IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rozlewisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 2:05 pm


R o z l e w i s k o
W tym miejscu rzeka rozwleka się wyjątkowo szeroko. Woda jest tu płytka i przyjemnie chłodna. Nurt, mocno nierównomierny, zakłócają kamienie i inne szpargały wystające z dna. Już niecały metr od brzegu zaczyna się nieprzebyta dżungla, przez którą nawet promieniom słonecznym trudno się przedrzeć.

_________________
214782


Ostatnio zmieniony przez Sora dnia Nie Paź 09, 2016 5:08 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 2:11 pm

Sora chłodził nogi w zimnej wodzie. Brnął z prądem samym środkiem, bardzo szerokiej w tym miejscu rzeki. Leniwy nurt przyjemnie pobudzał jego naciągnięte ścięgno. Był zbyt leniwy by tracić energię na przedzieranie się przez gąszcz pni i lian rozpychających się brzegami. Cieszył się, że korony zwrotnikowych drzew tworzyły nad jego głową swego rodzaju zadaszenie i nie przepuszczały do niego upierdliwego gorąca i światła. Jego oczy zdążyły już przyzwyczaić się do niezmąconej niczym bieli lodowcowej zmarzliny na terenach Posoki. W efekcie nadal tańcowały mu na źrenicach białe plamki i migawki. Potrząsnął głową ze złością, ale majaki nie zniknęły.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 2:46 pm

Valarr błądził między znanymi mu drzewami i bujną roślinnością, nieco wydeptaną już przez mieszkańców tutejszych terenów. Nie chciał z nikim teraz rozmawiać, a szczególnie z bratem.
On jest tak irytujący.- westchnął ogier.
Przebrnął przez gąszcz i jego ślepiom ukazało się wielkie rozlewisko. Pamiętał to miejsce z czasów dzieciństwa. Przychodził tu wtedy, kiedy... A z resztą lepiej nie wspominać.
Nieopodal wyczuł zapach, niespotykany na tych terenach. Powoła. Zbliżył się bezszelestnie i odezwał się stanowczym głosem:
Cóż sprowadza cię w te, jakże niebezpieczne dla ciebie tereny, nieznajomy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 5:19 pm

Zatrzymał się pośrodku rzeki. Praktycznie nie musiał wkładać wysiłku w przeciwstawianie się prądowi i szczerze mówiąc, bardzo mu to odpowiadało. Wiatr, i tak raczej skromny w tych okolicach, wiał od jego lewego boku, toteż o obecności obcego ogiera poinformowało go dopiero bardziej twierdzące i nieco groźne pytanie. Odwrócił leniwie łeb i zmarszczył chrapy.
- Privyet - parsknął odwlekając w czasie udzielenie odpowiedzi. Dobre wychowanie wymaga przecież przywitanie towarisza, czyż nie? - Rozumiem, że przez niebezpieczne masz na myśli tereny Rakhairu, nieznajomy? - spytał niewinnie specjalnie posługując się tym samym określeniem co karus i dodatkowo je akcentując.
- Cóż, zawsze byłem miernym geografem - Oczywiście bredził jak z nut, ciężko bowiem byłoby pomylić krzaczaste puszcze z lodowcem czy czymkolwiek innym. Właściwie nie wysilał się jakoś szczególnie by uczynić ironię w swoim głosie bardziej subtelną. Doszedł jednak do wniosku, że ogier wcale nie potraktował go źle, nie należy więc odpłacać mu cynizmem.
- Mam nadzieję, że wybaczysz mi tą małą pomyłkę - rzucił przepraszająco.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 7:49 pm

Ogier kiepsko kłamał. Było to słychać. Ale żeby przepaszać? To już było nad wyraz dziwne. Ale cóż, ile koni tyle zwyczajów. Westchnął cicho. Powinien złapać obcego i zawlec go do lochów. Tak robią członkowie stada. Ale....
Dobra, zrobimy tak. Ja cię nie złapię i nie porwę. Za to ty grzecznie odpowiesz na moje pytania i będziesz milczeć odnośnie tego spotkania. Rozumiemy się?
Kary spojrzał ostro na obcego. Podszedł bliżej. Chciał się dowiedzieć paru rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 8:46 pm

Przekrzywił głowę i w takiej pozycji przyglądał się karemu ogierowi. Z wyjątkowym zainteresowaniem. Czyżby on... się wahał? Od obcego czuć było ostrą woń Wesołych Raczków, na tyle intensywną, że nie mógł wyprzeć się swojej wysokiej pozycji w stadzie. A przynajmniej Sora by mu nie uwierzył. Dlaczego więc wydawał się niezdecydowany by w trybie natychmiastowym spętać intruza zwojem rzemieni niczym szynkę i zawlec do lochów na tortury stulecia? To co najmniej podejrzane, ale dużo bardziej interesujące. Lekko mrużąc oczy ugodowo skinął głową.
- Oczywiście. To byłoby raczej nieprzyjemne - odparł zdecydowany, że zgłębi jego motywy - Nazywam się Sora.
Przedstawienie się zaliczało się do dobrych początków znajomości, czyż nie?
Przerzucił ciężar ciała na drugą nogę i przybrał bardziej przystępną pozę. I minę. Przy odrobinie optymizmy można by nazwać to uśmiechem.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 9:32 pm

Valarr posłał mu przelotne spojrzenie. Nie myślał, że się zgodzi. Moje szczęście. Moge pogadać. Ogier uśmiechnął się nieznacznie .
Miło mi Sora. - specjalnie pominął fragment, gdzie sm się przedstawia.
Waszym władcą jest Salem, prawda? Czy ma następców? - przeszedł od razu do sedna sprawy - Jak liczne jest wasze stado?
Zasypał Sorę pytaniami. Po prostu chciał wiedzieć. Nie zależało mu na przyjaźni.
Jak chcesz, możesz dodać jakieś szczegóły od siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 09, 2016 9:58 pm

Uniósł nieznacznie brwi (jest koniem i nie może, ale cichoo). Liczył, że kary ogier przedstawi mu się grzecznie i nie będzie musiał mśsleć o nim per "kary ogier". Albo "smutna rzepa", bez różnicy. Nie do końca pasował mu taki układ, postanowił więc wyrazić werbalnie swoje niezadowolenie.
- Wydawało mi się, że rozmowa to taki specyficzny akt komunikacji, który polega na obustronnej wymianie informacji... - zauważył strzygąc uszami.
Odnosił wrażenie, że oto właśnie został potraktowany przedmiotowo. I niezbyt mu się to podobało. Czy on wyglądał jak brzózka, na którą można się spokojnie odlać? Otóż nie. Tak łatwo nie będzie.
- Dużo rzeczy chcesz wiedzieć, nieznajomy - ostatnie słowo brzmiało trochę jak obelga. W sumie miało brzmieć jak obelga, podobnie jak wcześnie. Sorin prowokował, drażnił i wiercił. Nie do końca zdawał sobie sprawę, że wierci właśnie pod sobą, dziurę w cieniusieńkim lodzie na jakim się znalazł, ale tak to z nim zwykle bywało. Na szczęście pływał bardzo dobrze. Nawet pod lodem.
- Jeśli jesteś, dajmy na to, szpiegiem, chyba nie powinienem ci tego mówić.
To nie była lojalność wobec Salema. Przynajmniej nie tylko. Nie zamierzał na razie ujawniać żadnych istotnych informacji, na wypadek gdyby miały mu one później się przydać w charakterze karty przetargowej. Czyżby właśnie bawił się w polityka i dyplomatę? Niesamowicie go to bawiło.
- Odpowiem ci, bo domyślam się, że w innym przypadku powytrącałbyś mi bebechy, racja?
Drażnienie musi znać swoja miarę, nawet on wiedział takie rzeczy. Był dyplomatą, o.
- Pan nasz i władca Szynk-... znaczy się, Salem, chwała jemu na wieki. Owszem, właśnie jego włości rozciągają się od granic tej waszej marnej puszczy, aż po krańce tajgi skutej wiecznym lodem. - przerwał na chwilę by teatralnie zaczerpnąć oddechu po tej poetyckiej przemowie - O następcach jego niewiele mi wiadomo. Jeśli zaś chodzi o liczebność... - wyglądałby teraz jakby liczył na palcach. Tyle, że nie miał palców - W sumie z matematyką idzie mi równie źle jak z geografią.
Uśmiechnął się rozbrajająco licząc, że ta odpowiedź wystarczy Smutnej Rzepie i że nie będzie musiał więcej się produkować.
- Jeśli idzie o szczegóły... - dodał po chwili namysłu - Salem bardzo lubi szpinak. To jego największy sekret - szepnął konspiracyjnie, doskonale wiedząc, że bynajmniej nie o takie szczegóły się rozchodziło. Pluł na to i smarkał.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Pon Paź 10, 2016 8:34 pm

Książę widział, że ogierowi ewidentnie się coś nie podobało. To, że się nie przedstawiłem? Mógł wymyślić lepszą wymówkę, na to, że nie podoba mu się ten układ. Skrzętnie ominął odpowiedzi na to pytanie. Przemilczał jego zdanie. Dopiero przypuszczenie go rozbawiło.
Jestem wrogiem i na moim terenie cię wypytuję. To chyba jasne, że jestem szpiegiem. Po co miałbym cię wypytywać, jeśli nie miałbym tego przekazać dalej? - uśmiechnął się lekko.
Wychwalanie władcy przemilczał. Zainteresował go fragment o sekrecie. Udał, że się nad czymś głęboko zastanawia.
U nas nie rośnie szpinak. Jeśli posłałbym nie darze jarmuż to by się obraził? - starał się wyglądać na poważnego. Jedynie jego rozbawione oczy mówiły o żarcie.
Czy w waszym stadzie jest jakiś zdrajca z Rakhairu lub Sakury?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Pon Paź 10, 2016 9:17 pm

Cóż, został zignorowany. Pokręcił głową z dezaprobatą i rzucił ogierowi rozczarowane spojrzenie pełne zranionych uczuć. Może troszeczkę naciąganych.
- Święta racja - zgodził się, a w jego głosie pobrzmiewał smutek - Ale wiesz co? To naprawdę wielka szkoda! Pomyśl, jak miło mogłoby być gdybyśmy, dajmy na to, zostali przyjaciółmi!
Zastanawiał się chwilę. Miał ochotę polemizować z tym ostatnim stwierdzeniem. Czy on kiedykolwiek powstrzymał się od wygłoszenia czegoś, na co miał ochotę?
- Przekazanie dalej, znaczy do władcy? - upewnił się - To faktycznie brzmi sensownie.
Gdzie więc tkwi haczyk?
- Ale mnie się zdaje, że ty wcale nie masz na to ochoty - Przeciąganie samogłosek, zmiękczenia, te drobne nawyki po raz kolejny wkradły się do jego wypowiedzi, nadając jej prowokacyjny ton.
Sora parsknął śmiechem. Tak na dobry początek.
- Z tą spiętą rzycią naprawdę nie było ci do twarzy - zauważył z uznaniem. Może rozmowa nie potoczy się aż tak nudno i przewidywalnie jak się obawiał. Zastanawiała go wciąż jedna kwestia. Jaki charakter miała dokładnie ich rozmowa? Czy był więźniem politycznym? Co prawda jego wolność nie została jeszcze ograniczona, a gdyby nawet kary próbował go związać, pewnie by mu się to nie udało. Za to traktowany był trochu właśnie jak więzień. Co by było gdyby ot tak sobie poszedł?
- Nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem pytanie - zawahał się, gdyż naprawdę nie wiedział co powinien odpowiedzieć. Zdecydował się na jedną z bezpieczniejszych opcji - Ale chyba nic mi o tym nie wiadomo.
Mierzył ogiera uważnym spojrzeniem. Chciał poznać jego zamiary. Nawet nie dlatego, że obawiał się z jego strony agresji lub ataku. Po prostu był ciekawy. Zdawało mu się, że z pozoru przypadkowe pytania, wcale nie są tak bezmyślne, a do tego mają służyć czemuś zupełnie innemu niż to, co kary mu sugerował.

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Wto Paź 11, 2016 8:30 pm

Kary był rozbawiony. Jakiś obcy ogier, któremu nie chciał się przedstawić, zaczyna mu tu  opowiadać o przyjaźni! Czy wszystkie stada mają takich członków? Jeśli tak, to już wiem, czemu nasze stado jest tak nieliczne.  Jesteśmy jedynymi normalnymi osobnikami tej krainy! Jego wyobraźnia zwiększyła obroty i przed jego oczami przewijały się wizje różnych zwariowanych stad i wojny z nimi. Mrugnął, aby  to powstrzymać.
Na co nie mam ochoty? -  zapytał podejrzliwie, aby ogier precyzyjnie sformułował swoją odpowiedź. Miałam wrażenie, że Sora mówi to, co myśli i nie powstrzyma się przed obelgami, czy podobnym słownictwem. Przemilczał uwagę o swoim poczuciu humoru czy minie. Zaskoczyła go jednak wiadomość, że nic nie wie, apropo byłych członków Rakhairu w  Posoce.  Czyżby nikt jeszcze tam nie przeszedł? Zastanowiło go to. Może jednak nie była to  tak dobra opcja, jak myślał.  W sumie nie zastanawiał się, jak zareagowała by rodzina. Poczekam. Może sytuacja się jeszcze zmieni. Jego oblicze pozostało niewzruszone.
A jak wasz władca przyjmuje nowych członków stada? - postanowił dalej drążyć temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Wto Paź 11, 2016 11:12 pm

Najchętniej zbyłby te smutne dywagacje machnięciem ogona. Niezbyt dobrze szła im rozmowa na tej płaszczyźnie i Sorin czuł, że za nic nie osiągną tutaj porozumienia. Przynajmniej nie tym razem. Postanowił jednak wyjasnić, żeby nie wyjść na gbura. Po raz ostatni. Nic nie denerwowało go tak jak konieczność powtarzania czegoś dwukrotnie. Albo kiedy rozmówca nie potrafił sprawnie przekształcać jego skrótów myślowych i niewypowiedzianych zagadek w logiczne informacje. Zbyt często zapominał, że nikt nie potrafi czytać w myślach.
- Na rozmowę z władcą, oczywiście. Całkiem dobrze cię rozumiem. Moje rozmowy z Szynkiem również rzadko bywają przyjemne.
Patrzył sobie na niego cały czas, nawet na chwilę nie przestawał lustrować go wzrokiem. Czego właściwie się spodziewał? Wydawało mu się, że rozgryzł karego całkiem trafnie. Ileż to razy jego pewność siebie wywodła go w pole?
- To zależy - postanowił zaryzykować blef. Nie miał wcale pewności, że dobrze odczytał intencje tamtego, jednak jego wypowiedzi i pytania wydawały mu się zbyt ogólne by nie być w rzeczywistości spersonifikowane. "Panie doktorze, bo mój kolega ma taki problem..." Czyż to nie brzmiało znajomo? - Jeśli chcesz, mogę się za ciebie wstawić.
Uśmiechnął się chytrze, chociaż poza tym jego mina pozostała nieodgadniona. Czy prawidłowo odgadł prawdziwe intencje ogiera?

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Valarr Ah
Książę
avatar

Posts : 38
Join date : 02/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 23, 2016 7:01 pm

Ogier uśmiechnął się lekko, słysząc, jak Sita nazywa swego władcę. Szynek? Nie będę pytał, skąd to się wzięło. Takie mówienie o władcy w Rakhairze nie skończyłoby się dobrze, ale skoro w Posoce tak można.... Wolność słowa może mają.
Sora chyba szybko skumał, do czego dążył Valarr. Tyle, że Val sam już nie był pewny, czy tego chce.
Mógłbyś się za mną wstawić, powiadasz? - zaśmiał się krótko i sucho.
Myślę, że twoje zdanie byłoby w tym wypadku niezbyt ważne.
Odwrócił się i machając rytmicznie ogonem począł oddalać się od ogiera. W pewnym momencie jednak zatrzymał się. Spojrzał przelotnie na Sorę i rzucił na odchodne:
Jam jest Valarr Ah, i myślę, że dobrze wiesz, kim jestem. I nie będę prosił nikogo o pomoc.
Uśmiechnął się lekko i odszedł w gąszcz.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sora
Doradca
avatar

Posts : 61
Join date : 05/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Paź 30, 2016 4:23 pm

Zaskoczył sam siebie, bo... wcale nie był aż tak zaskoczony. Czyżby podejrzewał to już wcześniej? Czasem tak bywa, że podświadomość wie lepiej, zanim jeszcze rozum zdąży zorientować się w sytuacji. Z uśmiechem na pysku obserwował czarny zad Valarra znikający w dżungli. Zarżał cicho, był całkiem z siebie zadowolony. Och, nie zrobił nic wielkiego, jednak dla niego było to zdecydowanie wystarczająco. Zasiał ziarno, ale zbieranie plonów nie należało już do jego obowiązków. Czas jego pobytu na terenach Rakhairu zdecydowanie wydłużył się za bardzo. Te cholerne liście okropnie działały mu na nerwy. Chyba zacznie doceniać śnieg. I krew.

z/t

_________________
214782
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison
Rekrut
avatar

Posts : 18
Join date : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Wto Lis 01, 2016 7:03 pm

Zaraz po dotarciu na tereny tej krainy Poison z wysoko uniesioną głową poczęła szukać czegoś co pomogłoby jej się choć odrobinę ochłodzić i orzeźwić. Co prawda nie było jej za gorąco, ale zimno zawsze ją odprężało i wprawiało w błogi nastrój. Szła powoli, z gracją, aby się nie potknąć i nie zrobić sobie chociażby najmniejszej krzywdy.
W końcu obolałe od nogi kończyny miały dość i chcąc szybciej zaznać odpoczynku zmusiły klacz do cwału. W dżungli nie jest to najłatwiejsze, ale nawet z tym kara potrafiła sobie poradzić. Unosiła wysoko nogi i stawiała je pewnie w podłożu co by się nie poślizgnąć i nie złamać kończyny, ostrożności nigdy nie za wiele.
Kamienna twarz nawet na chwilę nie zmieniała swojego wyrazu, cały czas była zimna i pełna powagi aż do przesady, lecz ona wcale tak nie uważała. Podążała dalej w poszukiwaniu czegoś zimnego. Nie ważne czy będzie to woda, czy choćby zacienione miejsce z przewiewem wiatru. Tak to zdecydowanie byłoby coś.
Na szczęście udało jej się znaleźć to czego szukała. Zawędrowała do obszernego rozlewiska. Bez chwili wahania wkroczyła do wody, by odciążyć swoje kończyny w zimnej, a właściwie lodowatej wodzie. Poison dba o swoje ciało bardziej niż te tego wymaga, ale cóż innego mogłaby robić, nudzi się. Nic się dookoła niej nie dzieje, wszystko jest monotonne i żałośnie denerwujące.
Po chwili rozkoszy uchyliła nisko szuję i z wolna wzięła łyk orzeźwiającej wody, która pobudziła jej nieco zmachane od wysiłku ciało. Następną wodę jaką wzięła w chrapy delikatnie rozprowadziła po wyższych partiach kończyn i grzbiecie, by jak najszybciej się ochłodzić.
Później podniosła łeb i skierowała swój wzrok ku prześwitowi między koronami drzew. Spojrzała w niebo, nigdzie nie było ono tak błękitne jak w tym miejscu, a właściwie było, tylko kara nigdy w nie nie spoglądała. Nie widziała takiej konieczności, nie miała na to czasu. Ciągle musiała walczyć o swoje życie, nie było mowy o spokoju, odpoczynku czy chwili relaksu. W tym momencie nadarzyła się taka okazja, a klacz zamierzała z niej skorzystać, w końcu to rzecz godna podziwu, może nie dla każdego konia, który może spojrzeć w nie codziennie, ale dla Zmory to naprawdę wyjątkowe przeżycie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mazikeen
Rekrut
avatar

Posts : 25
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Sro Lis 02, 2016 8:55 pm

Wędrowała wzdłuż rzeki, od miejsca gdzie łączył się z nią jej dolny odpływ. Wracała, zmierzała z obrzeży ku centrum dżungli. Tam, gdzie naturalną gęstość dzikich pnączy zakłócał wyrosły i obły - pałac Ahów ich królewskiej mości. Prychnęła pod nosem, nie chciała o nich myśleć. Dlaczego właśnie tam? Dlaczego kierowała swe tonące w dywanie z mchów kroki? A dlaczego zwykle właśnie tak postępowała? Zwinnie omijała śliskie kamienie, omijała wodę, miejsca, w których rozlazła rzeka posuwała się dalej w swej próżności i zalewała suche niegdyś ścieżki. Robiła to odruchowo, instynktownie. Nie przykładała wiele uwagi do własnych kończyn, choćby miała to przypłacić zwichnięciami. Nie myślała perspektywicznie, nie w tej chwili. W głowie wciąż migotały, bardzo jeszcze żywe wspomnienia.
Kara klacz zażywała kąpieli tuż przy brzegu, oddalona o zaledwie kilka metrów. Maze zauważyła ją, ciężko bowiem było przegapić tak niecodzienną personę. Już na pierwszy rzut oka achał-tekinka, wyglądała niecodziennie. Można by wręcz powiedzieć, niesamowicie. Zdawała się odbijać refleksy świetlne przebijające się nad rzeką przez sklepienie z liści, jak wykonana z aksamitu. Mazikeen zatrzymała się, nie skłoniła, nie przywitała.
- Popatrzcie, co też kot przyniósł! - mruknęła cicho, zbyt cicho, by tamta mogła ją usłyszeć. Nieświadomie posłużyła się powiedzonkiem tak często parskanym nonszalancko przez jej brata. Kiedyś, w przeszłości. Klacz była nowa, Mazikeen nigdy jej nie spotkała, nie znała jej imienia. Jednak plotki rozchodziły się szybko, szybciej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Maze nie wysilała się na rozpowszechnianie ich, ale słuchała zawsze uważnie.
Jakby wyrwana z bezruchu, w końcu lekko skinęła nieznajomej.
- Witaj, nowa partnerko Ah Iskaandhara - „nowa“ zabrzmiało jadowicie, ale tylko trochę. Czy był to jad zamierzony? Wuj wie. Biała zbliżyła się nieznacznie. Wyprostowała się, postawiła uszy. Niech wie, że wszyscy tu o niej wiedzą, że o niej mówią. Nie wiedziała do końca, co w tym było takiego nieprzychylnego, jednak w jej umyśle fakt ten kreował się bardzo nieprzyjemnie.


Ostatnio zmieniony przez Mazikeen dnia Sob Lis 05, 2016 12:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison
Rekrut
avatar

Posts : 18
Join date : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Czw Lis 03, 2016 5:55 pm

Kąpiel nie miała trwać jeszcze za długo, lecz i tak została przerwana. Poison ze spokojem i swoistą dla siebie kamiennym wyrazem pyska uniosła szyję i obróciła się ciałem w stronę przybyłej. Jakiegoś wielkiego wrażenia na karej nie wywarła, ale nie oznacza to, że została zlekceważona czy olana, o nie!
Ciemne oczy wylądowały na siwej samicy. Gdyby chciała się od razu kłócić zapewne dałaby jej lekcję dobrego wychowania i skarciła za brak przywitania. W końcu jako partnerka wielkiego Aha uważała się i w rzeczy samej była ważną personą i każdy powinien to odbierać w ten sam sposób, brak szacunku będzie tępiony. Niechaj o tym wie.
Śmiało postąpiła kilka kroków do przodu, by zbliżyć się do białej damy. Twarz przybrała dziwny grymas. Zupełnie taki jaki przybiera człowiek, gdy czegoś nie dosłyszy i prosi o ponowne powtórzenie kwestii jaką się wypowiedziało. Tym razem nie prosiła jej o nic. Spojrzała jeszcze raz na wodę, po czym z pogardą i zimnem jej oczy wróciły na nieznajomą damę. Za kogo ona się uważa. Ma przed sobą prawowitą małżonkę władcy tych ziem. Postanowiła przetoczyć jej krótką refleksję i zarazem ostrzeżenie.
- Witaj mam nadzieje że będziemy współpracować, zrób błąd a będziesz rozliczona, zdradź a będziesz zdradzona zabij a zostaniesz zabita... - odpowiedziała jej z wielką niechęcią, lecz bardzo dumnie, z podniesioną głową wbijając swój wzrok jeszcze mocniej w jej ślepia.
Poison nie będzie sobie pozwalała na takie zachowanie ze strony niższej w hierarchii klaczy, co to to nie! Nie jest cichą myszką, która skuliłaby się w takiej sytuacji pod miotłą.
Póty co kara zachowywała się neutralnie, nie wrogo. Cóż jeśli sytuacja się powtórzy na pewno nie będzie aż tak miła i przyjaźnie nastawiona. Teraz wszystko było w kopytach panny znad brzegu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mazikeen
Rekrut
avatar

Posts : 25
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Sob Lis 05, 2016 2:05 pm

Maze strzelała oczmi na boki, jakby nie mogła zecydować się, czy patrzeć na karą klacz, czy może coś zupełnie inego. Była rozproszona, jak jeszcze chyba nigdy i to... W tonie czarnej słychać było groźbę, ostrzeżenie. Nie maskowała się jakoś szczególnie. Mazi skrzywiła się nieznacznie. Nie planowała tego spotknia i nie miała też ogromnej ochoty na wdawanie się w pozbawione sensu dyskusje. Czyżby właśnie została obrażona? Może nie, może tak. Czy ważne są intencje? Liczy się efekt i interpretacja.
- Gdyby świat działał w ten sposób życie byłoby dużo prostsze, moja droga - odpowiedziała - Niestety nie zawsze tak jest. Iluż to morderców wwesoło cieszy się pięknem wolności?
Aluzja jak aluzja, Biała nie była pewna, czy achałka zrozumie, jednak nie mogła się powstrzymać. Jak ona właściwie się nazywała? Mazikeen poszukała w pamięci, nie miała pewności.
- Zdradzisz mi swoje imię? Nie jesteś jeszcze aż tak sławna - zauważyła, bez złośliwości - Do rodziny królewskiej dołączyłaś niedawno, nie jest tak?
Bezwiednie rozgrzebywała miękką ziemię czubkiem kopyta. Powstawał wąski rowe, od razu zagrzebywany kolejnym ruchem. Zdawała sobie sprawę, że poniekąd zradza w ten sposób swoje uczucia, ale nie widziała w tym zagrożenia. Nie widziała zagrożenia w karej klaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison
Rekrut
avatar

Posts : 18
Join date : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Sob Lis 05, 2016 3:32 pm

Cóż mogła, a raczej powinna się spodziewać reakcji drugiej klaczy. Oczywiście nie pomyślała o tym wcześniej i z tego też powodu podirytowała się sama jeszcze bardziej niż przedtem. Przeklęła w myślach swoją nieroztropność. Wysłuchała wypocin młodszej samicy i pokręciła głową na boki.
- Widzisz wszystko zależy od tego jakie masz poglądy i jakie jest twoje zdanie w tej materii... -powiedziała z wyczuwalną kpiną w głosie. - Mówię o tym co jest teraz i tu, nie o tym co dzieje się na świecie... bo widzisz gdybym cię nie ostrzegła nic nie byłoby sprawiedliwe. -dodała z niechęcią i trzasnęła energicznie ogonem w swój bok.
Nawet jeśli nie miałaby szans z siwą to i tak w razie potrzeby stoczyłaby z nią bój. Całe szczęście przybyszka wykazała się rozumem i nie rzuciła jak wściekła hiena na kogoś kto jej zagroził, albo jak kto woli ostrzegł, bo tak właśnie było. Poi uprzedziła klacz przed popełnieniem ewentualnego błędu jaki wisiał w powietrzu. Takie rzeczy się wie.
- Sama sobie zaprzeczasz... -westchnęła ciężko i wypuściła przez nozdrza dużą dawkę powietrza. Uderzyła kopytem w ziemię. Nie tyle ze złości co z rozbawienia, którego nie okazywała. Jej głos cały czas był zimny, beznamiętny i cięty, lecz także nie za bardzo.
Skoro wszyscy w okolicy mówią o Poison to dziwnym faktem jest niewiedza dotycząca jej imienia, przecież to jedna z ważniejszych rzeczy. Imię jest znakiem rozpoznawczym. Skoro zapomniała, to widocznie nie do końca każdy o niej mówi, bo gdyby tak było każdy znałby jej imię na pamięć. Tym bardziej, że należy do rzadko spotykanych i całkiem mocno odznaczających się w pamięci.
- Przecież jesteś tak świetnie poinformowana, a nie znasz takiego istotnego faktu? -parsknęła głośno i podeszła bliżej klaczy. Nie ze złymi zamiarami. Wolała być bliżej i mieć ją na oku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mazikeen
Rekrut
avatar

Posts : 25
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Nie Lis 06, 2016 11:35 am

Pokręciła łbem w geście rezygnacji. Kara klacz zaczynała działać jej na nerwy. Jej mierne groźby natomiast, nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości, raczej ją śmieszyły, choć nie dała tego po sobie poznać. By budzić postrach trzeba mieć opinię. Wtedy można wyglądać nawet bardzo mizernie, opinia zapewni posłuch i szacunek. Poison tej opinii nie miała, a przynajmniej Maze nigdy o takowej nie słyszała. Wychodzi w sumie na to samo.
- Nie do nas należy ocenianie sprawiedliwości - prychnęła. Kara pyszniła się troszkę za bardzo - Ponieważ to jest bardzo względne pojęcie. Bezwzględne staje się dopiero w karze i zemście bogów, a i tu nie zawsze.
Mazikeen była wierząca. Wierzyła w istnienie bogów krainy, mogła ową wiarę poprzeć nawet kilkoma doświadczeniami. Nie uważała jednak nigdy tych nadprzyrodzonych istot za pomocne ani wszechmocne, ani już zwłaszcza zgodne ze sobą w kwestii sprawiedliwości.
- Niby w którym miejscu? - zapytała poirytowana. Wszystkie jej wypowiedzi były dotychczas wyjątkowo spójne i Biała nie miała pojęcia gdzie achałka doszukuje się w nich zaprzeczania samej sobie.
Przewróciła oczami słuchając wywodów klaczy. Nie chciała podać jej swojego imienia? Ależ proszę. Czy to ważne jak będzie nazywała ją w myślach? Jakieś przecież określenie musi zostać użyte. "Kara", "klacz" - jakież to smutne i pospolite!
- Nie powiedziałam niczego takiego - odparła - Plotki raczej mnie nie zajmują.
Umiejętność czytania w myślach? Niesłychane i niespotykane! I niemożliwe.
Nie odsunęła się ani o piędź, nie cofnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison
Rekrut
avatar

Posts : 18
Join date : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Pon Lis 07, 2016 5:17 pm

Jakoś specjalnie nie przejęła się tym co mówiła, a bynajmniej starała się jej powiedzieć biała klacz. Otóż gdzieś miała jej opinię i zdanie. Poi powiedziała co uważała, koniec tematu. Widać było, że samica ta chciała się dowartościować i stać się mądrzejszą w oczach karej, ale nie osiągało to zamierzanego efektu, a właściwie zupełnie odwrotny. Z każdym wypowiedzianym słowem traciła szacunek i godność w oczach czarnej.
- Czyżby? Skoro plotki cie nie obchodzą to skąd wiesz, o moim istnieniu i o tym, że jestem nową partnerką wielkiego Aha? Ciekawi mnie skąd wiesz jak wyglądam... -powiedziała z kpiną w głosie, wyraźnie można było wyczuć zażenowanie osobą Mazikeen w ślepiach Poison, która nie mówiła nic w temacie, na który nie wiedziała za wiele. Tak to bywa, gdy chce się wyjść na mądrą i na taką, która plotkami się nie zajmuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mazikeen
Rekrut
avatar

Posts : 25
Join date : 17/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Sro Lis 09, 2016 5:28 pm

Uderzyła kopytem o ziemię. Nie rozległ się żaden dźwięk. Klacz westchnęła, cicho, niezauważalnie. Czy rozmowa nie powinna opierać się na wzajemnym szacunku? Mazikeen zapytała sama siebie. Czy darzyła Karą klacz szacunkiem? Chyba nie bardzo. Niewiele o niej widziała, ale achałka chyba nie zamierzała zmieniać tego stanu rzeczy. Machnęła ogonem, zamaszyście. Czarne włosie omiotło tylne pęciny. Końcówka nieco utytłała się w błocie. Skrzywiła się pod nosem.
- Niech będzie - odparła ugodowo, bo coraz mniej miała ochotę toczyć tą bezsensowną dyskusję. Powymieniały się nieuprzjmościami, świetnie, chociaż obyłaby się bez tego. Zdławiła w sobie chęć natychmiastowego odpyskowania. Szczenięce nawyki. Zmierzyła karą jeszcze jednym, długim spojrzeniem. Po co przeciągać nieprzyjemne z nieużytecznym. Nie uznała za stosowne pożegnać się.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison
Rekrut
avatar

Posts : 18
Join date : 31/10/2016

PisanieTemat: Re: Rozlewisko   Czw Lis 10, 2016 4:41 pm

Oto jej właśnie chodziło.
W łatwy sposób zmusiła białą klacz do ustąpienia i przyznania się do błędu. To prawdopodobnie zadziała jeszcze w przyszłości na korzyść dla czarnogrzywej. W oczach Poison, odchodząc z podkulonym ogonem zyskała wiele. Po pierwsze kara uznała ją za mądrą i rozsądną. Po drugie zachowując się odpowiednio nie naraziła się jej wcale.
- Żegnaj nieznajoma! -zmusiła się na pożegnanie, gdy ta była już naprawdę daleko i raczej trudno byłoby jej ją usłyszeć.
Nie mając nic więcej do roboty nad rozlewiskiem, klacz również postanowiła zabrać dupę w troki i udać się gdzieś, gdzie mogłaby spotkać inne konie i zdobyć jakieś informacje.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rozlewisko   

Powrót do góry Go down
 
Rozlewisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rakhair :: Rakhair :: Tropiki Saury-
Skocz do: