- sylwetkę nieznajomej siwki na brzegu. Instynktownie zwolniła kroku, zatrzymując się w końcu kilka metrów od klaczy i uważnie zlustrowała ją wzrokiem. Siwka była od niej wyższa, ale nie była to nowość- Nonszlo zdziwiłaby się niezmiernie, gdyby spotkała kogoś o wzroście niższym lub podobnym do swojego. Kolejnym interesującym faktem była tężyzna klaczy, na pierwszy rzut oka było widać, że do słabych nie należała. Nonszlo uśmiechnęła się gorzko w duchu- nie miałaby z nią najmniejszych szans, gdyby do czegoś doszło, oczywiście.
-Gul'kafh an'shel. Witaj.- przywitała ja najpierw w swoim, a potem w normalnym języku, tak na wypadek, gdyby siwka jej niezrozumiała lub inaczej odczytała intencje Nonszlo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Sob Paź 08, 2016 3:37 pm

Kłusował brzegiem jeziora ignorując zupełnie fakt, że raz za razem obie jego prawe nogi zanurzają się w skutek tego nierównomiernego chodu po pęciny w lodowatej wodzie. Wciągał w chrapy zapach zimy, deszczu ze śniegiem i igliwia, wszechobecnych na pokrytych wieczną zmarzliną terenach Posoki. Co za rzepak wymyślał tą nazwę? Wyczuł też coś innego, wybijającego go z monotonii i rytmu. Uniósł łeb i prześlizgnął się wzrokiem po dwóch siwych klaczach, odbywających pogawędkę w odległości kilkunastu metrów od niego. Zwolnił do stępa i zarżał, informując je tym samym o swojej obecności. Dystans między nimi malał. W końcu Sorin zatrzymał się kilka króków od lipicianki stojącej bliżej.
- Zdravstvuyte - przywitał się po raz kolejny zapominając o wyrażaniu myśli w komunikatywnym języku. Typowe.
Przerzucił ciężar ciała całkowicie na lewą stronę starając się odciążyć nadwyrężone kopyto. Nie miał ochoty na naderwane po raz kolejny ścięgno.



_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nonszlo
Rekrut
avatar

Posts : 44
Join date : 30/09/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Aquilis   Nie Paź 09, 2016 3:34 pm

Cóż, najwidoczniej obca siwka nie miała najmniejszego zamiaru zwracać uwagi na Nonszlo i po prostu ja olała. Nie żeby Nonszlo miała jej to za złe, tak bywa. Być może Vita nie miała po prostu ochoty na pogawędkę z jakąś przypadkową klaczą, bo przyszła tu dlatego, aby pobyć nieco sama? Jeśli taki był zamysł siwki to wszystko szło nie po jej myśli- najpierw wparowała tu Nonszlo, a teraz pojawiła się tu kolejna postać, tym razem był to kary ogier. Przywitał się, znaczy, powiedział coś, co Nonszlo wzięła za przywitanie, gdyż nigdy takiego słowa nie słyszała. Równie dobrze mogła to być wyjątkowo obelga.
-Gul'kafh an'shel. Witaj- przywitała się z nieznajomym samcem. Podobnie jak wcześniej, tu również musiała wypowiedzieć się w swoim języku, ot taki odruch. Zmrużyła lekko oczy i, zupełnie tak jak w przypadku Vity, zmierzyła ogiera wzrokiem. Pierwsze co przyszło jej do głowy to to, ze Sora był podobny do Salema, innego ogiera, którego wcześniej poznała. Być może to przez czarną sierść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Aquilis   Nie Paź 09, 2016 4:34 pm

// Sorry, za ten przestój... Z głową w chmurach zapomniałam o odpisie przy zawodach... Mamy 3 miejsce <3

Siwa zwróciła uwagę na idącą w jej kierunku siwkę. Była niższa... Prawie o dziesięć centymetrów. Zanim ta ją zauważyła, ona już kierowała w jej kierunku ucho... Co było do przewidzenia - jak wszyscy przy obcych "osobach", zatrzymała się kilka metrów od niej. Przestąpiła z nogi na nogę.
- Witaj... Jak się zwiesz? - Vit zdziwiło pierwsze przywitanie... Nigdy takiego nie słyszała.
- Jestem Vitalia, z tego samego stada co Ty... Żeby nie było... Nie lubię mieć wrogów z tych, z których mogą być przyjaciele... No chyba, że się sami proszą, ale to ich sprawa. - mruknęła pod nosem, patrząc ukradkiem na klacz. Lipicanka do najwyższych nie należała, często była niższa od innych koni. Znaleźć kogoś niższego również graniczyło z cudem. Jak ten prawie cud, sam do niej przychodzi. Niewiarygodne. Jej różne rozmyślania przerwało rżenie. W sumie już wcześniej słyszała jego kroki, ale to nie wyprowadzało jej z rozmyślań. Tu wszystko szlag trafił i Vit zarzuciła głową w kierunku nadchodzącego towarzysza. Chyba nie tylko jej przypominał Salema. Druga siwka również prawdopodobnie widziała podobieństwo. To na pewno był czysty przypadek. Chyba.
- Witaj. - chyba tylko lipicanka nie znała tych dziwnych języków i przywitań. Skinęła głową i pogrzebała jasnym kopytem w ziemi. Jej blado-błękitne oczy przeszywały lodowato ogiera. Cóż za zimne przyjęcie... I to dosłownie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Nie Paź 09, 2016 5:01 pm

Żadna z klaczy nie zignorowała go bezczelnie, co było doprawdy miłym gestem. Ileż to już razy spotykał się z chamstwem na swej drodze? A taki podstawowy szacunek do koni z własnego stada od razu postawił je wyżej w jego oczach.
- Miło poznać - Przypomniał sobie o wspólnej mowie, jednak przez tę wypowiedź nadal przebijały się śpiewne zmiękczenia i zaciągnięte samogłoski. Wcale niełatwo było zaprzestać dawnych nawyków. Do tej pory nie było takiej potrzeby. Teraz właściwie też jej nie było. Tyle że rozmowa zazwyczaj polega na obustronnej komunikacji. A ogier miał wielką ochotę na komunikację.
- Sora - przedstawił się zamiatając ogonem po pęcinach.
Rzucał spojrzenia to jednej, to drugiej klaczy, bez szczególnego celu czy intencji, ot tak, dla lepszego poznania rozmówcy i nabicia linijek postu. Lipicjanka o niebieskich patrzałkach przewyższała go o kilka centymetrów. Pod jej śnieżnobiałą sierścią rysowały się mięśnie, całkiem ładnie wyrzeźbione zresztą. Jej postawa mówiła o pewności siebie i zadziornym charakterze. Albo i nie, co on tam mógł wiedzieć? Druga wydała mu się bardziej subtelna. Niższa, drobniejsza, o bardzo jasnych oczach i pysku rozciętego długą, bardzo cieniutką blizną.
Sora właśnie na tej bliźnie zawiesił swój wzrok. Czemu akurat na niej? W innych okolicznościach pewnie nawet by jej nie dostrzegł. Skąd się wzięła? Nagle bardzo zapragnął się tego dowiedzieć i chociaż na razie mógł jedynie spekulować na ten temat i snuć domysły, postanowił, że zapyta o to klacz. Może trochę później.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nonszlo
Rekrut
avatar

Posts : 44
Join date : 30/09/2016
Age : 19

PisanieTemat: Re: Aquilis   Nie Paź 09, 2016 7:40 pm

O, jednak siwka umie mówić! I nawet się przedstawiła.
-Nonszlo, jestem samotniczką- przedstawiła się swoim, tym razem, prawdziwym imieniem. Stwierdziła jednak, ze "wyprowadzi" Vitę z błędu. Cóż, nie była to do końca nieprawda, nie czuła się emocjonalnie związana ze stadem, dołączyła tylko dlatego, że tak należało. Swoją drogą, ciekawe czy w krainie byli jacyś prawdziwi samotnicy? Skrzywiła się nieznacznie słysząc dalszą część wypowiedzi klaczy- słowa nieprzyjemnie przypominały niezbyt subtelną groźbę, czyli trzeba będzie trzymać klacz na dystans. I dosłownie, i w przenośni.
-I nawzajem- odrzekła z grzeczności Nonszlo. Przynajmniej ogier, w przeciwieństwie do nowo poznanej klaczy, nie zaczął od razu rozmowy od swojego rodzaju groźby. Z braku innego zajęcia i faktu, ze ten post jest zbyt krótki i trzeba go w jakikolwiek, nawet najbardziej nieudolny, sposób przedłużyć, zaczęła grzebać w ziemi tylnym kopytem. Naprawdę nie miała pomysłu co powiedzieć, a powiedzenie jakiejś głupoty wydawało jej się dużo gorsze niż siedzenie cicho. Rzuciła siwce dyskretne spojrzenie, wcześniej była dosyć gadatliwa, więc może i teraz zacznie coś mówić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 17

PisanieTemat: Re: Aquilis   Pon Paź 10, 2016 3:34 pm

Vitalia spojrzała na nią. Samotność. Wiele o niej wiedziała. Aż za wiele. Cicho przestąpiła z nogi na nogę. Nienawidziła samotności. Z drugiej strony nie kochała towarzystwa. To takie dziwne. Była chyba neutralna do tego czy ktoś z nią jest czy nie. W sumie miała tylko jedną rzecz do kochania. Walka. Bycie wojowniczką, co dotychczas się w sumie udawało. Ale czy teraz też sobie poradzi? Mięśnie bez ćwiczeń wiotczeją, maleją. Teraz przez to jest taka słaba. Parsknęła. Wszystko jest dziwne na tym świecie. I nie ma na to rozwiązania. To nie była groźba. To coś w rodzaju przestrogi. Vit jak widać było obojętnie jak ją odbierano. Zawsze zdobywała to co chciała.
- Vitalia - odpowiedziała - Może już kiedyś o mnie słyszałeś... I w sumie mi też miło. - odparła tą grzecznościową formułką.
Dalej coś tu ją kręciło z tym podobieństwem do Salema. Wręcz doprowadzało do szału.
- Mam takie małe pytanko, Sora... - przechrząknęła - Tak się zastanawiam czy masz związek z Salemem. Z naszego stada. Jesteś do niego podobny. - popatrzyła na niego. Nawet oczy są jakieś podobne. Nie ma szans, by nie byli co najmniej kuzynami.
- Co planujecie w przyszłości? Jakieś spokojne życie? Rodzina? Czy może bycie medykiem? A może idąc po zwierzęcych trupach, zamierzacie być wojownikami? - to, że klacz miała chyba ponad setkę blizn, chyba mówiło samo za siebie. I jeszcze ta niezagojona rana na nodze i nad okiem. Co prawda - obficie już to nie krwawiło, ale było wściekle czerwone. Siwa sierść promieniowała przy zachodzie słońca. Niebo było już lekko przyciemnione, w pewnej chwili czerwone, a gdzieś końce czerwonego wchodziły w róż. Z różu natomiast wywodził się pomarańczowy. Na końcu była ognista kula, widoczna pomiędzy dwoma potężnymi górami. Woda mieniła się na różowo-czerwono. Naprawdę piękne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Pon Paź 10, 2016 4:18 pm

Drobniejsza z klaczy nie miała chyba ochoty na rozmowę. Albo nie miała ochoty na rozmowę z nim. Może w ogóle nie była zbyt rozmowna? Lipicjanka za to przejęła na siebie trud rozkręcenia konwersacji. Przyjął to z ulgą, bo sam nie do końca był w nastroju by się tym zajmować. Pierwsze spotkania, są takie krępujące. Zazwyczaj też nudne. Bardzo rzadko zdarza się ktoś, z kim już od pierwszego wejrzenia nawiązujesz swego rodzaju więź. Rozumiecie się bez słów, tematy płyną niczym strumienie, podobnie jak słońce na niebie. Ale hej! To nie powód by skreślać kogokolwiek na podstawie tego wstępnego, nudnawego wrażenia!
- Nie sądzę - odparł zgodnie z prawdą. Nie miało brzmieć to niegrzecznie, chociaż prawdopodobnie brzmiało. Nie kojarzył praktycznie nikogo, chociaż w sumie zdążył już spotkać kilka koni. No i Szynkę, oczywiście.
Właśnie o niego zapytała siwka w następnej kolejności. Posłał jej zdumione spojrzenie. W sumie, co w tym dziwnego? On i bracik byli do siebie dość podobni. Nie podejrzewał jedynie, że Vitalia mogła go spotkać na swojej drodze.
- Ciekawe, że pytasz. Szynka... - specjalnie posłużył się tym nieco śmiesznym przezwiskiem. W końcu nikt nie będzie wymagał od niego kreowania wizerunku, prawda? A przynajmniej nie pozytywnego - Jest moim bratem.
Ciekawe co ich łączyło, że się zainteresowała. Jakoś nie wierzył by w przypadku jego brata skończyło się na zwykłej randomowej znajomości.
- Spotkałaś już osobiście naszego pana i władcę? - zapytał.
Coś mówiło mu, że Nonszlo a) nie ma pojęcia o kim lub o czym toczy się rozmowa b) średnio ją to interesuje. Postanowił przejść na podtsawiony przez Vitalię temat. Nieco... oczywisty, ale co tam.
- Wiesz, zawsze marzyła mi się kariera geodety - rzucił ukradkowe spojrzenie białej klaczy. Obie były białe. Możecie snuć domysły.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna
Duchowny
avatar

Posts : 65
Join date : 11/10/2016
Age : 27

PisanieTemat: Re: Aquilis   Sro Paź 12, 2016 10:55 am

Ciągły chód może męczyć. Ale nie Lunę. Jednostajny odgłos uderzeń kopyt o ziemię zdawał się uspakajać. Więc szła dalej, rozglądając się uważnie na wszystkie strony. I szła tak, aż dotarła nad wielką wodę. Nie uszła jej uwadze obecność obcych koni. Wolała trzymać się od nich z daleka. Choć i tak nie była blisko nich, wolała odejść jeszcze bardziej. Gdy uznała, że w razie czego ma wystarczająco dużą odległość na ucieczkę, zatrzymała się i zanurzyła pysk w zimnej wodzie, cały czas bacznie obserwując wszystko dookoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Sro Paź 12, 2016 7:40 pm

Eren galopowała pewnie przed siebie. Wiatr nieustannie uderzał jej ciało, lecz ona bezustannie brnęła na przód. Jej mięśnie, chociaż wciąż niewypoczęte, stawały na wysokości zadania.
Nagle spostrzegła przed sobą jakąś sylwetkę. Oops, czyżby zbyt bardzo się rozpędziła? Czy trening zakończy się stłuczką?
Jednak Łowczyni z łatwością zatrzymała się dwa metry przed czarną klaczą.
- Przepraszam, jeżeli cię wystraszyłam. - powiedziała głosem pozbawionym jakichkolwiek emocji. Jej oddech był przyspieszony po galopie. Szczególnie, że luzytanka jeszcze bardziej męczyła tylko swoje obolałe mięśnie. Jednak ona nie lubiła siedzieć i stwierdziła, że to uczyni ją jedynie wytrzymalszą. Wiadomo, jak już się na coś uprze, to nic jej nie powstrzyma. Klaczka piła, kiedy to ta o mało na nią nie wpadła, chociaż Eren była łowczynią, to jednak potrafiła przeprosić, kiedy było trzeba. Wyglądało na to, że napotkała kolejnego członka stada, nie było potrzeby, aby być wrogo nastowionym, przynajmniej należało postarać się być uprzejmym.
Ohh, wyglądało też na to, że nie są tutaj sami. No pięknie. Chciała stąd uciec jak najszybciej. Nienawidziła przebywać wśród innych koni, w szczególności przy kilku.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Sro Paź 12, 2016 9:07 pm

//Wybaczcie, że się zmywam, ale fabuła się strasznie ciiiągnie i, no cóż... jest raczej nudna. Bye!

Czuł jak zimno przełamuje jego barrierę ochronną, wkrada się podstępnie do wszystkich komórek jego ciała. Zmierzchało, a noce w Północnej Tundrze niosą za sobą mróz. Przestępował z nogi na nogę, bawił się ciężarem własnego ciała. Jego rozmówczynie nie wykazywały zbyt wielkiej chęci na rozmowy. Nie aż takiej, by rozgrzać go od wewnątrz albo chociaż takiej, by warto było znosić chłód i niewygody. I odmrożenia drugiego stopnia. Jego myśli wędrowały coraz bardziej w stronę otwartych przestrzeni daleko na zachodzie. Czy dogoni słońce chowające się za widnokręgiem? Zdąży, to możliwe. Jednak czas się już żegnać.
- Rozmowa z wami była... - Kształcąca? Konieczna? - Była doświadczeniem.
Czy to zdanie miało sens? Cóż, zawsze można sobie go dopowiedzieć. Co takiego zostanie dopowiedziane, to już nie pozostawało w jego interesie. Zarzucił łbem, jego wzrok powędrował gdzieś na lewo. Zdawało mu się, że nad brzegiem, dalej, o wiele dalej, dostrzegł znajomą sylwetkę. I drugą, obcą. Swoje kroki skierował w kierunku dokładnie odwrotnym.

z/t

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna
Duchowny
avatar

Posts : 65
Join date : 11/10/2016
Age : 27

PisanieTemat: Re: Aquilis   Sro Paź 12, 2016 9:44 pm

Jeszcze podczas picia usłyszała tętent kopyt. Odwróciła się błyskawicznie i w ostatniej chwili odskoczyła, wierzgając dziko. Obróciła się w stronę nowoprzybyłej z uszami przylegającymi do tyłu głowy. Oddychała ciężko. Jej pozycja wyraźnie pokazywała, że nieznajoma nie ma prawa się do niej zbliżyć. Jednak powoli uszy zaczęły iść w górę, a w umyśle Luny pojawiło się zainteresowanie.
- Kim... jesteś? - zapytała jakby z trudem. To, że jej pozycja stała się mniej agresywna, nie oznaczało wcale ufności. Gdyby nieznajoma posunęła się choć o jeden krok, fryzyjka od razu by odskoczyła, lub zareagowała jeszcze gwałtowniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Czw Paź 13, 2016 5:11 pm

Eren stała cały czas dokadnie, gdzie udało jej się zatrzymać. Obserwowała zachowanie klaczy i łatwo było wywnioskować, że nieznajoma miała zamiar w razie czego się bronić, a ona nie miała ochoty, ani zamiaru z nikim walczyć.
- Mam na imię Erenszkigal, należę do stada Posoki. - przedstawiła się, skoro już została o to zapytana. Prawdopodobnie źle wyszłaby na milczeniu. Ukłoniła się lekko. Skoro już nawaliła, to lepiej byłoby spróbować zachować się stosownie. - A ty to...?
Andaluzka miała nadzieję na to, że klacz, która stała przed nią również poda swoje imię, chociaż wiedziała, że go nie zapamięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luna
Duchowny
avatar

Posts : 65
Join date : 11/10/2016
Age : 27

PisanieTemat: Re: Aquilis   Czw Paź 13, 2016 5:29 pm

Stała już spokojniej. Jeśli nieznajoma nie kłamała, nie były wroginiami. Luna uważnie patrzyła na Eren, po czym
ostrożnie zamknęła oczy. Nabrała chłodnego powietrza do plóc. Starała się opróżnić umysł. Wkrótce znalazła się w podobnym stanie co podczas modlitwy. W pewnym momencie otworzyła nagle oczy i spojrzała wprost w oczy swojej rozmówczyni. Stała tak i patrzyła. Nie drgął jej żaden mięsień.
- Wierzę ci - głos brzmiał jej nieco dziwnie. Zaraz po tej krótkiej frazie potrząsnęła lekko głową i rozluźniła całe ciało. Uśmiechnęła się lekko. Strach z niej uciekł. Były przecież siostrami, chociaż każda miała innych rodziców. Były siostrami stadnymi.
- Na imię mi Luna - przedstawiła się. Darowała już sobie wzmiankę o rodzicielach. To nie był odpowiedni moment. Ale teraz... Teraz było to, czego nie lubiała. Z jednej strony chciała lepiej poznać prawienieznajomą, a z drugiej strony nie wiedziała co powiedzieć. Nic więc nie powiedziała, tylko patrzyła klaczy w oczy, a wiatr rowiewał jej grzywę raz pokazując prawe, a raz lewe oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erenszkigal
Wojownik
avatar

Posts : 31
Join date : 11/10/2016

PisanieTemat: Re: Aquilis   Pią Paź 14, 2016 11:41 am

Odetchnęła z ulgą w myślać, kiedy zobaczyła, że klacz zaczyna się uspokajać. Jeden mniejszy problem z głowy. Uśmiechnęła się do niej lekko.
- Miło mi cię poznać, Luno. - jej głos utrzymywał się w przyjacielskim tonie, nie chciała przecież wystraszyć kogoś ze stada. Może i nie była najlepsza w kontaktach z innymi, może i była enigmatyczna, zamknięta w sobie, była zabójczynią, ale stado było wszystkim, co posiadała w tej akurat chwili. I gotowa była się dla niego poświęcić.
Kątem oka widziała jak ktoś znika w oddali, ah, o jednego konia mniej. Całe szczęście.
- A więc... - nie wiedziała, czy powinna zacząć jakąś rozmowę, naprawdę zastanawiała się, czy odejście stąd nie byłoby najlepsze. - Od dawna należysz do tego stada?
Erenszkigal nie przebywała tutaj najczęściej, gdyby ktokolwiek dołączył, nie miałaby o tym bladego pojęcia. Chociaż to, czy stado się powiększa nie było dla niej istotne. Na pierwszym miejscu były jej interesy. I tak nic ciekawego się nie działo. W wypadku wojny przybyłaby oczywiście, aby w niej uczestniczyć, ale jako, iż wszystko było spokojnie, każdy żył własnym życiem, nie musiała robić nic. Co miało swoje duże plusy.

_________________
ᴬˡˡ ᵃʳᵒᵘᶰᵈ ᵐᵉ ᵃʳᵉ ᶠᵃᵐᶤˡᶤᵃʳ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᵂᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᵖˡᵃᶜᵉˢ˒ ʷᵒʳᶰ ᵒᵘᵗ ᶠᵃᶜᵉˢ
ᴮʳᶤᵍʰᵗ ᵃᶰᵈ ᵉᵃʳˡʸ ᶠᵒʳ ᵗʰᵉᶤʳ ᵈᵃᶤˡʸ ʳᵃᶜᵉˢ
ᴳᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ˒ ᵍᵒᶤᶰᵍ ᶰᵒʷʰᵉʳᵉ
ᵀʰᵉᶤʳ ᵗᵉᵃʳˢ ᵃʳᵉ ᶠᶤˡˡᶤᶰᵍ ᵘᵖ ᵗʰᵉᶤʳ ᵍˡᵃˢˢᵉˢ
ᴺᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ˒ ᶰᵒ ᵉˣᵖʳᵉˢˢᶤᵒᶰ
ᴴᶤᵈᵉ ᵐʸ ʰᵉᵃᵈ ᴵ ʷᵃᶰᵗ ᵗᵒ ᵈʳᵒʷᶰ ᵐʸ ˢᵒʳʳᵒʷ
ᴺᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ˒ ᶰᵒ ᵗᵒᵐᵒʳʳᵒʷ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Aquilis   

Powrót do góry Go down
 
Aquilis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Posoka :: Posoka :: Północna Tundra-
Skocz do: