IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kanion Duchów...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Kanion Duchów...   Pon Paź 03, 2016 7:26 pm

Wielki kanion, usytuowany niedaleko jezior. Legendy głoszą, że w tym miejscu ukazują się duchy. Typowy dla tego miejsca rekwizyt, to oczywiście stare, połamane kości i jedna ściana we krwi. Ponąć to jakiś portal.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vitalia
Wojownik


Posts : 236
Join date : 30/09/2016
Age : 16

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pon Paź 03, 2016 7:50 pm

Vitalia przyszła tu, do Kanionu Duchów. Klacz ani trochę w to nie wierzyła. Ponąć nikt żywy stąd nie wyszedł. Cóż, nowe wyzwanie - czyli w sumie dobrze. Chyba. Czuła się nieswojo, tak jakby ją ktoś obserwował. Ktoś niewątpliwie potężny. W napięciu szła przez ponury dół. Szła nerwowo. To mało powiedziane. Na każde gwizdnięcie wiatru siwa strzygła uszami. Coś tu było niepokojącego. Weszła właśnie w najszerszy odcinek swojej przechadzki. Właśnie tam, z zboczy wyrastały gołe drzewa, z upiornie stojącymi gałęziami. Ona taka wielka wojowniczka ma się bać? Zwykłego ponurego miejsca? Śmieszne... No może trochę mniej. Serce siwki biło szybciej. Parsknęła cicho. Doszła do świecącego się na niebiesko kręgu - było tam miejsce w kształcie kopyta. Już chciała tam podejść. Lecz w uszach usłyszała dzikie rżenie. Z przerażeniem zobaczyła jakiegoś siwego konia z skrzydłami. Co najgorsze nie był materialny. Podbiegła do miejsca planowanego zderzenia... Próbowała się zamachnąć. W sumie nie trafiła... Jak miała trafić w coś co jest tylko kupką dymu. Tylko trochę dziwnego.
- Co to u diaska?! - warknęła przez zęby. Rzadkie, tylko po jaką cholerę, aż tak?! Zerknęła na to coś. Leciało znów do niej. Skrzydła... Co to jest? Konio-ptak? Próbowała znów uderzyć, ale koński ptak... rozpłynął się w powietrzu. Tak... O.... Przeszła dalej, już przeświadczona, że wszystko co mówią legendy jest prawdą. Ale czy to oznacza, że nie wróci, tam na tamten świat. Czy to oznacza, że stanie się tym skrzydlatym duchem? Tylko tu będzie mogła być. Nad chmurami zobaczyła cień. Leciał wysoko i ją obserwował. Wielki.
- Błagam, tylko nie mówcie mi, że to znowu on. - pomyślała. Na nieszczęście jej to było coś innego. Tamto tylko wkurzało. A to ją może zranić. Szybowało nad chmurami. Nagle znikło. Coś tu się działo niepokojącego. Ptak nie wiadomo skąd rzucił się na klacz. Wokół krążył ten niematerialny konio-ptak. Orzeł był koloru czarnego, całkowicie czarny, czarne jak węgiel oczy... Przeszywały wszystko i wszystkich. Zarył szponami w zad. Siwa zarżała donośnie. Wierzgnęła, ale mimo to ptak dalej się trzymał mocno jej skóry, już gdzieniegdzie czerwonej od świeżej krwi. Wpadła na pewien pomysł. Nagle, oczywiście, by zaskoczyć ptaka położyła się, przygniatając jego nogi. Co prawda - bolało. Wygięła szyję i swoją tradycyjną metodą zaatakowała napastnika. Mianowcie capnęła go zębami. Ptak zaskrzeczał przeciągle. Jakoż, że był mniejszy od niej w przeciągu kilkunastu sekund szmotaniny orzeł uwolnił się spod cielska, ale jego kawałek nogi był w zębach Vit. Rzucił się na nią ponownie. Klacz była zmuszona puścić jego, nogę i mocniej zgiąć szyję, ponieważ czarny celował w jej oko. Zostawił jednak po sobie pamiątkę - nad okiem, jakieś dwa centymetry nad nim widniała rana. Mocno krwawiła, lecz spływała bokiem. Siwa wstała. Dosyć prędko. Ptak dalej unosił się nad nią, teraz próbował zaatakować, lecz na to ona była przygotowana. Przekręciła się na przednich kopytach i wcisnęła tylne prosto w orła. Ten próbował rozpaczliwie utrzymać się przeciwko grawitacji. Lecz w tej walce poległ. Runął na ziemię. Natychmiast dopadła go siwka. Przygniotła go do niemi kopytami, ale jego szpony otworzyły dawniejszą ranę w nodze, gdy jeszcze walczyła z lisem w tej krainie. Poszerzył krwawą walkę, pogłębił. Vit stanęła dęba i zanurkowała przednimi nogami. Plan był, by zakończyć to i trafić w głowę, ale ten się uchylił. Nie wiadomo jaka siła posłała nagle ją na ziemię.
Klacz obudziła się. Popatrzyła w niebo. Było strasznie jasne, niczym nie przypominało tego, pod którym walczyła jeszcze przed chwilą. Stała na pięknej zielonej trawie, a na jej skórze nie było ani blizny. Dziwnie bez tego wyglądała. Na bardzo delikatną. Woda w strumieniu przepływającym obok, była dziwnie czysta. Za czysta. Widać było wyraźnie każde ziarenko piachu, tu wszystko było piękne... Za piękne na prawdziwy świat. Vitalia odwróciła się gwałtownie, zaplątując się prawie w swoją za długą, śnieżnobiałą grzywę. Na niebie ukazał się ten konio-ptak, którego wcześniej widziała. Coś jej się tu nie podobało.
Gdzie ja jestem?! - warknęła bez chwili na to, by ten duch mógł cokolwiek wytłumaczyć - Co zrobiliście z moim prawdziwym ciałem?! - tu czuła się inaczej. Za mocno inaczej. Zabrali jej ukochane blizny. Jej dowody, na bycie wojowniczką. Teraz wszystko przepadło.
Skrzydlate coś miarowo uderzając skrzydłami w cząsteczki powietrza, wylądowało. W sumie to był obłok, tylko bardziej zwinny, szybszy wręcz i z dziwnie realnym kształtem.
- Spokojnie... - odpowiedział - Masz szczęście - nigdy już nie będziesz musiała tam żyć...- mówił ze stoickim spokojem.
Teraz Vit nie zamierza się hamować. Niewątpliwie - jest niebezpieczna.
Ja chcę tam wrócić! Tam jest wszystko, ja prawdziwa, ja chcę żyć! - w jej oczach zapaliła się żądza mordu. Była w stanie zrobić wszystko.
- Skoro tak bardzo chcesz... Nigdy tu już nie wrócisz.... - mówił. Machnął skrzydłami, biorąc ją ze sobą.

Teraz świadomość siwej leciała nad kanionem, wracała do żywych. Widziała co się działo na dole. Jej ciało leżało zakrwawione, na dole... Tam z furią czarny orzeł ją zabijał. Ocknęła się w własnym ciele i bez wahania wstała, przygważdżając czarnego do podłoża. Przerobiła napastnika na sieczkę. Bez litości kopała już dawno martwe ciało. Wszystko ją piekło. Bolało, ciężko było oddychać. W cóż najlepszego się ona wpakowała? Zebrała się, idąc za prawie przezroczystym duchem, który doprowadził ją do wyjścia z kanionu. Skinął jej głową i rozpłynął się w powietrzu. Patrzyła jeszcze przez długi czas w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą był. U jej kopyt leżał miecz. Połyskiwał groźnie. Kiedyś się przyda - wzięła go. Westchnęła ciężko i pokierowała się w stronę bardziej zaludnionych terenów.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Vitalia dnia Pon Paź 10, 2016 7:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 09, 2016 8:32 pm

Stawiałam łagodnie moje czarne kopyta pomiędzy zżółciałymi kośćmi. Chłód przeszywał moje ciało, ale ten narastający ból oraz poczucie jak bardzo osłabłam podczas tej wędrówki sprawiały mi niejaką przyjemność. Oddychałam głęboko, lodowate powietrze napływało do moich płuc które się na przemian to unosiły, to opadały. Gdy wypuszczałam z lekka ogrzane powietrze tworzyło wokół mnie kłęby białej jak mleko mojej mamy pary.
Rozejrzałam się, poza tysiącami kości, śniegiem i kamieniami nie było tu nic ciekawego. Jeszcze raz przeskanowałam teren, i wtedy ujrzałam ścianę utworzoną z wysokiej skały a na niej jakieś czerwone malunki. Zagalopowałam tak jak umiałam (A uwierzcie że jak na to patrzę teraz mam wrażenie że galopowałam okropnie wolno i wyglądałam jak dziecko próbujace się popisać przed... Kośćmi ? Nie ważne...).
Zatrzymałam się tuż przed skałą. Uniosłam wysoko głowę i zaczęłam oglądać skałę. To co wcześniej wydawało się czerwonymi rysunkami okazało się krwią. Była w ciemnym odcieniu, z pewnością nie była świeża. Wszystkie plamy były na wysokości mniej więcej mojej głowy. Nie ruszyło mnie to zbytnio, nawet jeśli coś by mnie zaatakowało pokopałabym je na śmierć, w końcu jeszcze zanim się urodziłam atakowałam Salem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 09, 2016 8:44 pm

Przyszedł tu za jej zapachem. Parsknął przez nos, ujrzawszy na horyzoncie ciemną sylwetkę. Nie mógł się pomylić. To po prostu nie było wykonalne. Jego kopyta zostawiały ślady w miękkim śniegu.
- Zvezda... serio? - mruknął gniewnie, patrząc, jak żółte kosteczki jedna po drugiej strzelają z przyjemnym dźwiękiem pod kopytkami jego córki. - Co ty tu wyprawiasz? - Nadal był zbyt daleko, by go usłyszała. Przeszedł więc z ożywionego stępa do wyciągniętego kłusa i, z chrupotem setek gnatów, zbliżył się do klaczki. Mała wpatrywała się z natchnieniem w skałę. Skałę pokryto malunkami z krwi. Salem zmarszczył brwi.
- Urocze miejsce sobie znalazłaś, córcia - parsknął, pyskiem gładząc jej szyję. - Krew i kości - powiedział z powątpiewaniem, nie rozglądał się po ośnieżonym kanionie. Znał to miejsce. Jak wszystkie, cholera. Kolejna skryta w śniegu kość strzeliła sucho pod jego kopytem, gdy postąpił o krok, zadarł głowę i spojrzał w gwiazdy. Świeciły jasno, chociaż póki co było ich bardzo niewiele. - Podoba ci się świat?... - zapytał, znowu patrząc na nią roziskrzonymi oczyma. Ciekawiło go to. Czy źrebak może pokochać mroźne, przerażające klimaty Posoki?

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 09, 2016 9:07 pm

Muszę przyznać, słyszałam chrupnięcia a po chwili oddech ale ignorowałam to...
Byłam nazbyt skupiona na oglądaniu skały obryzganej krwią, pachniała stęchlizną a gdy dotknęłam jej chrapami- pozostał na nich bordowy pył. Prychnęłam strzepując to z siebie i przy okazji tworząc wokół siebie kłąb pary. Gdy ta się rozwiała usłyszałam głos, dziwnie znajomy głos była w nim nutka mojego...
Bez chwili wachania odwróciłam się i sparaliżowałam przybysza wzrokiem.
Córcia !? Krzyczałam wewnątrz siebie ale będąc ledwie urodzoną niewiele umiałam. Potrząsłam głową zdziwiona i wyciągnęłam ją w stronę karego ogiera z ciekawością. Moje oczy ciekawsko wpatrzyłam w błekitne oczy taty. Powoli otwarłam usta ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć mocno kichnęłam. Ale tak na prawdę mocno, w każdym razie wystarczająco by odrzuciło mnie dwa kroki w tył. Potrząsłam mocno głową i znów uniosłam ją ku karemu.
K...klewww Mój głos rozbrzmiał jak harfa na olimpie, piękny i delikatny. Kl...krew ! Kosći ? Powtarzałam niepewnie próbując poprawiać błędy. A gdy w końcu mi się udało spojrzałam zadowolona na karego. Moja głowa tworzyła pełne zdania, język natomiast jeszcze nie nadążał za słowami i plątał się gdy próbowałam mówić.
Swiaaaat ? spytałam, tego słowa jeszcze nie słyszałam. Spojrzałam pytająco w oczy tego olbrzyma, były bardzo ładne... Też bym takie chciała mieć !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pon Paź 10, 2016 5:20 pm

Widział, jak się spina, widział, jak się odwraca. W jego umyśle coś rozbłysło. Rzadko spotykane uczucie... Salem trącił małą pyskiem i przyjrzał się kamiennej ścianie. Zabawny dźwięk kichnięcia rozerwał ciszę, przetykaną jedynie pasmami huczącego wiatru.
- Tak, klew i kosći. Brawo. - Uśmiechnął się półgębkiem, zaszurał kopytem w miękkim śniegu. Jego biel nadawała kościom paskudny, żółty kolor. Salem przyglądał im się krytycznie. Naprawdę tak wyglądają? Oj tak, naprawdę. Pogrzebał chwilę w pamięci, poszukał w niej gnatów. Śmiesznie sterczą z rozrywanego żołądka, jak rzędy jeżących się z morza krwistej paszczy zębów. - Wiesz, czym są? Skąd się biorą? - zapytał, raczej retorycznie, bo i skąd zeromiesięczny źrebak ma to wiedzieć. Swoją drogą, interesujący temat na pogawędkę. Kary ogier jednak nie spodziewał się niczego innego. W Kanionie Duchów nawet w samym powietrzu, mieszaninie tlenu, azotu i innych takich pierdół, dało się wyczuwać ostrą, mętną, demoniczną zawiesinę. To aż natchnęło do rozmawiania o flakach. Chociażby z córeczką.
- Świat, Zvezdo... - mruknął, zamiótł ogonem rozpryskując śnieg, spojrzał w niebo. Było piękne, było malownicze. Gwiazdy iskrzyły bielą wśród wszechobecnej czerni, nie żółciły się tak brzydko, nic nie zaburzało ich urody. - Świat jest zły. Ale musimy go lubić i bronić... bo nie mamy gdzie indziej żyć - stwierdził i uśmiechnął się kwaśno. Noc zawiewała chłodem, prószyła śniegiem. Dwie kare sylwetki bardzo wyraźnie odcinały się na tle białego puchu. Wiatr poruszał ich grzywami, muskał skórę. Było miło.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pon Paź 10, 2016 5:48 pm

Zapamiętałam te słowa do końca życia, w końcu to one mają być moimi najlepszymi przyjaciółmi do końca marnych dni...
Rrrrrrrr Co to było ? Czy chciałam uświadomić mojemu ojcu że nie zdążył powiedzieć litery "r" w słowie krew albo po prostu warknęłam na ojca...
Warknęłam.
Nie, to był zły pomysł...
Wracając... Na jego pytanie wyciągnęłam zaciekawione oczy w stronę wiekokonia który zwał się moim tatą. "Świat jest zły.  Ale musimy go lubić i bronić... bo nie mamy gdzie indziej żyć... Zapamiętałam dokładnie jego słowa i zaczęłam je studiowac w głowie.
Co co zlejemymy ? Okey, chyba czas włączyć wersję tłumacza:
Po co żyjemy ? W każdym razie tak to miało brzmieć ale mój cudny język odmawiał ciągle współpracy i źle wypowiadał większość słów.
Ujrzałam jak tata rozgląda się po terenie. Zachowywał się dokładnie jak ja... Nie, ja byłam bardziej zafascynowana...flakami.
Nie czułam od nich żadnej zgrozy, nie bałam się ani nie cieszyłam. Nic, pustka...
Atfiej mierc. Już tłumaczę: Łatwiej śmierć. Chyba chodziło mi o to że łatwiej umrzeć. Nadal tak sądzę. Spojrzałam w lodowe oczy ojca. Są tak pięknę i chyba oryginalne, z pewnością dzięki nim zawsze poznam tatę...No chyba że jego brat będzie mieć identyczne xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pią Paź 14, 2016 7:04 pm

Patrzył na swoją Gwiazdę intensywnie, myślał, unosił brwi w skupieniu i zdziwieniu. Zaczęła prychać, warczeć, więc capnął ją ostrzegawczo za ucho, ale poza tym nic.
Delikatnie padały płatki śniegu, jeden po drugim, wirowały, okręcały się, osiadały na nosach i uszach. Salem prychnął ciche przekleństwo, gdy jedna ze śnieżynek wylądowała mu w środku chrapy.
Po co żyjemy.
Taki glut, a takie pytania sadzi, szalona.
Musiał się zastanowić, mocno, dość długo, Zvezda poczekała sobie trochę na tę odpowiedź.
- Żyjemy, bo nam wolno. Żyjemy, żeby sprawdzić, czy jesteśmy bardziej dobrzy, czy bardziej źli - stwierdził, chociaż nie brzmiało to dobrze. Strzepnął ogonem, spojrzał na małą. Poczuł się dziwnie. Dla odreagowania kopnął jakąś kość i przez chwilę patrzył, jak wiruje, kręci się, leci, toczy, rozsypuje firn.
- Jak kto woli - prychnął cicho i zamiótł śnieg ogonem. - Dlaczego zadajesz mi takie pytania? Pobaw się lepiej śniegiem, czy coś. - Trącił ją pyskiem i pogrzebał kopytem w śniegu. W zasadzie wyburczał to tylko dlatego, że z natury był niewiele gadatliwy, przynajmniej nie w ten sposób, bo drzeć to on się lubił, ale wolał czyn - najlepiej poprzedzany wrzaskiem.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 16, 2016 10:52 am

//Co to za avek ? Razz
Szybko się uspokoiłam, to capniecie w ucho wystarczyło. Może i byłam księżniczką i tak dalej, ale tate to ja szanuję. Może nawet kocham jeśli potrafię ? W każdym razie stanełam i w skupieniu czekałam aż tata coś powie. No trochę to zajęło, nie powiem. W każdym razie po kilku minutach ciszy i nieustannego wpatrywania sie w oczy taty odpowiedział. Nie była to odpowiedź jakiej oczekiwałam ale skoro tata tak mówi- musi tak byc.
Tatusiu, a my... Dobsy cy śli ? Spytałam wwiercajac swój wzrok w oczy tatusia. Zobaczyłam jak tata tak smiesznie macha ogonem. Tez spróbowalam tak zrobić ale niczego nie poczułam. Obejrzałam się za siebie i zrozumialam- mój ogon był straszzznie krótki. Mam nadzieje że kiedys urośnie i bedzie taki jak taty !
Tata, ale ja ce klew... I kosci, i smerc ! Zaprotestowałam, śnieg był nawet ładny, ale nudny- bardzo nudny. Taki jednolicie biały- nie to co krew !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 16, 2016 2:19 pm

// Najpiękniejszy <3

Pogładził jej ciemną grzywę pyskiem, była takim ślicznym, nierozumnym płodem.
- Myślę, że dobrzy... ale to zależy od nas - powiedział, lekko oszołomiony kolejnym pytaniem. Były zbyt trudne dla niego, ale nie dał tego po sobie poznać. Ściągnął pysk w nieco chmurnym wyrazie, takim normalnym, zawsze taki miał. - To ci jeszcze urośnie, kukulka - stwierdził, mimowolnie nazywając ją poczwarką. Przecież to słodkie, tatuś i jego mała poczwarka spacerują sobie wśród doliny kością i flakami porośniętej. Ciekawe, czy śnieg kiedykolwiek poprószy na tyle gęsto, by przykryć w całej rozciągłości sterczące zewsząd gnaty.
- Będziesz miała dużo okazji, by je zobaczyć - powiedział, nie potrafiąc powstrzymać uśmiechu wyłażącego mu na wargi. - Taka księżniczka jak ty powinna mieć życie pełne fruwających wnętrzności, krwi, sterczących gnatów i śmierci. - Zakończył wymienianie tych urokliwości jeszcze szerszym uśmiechem.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 16, 2016 8:30 pm

Zmrużyłam oczy czując dotyk taty, był tak... Łagodny. Totalnie nie pasował do jego osobowości. Słysząc odpowiedź zawiodłam się lekko. Ja odpowiedziałabym że nasza rodzina nie jest dobra ani zła- jest idealna (a przy tym królewska !), lubię moją rodzinę. Jest taka... Moja. Lubie mieć swoje rzeczy.
Kukuuulka ? Że taki ptak ? Ja jestem ptakiem ? Dlaczego tata tez sepleni, powinno się mówić "kukułka", a tata zjadł literkę "ł". W każdym razie tata obiecał że mój ogonek urośnie więc odetchnęłam z ulgą. Chwilę później powtórzyłam ten gest- tata obiecał mi że będę mogła bawić się kosteczkami i oglądać kreew !
Taak ! Powiedziałam wesoło i "przytuliłam tatę" a raczej jego nogi do których dosięgałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pon Paź 17, 2016 6:03 pm

Spojrzał na nią lodowatymi oczami, tchnącymi mroźną iskrą. Nie patrzył nieprzychylnie, tak zwyczajnie ją obserwował, z ciekawością, z niepewnością, skąd właściwie się tu wzięła. Mróz w jego ślepiach nie był niczym nadzwyczajnym. Jego odłamek na zawsze utkwił mu w źrenicy.
- Tak, kukulka. Widzisz, to stary język naszego stada, mało kto już go pamięta. Ja pamiętam. - Nie zadumał się nawet na chwilę, nie miał tego w zwyczaju. Żył twardo, żył momentem, punktem w czasie, który przez krótką, krótszą niż mrugnięcie oka chwilą był teraźniejszością.
Mała diablica. Mała, diabelna poczwarka.
Moja mała, diabelna poczwarka.
Stęknął, gdy wpadła na niego z miłością, ale odwzajemnił uścisk i prychnął jej chrapami w grzywę.
- Ubiłaś już coś? - zapytał mrukliwie, mając oczywiście na myśli, czy już staczała walki z drapieżnikami.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 8:13 am

Widziałam ten surowy wzrok taty, przestraszyłam się troszkę że coś zrobiłam źle i w geście "posłuszeństwa" zniżyłam głowę oraz zmróżyłam oczka. Gdy je otwarłam nadal patrzył tym wzrokiem (//no chyba że dodasz cos w nastepnym poscie xD), poczułam się zła. Ale jak ksegiczka może być ła ? Tata mufił ze my jesktesmy dopzy...
Ausiu... Tes ce staaa... ły? Ezyk, sada ! Powiedziałam z olbrzymim wysiłkiem. Pojawiło się... Kilka błędów ale bardzo się starałam. Ce padedac ezyk sada. Powiedziałam troszkę głośniej ale dykcja nawet minimalnie się nie poprawiła.
Uśmiechnęłam się uroczo do taty i uderzyłam tym włosowatym czymś w bok... Dobra nie w bok bo tego jeszcze nie umiałam. Moja kukulka zaświdrowala w powietrzu by po chwili znów osiąść na swoim miejscu (//wtf co to za zdanie xD).
Ucieszyłam się gdy tatuś mnie przytulił. A gdy dmuchnął we mnie nagle zrobiło mi się niebywale ciepło. Uśmiechnęłam się od... Ucha do ucha ? I wtuliłam mocniej w jego... Nogę.
Ugilas ? spytałam i zamrugałam kilka razy oczkami. Nieeee...
Odpowiedziałam po krótkiej chwili i odsunęłam się krok od taty tak by zobaczyć jego twarz.
//Bułka z wujkiem jest później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 9:25 am

Gdy zobaczył, jak schyla przed nim łeb, westchnął i łagodnie pociągnął ją za kosmyk krótkiej jeszcze grzywy, by podciągnąć ją do góry. To było ładne z jej strony.
- Wszystko w porządku, kukulka. - powiedział melodyjnie, czując, jak jego sierść oklejają drobinki zimnego, krystalicznego śniegu. - Nauczę cię, jak urośniesz - obiecał. Spojrzał w chmurne, nocne niebo. Wśród bezkształtnej masy szarości i zimna nie kwitły żadne gwiazdy. W Piekle czytał mapę z gwiazd. Pozwalała mu odnaleźć się z miejscu, w którym wszystko wyglądało i pachniało tak samo. Nagie, szare skały o piżmowym zapachu wilczej sierści. Kolce drucianych pnączy, cuchnące siarką i krwią. Tylko gwiazdy były mu przychylne. Tylko one. I zesłały mu Nyks.
Jego najdroższą Nyks.
- Na pewno będziesz miała okazję. Zapolujesz na niejedną wiewiórkę - stwierdził i pyskiem, pieszczotliwie, poczochrał jej grzywę. W jego zimnych oczach błyszczały iskry zadowolenia i wesołości. - A potem, za kilka lat... kto wie - urwał, zastanawiając się. Wyobraził sobie Zvezdę z wielkim, białym tygrysem przerzuconym przez kłąb, z pyskiem umazanym krwią, z płonącymi radością i ekstazą oczyma. Piękna wizja. Kiedyś ona przejmie jego miejsce na tronie, tak, był tego pewien. I musi być na to gotowa. Ze względu na brak matki, on musi tego dopilnować. I bronić swojego dziecięcia przed szalonym braciszkiem.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 10:15 am

Poczułam jak tata unosi moją głowę, spojrzałam na niego dużymi oczkami demona i patrzyłam. On jest taki silny i... Mądry. Bardzo go lubię... Choć sama nie wiem czy to można nazwać "lubieniem"- po prostu zawsze będzie mógł liczyć na mój szacunek. Dzięki niemu istnieje, nie ?
Ulosneee ? Znów spytałam i uśmechnęłam się łagodnie wysuwając głowę ku tacie. Gdy powiedział o wiewiórkach uśmiechnęłam się bardziej. W mojej głowie pojawił się obraz mnie taszczącej cielsko wielkiego potwora. Czyżby to była wiewiórka ?
na peewno ! pomyślałam i wtedy, całkiem niespodziewanie poczułam swędzenie w chrapach. Kilka razy zarzuciłam głową by ostatecznie głośno kichnąć. Zrobiłam to z taką siłą że odepchnęło mnie na metr czy dwa.
Chyba chłodne tereny mi nie sprzyjają... Ale za wszelką cenę chcę tu zostać !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 11:18 am

Uśmiechnął się do niej lekko. Cieszył się chwilą spędzoną z córką, co prawda w miejscu cholernie dziwnym, wśród kości chrupiących pod kopytami jak orzeszki, wśród ciemności. A jednak, bardzo mu się to podobało. Zawsze chciał być rodzicem.
- Urośniesz, będziesz taka, jak ja, a może i większa.. - mruknął, po czym zarzucił łbem. - Może wyścig? - zaproponował nagle, patrząc na nią z przekąsem, a potem powędrował wzrokiem po śniegu i chrupkich kościach. Dobre miejsce.
Przesunął kopytem, grzechocząc kośćmi.
A potem niech młoda wybierze się na polowanie na wiewiórki. Od czegoś trzeba zacząć. A kiedyś, w przyszłości, Salem nauczy ją języka starych pokoleń, czytania z gwiazd, polowania na prawdziwe zdobycze... Naprawdę tego chciał. Naprawdę.
Kiedyś zasiądziesz na tronie - mówiły jego oczy.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 12:08 pm

Taaak ! Powiedziałam z entuzjazmem i zastrzygłam uszkami. Ede duuuuza ! zawołałam radośnie i spojrzałam w nocne niebo. Było bardzo ładne. Niektóre z jasnych kropek tworzyły śmieszne kształty- jeden wyglądał nawet jak koń tylko miał coś na grzbiecie. A inny wyglądał jak potwór- miał baaardzo długie nogi, a każda z nich była rozłożona w innym kierunku. Pośrodku miał krzywo założony pas z trzech kropek. Wyglądał na baardzo silnego. Ale ja bym go pokonała gdyby nie był tak daleko.
Cio to siscik ? Spytałam przenosząc wzrok na tatę. Chciałabym być taka jak on.
Spojrzałam jak przesunął nogą. Powtórzyłam ten ruch ale troszkę nazbyt szybko- kości zamiast grzechotnąć wystrzeliły lekko w górę. Odskoczyłam w tył ale już po chwili badałam je z bliska... A raczej wyżywałam sie na nich. Na jednej stanęłam a drugą uchwyciłam między zęby i wyrzuciłam daleko za siebie.
Gdy zabiłam wszystkie kości spojrzałam zmieszana na tatę. W jego wzroku było coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 8:18 pm

- Oj, będziesz, i to wielka - uśmiechnął się lekko, nieznacznie wykrzywił wargi. Cieszysz się? Nie ma z czego. Świat jest krwawy i zły. Zły dla nas. Ale przecież nie powie tego głośno. Nie z dwumiesięczną córką.
- Widzisz, wyścig - zaczął Salem, nie widząc innego rozwiązania, jak powoli i spokojnie wytłumaczyć dziecku, o co chodzi. - to kiedy kilka koni biegnie jak szalone, do pewnego miejsca, i każdy chce być pierwszy. Bo pierwszy to.. najszybszy. Największy. Najsilniejszy - mówił. Tak było w Piekle, tyle, że to był wyścig o życie. A kości nie chrupały pod kopytami. Tylko wewnątrz ciała. Gdy leżało się wśród piachu i cierni, tratowanym przez opętanych berserkiem towarzyszy.
Na szczęście istnieją lepsze formy wyścigów. Łagodniejsze.
Ale każdy wyścig to rywalizacja.
Mała zaczęła zabijać kości. To pewnie słodkie, pomyślał Salem, ale nie roześmiał się, bo nie potrafił. Tego musiał się jeszcze nauczyć. Uniósł kopyto i również skruszył jakąś kość.
- Chcesz sprawdzić, ile potrafisz, ścigaj się - dodał i utkwił wzrok w jakimś głazie oddalonym o sporą ilość metrów. - Do głazu, okrążyć, z powrotem. Co ty na to? - pytał.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Sob Paź 22, 2016 9:59 pm

Spojrzalam łagodnie na tatę, mówił bez entuzjazmu. Nie żeby co ale ja chcę być największa, i najsilniejsza. Będę władczynią, będę wojownikiem. Co z tego wyjdzie...
Ale... To bes ensu... Powiedziałam łagodnie. Lepiej wsystkich zabic! Powiedziałam, uwaga, wyraźnie. W każdym razie wyraźniej niż do tej pory. To w końcu moje ulubione słowa, nie ?
Tylko najilniejsy pzezyje... Gdyby to nie był tata wolałabym ten wyścig o którym on myślał. Póki ktoś nie zginie nie ma zabawy. Uśmiechnęłam się niczym najprawdziwszy Joker i przeskanowałam oczy taty.
Dobla zgodziłam się na trasę wyznaczoną przez tatę i obejrzałam ją kątem oka- na zakręcie jest lód. Będę musiała zwolnić lub zrobić większe koło by go ominąć...
Ustawiłam się gotowa do szybkiego galopu a jeśli się uda- do cwału...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 23, 2016 10:41 am

Miała chęci, dużo chęci. Oby jej zapał przetrwał najmłodsze lata, oby rozkwitła tak, jak należy, naturalnie, dobrze. Każda gwiazda do pewnego momentu powinna trzymać się nieboskłonu, nim spadnie na ziemię. Inaczej jest niezdrowo, nienaturalnie. A wybryki natury nigdy nie są niczym dobrym, już on o tym wiedział.
- Masz rację - musiał jej to przyznać. O ileż tak by było prościej, zwyczajnie pozbawić życia wszystkich tych, którzy nam nie leżą. - Ale czasami się nie da, i trzeba sobie radzić inaczej. A po wyścigu, gdy już pokażesz, że jesteś najsilniejsza.. i tak możesz wszystkich zabić.
Tak jest zabawniej.
- Też prawda. Mądra jesteś, kukulka. - Przynajmniej dość mądra jak na nierozumny płód.
Odpowiedział jej podobnym, wilczym uśmiechem i również zajął pozycję. I ruszył z kopyta.
Nie było startu, w prawdziwych wyścigach nigdy go nie ma, samemu trzeba wyczuć, kiedy zabawa się zaczyna. Mełł kości kopytami, puszczał parę z nozdrzy i miał ochotę śmiać się opętańczo.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 23, 2016 12:36 pm

Uśmiechnęłam się dumnie gdy tata mnie pochwalił. W końcu najprostsze rozwiązania są najlepsze. Lepiej pierwsze zabić wszystkich a potem wygrać, choć i ta druga opcja nie jest najgorsza.
Tatoo... Ale zabic, ze zabic. Powiedziałam z nutką pytania. Bo ja ta to dogze ! Ja ce zabic !
Powiedziałam radośnie i uśmiechnęłam się łobuzersko.
Badzo, badzo ! Powiedziałam wesoło, oj tata jeszcze tyle o mnie nie wie... Właściwie to dla niego lepiej. Im później się dowie ile ja wiem tym lepiej. Nikt nic nie wie i niech tak pozostanie.
Przesrąpiłam z nogi na nogę gdy tata się uśmiechnął, ten uśmiech idealnie pasował do jego oczu. Jak nauczę się mówić powinnam mu o tym wspomnieć.
Stałam ustawiona do biegu i ujrzałam że tata zrobił to samo. I... Bez zapowiedzi ruszył. W miarę przytomnie ruszyłam tuż za nim ale.. On był tak bardzo szybki... No nic nie poradzisz...
Podczas biegu przednim kopytem podważyłam odłam lodu który powędrował w stronę taty. Ja nie zwalniałam, oczywiście tata jest zdecydowanie szybszy, ale ja starałam się nadrabiać zwinnością. Na zakręcie wbiłam kopyta w lód najmocniej jak tylko mogłam co zatrzymało mnie na ułamek sekundy jednak po niej natychmiast pędziłam ku mecie. Tylko... Czy teraz będę musiała zabić tatę ? Nie to chyba raczej on- jeśli wygrał. No to ten... Paa !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 23, 2016 12:54 pm


- Najpierw naucz się zabijać, kukulka. To ciekawa sztuka - oznajmił z zadowoleniem, patrząc, jak mała podnieca się perspektywą mordowania. Może to i dobrze. Nie powinna mieć oporów. Salem mimo swojego zadowolenia obawiał się, że Nyks nie pochwaliłaby jego punktu widzenia.
Spojrzał w niebo. Ku gwiazdom.
Przepraszam cię, najdroższa.
Nagle poczuł się dziwnie, tęsknie. Kiedyś dołączy do ukochanej w gwiazdach..
Zmierzył klaczkę uważnym spojrzeniem błękitnych oczu.
Biegnijmy.
Namiastka Piekła, chociaż w Piekle nie było ani trochę śniegu. Suchy pył, gryzący płuca, krew zalewająca mózg. Niebezpieczeństwo, świrujące, szalone zmysły. Odporność, o którą nikt by siebie nawet nie podejrzewał.
Potrafił z łatwością prześcignąć dwumiesięcznego źrebaka, to oczywiste, ale dawał jej fory. Dużo zwalniał, pozwalał jej się z sobą zrównać. Tak było ciekawiej. A chore umysły spragnione są zabawy, oddechu metaforycznej śmierci na karku. Szaleńczej gonitwy. Piasku w oczach i płucach.
Zwinnie ominął kamień, zatańczył z wprawą na śliskim lodzie. Strzelił kopytami zadnich nóg i już biegł dalej, nie czekając na Zvezdę, bo chciał jej pokazać, że póki co może ją z łatwością wyprzedzić. Niech to zapamięta. Kiedyś będą ścigać się jeszcze raz, gdy będzie starsza. Wtedy będzie dokładnie na odwrót, miał nadzieję.
Gdy dobiegli obydwoje, capnął ją za grzywę. Na szczęście to nie Piekło.
- Trup - powiedział z uśmiechem. - Na szczęście księżniczek się nie zabija.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 23, 2016 8:11 pm

Tata... Ale ja to mam... Powiedziałam przekomażając się z nim lekko. W... Gnenach ?
Zabijanie i niszczenie jest w mojej naturze, i to dzięki tobie tato...
Śmierć taka łatwa i przyziemna... chętnie będę ją rozdawać.
Nie rozumiałam dlaczego tata tak patrzy w te gwiazdy. I wtedy mi się przypomniało. Uciekłam mamie, ona jest całkiem inna od taty. Dla mnie nazbyt spokojna i zdecydowanie za bardzo rozważna. Przy niej tata to bóg. Oczywiście wymaga ode mnie szacunku ale pozwala na zabijanie- to mi wystarczy. To tak jakby rodzic pozwolił ci jeść tyle marchewek i jabłek ile chcesz ! B A J K A
Ruszyłam jak szalona, srutututu już pisałam więc pomińmy.
Patrzyłam na tyłek ojca który oddalał się to przybliżał. Wiedziałam że robił to specjalnie. Ale nie zrażało mnie to, pokazał mi kto tutaj rządzi. Teraz jest silniejszy ale już wkrótce może się okazać iż to on będzie oglądał mój zad. Zatrzymałam się nagle i dobiłam do nogi taty. Uchwycił moją grzywę w zęby. Już myślałam że chce mnie zjeść ale się odezwał. Odetchnęłam cicho i uśmiechnęłam się łobuzersko.
Czasami coś się w nas odzywa, głos protestu, każemy mu milczeć; dlatego boimy się śmierci, dlatego nie znosimy ciszy, dlatego lękamy się gór. Kres życia przeraża nas dlatego tylko, że wtedy zostaniemy sam na sam ze sobą, z tym ja przedwiecznym, nieśmiertelnym, a poniewieranym, krzywdzonym, męczonym całe życie. Ale mam to gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salem
Władca
avatar

Posts : 200
Join date : 29/09/2016
Location : Piekło

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Pon Paź 24, 2016 2:38 pm

- Tak - odpowiedział, patrząc na nią zimnymi ślepiami. - Masz to po mnie, i masz to po mamie. Ona również była gwiazdą.
Pamięta, cały czas to pamięta.
- Ale jedno musisz wiedzieć. Nie mam nic przeciwko temu, żebyś upuszczała innym koniom flaki, ale musisz robić to rozsądnie. Śmierć ma swoją cenę. Słoną - spojrzał na nią po raz kolejny, twardo, ostro, poważnie. Chciał, żeby sens jego słów dotarł do małej poczwarki.
Inaczej doigrasz się za swoją głupotę.
Zabicie rakhairskiego obywatela oznacza złamanie pokoju. Zabicie członka rodziny królewskiej - królobójstwo. Zabicie bez miłosierdzia, bez sensu - grzech, którego on jej nie wybaczy.
- Zrozum to teraz, inaczej zrozumiesz to, umierając - powiedział jeszcze poważnie, a potem musnął ją chrapami po karku. Mała gwiazdeczka, brutalna, żądna mordu. Odnajdzie swoje miejsce w świecie, choćby i uścieliła je trupami, choćby i wygryzła je sobie w cudzych gardłach.

_________________
Widzieliście go? Rycerz chędożony, herbowy! Trzy lwy w tarczy... Dwa srają, a trzeci warczy!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zvezda
Księżniczka
avatar

Posts : 104
Join date : 08/10/2016
Age : 14
Location : tartar★

PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   Nie Paź 30, 2016 9:58 am

Taaak ! powrórzyłam po tacie i zamachałam ogonkiem to w prawo, to w lewo. Można powiedzieć że wyglądałam na małe, urocze i niewinne niczemu źrebię. Ha-ha-ha. Maamaa ? Dzie ? Spytałam podchodząc do taty. Ciekawe co z nią się dzieje...
Ale... zaczęłam z lekkim protestem w głosie jednak jak najszybciej poprawilam go na łagodny. Dla cegoooo ?Tata mi nie pozwala !? Ale jak to ? Przecież ja jestem władczynią ! Moje oczka się zaszkliły i byłam bliska płaczu. Nie pozwalanie mi zabijać to podcinanie moich skrzydeł, które z resztą dopiero co się wykształciły !
Spojrzałam tak prosto w błękitne oczy taty. Nie słuchałam jego słów- nie odpowiadały mi. Ja mogę zabijać kiedy chcę, co chcę i kogo chcę.
Kto to zlobił ? spytałam wskazując głową na kości. W koncu same z ziemi nie wyrosły. Kiedyś też bym chciała coś takiego zrobić... To będzie dzieło mojego życia !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kanion Duchów...   

Powrót do góry Go down
 
Kanion Duchów...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Posoka :: Posoka :: Przełęcz Lodowców-
Skocz do: