IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cele

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Cele   Czw Paź 06, 2016 10:28 pm

Długi, szeroki korytarz wzdłuż którego po obu stronach znajdują się cele służące koniom ze stada Rakhair do przetrzymywania więźniów. Na jego końcu umieszczona jest skrzynia zawierająca potencjalnie przydatne przedmioty: okowy, łańcuchy, liny, kajdany, noże, kagańce i pęta. Każda zamykana na klucz cela jest niewielkim pomieszczeniem, które z jednej strony ma ścianę, a z trzech pozostałych pionowe pręty oddzielające ją od korytarza i pozostałych cel. W murze i w posadzce znajduje się kilka pierścieni mogących służyć do unieruchamiania nieposłusznych więźniów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Czw Paź 06, 2016 11:05 pm

Wszedłem do lochów, prowadząc na linie schwytanego ogiera (Mezalians), który nie był chyba zbyt normalny. Od początku dziwnie się zachowywał, śmiał się, gadał od rzeczy. A teraz, zamiast się poddać, jeszcze się ociągał! Miałem go dość! Dlatego też, gdy tylko dotarłem na miejsce, wrzuciłem go do pierwszej celi, ściągając z niego linę i zamykając drzwi na klucz, samemu zostając na zewnątrz.
- I co teraz? Złapałem Cię. - stwierdziłem triumfalnie, przyglądając się uważnie swojej ofierze przez kraty.
- Kim jesteś Meze.... Mezoli... Duchy? - spytałem się. Imię okazało się być zbyt trudne do wymówienia. Ale skoro był biały... to czemu nie wymyślić mu prostszego imienia. W końcu od początku się czaił i skradał się niczym duch - I czego szukałeś na naszych terenach? - dopytywałem się go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:19 am

Dumnym krokiem, oglądając długi korytarz cel, wszedł do jednej z nich. Espilce wydawał się jednocześnie dumny z tego, że złapał Mezaliansa, oraz wściekły, że się ociągał. Ciapkowaty ogier, kiedy tylko został zamknięty na klucz, położył się tuż przy wejściu, opierając głowę o ścianę.
- Nie złapałeś mnie. Sam dałem ci się złapać. - powiedział spokojnie, patrząc fryzowi prosto w oczy bez skrępowania. Rozciągnął przednie nogi, by po chwili wstać.
- Ile razy muszę ci to powtarzać? Mezalians. Me-za-lians. - wyrecytował ze stoickim spokojem, rzucając Espilce'owi pobłażliwe spojrzenie.
- Gdybym był duchem, nie widziałbyś mnie. A przecież mnie widzisz, nieprawdaż? - przekrzywił głowę, przyglądając się karemu ogierowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 6:11 pm

Nie podobał mi się dumny krok, jakim poruszał się mój więzień... chociaż oczywiście nie miał nawet w połowie tak wspaniałego kroku jak ja. W końcu byłem fryzem... a to fryzy mają najpiękniejszy ruch, najpiękniejszą grzywę i najpiękniejszego szczotki pęcinowe... a nie jakieś takie białe, kropkowane coś! Zatrząsłem się że złości, słysząc jego odpowiedz i widząc, jak ten na mnie zerka. Nie dość, że wyzywająco prosto w oczy... to w jego spojrzeniu nie dostrzegłem strachu ani przerażenia. A przecież powinienem go móc w jego ślepiach widzieć.
- Jak? Jak to nie?! Oczywiście, że Cię schwytałem! - zaprotestowałem - Próbowałeś uciec, próbowałeś się ociągać... ale i tak Ci to nic nie dało! I teraz jesteś mój! - zarżałem triumfalnie, ciężko dysząc. W końcu musiałem się namęczyć by go tutaj przyciągnąć, a jak przystało na fryza, nie miałem zbytniej wytrzymałości i szybko się męczyłem. Położyłem uszy po sobie, jak on ośmielił się zwrócić mi uwagę.
- Wiem! Wiem jak masz na imię! Ale jesteś mój! I mogę Cię nazwać jak tylko chcę! - prychnąłem - Słyszysz? Słyszysz? - darłem się na niego - Mogę Cię nazywać duchem, bo jesteś biały i nakrapiany... a wszyscy wiedzą że duchy są białe i... - zawahałem się. Czy duchy były nakrapiane? Nie byłem pewien... Niech to!
- Albo nazwę Cię dalmatyńczykiem! - zmieniłem zdanie - A nie jakimś tam... Muezzinem! - oznajmiłem mu.
- I lepiej bądź grzeczny i posłuszny... bo tam do Ciebie wejdę i Ci wytłumaczę, jak się masz zachowywać! A chyba tego nie chcesz? - zagroziłem mu. Chociaż tak naprawdę też wolałem nie wchodzić do środka. Co by tutaj nie mówić, był zwinniejszy, bardziej umięśniony i silniejszy ode mnie. I długo się z nim musiałem namęczyć, aby go schwytać. Chyba lepiej się jednak czułem, jak nas oddzielały kraty. Chociaż oczywiście jeśli będzie to konieczne... to będę musiał tam do niego wejść i z nim zamienić parę słów. Aczkolwiek wolałem tego uniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 6:37 pm

Łatwo było zauważyć, że Espilce miał słabe nerwy. A Mezaliansa to bawiło, i to niezmiernie. Po jego postawie i słowach, ciapek zauważył, że jest typowym "lalusiem".
- Biedny, słabiutki i głupiutki Espilce. Na prawdę nie zauważyłeś, że to była zabawa? - prychnął zirytowany, patrząc na niego z politowaniem.
- I nie jestem twój. Każdy z nas jest od Boga. A ty wyraźnie grzeszysz. Jak możesz? Jeśli dalej będziesz tak postępować, trafisz do piekła kochaniutki. - powiedział spokojnie, potrząsając grzywą w celu odgonienia denerwujących much i gzów. Sporo ich było, chociaż znajdowali się w zamkniętym pomieszczeniu.
Słysząc jego dalsze słowa, prychnął rozbawiony jego głupotą.
- Dla twojej wiadomości, dalmatyńczyki mają CZARNE kropki. Ja mam siwe. - oznajmił. - I nie nazywam się Muezzin, tylko Mezalians. - dodał, ukradkiem lustrując kłódkę. Wielka szkoda, że nie miał przy sobie jakiejś wsuwki.
Roześmiał się ponownie, kiedy fryz zaczął mu grozić.
- Doprawdy, jesteś bardzo zabawny. Powinieneś występować w kabarecie. Myślałeś kiedyś nad tym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 6:50 pm

Znowu zatrząsłem się ze złości. Położyłem uszy po sobie i spiorunowałem drania wzrokiem. On mnie obrażał! Mnie, wspaniałego fryza, śmiał krytykować i się stawiać! Oburzające!
- Zamknij się! Zamknij się natychmiast! - wydarłem się na niego. Może... może nie byłem najmocniejszy... ale on nie powinien na to zwracać uwagi! Drań przebrzydły!
- Zabawa... zabawa to dopiero będzie, jak będziesz kwiczał z bólu! - wydarłem się na niego, mając dość tego przebrzydłego drania. On powinien się mnie bać! A nie kpić! Hultaj!
- Jesteś! Jesteś mój! Mój! Mój! Mój! Słyszysz?! Mój! - darłem się jak opętany, w ogóle nad sobą nie panując? Boga? Boga nie było! Ja byłem Bogiem... b miałem boską grzywę! A ogier należał do mnie bo go porwałem! - Mój! - dodałem. Zaśmiałem się, gdy on potrząsnął swoją żałosną grzywą. Chwilę później ja zarzuciłem swoją: piękną, bujną i gęstą! Nikt takiej ładnej nie miał jak ja! Niech widzi i mi zazdrości! Wpatrzyłem się na niego z dumą, z politowaniem i z miną jasno mówiącą: "patrz, jak wygląda grzywa!".

Zawahałem się, słysząc jego słowa. Nie byłem pewien, jakie kropki mają jakieś tam psy. I jeszcze bardziej się zirytowałem, jak ten mnie kolejny raz poprawił.
- Zamknij się! Od dzisiaj jesteś Duchem! Duchem Muezzinem! A nie jakimś tam Mezzelelleliliansem! - prychnąłem, próbując wypowiedzieć jego imię... ale nie byłem w stanie. Było zbyt trudne. On musiał je teraz wymyślić! By mnie zirytować! Bo przecież nie można mieć takiego skomplikowanego imienia! Tak, specjalnie to zrobił, by sobie ze mnie zakpić! Ale nie, ja się nie dam, sam mu wymyślę imię! Lepsze!

Ze złości kopnąłem nogą w posadzkę, gdy ten dalej mnie obrażał!
- Ostrzegam! Ostrzegam! Jeszcze jedno słowo a tam wejdę do Ciebie! I zrobię porządek! Słyszysz?! - wydarłem się kolejny raz na niego. Kabaret? Nawet nie wiedziałem co to było, ale byłem pewien, że nic przyjemnego. Pewne coś wspólnego... nie wiem z czym. Ze sprzątaniem czy czymś takim. Skoro tam się stępuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 7:10 pm

Mezalians chichotał, kiedy fryz zaczął się na niego wydzierać i mu grozić.
- Możesz mi wyjawić swój plan dnia? Pierwszy raz się spotykam z lalusiem, i chcę wiedzieć co robicie. Wiesz, tak na przyszłość. - mrugnął do niego porozumiewawczo. Ciężko mu w tej chwili było zachować powagę. Co chwilę się chichrał, wystarczyło, że spojrzał na ogiera.
Jeszcze bardziej zaczął chichotać, kiedy Espilce zaczął zarzucać grzywą i się nią puszyć. Położył się, ponieważ zaczął go już boleć brzuch od tych wszystkich śmiechów i chichów.
- Duchem Muezzinem powiadasz..? Myślałem, że jesteś bardziej kreatywny. Ale jak widać,za wysoko cię oceniłem. - powiedział, teatralnie wzdychając. - Ej, prawie ci wyszło! Tylko trochę za dużo tych l. Popracuj trochę nad dykcją, to może ci się uda. - ocenił, kiedy karus zaczął znowu krzyczeć.
Porozglądał się po celach. Oprócz ich dwójki, nikogo w nich nie było. Możliwe, że dość mało koni przybyło na razie do Shaenavis. Albo Espilce ich odstrasza. Śmiał się pod nosem, nie zwracając uwagi na grożącego mu i zdzierającego sobie gardło fryza. Zaczął stukać kopytem w kraty, a one wydawały różne dźwięki. Dodał do tego odgłosy z kajdan i reszty żelastwa które tam leżało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 7:26 pm

Miałem dość jego chichotu, tego jego całego samozadowolenia! Wkurzało mnie to! Doprowadzało do furii!
- Lalusiem? Co chcesz przez to powiedzieć?! Sam jesteś lalusiem! - wydarłem się na niego - A planu Ci nie podam... sam zobaczysz, co Cię spotka! - parsknąłem. Dałem mu taką odpowiedź z dwóch powodów: po pierwsze konie najbardziej się boją nieznanego. Jeśli nie miał pojęcia, co z nim zrobię, to powinien się bać. No ale chyba z jakichś powodów nic z tego nie wychodziło. A drugi powód? Cóż, nie miałem żadnego planu. I nie miałem pojęcia co zrobić, jak się zachować i jak skłonić go do posłuszeństwa. Szczególnie, że ten się coraz bardziej chichrał i śmiał. Zamiast drzeć że strachu i błagać mnie o litość. Dość! Tak dłużej być nie może!

- Co? - parsknąłem - Imię nie ma być kreatywne! Imię ma być proste do wymówienia! Ty Duchu! - zarżałem, nie rozumiejąc jego podejścia. Kreatywne imię? Dobre sobie! I co?! Dalej? Dalej mnie obrażał, krytykował i zwracał mi uwagę? No to tak się bawić nie będziemy!
- Miarka się przebrała! - prychnąłem, gdy ten zaczął mnie ignorować. Szybko skoczyłem na koniec korytarza by wziąć parę przydatnych przedmiotów i już po chwili wrócić ponownie przed celę. Zawahałem się, czy wchodzenie do środka to dobry pomysł... no ale i tak nie miałem innego wejścia. W końcu chwyciłem w pysk obroże z łańcuchem i wszedłem do celi, zamykając za sobą ponownie drzwi na klucz. Rzuciłem się na drania, próbując jakoś w niego wpaść i go przycisnąć do ściany czy krat, po czym niezależnie czy mi się udało czy nie, to starałem się mu założyć obrożę na szyję, ciasno ją zapinając. Jeśli mimo wszystko jakoś odskakiwał, uciekał, odsuwał się, to próbowałem raz za razem licząc, że w końcu mi się uda. A jeśli w końcu go dorwałem, to szarpnięciem spróbowałem go zaciągnąć pod ścianę, gdzie do pierścienia wystającego z muru przyczepiłem łańcuch od jego obroży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 7:45 pm

Mezalians zdawał sobie sprawę, że nieźle już rozjuszył Espilce'a, lecz nie obchodziło go to.
- Laluś to ktoś... ktoś, kto o siebie dba. - oznajmił, po czym dodał - Ja nie jestem lalusiem. Widzisz jaki jestem niezadbany! Moja grzywa jest poszarpana. Chciałbym mieć taką... taką bujną jak ty! - nazmyślał, lecz mówił to bardzo pewnie, smutno wzdychając, co dodawało nieco efektu. Spojrzał z żałością na siebie, by fryz uwierzył w jego słowa. I też dlatego, że chciało mu się śmiać.
Chodził z boku na bok, udając, że ogląda grzywę fryza. Chciał trochę polepszyć swój wizerunek w jego oczach.
- Racja. Masz rację. - potaknął, spuszczając nisko głowę, na znak skruchy. Udawanej oczywiście, jednak nie wychodził z roli.
Espilce był zdenerwowany. Bardzo. Pobiegł na koniec korytarza, zapewne po coś do unieruchomienia Mezaliansa. Ciapek wykorzystał ułamki sekundy jego nieobecności, by wymyślić jakiś początkowy plan.
Na pewno będzie chciał mnie poprzywiązywać i założy na mnie to całe żelastwo, co leży w koncie. Ale co potem? Gdybym był klaczą, to wiadomo. Ale co on może zrobić z ogiera? Tortury? Wymuszenie posłuszeństwa? I co mu to da? - nie zdążył dalej myśleć, bo kary ogier wpadł do jego celi z obrożą. Przez kilka, może kilkanaście razy sprawnie się mu wymykał. W końcu jednak ten założył Mezaliansowi obrożę. Nie zdążył jej jednak dopiąć, ponieważ ten stanął dęba i wyślizgnął się. Uciekł w najdalszy kąt celi, jednym ruchem zrywając lekko zapiętą obrożę, oraz wyrzucając ją do innej celi. Stanął następnie przy wyjściu, tak by Espilce był zamknięty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 8:02 pm

Spodziewałem się, że ten odmówi odpowiedzi na pytanie, czym jest laluś... ale ku mojemu zdziwieniu drań był tak przerażony, że od razu mi wszystko wyjaśnił... a ja tylko pokiwałem głową, delikatnie się uśmiechając. No dobrze, przynajmniej docenił to, jaką mam piękną, bujną i długą grzywę. I to, jak starannie muszę o nią dbać. Ponownie nią zarzuciłem aby mu jeszcze lepiej zademonstrować, jaka ta jest piękna. Nie odpowiedziałem nic, tylko się uśmiechnąłem. Tak, byłem więc lalusiem. Ciężko było zaprzeczyć. A on mi zazdrościł... i mnie podziwiał. Nie powiem, podobało mi się jego podejście. Może nawet nie był taki zły? Jakbym go porządnie wyszkolił, to może byłby z niego nawet dobry sługa? Był to ciekawy pomysł - do dokładnego rozważenia.

Po chwili skoczyłem po obrożę i już po chwili z nią wróciłem. Po chwili wszedłem do celi, zamykając za sobą drzwi, po czym rzuciłem się za nim w pogoń. Drań uciekał długo i zawzięcie... ale cela nie była duża, więc w końcu go dopadłem. I założyłem mu obrożę. I cieszyłem się... ale niestety niezbyt długo. Hultaj mi się w tym momencie wyrwał i uciekł na drugi koniec celi, zrywając z siebie lekko zapiętą obrożę. A ja? Cóż, nie mogłem za wiele zrobić.
- Grabisz sobie! Tylko pogarszasz swoje położenie! - ostrzegłem go. Podszedłem do drzwi... ale że ten stał obok nich, to naparłem na niego, próbując go wypchnąć z tego miejsca. Może i był silniejszy i zwinniejszy... ale to ja byłem masywniejszy. Liczyłem, że moja nadwaga i przewaga masy zrobią swoje... a gdy tylko go przepchnąłem, to otworzyłem drzwi celu, by wymknąć się za nie i szybko ponownie go zamknąć. Szybko jednak wróciłem ponownie do celi... tym razem mają w pysku pęta, czyli kajdany dla koni. Byłem ciekawy, czy mój więzień ma świadomość, do czego ten przydatny przyrząd służy. Jeśli to, to wkrótce się przekona. Znowu do niego dopadłem, tym razem próbując mu zatrzasnąć kajdany na obu przednich nogach. Z nimi to ten nie powinien tak szybko uciekać. Dlatego zawzięcie starałem się go gonić, a jeśli wymykał się, to jakoś próbowałem go przycisnąć do krat. Jeśli i ten pomysł spalił na panewce, to starałem się na niego naprzeć by go powalić na ziemię i przygnieść do posadzki własnym ciałem, zanim zdąży on wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 8:14 pm

Jak widać, Mezalians był wspaniałym aktorem, ponieważ Espilce uwierzył w każde jego słowo. Wystarczy pochwalić jego grzywę. Dobrze wiedzieć na przyszłość.
Ogier kręcił z zażenowaniem głową, nie mogąc uwierzyć w naiwność fryza.
Pomysł ze staniem przy wejściu był całkiem dobry, gdyby nie to, że ciapek był lekkiej budowy, a karus całkiem masywny. Po krótkiej chwili przepychanek, fryzowi udało się wyjść.
Znowu po coś lezie. - westchnął. A gdyby tak... - zastanowił się, na jego chrapy wpłynął po chwili szatański uśmieszek.
Espilce wrócił, trzymając w pysku pęta. Kiedy chciał otworzyć celę, Mezalians błyskawicznie złapał za kraty zębami, przyciągając wejście do siebie. Długo tak na pewno nie wytrzyma, ale przynajmniej opóźni atak. Jeśli fryz siłował się z drzwiami, Mezalians wystawił dodatkowo kopyto, by zaprzeć drzwi. Jeśli zaś próbował go bić po pysku, by puścił drzwi, także przystawił kopyto, i uciekał pyskiem na inne kraty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 8:25 pm

Wróciłem z kajdanami do celi i gdy próbowałem wejść do środka... drań nagle chwycił je zębami i zaczął ciągnąć w drugą stronę, nie pozwalając mi otworzyć drzwi. No to już była przesada. Zacząłem z całej siły za nie ciągnąć.
- Ej! Puść to! - warknąłem na niego. I owszem, zacząłem siłą ciągnąć w swoją stronę i próbować go ugryźć w chrapy. Gdy to jednak nie pomagało... to nagle zamknąłem ponownie drzwi na klucz, po czym chwyciłem linę, na której go tutaj przyprowadziłem i która leżała koło drzwi, po czym nagle zarzuciłem mu ją na szyję przez kraty. A jeśli trafiłem, to spokojnie przywiązałem sznur krótko do jakiegoś pręta a sam spokojnie mogłem wejść do celi, zamknąć ją na klucz a swojemu więźniowi założyć kajdany na przednie nogi, skoro był tak krótko przywiązany do pręta celi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:09 pm

//Te kraty są pionowe, czy pionowe i poziome?
Espilce siłował się z Mezaliansem, próbując otworzyć drzwi. Nie wiem po co on to mówi, skoro wie, że i tak go nie posłucham.
Fryzowi udało się z zaskoczenia zarzucić ciapkowatemu ogierowi pętlę na szyję, jednak ten odskoczył mocno ciągnąc za linę, z nadzieją wypuszczenia przez karego liny. Jeśli mu się udało - pobiegł w najdalszy kąt celi, by mieć dobry rozbieg. Przebierając nogami i przygotowując się do biegu, czekał aż Espilce otworzy wejście. Wtedy zaczął biec, próbując go staranować. Jeśli zaś mu się nie udało, ponawiał tę czynność z całą siłą, uderzając zapewne fryzem w kraty, aż puści linę, by zrobić czynność opisaną wyżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:20 pm

/W pierwszym poście pisałem, że pręty są pionowe. I chyba zawsze są pionowe? Łatwiej je stabilnie zamontować i uniemożliwiają wspinanie się po nich - chociaż dla koni to nie ma chyba większego znaczenia.

Udało mi się zarzucić draniowi pętlę na szyję, ale niestety za długo nie mogłem się tym nacieszyć, bo ten szarpnął się, wyrywając mi linę, zanim zdążyłem ją przywiązać, i uciekł na drugi koniec celi. A to drań! Szybko skoczyłem do sąsiedniej celi, aby zabrać stamtąd obrożę z łańcuchem, którą mój więzień wcześniej wyrzucił, po czym ponownie wszedłem do niego. Zacząłem zamykać drzwi celi... ale w tym momencie zostałem przez niego zaatakowany. Tak mocno we mnie wbiegł, że wyleciałem przez otwarte drzwi, chociaż w międzyczasie byłem na tyle przytomny, by jakoś chwycić linę, którą tamten miał wciąż na szyi. A gdy tylko to zrobiłem, to szarpnąłem go za nią, próbując przyciągnąć, po czym wciąż trzymając go na sznurze, założyłem mu obrożę na szyję, ciasno ją zapinając, po czym starałem się go siłą wciągnąć ponownie do celi, próbując w końcu przymocować łańcuch od obroży do pierścienia wychodzącego ze ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:32 pm

Pomysł ze staranowaniem oprawcy był dosyć dobry, gdyby nie to, że Mezalians zapomniał o pętli na szyi. Już wybiegł z celi, już miał gnać do drzwi... Kiedy to Espilce złapał go za linę. Ciapek zrobił szybki obrót, prawie się przewracając. Stanął dęba, oraz szarpał głową, chcąc by karus ją puścił. Zapierał się mocno kopytami o podłogę. Wiedział, że fryz ma przewagę masy, więc rozglądał się za czymś, o co mógłby się lepiej zaprzeć. Niestety w korytarzu nie było żadnych słupów podpierających sufit (?). Szarpnął mocno głową, po czym obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni i ruszył korytarzem, ciągnąc zapewne fryza, choć ten mógł go dosyć mocno trzymać. Na wypadek też wierzgnął, mając nadzieję, że zaskoczy przeciwnika, a ten puści linę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:41 pm

Wypadając z celi przez chwilę naprawdę się bałem, że mi teraz więzień zwieje... ale na szczeście w ostatniej chwili chwyciłem go za sznur, który ten miał na szyi. Poddusiłem więźnia prawie go przewracając. Zaczął on dębować, szarpać łbem, ale ja nie miałem zamiaru puścić liny. Udało mi się ją utrzymać i już, już miałem zamiar go wciągnąć z powrotem do celi, gdy ten zaczął napierać w drugą stronę. Zaparłem się, ale drań był silny. Zaczął mnie ciągnąć... ale ja się nie dawałem. Zapierałem się kopytami, próbowałem szarpać. W końcu tamten miał sznur na szyi... dobrze wiedziałem, że pętla zaciskając się na jego szyi musi go podduszać... a on z każdą chwilą traci siły. W skrajniej sytuacji powinien zemdleć... w trochę ładniejszej na tyle osłabnąć, że w końcu powinienem być w stanie wciągnąć go ponownie do środka. Obecnie byłem w zdecydowanie lepszej sytuacji, więc nie przerywałem tego przeciągania liny, ponownie usiłując go wciągnąć do celi i przywiązać sznur krótko do pierścienia wychodzącego że ściany. A wtedy już się nim zajmę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:51 pm

Espilce był całkiem niezłym przeciwnikiem, nie da się tego ukryć. Mezaliansa rzeczywiście lina podduszała, i także tracił powoli siły... Więc położył się na podłodze. Teraz tym bardziej nie da się go pociągnąć. Starał się wyrównać oddech i bicie serca, które wydawało się, że zaraz wyskoczy z piersi. Kręcąc głową, lekko poluźnił pętlę. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wziął linę do pyska, próbując ją przegryźć, co jeśli się powiedzie, da mu wolność. Nogi miał przygotowane, w razie potrzeby do błyskawicznego wstania, jednak rozłożył się na podłodze.
- I co teraz poradzisz Sosenko? - wreszcie mógł się na chwilę skupić i przemyśleć dalsze postępowanie. Wolność była blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 9:59 pm

Ciągnąłem, szarpałem drania za linę... i czułem, że ten powoli odpuszcza. Podduszanie powoli przynosiło skutek. Już, już go miałem wciągnąć ponownie do celi... gdy ten się nagle położył. Dobre i to. Obok siebie miałem pęta, wiec szybko je chwyciłem i doskoczyłem do niego, starając się go przygnieść swoim ciężarem do posadzki. Zdążył wstać? To od razu szarpnąłem za linę, by go wciągnąć do celi i przywiązać sznur do kółka wychodzącego że ściany. Nie zdążył? To przygniotłem go swoim ciałem do ziemi, aby powstanie było niemożliwe, po czym skułem mu przednie nogi kajdanami. O coś się mnie pytał? Nie miałem mu zamiaru odpowiadać - byłem w pełni skupiony na walce z tym bezczelnym Duchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:13 pm

Espilce próbował wszystkich chwytów na atak, a Mezalians na obronę.
Fryz dochwycił pęt, o których ciapkowaty całkowicie zapomniał. Ogier próbował unieruchomić Meziego, oraz założyć mu pęta, jednak ten zaczął się tarzać, wykopując nogami na wszystkie strony świata - zdążył już odzyskać część sił. Karus nie odpowiedział na pytanie Mezaliansa - może dlatego, że było retoryczne, a może po prostu je go zdenerwowało i specjalnie je zignorował, lub także nie chciał tracić czasu na odpowiedź. Istnieje też opcja, że go nie usłyszał. W każdym razie - nic nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:18 pm

Próbowałem spętać draniowi skuć przednie nogi, ale ten zaczął się tarzać i kopać na wszystkie strny, co mi to skutecznie uniemożliwiło. Dlatego też postanowiłem zmienić taktykę. Nawet koń bez obciążenia musi się trochę namęczyć, by się przekręcić na drugi bok a powstanie nie należy do najłatwiejszych. Dlatego też rzuciłem się, gdy ten był przekręcony na bok, i przygniotłem go kładąc się na nim. Teraz już powstanie powinno być trudniejsze, a drań mógł się co najwyżej wić pode mną. Skoro miał on linę na szyi, to mocniej ją zacisnąłem, by go bardziej poddusić, a końcówką liny starałem się obwiązać jego przednie nogi. Zaczął nimi szarpać? To jeszcze bardziej się poddusił. Przestał nimi rzucać? To skułem mu kajdanami przednie nogi... a do kajdan oczywiście tylko ja miałem klucz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:28 pm

Fryz zaskoczył Mezaliansa, ten jednak próbował nie dać tego po sobie poznać. Przydusił go swoją niemałą masą do podłoża, próbując coś majstrować przy jego kończynach. W takiej sytuacji, nogami niewiele można zdziałać, więc ciapkowaty ogier uderzał fryza ogonem, czego pewnie ten nie czuł, ponieważ jego bujna czupryna go chroniła. Zaczął gryźć do krwi karusa, szarpiąc go. Spróbował także wyrwać mu kajdany, lub chociaż klucz do nich. Udało mu się? Wyrzucił to jak najdalej i wrócił do gryzienia oprawcy. Nie udało mu się? Dalej go gryzł, próbując grzbietem go z siebie zwalić - trudno się utrzymać na gryzącym koniu, więc po chwili Espilce powinien się zsunąć na którąś stronę, a wtedy Mezalians wstał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:35 pm

Wciąż przygniatałem drania, próbując mu skuć przednie nogi. Kwiknąłem z bólu, gdy poczułem ugryzienie, ale nie przestawałem w próbach założenia mu kajdan. Ten zaczął mnie coraz dotkliwiej gryźć, coraz mocniej wierzgając... no ale jeśli skupiał się na tym, to nie mógł również za bardzo machać nogami, zwłaszcza że te były częściowo obwiązane liną. Więc pewnie w końcu założyłem mu te przeklęte pęta na przednie nogi, zanim w końcu z niego zleciałem. Wstając jedna i widząc, że ten również wstaje, ponownie chwyciłem za linę, którą ten miał w dalszym ciągu na szyi. No chyba, że ta zaczepiła się o przednie nogi mojej ofiary? No ale wtedy nie byłby w stanie powstać. A skoro chwyciłem linę, skoro stał i skoro miał (?) spętane przednie nogi, to ponowiłem próby wciągnięcia go do celi. Teraz powinno być łatwiej, bo ze skutymi przodami nie mógł się tak skutecznie zapierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:41 pm

Niestety próby Mezaliansa okazały się nieskuteczne - Espilce'owi udało się założyć mu pęta na przednie nogi. Wstał z niego, co również uczynił ciapek, któremu lina na szczęście nie zaplątała się o nogi. Kiedy jednak fryz miał złapać za linę, Mezalians odwrócił głowę i zaczął uciekać. Oczywiście w żółwim tempie, bo pęta na przednich nogach wcale nie ułatwiały mu sprawy. Jeśli Espilce zaczął go gonić i doganiać, ten przystanął, żeby mocno wierzgnąć w fryza. Powinno go to na ułamek sekundy oszołomić, i dać ciapkowatemu szansę na ucieczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Rekrut
avatar

Posts : 137
Join date : 04/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 10:51 pm

Udało mi się na szczęście spętać draniowi przednie nogi... no ale niestety, jak próbowałem chwycić sznur, który ten miał na szyi, łobuz jakoś mi się wywinął i zaczął uciekać. Oczywiście niezbyt szybko, jak przystało na konia w pętach. Miałem nadzieję, że zaraz sam wdepnie w linę i się przewróci, ale tak jak wiele przypalikowanych koni trzymanych na wsi, mimo pęt był w stanie unikać sznura, który miał na sobie. A ja chwyciłem obrożę z łańcuchem, leżącą obok na ziemi i się rzuciłem w pogoń... aby centralnie się nadziać na strzał z zadu. Było to tak nieoczekiwane, tak do niego niepodobne, że nie zdążyłem tego w pełni uniknąć. No bo jak mogłem tego się spodziewać, skoro on wcześniej się tak nie zachowywał? Uniosłem łeb, jak to konie w takiej sytuacji robią, ale i tak dostałem porządne uderzenie w klatkę piersiową. Zwolniło mnie to na chwilę, ale szybko ponowiłem pogoń, usiłując tym razem zajść go bardziej od boku, przyblokować jakoś drogę czy zepchnąć na ścianę i założyć w końcu obrożę. Jeśli mi to wyszło, to szarpnąłem za łańcuch, zatrzymując go. A jeśli nie dałem rady, to chwyciłem za sznur, który wciąż miał na sobie.
- Mam Cię! - prychnąłem głosem zdradzającym to, jak bardzo byłem wściekły. Ciężko oczekiwać dobrego humoru, jak zostałem pogryziony (gdzie?) i kopnięty. Ale... ale teraz triumfowałem. Miałem go! I natychmiast zacząłem go ciągnąć ponownie do celi, gdzie miałem zamiar go krótko przywiązać do pierścienia wychodzącego że ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mezalians
Wojownik
avatar

Posts : 269
Join date : 06/10/2016

PisanieTemat: Re: Cele   Pią Paź 07, 2016 11:00 pm

//Zważając na to, że zakładał mu pęta na przednie nogi, musiał być odwrócony pyskiem do Mezaliansa, albo jakoś bokiem, więc szyja/klatka piersiowa/łopatka.
Mezaliansowi udało się trafić w Espilce'a, więc miał kilka sekund przewagi, jednak fryz po chwili go dogonił. Uprzedzony poprzednimi czynnościami, zachodził ciapka od boku, a ten niebezpiecznie zbliżał się do ściany. W pewnym momencie ostro się zatrzymał i spróbował zrobić tył zwrot. Espilce mógł się tego nie spodziewać i nie zdążyć wyhamować, ale mógł też w porę się zorientować i zdążyć złapać koniec sznurka przy szyi. Jeśli mu się udało, Mezalians na tyle ile mógł, stanął dęba. Jeśli mu się nie udało, ciapkowaty zaczął zmierzać w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cele   

Powrót do góry Go down
 
Cele
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rakhair :: Rakhair :: Pałac Vashanthi :: Podziemne lochy-
Skocz do: